Dodaj do ulubionych

W nocy mielismy atak krtani.

15.10.06, 19:24
Co robicie w takich sytuacjach??? Moja mała sie dusiła prawie!!! Podałam
encorton, małą tableteczkę. Dzis wezwałam lekarza, który leczy homeopatycznie.
Przepisał granulki: hepar, drossel (czy cos takiego) i Thymuline na
odpornośc. Znacie?? Stosujecie???
Obserwuj wątek
    • bella43 Re: W nocy mielismy atak krtani. 15.10.06, 19:36
      Mi lekarz powiedział, że przy ataku krtani trzeba otworzyć okno . Ja wyszłam z
      dzieckiem na dwór i pomogło.
      • nicniewiem19 Re: W nocy mielismy atak krtani. 15.10.06, 19:40
        Nas w takich sytuacjach ratował Zyrtec
    • bella43 Re: W nocy mielismy atak krtani. 15.10.06, 19:36
      A póżniej oczywiście do lekarza.
    • mag_kak Re: W nocy mielismy atak krtani. 15.10.06, 20:30
      A nam dwór nie pomógł, choc zimno juz przecież. Mąż trzymał ja zawiniętą w kocu
      a ona wyła ze strachu i chrypiała coraz bardziej. Co miałam robic?? Lekarka mi
      powiedziała, żebym zawsze miała w domu encorton. I mam. Boję się dzisiejszej
      nocy. Jeśli znów będzie atak?? Czy mam znów jej dac ten encorton??
      • noemip Re: W nocy mielismy atak krtani. 15.10.06, 20:37
        Daj pół.
        (Moja miała 3 razy zapalenie krtani z atakiem, raz była nawet w szpitalu z tego
        powodu, lepszy steryd niż szpital...)
        • carinap Re: W nocy mielismy atak krtani. 15.10.06, 20:51
          Dziewczyny nie lekceważcie nadwrażliwości krtani1 pRZY TAKIM ATAKU DZIECKO MOŻE
          SIE UDUSIĆ!.
          Polecam Diphergan(syrop - podać 1 łyżkę) to rozkurczowe a jeśli nie pomaga po
          kilku minutach czopki hydrokortizonu.
          • gusia210 Re: W nocy mielismy atak krtani. 15.10.06, 21:46
            ja daję (od razu jak zauważę objawy) diphergan-4ml
            jak jest bardzo duża duszność to od razu na szpital po zastrzyk
            • cubaro Re: W nocy mielismy atak krtani. 15.10.06, 22:44
              pół roku temu też przechodzlismy w nocy atak krtani mojego synka, najpierw
              pogotowie aż w końcu szpital. Tam podano mu właśnie diphergan (w syropie). Jak
              ręką odjął, błyskawicznie zadziałał więc polecam go bardzo. Dobrze jest mieć go
              w domu, wiem tylko że jest na receptę.
    • iljana Re: W nocy mielismy atak krtani. 15.10.06, 21:54
      może drosera?.. wrzuć w wyszukiwarkę zapalenie krtani. Wiele pisano na ten
      temat.
    • iljana Re: W nocy mielismy atak krtani. 15.10.06, 22:06


      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=577&w=43888837&v=2&s=0


    • mag_kak Re: W nocy mielismy atak krtani. 16.10.06, 13:56
      Już mam tę Drosere i jeszcze inne leki homeopatyczne, ataki duszności ustapiły,
      teraz kaszle, strasznie kaszle, tak, że mnie aż serce boli... ale kaszel
      zaczyna byc mokry, może to doby znak.
      • iljana Re: W nocy mielismy atak krtani. 17.10.06, 23:35
        Jak z kaszlu krtaniowego u nas robi się mokry kaszel... to znaczy że na
        oskrzela zeszło sad
    • ewasuwek Re: W nocy mielismy atak krtani. 16.10.06, 14:15
      my o 3 w nocy jechaliśmy na pogotowie....

      Ewa
    • benitaa2 Re: W nocy mielismy atak krtani. 16.10.06, 14:29
      Ja niestety musze podać steryd jeśli synek ma atak krtani. Od przez nebulizator
      podaję mu Pulmicort.
    • mag_kak Re: W nocy mielismy atak krtani. 16.10.06, 21:20
      Ponoc leczenie homeopatyczne trwa dłużej , więc na efekty jeszcze trzeba
      poczekac. Po południu było nawet nieźle, wyszłam z nia na powietrze, teraz śpi.
      • gusia210 Re: W nocy mielismy atak krtani. 16.10.06, 21:55
        zapomniałam dopisać że kazano mi podawać małemu przy zapaleniu krtani ACC żeby
        mu było łatwiej kaszleć
        • lucyna831 Re: W nocy mielismy atak krtani. 17.10.06, 14:17
          Mój mały często na to chorował.Dawałam diphergan i brałam -przy ataku- do
          łazienki i puszczałam gorącą wodę i siedziałam w tej parze z nim, działa
          super.Póżniej na noc stawiałam miski z wodą ,wieszałam ręczniki, a najlepiej to
          robiłam pranie firan i wieszałam wilgotne w pokoju którym spał.Tak dłuo aż
          kaszel robi się wilgotny- to dobry znak.Przechodził tę chorobę bez antybiotyków-
          oczywiście przy radach lekarza.
      • iljana Re: :((( 17.10.06, 23:43
        niekoniecznie! jeśli mój mały ma atak, podaję lek i najpóźniej po 3 minutach
        nie dusi się, choć czasem zaszczeka.
        Natomiast leczenie profilaktyczne trwa dłużej, jak piszesz, fakt... ale
        właściwie podajesz to samo ale w innych dawkach.

        Mało już mamy krtani.. nasze doświadczenie comiesięczne od 7-mego miesiąca
        życia syna. Teraz zbieramy doświadczenia w obturacji oskrzeli, z podobną
        częstotliwościąsad

        I wiecie, w obydwu przypadkach jest się o krok od tragedii.

        • mag_kak Re: :((( 18.10.06, 19:18
          No tak. U nas dziś pediatra stwierdziła zapalenie oskrzeli. Tak więc z tej
          krtani zrobiło sie to, co piszę.
          Iljano!! Bardzo rozumiem i bardzo współczuję. Ale wniodkuję, że świetnie sobie
          z ty radzicie, czego serdecznie życzę!!!
          • welwal Re: :((( 19.10.06, 13:32
            Tak tak, bezapelacyjnie! w obu przypadkach
    • magda-lu Re: W nocy mielismy atak krtani. 18.10.06, 22:25
      Mam również doświadczenie krtaniowe, oprócz leków zaleconych przez lekarza
      bardzo dbam o warunki do spania. Porządnie wietrzę przed snemi i w nocy
      utrzymuję jak najniższą temperaturę. Jak słyszę, że świszcze oddychając to
      mocno okrywam, zakładam czapkę i otwieram okno.
      Jeżeli chodzi o leki to w czasie ataku podawałam encorton, co np. na pogotowiu
      było źle przyjęte, ale poparta przez naszego pediatrę nie zamierzam ryzykować.
      Wydaję mi się, że u nas najlepsze rezultaty przynosi podawanie leków przez
      nebulizator. W ten sposób też robię inchalację z soli fizjologicznej, to
      oddtyka nos i nawilża.U nas obrzęk krtani zawsze zaczynał się katarem. Jak
      tylko nasila się katar wprowadzam actifed ( obkurcza, ale też wychamowuje
      kaszel)
      Na koniec mocno pozdrawiam mamy krtaniowe, ja w zeszłym roku jak pojawiły się
      ataki mało nie zwariowałam czuwając po nocach i wsłuchujac się w oddech dziecka.
    • krtek7 Re: W nocy mielismy atak krtani. 19.10.06, 10:23
      Moj czterolatek miał atak wczorajszej nocy (początek sezonu grzewczego +
      przeziębienie). Pojechaliśmy do szpitala dziecięcego, bo jest blisko. Mały
      został na oddziale, antybiotyk Zinnat, hydrokortyzon (to i antybio dożylnie),
      zyrtec i inhalacje: mucosolvan.

      Miał zostać jeszcze kilka dni, ale my zabraliśmy go do domu. Nie wiem czy
      dobrze zrobiliśmy, ale tam, te wszystkie chore dzieci, duszno,... , no i
      antybiotyk bez potrzeby?
      Szczerze mówiąc miałam wątpliwości, czy go zabierać do domu, ale mój mąż się
      zorientował że to najlepsze rozwiązanie.

      Wcześniej mieliśmy z małym 3 takie epizody, wtedy: szpital i pomac doraźna,
      następnie leczenie jak przy ostrej infekcji wirusowej + antybiotyk (podawany
      rutynowo sad )

      Jeszcze nie przeczytałam całego wątku - najpierw piszę o tym co nas spotkało.
      Nie mam nadal pojęcia co robić w sytuacji gdy dziecko się dusi i prosi o pomoc
      ("Ratunku!...") innego niż podjechanie na ostry dyżur.... To jest straszne.

      Acha, i zdarza się WYŁĄCZNIE w sezonie grzewczym. Piszę o tym bo już nam jedna
      lekarka zasugerowała WYŁACZENIE OGRZEWANIA W POKOJU DZIECKA. Tak, ubrać dobrze
      i wyłączyć kaloryfer!

      No i jeszcze się dowiedziałam że częste zapalenia krtani są najczęsciej jednym
      z objawów alergii.
      • sylaluk do krtek7 19.10.06, 23:56
        Przy zapaleniu krtani antybiotyk?? Moze cos innego się przyplątało?? U nas
        zawsze to samo-inhalacje z Pulmicortu, z Berodualu + Diphergan.Dodam, że zawsze
        pomaga...Antybiotyk tu chyba na nic...(chyba ze faktycznie jest cos dodatkowego)
        pozdrawiamy (od dłuższego czasu juz niekrtaniowo)
        Sylwia i Hubi(24.09.2003)
        ponizej mój skarbek z inhalatorkiem...
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=36107191&a=36359072
        • krtek7 Re: do krtek7 21.10.06, 00:30
          Niestety, jest tak jak napisałam: rutynowo w tym szpitalu podaje się dzieciom
          które przechodzą atak duszności przy zapaleniu krtani - antybiotyk. Rozmawiałam
          z kilkoma osobami, zawsze jest leczenie antybiotykiem. Ja nie podważam opinii
          lekazry ale uważam że lepiej jest czasem zaryzykować i poczekać kilka dni niż
          stopniowo antybiotykami osłabiać dziecka odporność.
          Poza tym dziecko leczone antybiotykami jest w trakcie leczenia bardzo osłabione
          i łapie wtedy wszystko (dlatego przy kuracji przedszkole jest wykluczone a
          nawet kilka dni po) a na oddziale laryngologicznym jest mnóstwo chorych dzieci.
          No i jest jeszcze jedna sprawa: rodzice po wyjściu z dzieckiem ze szpitala nie
          zawsze podają antybiotyk do końca, bakterie mutują są coraz silniejsze odporne
          na antybiotyki...

          Ale to takie moje przemyślenia.

          Ja wolę lekarzy którzy dawkują antybiotyki rozważnie a nie rutynowo. No i
          przecież nie przy inf. wirusowej...

          Wybieram się do alergologa, wczoraj mały dostał skierowanie, zapytam o te leki,
          o których piszesz, brzmi to sensownie. Czy stosujesz to w czasie ataku
          duszności? czy zapobiegawczo?

          Pozdrawiam.
      • iljana Re: W nocy mielismy atak krtani. 20.10.06, 01:31
        kurcze dobijały mnie kiedys takie sytuacje jak kreciku opisałaś. najbardziej
        ubolewałam nad faktem że maluszek nie rozumiał potrzeby tych potwornych
        zabiegów. Nie dał sobie zastrzyku zrobić, ani maski nebulizatora przyłożyć..ach
        szkoda gadać. Raz to mało mu ręki w barku nie wyłamali.. a on jeszcze dobrze
        nie mówił.. tylko płakał i wolał mama ała, ała.. Koszmar.

        Nie jestem bohaterką, ale cierpienie jakie mój syn doświadczył w szpitalu
        i "jazdy" jakie potem miałam sprawiły, że wypróbowałam i używam na krtań larynx
        apis Wali. Polecam.

        Teraz po paru akcjach z obturacją oskrzeli.. i tymi samymi lekarzami w ilości
        kilku walczącymi z maluchem by poprawić jego saturacje znów zmusiły mnie do
        ratowania go w domu..i jechania do szpitala kiedy już nic nie działa.
        • krtek7 Re: W nocy mielismy atak krtani. 21.10.06, 00:40
          Właśnie ja też tak: szpital w ostateczności sad

          Gdy przyjechaliśmy tam tej wtorkowej nocy, było tak: zbadali go (tętno,
          temperatura), potem na oddział do lekarza, lekarz zobaczył gardło i uszy i
          przekazał nas, z listą niewiadomych leków pielęgniarkom. A te (biedne) nie
          potrafiły założyć mu wenflonu przez pół godziny. Piszę "biedne" bo już raz przy
          innej okazji było podobnie, po prostu ma takie żyłki że jest to niezwykle
          trudne. Mały był dzielny głównie dlatego że ma prawie 4 lata i już mu wiele
          można wytłumaczyć. Cierpiał płakał ale nie krzyczał i nie wyrywał się jak to
          było gdy miał 2 lata i znalazł się w takiej sytuacji...
          Czyli faktycznie dostał steryd dopiero jakieś 40 min po naszym przyjeździe do
          szpitala.
          Nie puścili nas do domu bo przyjmował nas młody lekarz i ja myślę że on się
          trochę bał i wolał żeby mały został w szpialu.


          Iliano, współczuję ci... mam nadzieję że Twój maluszek wyrośnie z tego.
          Chodzisz z nim do dobrego alergologa? Ja się wybieram z moim pierwszy raz bo to
          na 90% jest alergia. Sprawdzę larynx apis wali, dzięki!
          • jozia12 Re: W nocy mielismy atak krtani. 21.10.06, 12:28
            A u nas zapalenie krtani zakończyło się
            zapaleniem płuc i szpitalem sad
          • iljana Re: W nocy mielismy atak krtani. 21.10.06, 17:29
            Alergolog wyklucza alergię u mojego dziecka. Rozbiliśmy badania.. dostawaliśmy
            zyrtec a i tak mieliśmy zapalenia.
            Teraz już od jakiegoś czasu jesteśmy tylko z obturacją, czasem poprzedzoną
            parogodzinnym zap krtani.
            Strasznie ubolewam nad tym ze maly ma takie przypadłości, bo łapią go bardzo
            często.. i naprawdę zagrażają jego życiu. Dwa razy byliśy blisko końca. Za
            pierwszym razem ja po prostu nie wiedziałam. Za kolejnym jakoś chyba nie
            sądziłam ze to jest to. Teraz jestem b. ostrożna. Ale okazuje się, ze małego
            dopada ni z gruszki ni z pietruszki.
            Ostatnia obturacja była wręcz nie do opanowania.. musiał dochodzić jakiś
            dodatkowy czynnik. Spał sobie smacznie, babcia go pilnowała, a ja poszłam po
            zakupy. Wrociłam, zwolniłam babcią i słyszę jak mały kaszle.. tak kilkanaście
            razy. Poszłam zobaczyć.. trochę przestał.. wzięłam i położyłam go w dużym
            pokojku. Wróciłam do kuchni. Z 15 minut nad garami stałam. A mały był cicho.
            Pewnie zasnął. Gdyby nie to, że pomyślałam by go poprawić na sofie żeby nie
            spadł.. wcale bym do niego nie poszła. A on..odpłynął.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka