Dodaj do ulubionych

O alopatii i homeopatii - przykład.

04.11.05, 12:14
Muszę koniecznie Wam o czymś opowiedzieć. Od blisko 3 lat leczę synka
homeopatycznie. Wcześniej ciągle szpitale, antybiotyki. Przez te ostatnie
3lata ZERO chemii. Nie jest to jednak ślepa wiara w tę metodę. Lekarka
(lekarz pediatra) zawsze podkreśla, że nie zawaha się użyć antybiotyku jeśli
zajdzie taka potrzeba. A ja swoją drogą wstępuję do zwykłej przychodni, by
upewnić się, czy aby na pewno wszystko jest OK. Przyznaję, że ostatnia
nagonka na homeopatię znowu namieszała mi w głowie, ale jak w to nie wierzyć,
skoro mam naoczne efekty?! Dokładnie tydzień temu synek zaczął lekko
kaszleć, a że mieliśmy w planie wyjazd w miejsce odcięte od cywilizacji
postanowiłam podejść do przychoni, by p. doktor go zbadała, uspokoiła i
ewentualnie dała coś łagodnego. Ku mojemu wielkiemu zaskoczeniu lekarka (ta
klasyczna, zresztą ceniona w okolicy) stwierdziła początek zapalenia krtani i
od razu walnęła antybiotyk. Kiedy protestowałam, stwierdziła, że to
KONIECZNE. Oprócz antybiotyku 4 inne mocne leki. Oj, nie - pomyślałam sobie.
Przecież ja zatruję to dziecko w ten sposób. Okazało się, że za leki
zapłaciłabym 65 zł. Postanowiłam dla porównania podjechać do homeopatki. Cena
wizyty taka sama, ile zapłaciłbym jednorazowo za leki. Spojrzała na receptę,
przeraziła się. Zaproponowała homeo, jeden lek tak NA UPERTEGO, by być
spokojnym. Nic złego sięnie działo. Synek po 3 dniach był zupełnie zdrowy. A
ja nie mogę zrozumieć podejścia dwóch różnych lekarzy. Już nie o tę
homeopatię chodzismile

Pozdrawiam gorąco.
Obserwuj wątek
    • amikino Re: O alopatii i homeopatii - przykład. 04.11.05, 23:59
      Jaki lek dostał synek od homeopatki na kaszelek???
      • gelsemium Re: O alopatii i homeopatii - przykład. 05.11.05, 00:15
        Synek dostał Bronchi/Plantago firmy WALA, 3 razy dziennie po 5 granulek. Ten
        lek mam ze starych zapasów (na początku leczenia homeopatycznego skompletowałam
        całą apteczkę), niestety, w tej chwili ta forma już go nie produkuje. Ale może
        inna? Nie wiem. Na pewno składniki są skuteczne. Wbrew temu co słyszę zewsząd -
        pozostaję wierna homeopatii.

        Pozdrawiamsmile
    • a_melia Re: O alopatii i homeopatii - przykład. 05.11.05, 07:37
      Z jakiej części Polski jesteś?
    • beata118 Re: O alopatii i homeopatii - przykład. 05.11.05, 13:48
      Nigdy nie uwierzę w homeopatię, co nie znaczy że faszeruję swoje dziecko tylko
      antybiotykami. Tak naprawde nie wiemy ile i która granulka w całym opakowaniu
      zawiera specyfik który leczy.
      • mama_do_kwadratu Re: O alopatii i homeopatii - przykład. 05.11.05, 16:00
        i czy taka granulka zwiera coś oprócz glukozy...
        • iwek33 Re: O alopatii i homeopatii - przykład. 05.11.05, 16:25
          Ja też jestem bardzo sceptyczna i nie wierzyłam w homeopatię dopóki... trafiłam
          do lekarza-neurologa, ordynatora oddziału w pewnym szpitalu, który oprócz
          tradycyjnej medycyny od wielu lat studiuje metody leczenia homeopatią. Poszłam
          do niego po pomoc w związku z kręgosłupem ( jest to neurolog,rehabilitant,
          który pracuje na oddziale z chorymi po wylewach, wypadkach , ja chciałam prosić
          go o konsultacje w sprawie kręgosłupa i o zestaw ćwiczeń. Moja wizyta trwała 3
          godziny. Bylam w szoku, przez trzy godziny lekarz przeprowadzał ze mną wywiad,
          bardzo dokładny i wszystko dokładnie notował, zapisał ze 6 stron a-4, wywiad
          dotyczył wszystkiego: pytania oprócz "zwykłych" typu: co boli, na co się
          skarżę, jak czuję ból do dziwnych dla mnie: na którym boku sypiam najczęściej,
          czy lubię ciepło czy zimno, już nie pamiętam innych, ale niektóre bardzo mnie
          dziwiły. Po tej wizycie lekarz kazał mi przyjsć za 3 dni po krople
          homeopatyczne, które były robione dla mnie w aptece. Dodam, ze za krople
          zapłaciłam 30 zł, za wizytę nic-miałam skierowanie do por. rehabilitacji.
          Przez 2 tygodnie krople stały w lodówce, bo nie miałam przekonania, zeby je
          brać. A od przeszło miesiąca bolał mnie żołądek, miałam stan zapalny zołądka,
          dwunastnicy, refluks żółciowy i kamień w prawej nerce. Oczywiście o tym
          wszystkim mówiłam lekarzowi. W końcu mąż się wkurzył, że tak ciągle leczę się
          tabletkami i nic to nie daje i przekonał mnie do zazywania tych kropli
          homeopatycznych. Brałam je przez miesiąc. Napiszę w skrócie: po tym miesiącu
          wyleczyłam żołądek, dwunastnicę, nareszcie mogłam normalnie jeść, wrócił mi
          apetyt, bo przestało boleć, urodziłam kamień nerkowy (6mm ) urodziłam go
          chodząc do pracy i nie cierpiałam zbytnio (lekki ból brzucha) Kto rodził kiedyś
          kamień nerkowy to wie jaki jest przy tym ból. Naprawdę czułąm się świetnie!
          Była to jesień i miałam spokój z żołądkiem przez rok:dopiero następnej jesieni
          odezwały się problemy żołądkowe. Od tej pory nie podchodzę do homeopatii jak do
          wymyślonych czarów. Wierzę, że lekarz, który naprawdę dobrze się na tym zna,
          potrafi wyleczyć i pomóc w wielu chorobach. Ale wiem też, za na pewno jest
          wielu homeopatów-czarodziejów, którzy nie znają się na rzeczy i Ci chyba psują
          dobrą opinię tej metody leczenia. Nie stosuję na codzien homeopatii, ale nie
          neguję, że może pomóc. Przekonałam się na własnej skórze.
          • tracer81 Re: O alopatii i homeopatii - przykład. 05.11.05, 16:43
            Ja ze swej strony polecam homeopatyczną aspirynę, którą można bez trudu samemu przygotować. Wystarczy tylko udać się nad jakieś większe jezioro i na jednym brzegu wrzucić do wody tabletkę zwykłej aspiryny. Następnie nie śpiesząc się udajemy się na drugi brzeg i nurzamy w tafli jezioro szklankę. Wyciągamy i w ten oto sposób uzyskumemy niezwykle skuteczną homeopatyczną aspirynę wink
            • mruwa9 Re: O alopatii i homeopatii - przykład. 05.11.05, 21:58
              To nie tak: do sporzadzenia homeopatycznej aspiryny potrzebna jest tabletka
              aspiryny, rower, wiadro i kroplomierz. Stajesz na mostku nad rzeka, wrzucasz do
              rzeki tabletke aspiryny, wsiadasz na rower i jedziesz 5 km w dol rzeki, tam
              wiadrem nabierasz wode z rzeki i 4 razy dziennie podajesz kroplomierzem 5
              kropli roztworu (za prof. Hermanem).
    • gelsemium Mamo_do_kwadratu...:) 05.11.05, 21:01
      Tak myślę sobie od dawna, że jeśli to prawda, co mówisz i co słyszę bardzo
      często, że granulki homeopatyczne zawierają tylko glukozę, to chyba nie
      pozostaje mi nic innego, jak tylko się z tego cieszyć, prawda? To znaczy, że
      moje dziecko od blisko 3 lat nie bierze żadnych leków, jego organizm leczy się
      sam i tak powinno być. W ten sposób wyszedł już w 3 dni z grypy, w 2 dni z
      zapalenia oskrzeli i momentalnie z zapalenia uszka. Za każdym razem odstępy
      miedzy chorobami są dłuższe, jest coraz bardziej odporny (wszystko łapie w
      przedszkolu). A gdybym podała Mu te leki od klasycznej lekarki? Nafaszerowała
      Go po prostu? I po co? Mam wrażenie, że homeopaci w ogóle mają spokojniejsze
      podejście do chorego człowieka. Bardziej ufają naturze. I tylko tym chciałam
      się z Wami podzielić. Byłam zaskoczona! Nie mam zamiaru przekonywać do
      homeopatiismile

      Jestem z Krakowa.
      • mruwa9 Re: Mamo_do_kwadratu...:) 05.11.05, 21:56
        Ale poniewaz te granulki zawieraja wylacznie glukoze, to taniej wyjdzie podczas
        choroby dac dziecku lyzeczke cukru..
        • gelsemium Może... 05.11.05, 22:23
          Szkoda, że nie zrozumiałaś tego, co próbowałam Wam powiedzieć. Nie oszczędzam
          na swoim dziecku. Chronię go tylko przed niepotrzebnymi chemikaliami. I cieszę
          się, że mi się to udaje.
        • mama_do_kwadratu Re: Czuję się wywołana do tablicy 06.11.05, 11:32
          W stu procentach zgadzam się z mruwą9.
          Nie jestm zwolenniczką podawania antybiotyków bez powodu. Z powodzeniem stosuje ziołolecznictwo. Homeopatia niestety, nie ma z ziołami NIC wspólnego. No, może te substancje, które rozcieńczane są do tego stopnia, że tak naprawdę wcale ich nie ma, mają coś wspólnego z roslinami.
          Wybaczcie, ale energetyzowanie, potrząsanie, potencjalizacja i inne bzdety do mnie nie przemawiają. Nie możecie połozyć granulek w poblizu na przykład lodówki, bo się rozenergetyzują. Jeśli złapiecie granulkę palcami- nie zadziała- straci potencjał...
          Placebo- OK, ALE PO CO ZA NIE PŁACIĆ? I to duże pieniądze?
          Lancet to prestiżowy magazyn medyczny. Tamże zostały opublikowane wyniki najnowszych badań nad homeopatią.
          Wątroba kaczki rozcieńczona setki milionów razy prawdopodobnie jednak poniosła klęskę.
          IMHO.
          Kazdy ma prawo stosować takie leki, jakie uważa za skuteczne. Ja tez miałam epizod homeopatyczny. Potem trochę poczytałam, porozmawiałam i mi przeszło.
          Życzę zdrowia.
          • mruwa9 Re: Czuję się wywołana do tablicy 06.11.05, 11:36
            a co z tymi ladunkami itp. czarami, jesli granulki juz w zoladku napotkaja
            silnie kwasowe srodowisko?
            • mama_do_kwadratu Re: Czuję się wywołana do tablicy 06.11.05, 11:40
              żadne kwasy nie są im straszne, w końcu mają potencjał wink
            • kajmal Re: Czuję się wywołana do tablicy 08.11.05, 12:45
              po co sie wypowiadasz jesli nie wiesz nawet tak podstawowej rzeczy, ze leki
              homeopatyczne wchlaniaja sie w jami ustnej i nie maja po co trafiac do zoladka.
              Oj maja niektorzy potrzebe dyskutanctwa...
      • tracer81 Re: Mamo_do_kwadratu...:) 05.11.05, 21:57
        Coś w tym jest. Dzisiaj lekarze zbyt często i łatwo przepisują antybiotyki. A homeopatia to dobre "placebo"
        • mama_do_kwadratu Re: Mamo_do_kwadratu...:) 06.11.05, 12:21
          Powtórzę się- DROGIE placebo.
          • gelsemium Wcale nie takie drogie :) 06.11.05, 21:19
            Nawet jeśli to placebo. Już któryś raz powtórzę, że stosuję homeopatię od
            blisko 3 lat. Na samym początku skompletowałam sobie apteczkę, która kosztowała
            mnie dosłownie 70 zł. I NIC poza tym do dziś nie kupiłam. Korzystam z tego, co
            mam. Jak wspomniałam, tyle kosztowałaby mnie jednorazowa wizyta w aptece
            ostatnio. U lekarki byłam w sumie ze 3 razy, w poważniejszych przypadkach. W
            lekkich - tylko dzwonię - tak zaproponowała mi sama kobieta, a badam synka w
            przychodni - nawet dla swojego świętego spokoju, bo napisałam też wcześniej, że
            ślepo w homeopatię nie wierzę. Może trzeba trafić na właściwego lekarza? Na
            właściwego człowieka?

            Może niefortunnie sformułowałam tytuł, ale naprawdę nie chodziło mi o
            udawadnianie wyższości homeopatii nad innymi metodami, a jedynie pokazanie,
            jak lekarze w przychodniach (pewnie nie wszystkich, ale na takich dotąd
            trafiałam) bezsensownie faszerują dzieci chemią, nie mając ku temu żadnego
            uzasadnienia.

            A na sobie homeo też stosowałam. I nie było porywających efektów. Skończyło się
            na tym, że w ogóle nie chodzę do lekarza, przestałam brać jakiekolwiek leki, a
            co za tym idzie - przestałam chorować. Ziółka piję jedynie - te pomagają na
            pewno, macie racjęsmile
            • mama_do_kwadratu Re: Wcale nie takie drogie :) 06.11.05, 21:50
              gelsemium, wyststarczy zmienić lekarza, tefo konowała z przychodni (za przeproszeniem), który przepisuje antybiotyk na katar i czerwone gardło, albo eurespal czy Bactrim na byle przeziębienie.
              Tu sie z Tobą zgadzam- większość infekcji leczy się sama. Nie ma konieczności faszerowania maluszka chemią.
              Mnie osobiście nie odpowiada ta cała magiczno-energetyczno-bzdurna otoczka homeopatii. Dlatego 70 zł wydane na te granulki uznałabym za stracone.
              Nie neguję tego, co robisz, bo to Twój wybór.
              Życzę okresu jesienno-zimowego bez infekcji smile)))
              pzdr
              • anies75 Re: Wcale nie takie drogie :) 07.11.05, 15:08
                a jak z tym eurespalem
                nasza lekarka daje go na wszystko
                naprawde taki niezastapiony i dobry ??
    • aba1122 Re: O alopatii i homeopatii - przykład. 07.11.05, 14:13
      Gelsemium nie ma po co przekonywać ludzi do heomopatii bo to bez sensu,ktoś kto
      nie widział na własne oczy jak potrafi ona działać nigdy Ci nie uwierzy.
      Zresztą ja też taka kiedyś byłam urodziłam dziecko i od początku mała
      faszerowana była antybiotykami.Nawet kiedyś jak mała miała rok pojechałam do
      heomop.ale stwierdziłam że to wariatka ( pytała mnie o jakieś wg mnie wtedy
      głupoty) i dalej wróciłam do starych dobrze znanych antybiotyków. I zapewne
      trwało by to do dziś gdyby nie fakt że odkąd dziecko poszło do żłobka a potem
      do przedszkola to zaczęło sie jedno wielkie chorowanie. Dochodziło do absurdów
      bo mała kończyła antybiotyk i po 4-5 dniach zaczynała następny,do tego doszedł
      przerost trzeciego migdała , chrapanie i bezdechy w nocy.Oczywiście lekarz z
      przychodni dawał antybiotyki,clemastin i eurespal stary zestaw. I w końcu
      nastąpiło apogeum dwa razy antybiotyk po 10 dni w jednym m-cu. Wtedy zrobiłam
      drugie podejście do heomop.Po prostu nie miała wyjścia dziecko non stop
      chore,bez apetytu z zapleśniałą buzią w środku od antybiotyków. Musiałam jej
      uwierzyć, chociaż cudów na początku nie było , dalej przez jakiś czas chorowała
      ale jakby lepiej przechodziła te choroby. Suma sumarum jakiś rok trwało nim
      trafiła z lekami bo na każego co innego działa. Wszystkie moje koleżanki
      patrzyły na mnie jak na idiotke że w to uwierzyłam nawet moja teściowa mówiła
      mi że to czarownica (jej lekarz nawet na grypę przepisuje antybiotyki więc
      nawet jej się nie dziwię)a ja trwałam bo widziałam małe efekty.Oczywiście leki
      są drogie ale jak piszesz starczają na długo bo często daje się dawkę tylko
      jednorazowo, wiele razy obok recept heomop. dawała mi recepte na antybiotyk bo
      tak się bałam że dla swojego bezpieczeństwa chciałam ją mieć ale nigdy dzięki
      głównie mojemu mężowi jej niezrealizowałam,nauczyłam się stawiać bańki, nawet
      migdał zaleczam tak że laryngolog z Pstrowskiego wstrzymał się z jego wycięciem
      i stwierdział że co raz berdziej chyba tez wierzy w heomop. A efekt jest taki
      że moja córka ma 8 lat i od lat 5 nie miała w ustach antybiotyków,clemastinu
      eurespalu i tym podobnych świństw.Cały czas bieże leki na obkurczenie
      migdału,wzmacniające odporność i choruje dwa ,trzy razy w roku. Duża częśc tych
      leków to specyfiki niemieckiej firmy Samun , niektóre musiałam zamawiać i
      miałam przysyłane prosto z Niemiec bo u nas ich nie ma , przy okazji
      dowiedziała się że w Niemczech nikt nie wycina dzieciom migdałów tylko je
      leczy , przecież to jest bardzo ważna rzecz w naszym organizmie.A moim
      roześmianym koleżankom powoli żedną miny bo przecież widzą moje dziecko i widzą
      że ta ,,głupia ,,heomopatia działa. Już dwie z nich również leczą tym dzieci a
      w sobotę dzwoniła następna czy mogę jej dać telefon do tej swojej nawiedzonej
      lekarki.Nawet moja teściowa będąc z wnuczką rok temu w górach (niestety
      zchorowała)po powrocie powiedziała mi żebym jednak do niej jezdziła bo nie
      zdawała sobie sprawy że to może tak działać. A tak w ogóle to ta wariatka moja
      lekarka to pediatra II stopnia , biorąca udział w wielu sympozjach
      pediatrycznych , często widać ją w telewizji,udziela porad w pismach dla mam
      więc nie piszcie tu że heomopaci to szarlatani bez specjalizacji.
      Pozdrawiam i życzę wyrozomiałości i nie wysnówania pochopnych wniosków.
      Aha i życzę zdrowia waszym dzieciom.
      • aga5556 Re: O alopatii i homeopatii - przykład. 07.11.05, 14:27
        Nie chodzę do homeopaty choć brałam to pod uwagę, podobnie jak w przypadku Aby
        moje dziecko po pójściu do żłobka zaczeło chorować ale narazie od września jest
        zdrowa.Leków homeopatycznych nie używam. I nie jestem zwolenniczką homeopatii.
        Ale ostatnio podałam córeczce i mężowi Dolivaxil-szczepionka homeopatyczna
        przeciw grypie. Sama zaszczepiłam sie zwykłą szczepionką. Córeczka bez zadnych
        reakcji-bałam się szczepić "normalną" szczepionką a w złobku różnie może być.
        Natomiast mój mąż przeszedł "szybką" grypę-podobnie jak niektórzy przechodzą po
        szczepionce kłutej. Był zupełnie zdrowy jak ją wziął-dreszcze, temperatura,
        łamanie-trwało to dwie noce i dzień i przeszło samo. Wiece- poczytałam i
        okazało sie że sporo osób tak reaguje (jeszcze jedną osobę, której wspomniałam
        o tej szczepionce "mam na sumieniu") i to mi dało do myślenia, że jednak te
        śladowe ilości substancji czynnych o których wspominacie mogą skutkować.
      • anies75 Re: O alopatii i homeopatii - przykład. 07.11.05, 15:11
        a nie sadzisz ze przez ten rok
        dziecko nabrało swojej naturalnej odpornosci dzieki temu z enie pchałas w nie
        antybiotykow?
        i moze wcale nie homeopatia zadziałała a sam organizm
      • mamilka1 Re: O alopatii i homeopatii - przykład. 09.11.05, 13:19
        A czy mogę się zapytać jakie granulki na ten trzeci migdał podawałaś? Koleżanki
        synek strasznie chorował, teraz ciut mniej, ale juz kwalifikuje się na wycięcie
        trzeciego migdała - strasznie się dusi.

        Ja w homeopatię wierzę odkąd urodziłam dziecko - córcia chorowała + alergia
        (wyleczona błyskawicznie) i zawsze lekarka podawała homeopaty. Teraz
        uodparniamy się Thymuliną - a mąż nie i od 3 dni ma grypę.
      • beatajs Re: O alopatii i homeopatii - przykład. 14.12.05, 22:45
        Witam
        Jestem mama 5 letniego Adasia. Od dwoch lat borykamy sie z trzecim migdalem.
        Podlozem problemow jest alergia. Synek moj okropnie chrapie i ma bezdechy. Caly
        czas jest pod opieka lekarza homeopaty oraz czeka na termin badania
        endoskopowiego w Kajetanach. Niestety kolejki sa tam bardzo dlugie. Jestem
        przeciwniczka usuwania migdalka. Czytalam, ze podajesz mu jakis leki
        obkurczajace migdal. Czy moglabys mi podac nazwy tych lekow? Moze bylyby
        bardziej skuteczne niz te, ktore synek przyjmuje od prawie dwoch miesiecy.
        Pozdrawiam
    • aba1122 Re: O alopatii i homeopatii - przykład. 07.11.05, 14:44
      Do aga 5556 my też oczywiście wzieliśmy już dwie pierwsze dawki Doliwax.i
      mieliśmy te same objawy co twój mąż. To nie jest tak że heomop. ma małe
      stężenia , tam są różne dawki 9,30 CH ale i 1000 a to juz jest bardzo poważny
      lek i nie można go samemu zażywać one podobno uwalniają się w organizmie do 6 m-
      cy. Życzę Wam dużo zdrowia i oby jak najżadszych wizyt u lekarzy.
      • gelsemium Syrop na kaszel 07.11.05, 23:16
        Wreszcie ktoś mnie poparłsmile Masz rację, nie ma sensu nikogo namawiać. Ja swego
        czasu postąpiłam tak, jak Ty. Widząc swoje chorujące non stop dziecko,
        antybiotyki jeden za drugim, wreszcie uczulenia na nie, musiałam spróbować
        czegoś innego. Udało się. Cieszę się, że i Wam równieżsmile

        Przy okazji chciałam polecić wszystkim mamom syrop na kaszel. Homeopatyczny,
        rzecz jasna. Stosuję go jednak bez porozumienia z moją lekarką, ponieważ ona
        jest zwolenniczką leków jednoskładnikowych, a owy syrop jest lekiem
        kompleksowym. Znalazłam go przez przypadek. Podczas pobytu w szpitalu
        (zapalenie płuc), synek w nocy dostawał nagle spazmatycznego, duszącego kaszlu.
        Chciałam coś mieć na wypadek, gdyby coś takiego zdarzyło się w domu. Ale syrop
        jest na każdy rodzaj kaszlu, zdaje się. Działa rewelacyjnie, naprawdę.

        Nazywa się PHYTOTUX, firmy lehning.

        To tyle z mojej stronysmile
        • 5_monika Re: jaśmin żółty 08.11.05, 09:02
          słuchaj, wiele osób Cię popiera, tylko nie wypowiadają się w takich wątkach bo
          po co.Wiele razy temat był już podejmowany.
          forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=19760
        • teschen Re: Syrop na kaszel 08.11.05, 22:16
          a kosztuje jedyne 22 zł...
          woda z cukrem...
          • gelsemium Woda z cukrem 08.11.05, 23:09
            A ja Was proszę, dziewczyny, dajcie już sobie spokój z tą wodą i cukrem. To już
            trochę dziecinne po prostu. Ręczę, że zwykła woda z cukrem nie zadziała na
            spazmatyczny, mocny kaszel. A ten syrop działa znakomicie i nie słyszałam
            żadnej negatywnej opinii na jego temat. Wrcz przeciwnie, dlatego go polecam.

            A swoją drogą, zauważyłam, że przeciwnicy homeopatii nie mogą się zdecydować,
            czy to jest WODA Z CUKREM, czy też NIECZYSTE SIŁY NADPRZYRODZONE, które sieją
            pustkę w organizmie. Byleby tylko czymś dowalić.

            -----------------------------------------------------------------------------
            Rzeczywiście jaśmin żółty smile
          • mamilka1 Re: Syrop na kaszel 09.11.05, 13:23
            Dziwne - ale firma Lehning specjalizuje się w kroplach robinych na alkoholu -
            i gdzie tu ta woda z cukrem ???
    • aba1122 Re: O alopatii i homeopatii - przykład. 08.11.05, 09:16
      Gelsemium , oczywiście znam ten syrop dla mnie to rewelacja,moja córka pije
      tylko ten na zmianę z Drosetuxem. Rewelacyjnie działa szczególnie w nocy przy
      silnym kaszlu.Nam dało go nasza Pani doktor już parę lat temu.
      Życzę zdrówka,pozdrawiam.
      • jojoelcia Do aba1122 08.11.05, 11:17
        Napisałam na priv.
    • ggmadzik Re: DO Gelsemium i innych też.... 08.11.05, 23:35
      Droga Gelsemium! niech sobie piszą kobitki cóż im ślina na język przyniesie.
      Wyluzuj! Ja mam troje dzieci.W homeopatię wierzę, dzieci brały antybiotyki z
      przerwami tygodniowymi. Horror. Od trzech lat leczone homeopatią(glukozą jak kto
      woli, ale warto zapłacić bo w formie fajnych kuleczek!!!!) i od trzech lat bez
      żadnego antybiotyku!!! Teraz choroba trwa 2-3 dni i zdarza się co 3-4 miesiące.
      To całkiem nieżle biorąc pod uwagę to, że jedno z dzieci chodzi do szkoły i
      przynosi do domu moc zarazków!!!
      • anda8 Re: DO Gelsemium i innych też.... 21.11.05, 20:26
        masz rację ggmadziksmile
        te cukrowe kuleczki radza sobie z niejedną chorobą. Problem polega na tym, że
        samemu trudno sie leczyć, bo do tego trzeba bardzo duzo wiedzieć. A do lekarza
        homeopaty dobrego nie jest łatwo się dostać.
        Ja zawsze wysmiewałam swoją koleżankę, która leczyła swoja jedynaczkę u
        homeopatki. Ona tylko wzruszała ramionami. Przekonałam sie na własne oczy, że to
        ona ma rację.
        Kiedys na wakacje nie zabrałam swojej walizki z lekami ( mam 3 dzieci)
        najmłodszy ciagle chory. W nocy dostał gorączki i miał suchy, krtaniowy kaszel.
        A ja nie mam leków!!!
        Wybiegłam z dzieckiem na dwór, bo wiem, że zimne powietrze może pomóc. Chodziłam
        wokól domków i wtedy podeszła pani i zapytała co się dzieje. moje dziecko
        szczekało, dusiło się, było całe rozpalone. Zapytała czy moze mi pomóc
        i...przyniosła wodę w kubeczku. Siedziałysmy na werandzie i ona co jakiś czas
        dawała mu na łyżeczce tej wody. Po pierwszej, która ledwie przełknął, taka miał
        spuchnięta krtań, wydało mi sie, że jest lepiej, ale byłam tak zdenerwowana, że
        płakałam i nic nie mówiłam. Po czwartej chyba synio juz nie zaciagał. pani dała
        mi ten kubeczek i fiolkę z kuleczkami. prosiła żeby dac dziecku po trzy kuleczki
        co 15 minut i jeszcze kilka łyżeczek wody co godzinę. Gorączka spadła po dwóch
        dawkach kuleczek a krup wrócił tylko na chwilę nad ranem.
        Poniewaz z moims tarszym synem conajmniej dwa razy wylądowałam na ostrym dyżurze
        z pseudokrupem, byłam w szoku.
        rano poszłam do Pani podziekować, Pani dała mi jeszcze 5 kuleczek i kazała
        schowac i w razie czego rozpuscić w pół szklanki wody i podawać a kuleczki od
        gorączki dostałamw prezencie. Minął rok i poszłam do homeopatki sama, bez bicia
        i powiem Wam, że nie żałuje, mimo że raz bywa lepiej raz gorzej. Te kuleczki
        nazywały się belladonna a te rozpuszczone spongia.
        Moezecie sobie krzyczec, ile chcecie o placebo, ale jeżeli mój kot, który po
        kuleczkach wyzdrowiał zareagował na placebo, to ja chyba głupia jestem.
        Widziałam równiez jak kuleczki działają - szkodzą - moje dziecko w przeciągu dwu
        dni brania ich zamieniło sie w potwora, które krzyczy obraża się i gania za
        kotem z karabinami ( nigdy tego nie robił) - dltego przestrzegam przed braniem
        kulek ot tak, a przynajmniej tych z potencja powyżej 30CH
    • aba1122 Re: O alopatii i homeopatii - przykład. 09.11.05, 12:00
      Do ggmadzik - widzę że jest nas coraz więcej tzn tych na których heomopatia
      działa , to dobrze bo dla mnie to naprawdę wielkie szczęście że moje dziecko
      nie je antybiotyków. Moja córka też tak jak twoje dzieci choruje rzadko i
      bardzo krótko właściwie jeden ,dwa dni i już jest zdrowa potem tylko siedzi
      jeszcze ze trzy dni w domu dla porządku. Szkoda tylko że chorób tarczycy nie da
      się wyleczyć heomopatią bo właśnie jej się przyplatała nadczynność ale i tym
      damy radę. Pozdrawiam.
      • 5_monika Re: aba1122 09.11.05, 12:05
        a macie homeopatę ?
        • ggmadzik Re: Do 5_moniki.. 09.11.05, 19:56
          Tak mam homeopatkę. Napisz skąd jesteś albo na adres gazetowy to dam Ci jej
          numer tel. Ja byłam u niej w łodzi, ale słyszałam, że jeździ do innych miast też.
      • maladorotka Re: O alopatii i homeopatii - przykład. 09.11.05, 12:05
        a wiesz dlaczego tarczycy sie nie da? bo przeziebienie przechodzi samo, bo na
        wirusy antybiotyku nie trzeba, a tarczyca, i inne choroby, tu juz czary-mary nie
        dziajlaja. Rok sie w to bawilam, bo tonacy brzytwy sie chwyta, ale byl to rok
        zmarnowany. E.coli mi leczyli homeopatycznie u coreczki. Bzdura do kwadratu.
        Przeziebieni poprostu mija samo! a to ze lekarze daja od razu antybiotyk, to juz
        inna sprawa, oni nie daja dzieciom szansy na walczenie z choroba, i to jest
        podstawa, dlaczego mowicie, ze homeopatia dzial, pozwalacie dzieciom samym sie
        leczyc.
        • julamimi Re: O alopatii i homeopatii - przykład. 09.11.05, 12:11
          nie do konca sie zgodze smile
          mojej corce wyleczylam kroplami homeo e.coli z ukladu moczowego, a syn
          znajomych dzieki kulkom pozbylo sie paleczki ropy blekitnej (rowniez z ukl.
          mocz.) - i same by te bakterie sobie nie poszly smile zwlaszcza ten chlopiec
          dostalby mooocny antybiotyk (obylo sie bez)
          pozdr
          • maladorotka Re: O alopatii i homeopatii - przykład. 09.11.05, 12:17
            jul;ami, z tego co pamietam, to twoja coreczka byla leczona farmakologicznie,
            dobrze to pamietam, bo wtedy sie poznalysmy, pamietaszsmile Nastusia brala te
            kuleczki rok - i nic, a co do pseudomonas, to czy jestes pewna, ze byla, bo w
            laboratorium czest z brudu im ta bakteria wychodz.
            • julamimi Re: O alopatii i homeopatii - przykład. 09.11.05, 12:29
              tak, pamietam smile rzeczywiscie wiezda Twoja i mami7 bardzo mi wtedy pomogla smile
              jula byla leczona farmakologicznie 2 razy (stety/niestety nadal sie to za nami
              ciagnie, tzn obserwowanie malej, niedlugo kolejne usg nerek), za 3 razem
              skonczylo sie juz tylko na homeo.
              W przypadku tamtego chlopca - tak, jestem pewna na tyle, na ile moga byc
              wiarygodne 3 wyniki posiewow z 3 roznych laboratoriow. Ten chlopiec ma zalozona
              przetoke (pseudomonas prawdopodobnie zlapany podczas tej operacji), wiec jego
              rodzice nie bagatelizuja sprawy i w razie watpliwosci powtarzaja badania. Na
              kulki zdecydowali sie po 3 czy 4 pobytach dziecka w szpitalu na ta bakterie i
              dozylnym podawaniu antybiotykow. Bakteria wracala po 2, 3 tygodniach. Odpukac
              od jakichs 3 miesiecy (od czasu kulek) maja spokoj (jalowy mocz) badz jakies
              nieznamiennie ilosci tego paskudztwa.
              Ale ja nie przekonuje nikogo do homeo, bo zdaje sobie sprawe, ze to moze
              brzmiec troche 'wywrotowo' smile
              pozdr
              • maladorotka do Julami 09.11.05, 12:35
                Julami, a twoja mala ma w koncu stwierdzona jakas wade, czy nie miala badan?
                • julamimi Re: do Julami 09.11.05, 12:54
                  oj, miala badania, miala - juz wtedy na wiosne. Ma zwezenie podmiedniczkowe
                  moczowodu i wodonercze 3/4 stopien. Od tamtego czasu co miesiac posiew moczu,
                  co 3 miesiace usg, niewykluczony zabieg (decyzja ma byc podjeta wlasnie po
                  najblizszym usg, pod koniec listopada)
                  • maladorotka Re: do Julami 09.11.05, 13:10
                    oj, wspolczuje ci i trzymam kciuki. Daj znac, jak bedziesz po badaniach. My to
                    chyba weteranki tu na forum, razem z Mami7, co niesmile?
                    • julamimi Re: do Julami 09.11.05, 13:23
                      chyba tak smile
          • mamilka1 Re: O alopatii i homeopatii - przykład. 09.11.05, 13:27
            Zgadzam się z julamimi smile)).
            A jeśli sie źle dobierze lek lub nie wykryje wady, która może powodować
            zakażenia ukł. moczowego to leczenie "zwykłymi" lekami też nie przyniesie
            skutku!!! U mnie w rodzinie dziewczynkę leczono latami (Furagina + antybiotyk
            na przemian), bo ciągle miała ZUM i po latach okazało się, że to zwężenie cewki
            moczowej!?
    • aba1122 Re: O alopatii i homeopatii - przykład. 09.11.05, 12:57
      Słuchaj nie wyrokuj że na tarczycę nie działają leki heomopatyczne bo na forum
      tarczyca pisze wiele osób które je biorą i w jakimś stopniu im one pomagają.
      Musisz sobie chyba zdawać sprawę że choroby taczycy są w dużym stopniu leczone
      hormonami i sterydami i to głównie dlatego leki heomo. nie działają. Ale
      napewno wspomagają wydolność organizmu. To tak jakbyś kazała leczyć człowieka z
      chorobą nowotworową kropelkami. Przecież nikt nie jest nienormalny na tyle żeby
      ślepo wierzyć w heomopatię. Nawet moja lekarz nic już więcej nie robi tylko
      czekamy żeby powtórzyć badania i iść do endkrynologa. To nie jest szarlatanka
      tylko pediatra z II stopniem specjalizacji i wie co robi. A pozatym nie
      opowiadaj mi że dziecko leczy się samo bo jak miało samo wyleczyć się z
      zapalenia oskrzeli czy np anginy które standartowo mamy raz w roku?
      Piszesz bzdury i nie masz zielonego pojęcia o leczeniu heomopatycznym. Jesteś
      przedstawicielem jakiegoś koncernu farmaceutycznego ? bo tak zaciekle nie
      wierzysz w to leczenie. Zmień wątek na zalety brania antybiotyków bo tu nie
      musisz pisać.
      • maladorotka Re: O alopatii i homeopatii - przykład. 09.11.05, 13:18
        No, no fajna to ty nie jestes. A co do antybiotykow, to chyba pisalam, ze
        lekarze za wczesnie daja i dlatego dzieci nie maja szans na walke z choroba, ale
        ty albo czytac nie umiesz, albo nie rozumiesz, co sie pisze.A w zadnym koncernie
        nie pracuje, tylko jestem biologiem. A anginy nie ma sie raz w roku, bo mozna
        jej nie miec nigdy, ale na pewno nie wiesz, bo bys bzdur nie pisala, ze angine
        wywoluja bakterie. zwykle zapalenia gardla to najczesciej wirusy, tak samo z
        zapaleniem oskrzeli - dziwne, ze zadne z moich dzieci, a jedno ma 9 lat nigdy
        nie chrowalo na zapalenie oskrzeli ( ktore notabene tez w 99% wywoluja wirusy)
    • aba1122 Re: O alopatii i homeopatii - przykład. 09.11.05, 13:33
      Słuchaj nie będę z tobą dyskutować na ten temat bo mi się nie chce,
      przerabiałam to nagabywanie na heomopatię z połową mojej rodziny i juz nie mam
      ochoty z nikim więcej.
      Co do angin to nie musisz mi pisać że wywołują to bakterię bo ja to wiem , moja
      córka ma przerost trzeciegi migdała i anginy miała bardzo często ale odkąd
      leczymy się heomop. to już nie nasz problem a że ma raz w roku to był przykład
      a nie fakt.
      I nie dziw się mojej irytacji bo jeżeli widzę że dziecku coś pomaga a ktoś
      wciska mi że to nieprawda to mam prawo być zła.
      Uważam temat za skończony.
      Aha a co wywołuje zapalenie oskrzeli też wiem więc mnie nie uswiadamiaj.
      • maladorotka Re: O alopatii i homeopatii - przykład. 09.11.05, 13:48
        Zeby dyskutowac, to trzeba miec argumenty, a tobie sie wyczerpaly. A forum to
        wymiana informacji i doswiadczen, wiec chyba jest i miejsce na dyskusje. Z tym,
        ze mozna dyskutowac, ale nie widze potrzeby sie irytowac.
    • aba1122 Re: O alopatii i homeopatii - przykład. 09.11.05, 14:07
      A żyj sobie w tym przekonaniu że jesteś najmądrzejsza i oby tobie nigdy nie
      wyczerpały się argumenty.
      Pozdrawiam
    • figrut Re: O alopatii i homeopatii - przykład. 09.11.05, 23:39
      Gelsemium jestem z Toba.Mam troje dzieci-duuuza corke ktora byla faszerowana
      chemia i antybiotykami{wedlug zalecen lekarza i mojej panikujacej mamy}i dwoch
      brzdacow{3.5 i 1.5 roku}.Tak sie zlozylo ze mam jeszcze trzech brzdacow w
      podobnym wieku, w bliskiej rodzinie, wiec mam porownanie.Moj starszy synek gdy
      mial pol roku zachorowal na wirusowe zapalenie oskrzeli.Pani pediatra
      zaaplikowala mu trzy antybiotyki pod rzad i zaden nie poskutkowal{dostal 23
      zastrzyki}bylo coraz gorzej.Zdecydowalam sie postawic mu banki{i to za zgoda
      lekarza-a wczesniej mi tego nie zaproponowala!}przeszlo mu po trzech dniach.W
      czasie jego choroby wpadl mi w rece miesiecznik o dziecku i tam jakis profesor
      napisal,ze dzieciom do lat trzech antybiotyk podaje sie niezwykle rzadko-przy
      anginie ropnej,co jest choroba niezwykle rzadka u dzieci do trzech lat i jakims
      innym zakazeniu bakteryjnym ktorego niestety nie pamietam.Antybiotyk na wirusy
      nie dziala.Od tamtej pory moim maluchom antybiotyku nie podaje.Jak ide do
      lekarza ze starszym[mlodszy poza trzydniowka jeszcze nie chorowal]to zwykle
      przepisuje antybiotyk[BO MA TAAKIE CZERWONE GARDELKO].Ja kupuje ze strachu[bo
      moze pozniej w domu okaze sie ze ma jakies biale czopy w gardle]ale itak nie
      podaje.Zwykle po 1 do 2dni jest juz zdrowy.Moje dwie bratowe i kuzynka podaja za
      kazdym razem.Efekt jest taki, ze te dzieci srednio raz na czterdziesci dni
      choruja bo maja oslabiona odpornosc i oczywiscie za kazdym razem ANTYBIOTYK!
      Przypadek?Kuzynka sie ze mnie smieje ze podaje moim dzieciom leki homeopatyczne
      na odpornosc[teraz oscillococinum]"...glukoza ich uodparniasz?",ale to nie moje
      dziecko wyladowalo w szpitalu odwodnione na skutek przedawkowania antybiotykow i
      tym samym wyjalowienia przewodu pokarmowego. I co Wy na to?
    • polibius Re: O alopatii i homeopatii - przykład. 19.11.05, 20:55
      A ja się powtórzę. U mojej córki choroba rozwija się typowo i stopniowo,
      najpierw katarek i lekko zaczerwienione gardło. Pediatra-homeopata, do której
      chodziłam zawsze podawała homeopatię i co takie leczenia obowiązkowo na drugi
      lub trzeci dzień kończy się zapaleniem ucha. Wówczas juz nie ma żartów i nalezy
      podać antybiotyk. Taka sytuacja powtarzała się kilka razy ( o wiele za często
      jak na prawie roczne i roczne dziecko). MNie do homeopatii nikt nie przekona. A
      córcię, może kiedy trochę dorośnie i zacznie w to wierzyć smile
      • polibius aha 19.11.05, 21:04
        POmimo podania jej 5 antybiotyków do dzisiejszego dnia ( czyli już 6 miesięcy)
        Ania nie zachorowała, więc antybiotyki jeszcze nie osłabiły jej tak bardzo.
        • figrut Re: aha 20.11.05, 13:58
          Jezeli antybiotyk jej tak bardzo nie oslabil to dlaczego Twoja corcia musiala
          dostac ich az 5 ??? Tak malutkie dziecko i az tyle razy antybiotyk? A tak poza
          tym ,DOBRY homeopata przepisuje antybiotyk kiedy jest niezbedny-poprostu zle
          trafilas.
          • polibius Re: aha 20.11.05, 20:47
            Dlatego, że Ania miała zapalenie ucha i w takim przypadku niepodanie
            antybiotyku może prowadzić do utraty słuchu. Ja znów odnoszę wrażenie, że to
            właśnie podawanie durnej homeopatii spowodowało, że przeziębienie tak się
            rozwinęło, że zaatakowało uszy.
            • figrut Re: aha 20.11.05, 22:45
              Ja po prostu chce powiedziec, ze trafilas na zlego homeopate.Dobry homeopata nie
              bedzie z uporem maniaka leczyl bakteryjnego zapalenia homeopatia, tylko bez
              wachania przepisze antybiotyk w poczatkowym stadium choroby.Gdyby tak zrobil
              Twoja coreczka przypuszczalnie dostala by tylko jeden antybiotyk a nie trzy.
              A antybiotyki oslabiaja odpornosc poprzez wyjalowienie organizmu nie
              tylko ze zlych ale i ztych dobrych bakterii.
              • polibius Re: aha 04.12.05, 21:05
                Chyba się nie zrozumiałyśmy. MOja córeczka chorowała co miesiąc, i ciągle na to
                samo. NIe było tak, ze dostała 5 antybiotyków naraz.
                • q_211 Re: aha 04.12.05, 22:52
                  mój syn od trzeciego tygodnia życia chorowal na zapalenie ucha nie co miesiąc a
                  nieraz trzy razy w miesiącu za karzdym razem zastrzyki poniewarz mały dostawał
                  biegunkę przy każdym zapaleniu,tak leczyliśmy się przez 8 miesięcy.Pielęgniarka
                  która przychodziła podać zastrzyk poleciła nam panią laryngolog która miała
                  specjalizację homeopatyka,zaczeło się leczenie systematycznie podawam granulki
                  przez dwa miesiące i dziecko zachorowało jeszcze raz nie zaprzeczam że podczas
                  ostrego zapalenia nie brało antybiotyku,od tego czasu mineły 3 lata moje dziecko
                  nie wie co to ból ucha a nie chcę wracać myślami ile nocy płakał i nic nie pomagao.
                  Nigdy wczesniej nie miałam styczności z homeopatią ale wierzę że pomaga bo mam
                  przykład i niewiem dlaczego wypowiadają śię osoby które nigdy nie miały
                  styczności z takim leczeniem
                  POZDRAWIAM WIERZĄCYCH I NIE WIERZĄCYCH W <HOMEOPATIĘ >
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka