co na pobudznie apetytu??

31.12.07, 21:11
moj synek ma czesto strajki glodowe.mial robione badania i wszystko
jest ok.je witaminy,owoce,warzywa,pije soczki.jednak chcialabym
podawac cos na pobuzenie apetytu.slyszalam ze sa takie syropy,ktore
sie podaje przed posilkiem.czy ktoras z was podawala ??
    • edycia_s Re: co na pobudznie apetytu?? 02.01.08, 15:45
      Ja odradzam pobudzanie apetytu, jeśli lekarz nie widzi takiej potrzeby (siatki
      centylowej).
    • reumatolog Re: co na pobudznie apetytu?? 08.01.08, 16:16
      Jest taki specyfik i nazywa się APETIZER, ale dla dzieci dopiero od
      3 roku życia. Może to coś da. My też od niedawna stosujemy.
    • dorotaifilip Re: co na pobudznie apetytu?? 09.01.08, 14:31
      Bioaron C - nalewka z naturalnych składników na wzmocnienie
      odporności u dziecka. Nie ma w sobie konserwantów. Przy okazji
      testowania leku odkryto, że działa pobudzająco na apetyt. podawać 5
      ml na 5 minut przed jedzeniem.
      dorota
      • dorotaifilip Re: co na pobudznie apetytu?? 09.01.08, 14:33
        Miało być: 5 ml na 15 minut przed jedzeniem.
        d.
        • mruwa9 ale po co???? 09.01.08, 17:01
          zgadzam sie z edycia: po jakiego grzyba hodowac potencjalnego
          grubasa/bulimika/anorektyka (niepotrzebne skreslic)?
          Proponuje postepowanie metodyczne: zwazyc dziecko, sprawdzic na
          siatce centylowej, w ktorym centylu sie znajduje. Mozna kontrolowac
          wage, powiedzmy co miesiac-dwa (zaleznie od wieku dziecka) i
          kontrolowac, czy spada w centylach, czy sie trzyma swojej normy.
          Jesli sie trzyma tego samego centyla, to uznac, ze taka jest uroda
          dziecka i przestac zmuszac do jedzenia. Jeslöi centyle spadaja,
          poszukac przyczyny braku apetytu (u malutkich dzieci czesto
          bezobjawowa infekcja drog moczowych, anemia, moze pasozyty). Dzialac
          wowczas przyczynowo 8odrobaczanie, podanie preparatow zelaza,
          leczenie infekcji drog moczowych).
          Niezaleznie od tego odstawic slodycze (ciastko czy paluszek zjedzony
          przed obiadem odbiera apetyt na cos konkretnego), albo na poczatek
          przez 1-2 dni notowac absolutnie kazda rzecz zjedzona przez dziecko
          i kazdy lyk kalorycznego napoju (soki, napoje, kakao). Moze sie
          okazac, ze dziecko je calkiem sporo, ale w sposob nieuswiadomiony,
          biegajac po domu z jedzeniem i pogryzajac malo sensowne pokarmy lub
          popijajac kakao czy soki. Wowczas mozna rodzinnie pocelebrowac
          posilki, jesli dziecko wieksze, zaangazowac do uroczystego
          nakrywania do stolu, ulozenia serwetek, sztuccow, ugotowac kolorowe
          warzywa, ulozyc z nich smieszny wzor na talerzu, zrobic buzke z
          keczupu na kanapce i sprobowac zrobic z posilku mile, rodzinne
          wydarzenie. A najgorsza rzecza, ktora mozna zrobic, to
          koncentrowanie sie na jedzeniu czy niejedzeniu dziecka, zmuszanie
          dziecka do jedzenia lub bieganie z lyzeczka za dzieckiem po domu. A
          farmakologie mozna sobie odpuscic IMHO.
          Znajomi, majacy dziecko -niejadka sprawe rozwiazali jeszcze inaczej:
          oznajmiali, kiedy jest pora posilku, nakrywali do stolu, jesli
          dziecko zjadlo-ok, jesli nie- sprzatali nakrycie, jesli dziecko bylo
          jednak glodne, oferowali kromke suchego chleba.- Nic wiecej. Po
          dwoch dniach takiej diety chlebowej dziecko siadlo do stolu i
          zaczelo jesc to, co wszyscy. Nie wiem, czy mnie byloby stac
          psychicznie na taka tresure, ale u znajomych zadzialalo.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja