wiolett73
21.02.07, 10:54
Witam wszystkich
Kiedyś , gdy znalazłam to forum i napisałam że czeka nas operacja VSD w Łodzi
dostałam od Was dużo wkazówek i rad za co jestem ogromnie wdzięczna. Dzisiaj
niestety jeszcze Julka nie jest po operacji ponieważ choroby wirusowe trochę
nam pokrzyżowały plany. Byłyśmy w Łodzi 7 lutego po zrobieniu ECHa
stwierdzono że ubytek nie ma szans na samozrosnięcie więc wyznaczono na
termin operacji na 12 lutego jako drudzy. Niestety w piatek wieczorem Julka
dostała wysokiej gorączki i nic poza tym. Lekarze zachodzili w głowę co jest
bo nawet z krwi nic nie wyszło co by pozwoliło na podanie antybiotyku. W
poniedziałek oczywiście operacja się nie odbyła a nasza p.doktor Dedecjus
postanowiła nas odesłać do domu żeby mała szybciej do siebie doszła. Po
czterech dniach Julkę wysypało no więc to była nie "trzydniówka"
tylko "czterodniówka". Teraz mamy już nowy termin jedziemy w sobotę 24 lutego
a operacja ma się odbyć 26 lutego w poniedziałek.
Proszę wszystkich forumowiczów o wsparcie duchowe i modlitwę żebyśmy wrócił
razem szybciutko do domku. Niestety podczas operacji bede sama i nie ukrywam
potrzeba mi trochę wsparcia na duchu.
Jeśli ktoś ma jakieś pytania odnośnie pobytu w Łodzi proszę pisać do soboty
jestem w domku to odpowiem a później to już nie wiem kiedy wrócimy.
Pozdrawiam wszystkich i proszę jeszcze raz trzymajcie kciuki za nas ale w
szczególności za Julkę
Wioletta mama Julki 8 i pół miesiąca