Od urodzenia mialam pod lewa piersia znamię. Po prostu mała kropeczka. W czasie ciąży to się powiększyło i zaczęło pobolewać (znajduje się akurat na lini stanika, więc ucisk i pocieranie). Lekarz nie umiał stwierdzić co to jest, a mnie dalej bolała. Pod koniec ciąży stwierdziłam, że mam tam wyciek, podobny do tego z piersi - wyglądało jak siara. Kilku lekarzy oglądało i nic. W końcu trafiłam do Instytutu matki i dziecka, i ... stwierdzili, że to trzeci gruczoł piersiowy. W nietypowym miejscu, bo podobno zazwyczaj jest z boku. Kazali na razie nie ruszać. Urodziłam małą, pokarmiłam miesiąc (potem zanik pokarmu

) i wtedy przeszedł jakikolwiek ból. Znamię się zmniejszyło. Lekarze mają odmienne zdanie. Jeden powiedział żeby usunąć, drugi żeby nie ruszać bo to podobno nie jest 100% bezpieczne, można coś tam naruszyć a przecież nie przeszkadza ( to nie jest żadne wybrzuszenie ani nic). No i sama nie wiem. Może któraś z was spotkała się z czymś takim ? Co o tym sądzicie ?