przyrośnięty język

IP: *.* 08.07.02, 22:46
Stomatolog zwócił mi uwagę,że mój synek (4-latka) ma za bardzo przyrośnięty język. Czy ktoś miał do czynienia z czymś takim? Czy trzeba to operować i kiedy najlepiej?Poradźcie . Mariola
    • Gość edziecko: slowik Re: przyrośnięty język IP: *.* 09.07.02, 10:49
      Czesc,Kiedy urodzil sie moj synek, pediatra po badaniu powiedzial nam ze moze miec on za krotkie wedzidelko i np. bedzie mial klopoty ze ssaniem. Poszlismy z nim do laryngologa, pani doktor umowila sie z nami na konkretny dzien i podciela mu wedzildelko. Wszystko trwalo moze 1 min. Wydaje mi sie ze Tobie chodzi o wedzidelko. Lekarz powiedzial nam ze to nic strasznego ale w przyszlosci mogl by miec problemy z mowieniem np. niwymawiac pewnych liter. Moze tez powinnas z nim isc do jakiegos specjalisty ale z tej dziedziny :-)
      • Gość edziecko: Mariola4 Re: przyrośnięty język IP: *.* 09.07.02, 14:00
        Tak chodzi o wędzidełko. W jakim wieku był wtedy twój synek?Czy długo sie to goiło i wymagało jakiegoś opatrunku? Co wtedy z jedzeniem?Dzięki za odp.
    • Gość edziecko: kocurek Re: przyrośnięty język IP: *.* 10.07.02, 15:34
      Moja siostra i moja siostrzenica mają takie wędzidełka :( . Obie nie mówią litery "r"- jest ona w ich mowie mocno zmiękczona, angielska.Siostra podcinała jako osoba dorosła, ale jedyną poprawę odnotowała przy lizaniu lodów :) .Siostrzenica (8 lat) z kolei miała podcinane wędzidełko niedawno z tego powodu, że robiło jej się tam jakieś zgrubienie. Podcięli jej tylko częściowo (siostrze zresztą też), bo podcięcie całego to bardzo poważny zabieg, przeprowadzany w znieczuleniu ogólnym, jako że jest to miejsce silnie ukrwione i unaczynione :ouch: .Jeżeli Twoje dziecko będzie miało problemy z mową (poważniejsze niż niewymawianie "r"), być może logopeda zaleci podcinanie wędzidełka, na razie nie martw się tym.Generalnie w niczym w życiu to nie przeszkadza ;) .Pozdrowionka, :hello: Kicia
    • Gość edziecko: kocurek Re: przyrośnięty język IP: *.* 10.07.02, 15:41
      Aha, zpomniałam dopisać, że u Sonji (siostrzenicy) goiło się szybko (bez żadnych opatrunków- bo i jak w tym miejscu?), pomimo jej nieustannego mielenia jęzorem :lol: a tak liczyliśmy na tych kilka cichych dni!!!Z tego co wiem, bolało ją niewiele i nie przeszkadzało zbytnio także w konsumpcji :)
Pełna wersja