slaey
24.02.07, 14:40
Witam wszystkich serdecznie,
ostatnio byliśmy u alergologa, i przemiła Pani stwierdziła, że maluszek (13
miesięcy), nie ma oznak "alergika" i testy mu nie są potrzebne. My z żoną
nalegaliśmy i dostaliśmy skier. na testy. Okazało się, że mały ma alergię na
mleko krowie i roztocze. I Pani się ździwiła. Mało tego, powiedziała, że mamy
przejść na Bebilon pepti a jak zapytałem ją czy będziemy maluszka odczulać,
to powiedziała, że to jest dziecko "USZKODZONE" i one się odczulania nie
podejmie!!!!! Jak by mi ktoś w mordę szczelił!!!!!!! Nie komentuję nawet tych
słów.....
A było tak, że mały od 2 miesięcy ma katar i pediatra skierował nas do
alergologa. Ten mówi, że to pownien leczyć pediatra. Na te słowa już coś mi
się nie spodobało u Pani Dr. Alergolog. Po drugie jak panie oczytywały testy
to jedna pytała drugiej jaki jest wynik, i w końcu doszły do wniosku: " a
wpisz 4/5".....No i potem ta błędna diagnooza Pani Dr. że alergikiem nie jest
a z testów niby jest!!!! A ha ni i żeby było śmieszniej to Pani Dr alergolog
na pieczątce ma : "lekarz chorób płuc" .
Co Wy o tym wszystkim sądzice ???? My chyba pójdziemy z maluszkiem prywatnie
i powtórzymy te testy bo coś jest nie tak!!!!!!!!!
POZDRAWIAMY