Dodaj do ulubionych

Problemy wychowawcze?

09.05.06, 11:20
Piszę, bo liczę na wasze doświadczenie.
Alusia - z racji wady, ma zapewnione szczególne traktowanie (nie rozpieszczamy
jej, ale nie pozwalamy by zbytnio płakała).Jednek im jest starsza, tym
bardziej potrafi to wykorzystać. Narazie nie ma takiej sytuacji, której nie
potrafiłabym opanować, ale boję się,że z czasem to nastąpi. Np. wieczorem chce
spać ze mną - właściwie to "wisi" na mnie całą noc. Chciałabym ją tego
oduczyć. Gdyby była zdrowa, popłakałaby sobie trochę i jakoś by to było, ale
tak, to boję się,że jak będzie płakać to zbytnio się zmęczy i ... same
rozumiecie. Co mam robić? Jak temu zaradzić, bo już najwyższy czas na to.

Ewa
Obserwuj wątek
    • kasia_ia Re: Problemy wychowawcze? 09.05.06, 12:50
      Napisz co na temat szkodliwości płakania w jej przypadku sądzi lekarz. Na ile
      jest przeciwskazane? Ile lat ma Twoja córka? Po tych informacjach może będę Ci
      mogła coś podpowiedzieć.
      • ewire Re: Problemy wychowawcze? 09.05.06, 13:45
        Alcia ma 2 latka i HLHS. Lekarze mówią tylko tyle,że dzieci przy tej wadzie
        zbytniego wysiłku podejmować nie mogą...Jak to ma się do rzeczywistości -
        wiadomo. Dziecko jest tylko dzieckiem i nie zmuszę jej by siedziała na miejscu,
        tym bardziej,że jest bardzo żywa. Jednak Alka w chwilach zdenerwowania potrafi
        wpaść w histerię (kontrolowaną z jej strony poniekąd) i przypuszczam,że mogłaby
        płakać godzinami (jak to sie mówi "do upadłego").Oczywiście bardzo przy tym
        sinieje i ulegam. Zdaję sobie sprawę,że nie jest to dobra droga, by dobrze
        wychować dziecko.

        Ewa
        • water7 Re: Problemy wychowawcze? 09.05.06, 15:14
          trudno jest dawać rady dotyczące wychowania chorych dzieci ale mogę powiedzieć
          Ci to co nam powiedział kardiochirurg przy wypisie traktowć jak zdrowe dziecko
          (mielismy TGA) nie możesz jej ustępować bo zrobisz jej krzywdę wiem to niestety
          bo sama stworzyłam "potwora" nie stosując sie do rady lekarza. W tej chwili mam
          rozpuszczonego do granic możliwosci trzylatka który jak zostaje za cos skarcony
          próbuje mi wmówić że boli go serce szkoda że czasami na plecach pozdrawiam
          • ewire Re: Problemy wychowawcze? 09.05.06, 15:55
            No właśnie. Ja wychowuję ją jak zdrowe dziecko, bo nie chcę,żeby żyła z
            etykietką "jestem chora i z tego tyułu wszystko mi sie należy". Jednak jest
            coraz starsza i mądrzejsza, a ja nie chcę "zrobić jej krzywdy", ani w jedną, ani
            w drugą stronę. I stąd dylemat: co robić?
          • monikakonieczka Re: Problemy wychowawcze? 10.05.06, 09:03
            Ewuś Mateusz jak się zdenerwuje to się rzuca w łóżeczku jak szalony.Ja wtedy
            nie zwracam uwagi i po chwili przestaje.Zdarza Mu się,że płacze(chociaż
            rzadko),ale też tylko obserwuję czy nie sinieje zbyt mocno.Staram się nie
            ulegać,tylko zająć Go czymś innym,żeby zapomniał.Pozdrawiam baaardzo serdecznie
            Was i do zobaczenia
        • kasia_ia Re: Problemy wychowawcze? 10.05.06, 08:35
          Witam,
          po pierwsze myślę, że powinnaś dopytać się lekarza na ile bezpieczny jest dla
          Twojej córki płacz (ale myślę, że skoro nic na ten temat nie usłyszałaś to
          pewnie w miarę bezpieczny). Rodzicom zdrowych dzieci zwykle powtarzam, że i
          płacz i niejedzenie (to dla rodziców niejadków) przez nawet kilkanaście godzin
          są dla przeciętnego dziecka bezpieczne, to my dorośli nie potrafimy sobie z tym
          poradzić.
          W wychowywaniu dziecka najważniejsze (poza miłością) są jasno określone granice
          i zasady. My jako rodzice określamy na co się godzimy, co jest bezpieczne,
          informujemy o ty dziecko (w odpowiedni do wielu sposób) a potem jesteśmy
          konsekwentni w egzekwowaniu tego co ustaliliśmy (mama, tata, inne osoby powiiny
          być spójne). Dziecko rzeczywiście będzie reagować płaczem (co dla rodziców jest
          trudne i bolesne), albo wymyślać inne kary (np. nie zjem, popsuję coś itp.).
          Ważne jest w takich chwilach zachowanie spokoju (zamiast wrzeszczeć czy
          ustępować posługiwać się krótkimi zdaniami, wypowiadanymi spokojnie - "jest mi
          smutno", "nie lubię kiedy tak się zachowujesz"). Zapamiętaj: nawet jesdnokrotne
          złamanie się rodzica pod wpływem płaczu czy innych zachowań stosowanych przez
          dziecko jest dla niego sygnałem, że stosowana metoda jest skuteczna.
          Ważne jest pokazywanie zachowań alternatywnych (ale o tym może następnym razem).
          2 latka to wiek, kiedy dzieci zaczynają testować granice wyjątkowo mocno (więc
          nie wolno "zepsuć" tego momentu, bo odkręcanie sytuacji jest b. trudne)
          Chore dziecko to wyjątkowa sytuacja, ale podstawowe zasady się nie zmieniają
          (na szczęście nie znam tematu z autopsji-moje dziecko jest zdrowe, trafiłam to
          szukając info o swojej chorobie)
          Jeśli masz inne pytania to pisz - postaram się, w miarę możliwosci pomóc.
          • kasia_ia Re: Problemy wychowawcze? 10.05.06, 08:37
            przeczytałam swój post i chyba jedno sformuowałanie jjest nieprecyzyjne,
            chodziło mi o to, że można niejeść przez kilkanaście godzin, a nie płakać przez
            przez taki czassmile)
    • jukilop Re: Problemy wychowawcze? 09.05.06, 16:16
      nie chcę się wymądrzać , ale Ci co śledzą moje wypowiedzi wiedzą ,że
      ja miałam przez 16 lat dziecko z wadą i ani o tym nie wiedziałam.
      Tym samym (starałam się)nie dmuchać nie chuchac - choć jest jedynakiem
      upragnionym - moim całym życiem.
      Jak sie dowiedziałam o (najpierw chorbie ) a obecnie wadzie to najchętniej za
      niego bym oddychała a napewno wiecie jak to jest z 16 latkami czasem trzeba
      potrząsnąć.
      To fakt że pewnie łatwiej mi było mu to wytłumaczyć i prosić aby na siebie
      uważał, ale chwytałam się na "okropnych rzeczach "
      Lecz kiedyś stwierdziłam że jeszcze bardziej go tym skrzywdzę i teraz staram
      się by było jak przedtem - tyle tylko że mam szerzej otwarte oczy i wyczulony
      słuch.
      Wada wadzie nie równa także nie próbuję tu tego porównywać, ale myślę że Matka
      wie co robić - czuje to sercem i umysłem , a że czasem prosi o wsparcie to
      tylko dowodzi jej odpowiedzialności.Zawsze z każdej wypowiedzi weźnmie coś do
      siebie - i tak dąży się do doskonałości ...
      Myślę że nic na siłę i do pewnych granic - u każdego są one jednak inne.
      życzę dobrych rozwiazań a dla dziecka dużo zdrowia.
      pozdrawiam
      Magdalena
      • kasia_ia Re: Problemy wychowawcze? 10.05.06, 08:58
        Postaraj się ufać lekarzom i zwracaj uwagę, głównie na rzeczy, które oni
        uważają za ważne. Łatwo popaść w nadopiekuńczośćsmile
        Napisałam już, że tematu chorego dziecka na szczęscie nie znam z własnych
        doświadczeń (weszłam tu szukając info o swojej chorobie), ale wydaje mi się, że
        poniekąd całkiem słuszną strategię (nieświadomie) przyjęła moja mama. Przez
        całe życie nikt nigdy nie potraktował mnie w wyjątkowy sposób w zasadzie temetu
        choroby nigdy nie było (dopiero ostatnio, kiedy okazało sie, że ubezpieczyciel
        zaczął robić mi problemy zaczęłam szukać jakiś info o wadach). Popełniła pewne
        błędy (nikt nie uświadomił mi pewnych zagrożeń, więc zwolnienia z w-f
        umieszczałam w koszu, obruszałam się na lekarzy, którzy zachęcali mnie do badań
        już w dorosłości- uznawałam, że chcą zwalić pracę na innych, szukają dziury w
        całym itp).ale efekt ogólny jest dobry smile)
        I mimo, że poczytałam o chorobie, uważam, że będę wyjątkiem i u mnie do późnej
        starości choroba nie postąpi nawet o "milimetr"smile
        Najlepszy jak zwykle jest złoty środek: słuchać lekarzy, traktować "normalnie",
        jeśli potrzebne są ograniczenia tłumaczyć dziecku dlaczego
        pzdr
    • basikrzy Re: Problemy wychowawcze? 10.05.06, 09:38
      bardzo dobrze znam te dylematy, staram się jednak kierować zaleceniem dra
      Kordona "traktować jak zdrowe dziecko",
      niestety Bartek płacze dość często, to boli mnie, ale staram się nie ulegać i
      zawsze mu powtarzam: płaczem u mnie niczego nie wskórasz, skończ płakać to
      ponegocjujemy,
      a spanie razem w łóżku - no cóż, śpię z nim do tej pory (ma 4,5 roku) smile))
      podejmowaliśmy wiele prób, żeby spał sam w swoim pokoju, ale najwyraźniej nie
      jest jeszcze gotowy (przyjęłam zasadę godzenia się z tym, że pewne rzeczy są u
      Bartka trochę później), cały czas go zachęcam, pokazuję przykłady z bajek, że
      bohater śpi sam w swoim pokoiku i tak robią wszystkie dzieci, on jednak mi
      odpowiada, że nie lubi być sam i mamy ustalone, że będzie spał sam, kiedy
      będzie duży,
      ponieważ ostatnio często się upierał, że nie jest mały tylko duży, więc mu
      przypomniałam o umowie w sprawie spania - nie miał wyboru chcąc być słownym i
      rzeczywiście od około miesiąca sam zasypia w swoim łóżeczku, tylko, że później
      w nocy przychodzi do mnie (bo się stęsknił) i śpi ze mną już do rana smile
      postęp jest, a ja czekam cierpliwie, kiedyś prześpi sam całą noc a ja go za to
      bardzo pochwalę i powiem, że naprawdę jest już duży
      przyzwyczaiłam się, że troszkę sinieje w czasie płaczu, tak samo zresztą jak
      podczas śmiechu czy wugłupów - taka jego uroda
      Baśka mama Bartka HLHS
    • midger Re: Problemy wychowawcze? 10.05.06, 10:14
      Mój syn ma obecnie 8 lat. Cały czas starałem się, wszędzie gdzie tylko możliwe
      nie traktować go w sposób specjalny. Nasze dzieci i tak są inne dajmy im chociaż
      trochę poczucia normalności.
      Niestety muszę przyznać, że też nie do końca się mi to udało. Problemy
      wychowawcze pojawiły się już w przedszkolu - "zerówka". Szybko nauczył się jak
      można wykorzystywać sytuację do własnych celów. Wszelkie próby ingerencji w taki
      stan rzeczy, zawsze oznaczały bunt. Czasami widzę, że to co on juz przeszedł w
      swoim życiu powoduje, że jest jakby bardziej dojrzały. Jednak czasami górę
      bierze żal do losu - dlaczego właśnie ja. Wiem, że to pytanie będzie powtarzać
      się jeszcze nie raz. I wiem jak trudno na nie znaleźć odpowiedź.
      Z perspektywy czasu mogę tylko jeszcze raz powtórzyć. Nasze dzieci chcą być
      traktowane jak każe inne. Nawet jeśli sprawiają wrażenie, że jest inaczej.
    • kachna92 Re: Problemy wychowawcze? 10.05.06, 10:53
      Witaj!
      Z uwagą przeczytałam wszystkie posty.
      Pragnę podzelic się z Tobą moimi doswidczeniami z uporczywym płaczem.
      Mój Michał urodził się z HLHS, jesteśmy po 3 etapach u prof Malca i ma prawie 5
      lat (urodził sie w listopadzie 2001).
      Od zawsze starałam sie traktowac Miśka tak jak zdrowe dziecko. Zdarzały sie
      przypadki "próby sił" i musze przyzna, że różnie to bywało.
      Sposób na mojego Michała był prosty - gdy zaczynał wpadac w histerię, to kazałam
      mu iśc do pokoju, wypłakac się i jak juz się uspokoił, to mógł przyjśc i wówczas
      porozmawiac ze mna o problemie, który go meczy. Zazwyczaj to pomagało, bo nikt
      nie lubi płakac (na pokaz) gdy nikt nie widzi. Aczkolwiek były przypadki gdy
      sposób ten nie skutkował i musiałam na poczekaniu cos wymyślac.
      Może jest to bardzo drastyczny sposób, ale w przypadku mojego synka skutkował i
      dzis możemy spokojnie rozmawiac o problemach, które go dręczą, bo wie, że
      płaczem nic nie wskóra.
      Ze spaniem nie miałam nigdy problemów, bo mój Michał nigdy nie lubił spac "z
      kimś" w łóżku, "bo łóżeczko jest jego i on tęski za swoim łóżeczkiem".
      czasami rano przychodził do mojego łóżka, ale tylko aby się troszeczkę
      poprzytulac i trwało to dosłownie chwilkę.
      Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie i trzymam kciuki za sukcesy w wychowaniu pociechy.
      Kasia mama Michałka z HLHS
    • ewire Dziękuję 10.05.06, 19:08
      Bardzo Wam wszystkim dziękuję za odpowiedzi. Czytam wszystko powolutku i z
      uwagą. Wasze wskazówki są dla mnie bardzo cenne, gdyż też jesteście matkami i
      takie problemy nie są Wam obce. Myślę,że muszę jednak zacisnąć zęby i oczy (Alka
      jak płacze to prawdziwymi krokodylimi łzami, które spadają na bluzeczkę i robią
      oooogromne mokre plamki)i przystąpię do działania,żeby rzeczywiście nie
      przeoczyć okresu, w którym można jeszcze ukształtować nieco charakter dziecka.
      Jeszcze raz bardzo dziękuję i cieszę się,że można na Was liczyć...

      Pozdrawiam Was wszystkie gorąco. Ewa

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka