Dodaj do ulubionych

Ćwiczenia Vojty

IP: *.* 06.10.01, 23:34
Mój synek urodził się w sierpniu tego roku po bardzo ciężkim porodzie. Dostał 2 pkt. Agpar i był w zamarwicy. Co prawda potem podobno szybko dochodził do siebie ale strach został... Obecnie lekarze pediatrzy odmawiajš mi zasczepienia dziecka szczepionkš Di-Per-Te bez zgody neurologa a neurolog każe mi rehabilitować dziecko metodš Vojty bo podobno jakiej? pozycji w jakim? ustawieniu dziecko nie wykonuje....Jak na mój skromny rozum to dziecko rozwija się poprawnie ale co ja mogę wiedzieć... Nie wiem czy lekarze chcš żerować na moim strachu o zdrowie dziecka - za wszystko płacę prywatnie i czy co? na prawdę mu może jest. Nie będę ryzykowała i i tak będę robiła wszystko tak jak mi każš, ale czy która? z Was miała podobne przej?cia do moich i jak się to skończyło...Bardzo proszę napiszcie mi co?... jestem cała zdezorientowana.PozdrawiamAnia
Obserwuj wątek
    • Gość: guest Re: Ćwiczenia Vojty IP: *.* 08.10.01, 07:56
      Na forum "zdrowie" jest poruszona sprawa rehabilitacji dzieci. Poczytaj, tym bardziej, że są tam przedstawione również inne metody rehabilitacji.Pozdrawiammoderator edzieckaTyska :-)
    • Gość: guest Re: Ćwiczenia Vojty IP: *.* 09.10.01, 14:36
      Witaj Aniu!Moja jedyna i gorąca rada ĆWICZ!!!Masz ten konfort, że ktoś pwiedział Ci kiedy Twój synek jest jeszcze stosunkowo mały co masz robić. Vojtę stosuje się u jak nalmłodszych niemowląt, a najlepsze wyniki daje do ukończenia 12 miesięcy. Ja niestety zaczełam ćwiczenia u swojej córki dopiero gdy miała 15 miesięcy (serce mi się kraje, gdy pomyślę ile czasu zmarnowaliśmy!), ćwiczymy już 7 miesięcy i widać efekty.Jeżeli będziesz potrzebowała rady lub wsparcia - pisz do mnie na priva - chetnie Ci pomogęPozdrawiam i życzę wytrwałościAnna
      • Gość: guest Re: Ćwiczenia Vojty IP: *.* 10.10.01, 09:35
        Może będzie kontrowersyjne to co napiszę, ale nie ma żadnych dowodów, ze metoda Vojty w ogóle jest skuteczna. Jest to opinia dr Zdzienickiej współpracujacej z "Twoim Dzieckiem". Tzw."poprawa" może byc związana z normalnym rozwojem dziecka. Moja historia nie jest przypadkiem odosobnionym: na rutynowej wizycie u ortopedy lekarz stwierdził, że dziecko powinno... itd, a jeszcze nie... plus wzmozone napiecie mięsniowe, innymi słowy zagrozenie porażeniem mózgowym. Grając na lęku matki rzucał teksty "niech Pani nie słucha innych lekarzy", "to jedyna szansa dla dziecka", "nie ćwicząc będzie pani żałować do końca zycia" itd... Oczywiście skierowanie z dopiskiem CITO do prywatnej przychodni rehabilitacyjnej. I w tym właśnie rzecz - to straszne, ale lekarze często są w finansowych układach. Lekarz do którego mam absolutne zaufanie stwierdził, że dziecko rozwija sie prawidłowo, (ale jeśli chcę ćwiczyć to lepiej metodami konwencjonalnymi) - i rzeczywiście - dziś ma 5 lat i nigdy nie miałam powodów do niepokoju. Powtarzam - spotkałam wiele matek w identycznej sytuacji. Radzę skonsultować opinię pierwszego lekarza z kimś zaufanym. Pozdrawiam. Maugosia
        • Gość: guest Re: Ćwiczenia Vojty IP: *.* 10.10.01, 10:43
          Skonsultować diagnozę lekarza oczywiście warto a nawet należy, ale nie można z góry zakładać, że lekarz ma za cel „nagajanie” pacjentów innym lekarzom. Jeżeli każdy by tak myślał, to nikt by się nie leczył, tym bardziej, że w przypadku Ani mamy do czynienia z poważną sprawą – kto zagwarantuje jej, że rehabilitacja met. Vojty nie jest potrzebna jej dziecku? Moja córeczka jest pod opieką Krakowskiego Ośrodka Rehabilitacji Wieku Rozwojowego specjalizującego się w metodzie Vojty (jeździmy tam na konsultacje raz na ok. 1,5 miesiąca ponad 120 km w jedną stronę) i jakoś trudno uwierzyć mi, że cały sztab ludzi pracujących tam, usprawniających dzieci robi to metodą, która nie przynosi efektów. A co z rodzicami powierzającymi im swoje dzieci? Nie można generalizować i wyciągać pochopnych wniosków. Ja z kolei czytałam – też w „Twoim Dziecku” na marginesie – że metoda Vojty jest szeroko stosowana na świecie, nie tylko w przypadku zesp. Downa czy porażenia, ale za jej pomocą można korygować takie wady u dzieci jak przepuklina pępkowa (zamiast żmudnego klejenia pępka plastrem, co też niestety przerabiamy od ponad 1,5 roku i skończy się najprawdopodobniej operacją) , czy nawet zeza wynikającego z wad mięśni. W artykule tym wypowiadała się matka, której córeczka miała niedowład ręki, po ćwiczeniach ręka była sprawna całkowicie, a pediatra badający dziecko po jakimś czasie, gdy wyczytał w książeczce zdrowia o takiej przypadłości dziecka był zdumiony, że nie ma po nim śladu.Trudno zaprzeczać faktom. Ja, z własnego doświadczenia powtórzę to, co napisałam w swoim poprzednim poście – WIELKA SZKODA, że nie zaczęliśmy ćwiczeń wcześniej, bo wtedy życie naszej córeczki i nasze mogłoby obecnie wyglądać zupełnie inaczej.Pozdrawiam,Anna
        • Gość: guest Re: Ćwiczenia Vojty IP: *.* 10.10.01, 10:55
          To jeszcze raz ja.Rozpisałam się poprzednio - może nawet tochę za ostro (jeżeli tak to przepraszam), ale czuję się osobiście zaangażowana w tą dyskusję. Aniu, jeżeli chciałabyś dowiedzieć się czegoś więzej o metodzie Vojty, to zajrzyj na stronę www.prochowa.pnet.plJest to strona Ośrodka, o którym pisałam w poprzednim poście. Na razie.Anna
          • Gość: guest Re: Ćwiczenia Vojty IP: *.* 10.10.01, 19:37
            Doskonale rozumiem Anie i maugosie.Mnie tez pediatra skierowal do zaprzyjaznionego neurologa a ten do zaprzyjaznionego rehabilitanta. Oczywiscie kazde to zaprzyjaznienie oznacza siegniecie do kieszeni :(Na pierwszej wizycie rehabilitantka dala nam zestaw cwiczen do wykonywania w domu i kazala sie zglosic za 2 tygodnie, po tym czasie dolozyla kolejne cwiczenia i znowu mamy sie zglosic za 2 tygodnie. I moze nie byloby problemu gdy:- nie stwierdzila, ze nie widac poprawy- nie rozmawiala przy nas przez komorke o swoich prywatnych sprawach- nie dolozyla kolejnych cwiczen bez konultacji ze mna a propos rozkladu dnia dziecka. Efekt koncowy jest taki, ze nie wykonujemy tych cwiczen bo przy ilosci przesypianego czasu przez Julitke, czestotliwosci jedzenia i czasu wychodzenia na spacer, cwiczenia wysilkowe 4 x dziennie sa po prostu niewykonalne.Efekt koncowy jest taki, ze sobie odpuscilam i szukam innego rehabilitanta .......Moze ktos mi poleci takowego w Warszawie ?
    • Gość: guest Re: Ćwiczenia Vojty IP: *.* 11.10.01, 18:55
      Aniu! Szczepienie DTP można zastąpić szczepionką acelularną np. Tripacel, która w opini lekarzy jest dużo bezpieczniejsza i raczej nie powoduje reakcji poszczepiennych. Moje małe w tydzień po pierwszym szczepieniu było bardzo biedniutkie, dostało zakaz drugiego szczepienia przeciwko krztuścowi wraz z pocieszeniem że krztusiec to nie taka straszna choroba (sic!).Następni specjaliści stwierdzili że można szczepić szczepionką acelularną która jest w przeciwieństwie do DTP bezpieczna. Dzidziuś jest zaszczepiony!Wg moich doświadczeń Vojta bardzo pomaga, rewelacyjne są też masaże.
    • Gość: guest Re: Ćwiczenia Vojty IP: *.* 13.10.01, 20:39
      Bardzo dziękuję wszystkim dziewczynom za odpisanie.Oto dalsza część mojej historii. Po wizycie u pierwszej pani neurolog która wykryła nieprawidłowości u dziecka i zaleciła prywatnego rehabilitanta - potem się okazało że szwagra postanowiłam pójść do innej pani neurolog. I okazuje się że dziecko nie ma zmniejszonego napięcia mięśniowego tylko .... zbyt silne (upsss drobna zmiana w przeciągu 3 tygodni) Dziecko dobrze podnosi główkę leżąc na brzuszku (pierwsza twierdziła że za słabo - mój synek u jednej i drugiej robił to samo) ale ... - wreszcie coś znalazła - jak mojego synka podniesie się bokiem za jedną rączkę i nóżkę to ... za słabo podnosi główkę bokiem i (uwaga!) ma za krótkie wędzidełko pod języczkiem... Ręce mi opadły... Dodam że ta druga nie przeczytała opini tej pierwszej. No cóż... metoda Vojty też się okazała najbardziej polecana i znowu odłożyła mi szczepienie dziecka o 4 tygodnie po wcześniejszym skonsultowaniu się z nią. Moje zdanie jest takie że obie Panie żerują na trosce rodziców, czują chyba przyjemność w znajdowaniu czegokolwiek żeby udowodnić że muszę do nich chodzić. Przecież zawsze jest lepiej prowadzić dziecko zdrowe niż naprawdę chore i brać za to odpowiedzialność. Napiszę Wam co powiedziała trzecia Pani neurolog - moi rodzice sponsorują wizyty więc nie szkoda mi pieniędzy - zobaczę co tym razem ta wymyśli...
      • Gość: guest Re: Ćwiczenia Vojty IP: *.* 30.10.01, 22:08
        Droga aniuS! Ja też urodziłam w sierpniu - córeczkę. Poród był ciężki i długi. Dziecko dostało 9 pkt. w pierwszej minucie, a póżniej 10. W tej chwili rechabilituję moją córeczkę metodą Vojty - trwa to już 5 tygodni, efekty są widoczne, dziecko jest zupełnie inne. W szpitalu oczywiśćie nikt nic nie zauważył. Po powrocie do domu obserwowałam małą i cały czas coś mi się nie podobało, choć tak dokładnie nie wiedziałam co (chyba jakiś instynkt). Poprosiłam do domu lekarza, nawet trzech ją badało i wszyscy mówili że jest w porządku, dopiero czwarta pani doktor z Centrum Zdrowia Dziecka - pediatra specjalista medycyny ruchowej, stwierdziła od razu wzmożone napięcie mięśniowe. Ta sama pani doktor wyprowadziła syna mojej koleżanki z bardzo ciężkiego stanu. Przychodzi do mnie rechabilitantka 2 razy w tygodniu, a ja ćwiczę z mała 3 razy dziennie. W międzyczasie byłam też u neurologa, który potwierdził to samo i jeszcze mnie bardzo nastraszył, a do tego powiedział,że on nie podejmie się prowadzenia dziecka jeśli będę rechabilitować je metodą Vojty!!! więc już nie wiedziałam co robić. Postanowiłam jednak trzymać się tej pani doktor, zresztą widziałam efekty rechabilitacji na innych dzieciach, no i teraz na swojejcórce i niech mówią że to metoda niehumanitarna bo dzieci płaczą - ale to nie prawda- moja mała nie płacze akurat. przy metodzie NDT też dzieci płaczą. Jeśli chcesz namiar na panią doktor - która jest wspaniała, ma niesamowite podejście do dzieci lub pogadać to daj znać. Pozdrawiam i zachęcam do jak najszybszych ćwiczeń, bo im wcześniej tym lepiej. Kasia C.
        • Gość: guest Re: Ćwiczenia Vojty IP: *.* 31.10.01, 18:23
          Kasiu,napisz co Cię niepokoiło.ja też niedawno urodziłam córeczkę.Również ją obserwuję i wszytskie moje wątpliwości kieruję do lekarza. Twierdzi, że wszystko jest OK. Ale tak naprawdę to lekarze widza nasze dzieci tylko przez kilka minut, i jest to człowiek, więc może mu się np. nie chcieć akurat w tej chwili podnieść główki itp.Przewrażliwiona (???) Aneta
          • Gość: guest Re: Ćwiczenia Vojty IP: *.* 01.11.01, 22:13
            U mojej córeczki jeszcze w szpitalu zaniepokoiło mnie to, że bardzo mocno zaciskała piąstki, przy karmieniu też. Z przewijaniem był kłopot,bo była tak napięta, że nie mogłam włożyć jej pampersa bez problemu. W domu zauważyłam różnicę między ruchliwością jednej nóżki, to znaczy: jak leżała na plecach, to prostowała lewą nogę do tego stopnia,że podpierała ją na pięcie, a prawa była tak jak u normalnego dziecka, czyli w górze dość lużna. I jeszcze co jakiś czas zauważałam stopotrząs.Głowę za to ciągle miała w prawą stronę. Najbardziej denerwuje mnie to, że tylu lekarzy, bo aż 4-5, nic nie zauważyło, i jak tu można komuś zaufać ( uczą się tyle lat matoły i na tak ważnych sprawach się nie znają!!!)pani doktor która potwierdziła moje obawy, wysłała małą na USG przezciemiączkowe, no iwyszło że miała wylew podczas porodu - niedotlenienie. Póżniej dowiedziałam się, że jeśli: 1) ciąża jest podtrzymywana(duphaston,kaprogest,fenoterol); 2) Ciężki poród- zbyt długa druga faza lub przy cesarce dziecko powinno być wyciągnięte w ciągu 4 minut od podania znieczulenia; 3) zielone wody płodowe, które świadczą o tym, że dziecko oddało smółkę w "brzuchu" - czyli poszło niedotlenienie; - to jest się czym denerwować. Ale najważniejsze jest to żeby jak najszybciej zauważyć i rechabilitować, bo szanse na poprawę są największe, bo gdy dziecko ma już rok to jest za póżno, no i łatwiej ćwiczyć z maleństwem.
        • Gość: guest Re: Ćwiczenia Vojty IP: *.* 02.11.01, 13:15
          Chcialabym opisac Ci historie mojego synka. Bartek urodzile sie po b. dlugim i ciezkim porodzie silami natury przy zielonym kolorze wod. Dostal 9 pkt. Na wizyte u lekarza neurologa zdecydowalam sie gdy maly skonczyl 1 miesiac. Uslyszalam kilka historii o napieciach, niedotlenieniach i postanowilam udac sie na wizyte do lekarza. Trafilam na wspanialego neruologa. Pani dr skierowala nas na USG - okazalo sie, ze maly byl niedotleniony. Rehabilitacje zaczelismy w 2 miesiacu zycia metoda NDT (podono jest mniej inwazyjna). Po kolejnych dwoch miesiacach, wizycie u neurologa i usg nie musimy juz cwiczyc!!! Cwiczylismy przez dwa miesiace dwa razy w tygodniu, jednoczesnie stosujac zalecenia Pani rehabilitantki o metodach podnoszenia, przewijania i noszenia dziecka. Ćwiczyc warto zawsze. Zastanow sie nad metoda i zacznij. Moj synek ma teraz 9 miesiecy. Przeszlam przez wszystkie wymagane szczepiania DTP - szczepionki (IMOVAX, INNFANRIX - nie pamietam dokladnie ktora - te szczepionki sa platne, ale moga być bezpiecznie stosowane). Trzymam za Ciebie kciuki i zycze duzo zdrowia i cierpliwości. Eliza
    • Gość: guest Re: Ćwiczenia Vojty IP: *.* 31.10.01, 10:17
      miałam podobny problem ale mój lekarz stwierdził że metoda Vojdy jest niebardzo dobra, istnieje dużo lepsza metoda. Ja poszłam do rehabilitanta, z tytułem dr zreszta, który mnie nauczył jak mam rehabilitowac synka i już wszystko ok
      • Gość: guest Re: Ćwiczenia - świadomy wybór metody!!!! IP: *.* 31.10.01, 15:15
        Droga Aniu, dlaczego denerwujesz sie na lekarzy i uważasz, że wynajdują ci na siłę choroby? Przecież to nie takie straszne pocwiczyć z dzieckiem parę razy dziennie, nawet jeśli to po jakimś czasie okaże się niepotrzebne. Może zacznę od tego, ze moj syn -8lat- ma porażenie dzicięce. Dałabym się pokroić parę lat temu, że zę on będzie zdrowy. Wiedziałam, że był problem w czasie porodu (dostał jednak 9 punktów - tu uwaga!!!!! - nie bierzcie ilości punktow za wyrocznie, to zwykły prosty test - dla jednych jest białe dla innyc różowe i nni widzą już sine- to nie jest wiarygodna ocena).U nas zalecono ćwiczenia Vojtą, poniewaz było krwawienie środczaszkowe i podejrzenie, ze moga być klopoty. Robiliśmy blisko rok, z perspektywy czasu myslę, że wspomoglo to jego rozwó, ale nie rozwiazało problemu - jego uszkodzenie jednak było znaczne.Potem znależliśmy się w sytuacji o ktrórej piszą wyżej niektore z was. Szukanie dobrej metody i rehabilitanta.Moje wnioski po dwóch latach były taie, (po przejsciu metod NDT, Vojty, fizjoterapii, hipoterapii, solanek, masaży, zastrzyków z grasicy itp...itd...Nie chcę sie wymądrzać tylko dac parę rad.1. Tylko i wyłącznie nam rodzicom zalezy na rehabilitacji naszych dzieci.2. Nie ma litości, współczucia i chęci pomocy od nikogo ze świata medycznego- zresztą z jakiej racji,3. Żaden specjalista ani rehabilitant nie wyleczy wam waszego dziceka.4. Jeśli za coś komuś placicie jest szansa, że zrobią to lepiej, za marne pieniądze i panstwowe limity jescze nikt nie postawił nan nogi dziecka z porażeniem mozgowym5. Wziąć sprawy w swoje ręce.W moim przypadku zapadła decyzja po poznaniu dziecka rehabilitowanego metodą Glenna Domana o poznaniu tej metody.Jakiekolwiek zwiększenia lub zmniejszenia napięcia spowodowane są uszkodzeniem mózgu i to mózgiem nalezy sie zająć niczym innym.Bezwzględnie należy przeczytać książkę "Co robić mając dziecko z uszkodzeniem mózgu" Glenna Domana. Potem przeczytać ja jeszcze raz.Doman wytłumaczył prosto i logicznie jak wygląda progfil rozwojowy dziecka i jak powinien wygladac ten proces.Są odpowednei metody i techniki pracy.Ponieważ dziecko to nie tylko nogi i ręce,czy głowa, ktora nie chce lecieć w te strone co trzeba - kompleksowe podejście do problemu to:1. Dieta (pozbawiona curku i soli, nabiału - mleko powoduje napięcia!!!!)2. Wstrzymanie jakichkolwiek szczpień do czasu upewnienia się, że wszystkie zmysły dziecka pracuja prawidłowo.3. Pozwalanie dzicku na przebywanie w naturalnym środowisku przez cały dzień aby miało szanse się poruszać bezpiecznie, czyli podłoga. Wywalic nisidełka, chodziki, krzesełka, kojce iinne.4. Stymulacja dziceka jeśli jest potrzeba dotykowa, wzrokowa, słuchowa itp...5. Naturalne lekcznei homeopatyczne w razie przeziebień, nie osłabiamy dziceka antybiotykami.Myślę ,ze to nie jest miejsce na omawianie poszczególnych technik , chciałabym jednak napisać, że to rodzice kirują rehabilitacj dziceka, stąd Doman jest mało popularny, ponieważ odbira prace "super rehabilitantom"Zostaliśmy przeszkoleni (udało sie nam być w Fladelfii na kursie,,dzieki pomocy sponsorów, obecnie w Polsce jest już coraz więcej informacji - zawsze jednak sprawdzajcie, czy osoba, która opisuje metodę zna ją naprawdę- najlepiej jeśli to jest też rodzic)Nauczenie sie podstaw funkcjonowania mozgu jest proste, jest to jednak podstawa aby wiedzieć co i po co się robi.Bądźcie świadomymi rodzciami!!Odniosłam w rehabilitacji syna wiele sukcesów, wiele jeszcze przede mną!Myslę, że moje dośiwadczenia musiały sie tu znaleźć, jeśli ktoaś z was ma poważne problemy ze swoim dzieckiem napiszcie na priva. Jesli choć troche będę mogła pomóć, postaram sie to zrobić.Karolina
    • Gość: guest Re: Ćwiczenia Vojty IP: *.* 01.11.01, 20:48
      Cześć Aniu .Ja juz pisałam Ci na temat mojego synka,ale zrobie to jeszcze raz i teraz postaram się napisać dokładnie.Miałam bardzo ciężki poród zakończony cesarką,mały urodził się w zamartwicy dostał 4 punkty po chwili miał już 8 Ze szpitala wypisali nas w "stanie dobrym".Wezwaliśmy pediatrę prywatnie stwierdził że wszystkie odruchy są ok.Przyszła położna zwróciła mi uwagę na to,że mały odgina główkę do tyłu ale to się wyrówna to samo usłyszałam od lekarza na pierwszej wizycie,ale ja uparłam się,że chce skierowanie do neurologa.Ten obejżał dziecko i dał skierowanie na rehabilitacje na moje pytania nie chciał odpowiadać.Dopiero od rehabilitantki dowiedzieliśmy się czym to grozi nie mieliśmy pojęcia że to może być objaw porażenia.Ćwiczyliśmy Vojtą ponad miesiąc przez ten czas odwiedziliśmy kilku różnych lekarzy(prywatnie)ale mnie nikt nie chciał nic powiedzieć słyszałam tylko ja nie wydam diagnozy nim dziecko skończy rok.Byliśmy przerażeni dla nas to było jak wyrok.Mały miał trzy miesiące,na brzuszku świetnie unosił główkę,ale nie dżwigał jej podnoszony do siadu.Rehabilitantka stwierdziła,że widzi poprawę,zadowolona poszłam na kontrolę do neurologa ta niestety sprowadziła mnie na ziemię mówiąc,że ona tu żadnej poprawy nie widzi i jeżeli dziecko nie podniesie głowy do siadu,to nie mamy się co czarować.Dodam ,ze mały był naprawdę ślicznym bobaskiem,patrząc na niego nie mogliśmy uwierzyć,że on może być upośledzony.Trafiłam w końcu do lekarza,który w naszym regionie jest bardzo znany,ale niestety nielubiany przez lekarzy,bo nie boi się leczyć,daje leki i dawki takie,że inni łapią się za głowy.Ale on leczy całe swoje życie i będąc jego pacjętka przez rok okazało się,że przyjeżdżają do niego ludzie z całej Polski.To on właśnie dał nam leki o których Ci już pisałam mianowicie Enerbol i neotropil.Naprawdę efekt byl zdumiewający dziwili się wszyscy i neurolog i rehabilitantka.Ta gdy kończyliśmy rehabilitacje powiedziała nam,że była przekonana że to jest dziecko porażone,bo w takim stanie dziecka jeszcze nie miała.Potem szło już jak po maśle.Daniel ma 4 latka jest zupełnie zdrowym dzieckiem.Ma trochę kłopotów przy zajęciach manualnych,ale z czasem radzi sobie całkiem nie zle.Aniu napisałam Ci to wszystko,bo wiem co ja przeżywałam w tamtym czasie i bardzo chciałabym żebyś ty też mogła przestać się martwić.Jeżli tylko mogłabym Ci pomóc to napewno to zrobię jeżeli się odezwiesz.Życzę Ci powodzenia Cześć.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka