Ile osob spośrod tych, ktorzy stosują leki homeopatyczne znają tak naprawdę
ich pochodzenie? Ja sama przyznam się że nie wiem skąd się u mnie wzięło
przekonanie, że są bezpieczne i można je spokojnie stosować. Znalazłam
artykuł ktory przybliża powstanie i tworcę owych preparatow. Chcę się z Wami
nim podzielić. oto on:
"Zacznijmy od początku, czyli od „odkrywcy” homeopatii, Samuela Hahnemanna.
Urodził się w 1752 roku w Miśni, jako syn malarza na porcelanie. Studiował
medycynę w Lipsku, Wiedniu i Erlangen. Niestety nie odnosił sukcesów jako
lekarz. Miał żonę i jedenaścioro dzieci, z których sześcioro zginęło w
tragiczny sposób. Zostały zabite, umarły jako noworodki, zaginęły w wyniku
choroby psychicznej lub z innych nieznanych powodów. Rodzina żyła w biedzie,
więc można stwierdzić, że nasz bohater nie był szczęśliwym człowiekiem mimo,
że (albo dlatego że) w 1777 roku, więc jako dwudziestopięciolatek, został
inicjowany do loży masońskiej Hermannstadt w Transylwanii. Tam był bardzo
zaangażowany w praktyki loży. Jego biografowie uważają, że był uznawany nawet
za mistrza okultyzmu. Nadchodzi rok 1810, Hahnemann wydaje dzieło swojego
życia, „Organon der rationallen Heilkunde” czyli „Wykładnia sztuki leczenia”,
którym zerwał swoje więzy z medycyną klasyczną. W tym dziele opisał swoje
teorie, na które wpadł w trakcie seansu spirytystycznego. To dzieło jest
podstawowym podręcznikiem homeopatii klasycznej, wykładnią wszelkich zasad
obowiązujących następców Hahnemanna. „Organon dla homeopaty jest tym, czym
Biblia jest dla chrześcijanina. Homeopatia uznać musi Organon za fundament i
podstawę swojej terapii ”

dr A. Pfister). „ Suche i teoretyczne studia
historyczne zdają się na nic i waszym chorym nie przyniosą żadnej pomocy.
Trzeba, byście przeniknęli ducha tej niezwykłej książki, byście rozmyślali i
medytowali nad wszystkim, co zawiera. Im więcej będziecie ją studiować, tym
większy będzie pożytek, który z niej wyciągnięcie”

Kunzli). Powyżej
zacytowałem wypowiedzi homeopatów, które pozostawiam czytelnikowi bez
komentarza.Postaram się przedstawić teraz pierwszą z zasad
homeopatii. „Similia similibus curantur” czyli podobne leczyć podobnym,
zasada podobieństw (z greckiego homoios – podobny, pathos –choroba). Medycyna
akademicka uważa, że pacjentowi, który cierpi na np. biegunkę, należy dać
lekarstwo, które normalnie powoduje zatwardzenie. Natomiast w homeopatii
należy podać substancję, która właśnie powoduje biegunkę, tylko że po jej
uprzednim rozcieńczeniu i zdynamizowaniu. Podobnie na wymioty daje się coś co
powoduje wymioty, a na świerzba wskazany jest preparat przygotowany z
nieleczonej skóry ze świerzbem (tzw. psorinum) (patrz nozody). W myśl tej
zasady, należy mieć odpowiedni surowiec roślinny, mineralny lub zwierzęcy.
Surowcami roślinnymi całe rośliny lub ich organy, świeże lub wysuszone
kłącza, bulwy, korzenie, liście, kwiaty, owoce, kory a także grzyby np.
muchomor czerwony i sromotnikowy. Surowcami zwierzęcymi są całe małe
zwierzęta niższe (np. mrówki, pająki, pszczoły, muchy), wydzieliny (np. jady
żmij, psie mleko, krew, limfa, mocz). Preparaty ze zdrowych tkanek to
sarkody. Natomiast nozody to preparaty wytwarzane z patologicznie zmienionych
tkanek, narządów, wydzielin ludzkich lub zwierzęcych, płynów ustrojowych
(krew, limfa) zawierających czynnik chorobotwórczy. Surowce mineralne to na
przykład: azotan srebra, złoto, siarczan sodu, węglan wapnia z muszli ostryg.
Następnie z surowca przygotowuje się pranalewkę czyli rodzaj ekstraktu. Z
niej (lub jakiejś substancji wyjściowej) należy wziąć 1 kroplę lub 1 część i
dodać do 9 kropli lub 9cz. (system dziesiętny oznaczany D) rozpuszczalnika
(np. wody lub etanolu o odpowiednim stężeniu). Następnie powstałą mieszaninę
należy zdynamizować (potencjonować) poprzez energiczne wstrząsanie pionowo w
dół. Liczba potrząśnięć (10 dla D) jest ściśle określona i bardzo ważna, bo w
tym momencie substancja chwyta energię i „uczy się” leczyć. Można również
przygotować preparat przez łączenie 1 kropli pranalewki z 99 kroplami
rozpuszczalnika i dynamizować przez potrząśnięcie 100 razy, wtedy mamy do
czynienia z systemem setnym (C). Jest jeszcze skala pięćdziesięciotysięczna
oznaczana Q albo LM. Następnie, aby otrzymać wyższe potencje, otrzymany w ten
sposób roztwór rozcieńcza się dalej. Czyli bierze się 1 kroplę albo 1 lub 10
części wagowych (w zależności od skali C,D), dodaje 9 kropli albo 9 lub 90
części wagowych rozpuszczalnika i dynamizuje. Na przykład C3 = 1cz.C2 + 99cz.
rozpuszczalnika, D10 = 1cz.D9 + 9cz.rozpuszczalnika. Tak powstają kolejne
potencje preparatu płynnego. Cykl tych operacji, rozcieńczania i
dynamizowania jest powtarzany wielokrotnie nawet setki razy, im preparat jest
bardziej rozcieńczony tym silniejszy. Przykładowo preparaty słabsze np. o
potencji C6 przyjmuje się 2-3 razy dziennie, C12 raz dziennie a C1000
wystarczy przyjmować raz w roku. W praktyce operację taką wykonuje się w
jednej butelce (wg. Korsakoffa) lub używając kilku butelek, każda do jednej
potencji (tradycyjna metoda) przez odlanie z niej 9 lub 99 części posiadanego
roztworu o niższej potencji i do pozostałej ilości (1cz.) dolewa się
rozpuszczalnika tak, aby proporcja była zachowana. Następnie wykonuje się akt
dynamizacji przez potrząsanie i w ten sposób otrzymujemy wyższą potencję
preparatu. Co ciekawe, przy przechodzeniu granicy 10 i 100 razy mniejszego
rozcieńczenia (potencji) od wyjściowego, należy energicznie uderzyć butelką o
sprężyste podłoże. W przypadku preparatów homeopatycznych o stałej
konsystencji postępuje się zasadniczo podobnie tylko, że z pranalewki lub
substancji wyjściowej przygotowuje się rozcierkę. Dynamizacja rozcierki
odbywa się nie przez potrząsanie, ale ucieranie przez 1 godzinę z substancją
obojętną np. laktozą, glukozą, sacharozą, wazeliną, dodaną oczywiście zgodnie
z regułą. Z rozcierki przygotowywane są stałe postacie preparatu takie jak
tabletki albo maści ( np. maść o potencji C12 była 12 razy rozcieńczona w
stosunku 1:100 i ucierana w sumie przez 12 godzin). Na przykład popularny
środek na grypę, oscillococcinum C200 ma zawierać wyciąg z serca dzikiej
kaczki, który został rozcieńczony i zdynamizowany, w podany wyżej sposób 200
razy. Co po dokonaniu obliczeń oznacza, że rozcieńczono ekstrakt wyjściowy w
stosunku 1 do 10 do potęgi 400 cząstek rozpuszczalnika (to jest 1:
10000000000000000000 i jeszcze 380 zer). Warto nadmienić, że 1 mol to jest
6,02 x 10 do potęgi 23 molekuł a 1 mol wody waży około 18 gram . Więc w
podanym przypadku na 1 cząsteczkę analitu przypada około 10 do potęgi 380
moli wody, w rzeczywistości taka ilość to więcej niż ocean. W ten oto sposób
widzimy, że taki preparat jest tylko wodą, laktozą, krzemionką koloidalną,
talkiem, wazeliną lub inną substancją obojętną, użytą do rozcieńczania,
bowiem już po kilku takich cyklach, w otrzymanym roztworze nie ma ani jednej
cząsteczki rzekomej substancji leczniczej. Co więcej, z naukowego punktu
widzenia, nie można w kontrolowany sposób otrzymać rozcieńczenia 1 ng/dm3,
czy też 1 ppt (parts per trilion to jest 10 do -10 %), ponieważ na takim
etapie, sam rozpuszczalnik zawiera więcej zanieczyszczeń, niż może być w nim
badanej substancji. Z resztą możliwości analityczne sięgają tylko do analizy
pikośladów (stężenie 10 do potęgi -17 %). Teraz drogi czytelniku widzisz, że
stosowane przez homeopatów rozcieńczenia są sprzeczne nie tylko z nauką, ale
także ze zdrowym rozsądkiem. Tu nie mamy do czynienia z farmakologią. To
jednak nic nie przeszkadza „lekarzom” homeopatom ponieważ, zdają sobie
sprawę, że pacjent fizycznie otrzymuje nic niezawierającą wodę, alkohol, albo
glukozę (często słono za to płacąc). Niejednokrotnie chory przyjmuje krople
lub