Dodaj do ulubionych

zadławienie cukierkiem - tragedia :(((

09.02.09, 11:35
w sobotę mój tato był świadkiem zadławienia się dziecka 2-3 letniego
cukierkiem, nie wiadomo czy dziecko przezyło, była karetka -reanimacja ale nie
udało się przywrócić przytomności i nieprzytomne dzieciątko przewiwziono do
szpitala; cały czas o tym myślę sad(
Obserwuj wątek
    • hellious Re: zadławienie cukierkiem - tragedia :((( 09.02.09, 12:12
      Zadlawienie to jedna z rzeczy ktorych najbardziej sie boje sad Raz mlody bedac jeszcze opelzakiem znalazl gdzies w koncie kawalek tasmy od chleba, wpakowal do buzi i zaczal siniec... Przerazilam sie nie na zarty, ale myslalam na tyle trzezwo, zeby przypomniec sobie co sie w takich chwilach robi. Wyciagnelam mu ta tasme palcem, a potem ryczalam razem z nim.
      • gg24 Re: zadławienie cukierkiem - tragedia :((( 09.02.09, 12:25
        Dorosłą osobę należy pochylić bardzo do przodu, trzymając swoją rękę
        w okolicy jej pasa (ta osoba stoi do nas plecami) i drugą ręką
        uderzjąc w plecy starać się wypchnąć połknięty przedmiot. Nigdy nie
        należy uderzać w plecy, kiedy tak osoba jest wyprostowana. W
        przypadku dziecka należy je przekręcic głową w dół i też uderzać w
        plecy.
        Moja mała też często się krztusi, szczególnie przy piciu - nie
        uważa, robi 10 rzeczy ma raz, kręci się itp. Przyznam, że mnie to
        przeraża.
        Pare lat temu znajomy moich rodziców zmarł w restauracji własnie z
        powodu zaksztuszenia. Nikt nie potrafił mu pomóc.
        • tijgertje Re: zadławienie cukierkiem - tragedia :((( 09.02.09, 13:02

          Pare lat temu znajomy moich rodziców zmarł w restauracji własnie z
          > powodu zaksztuszenia. Nikt nie potrafił mu pomóc.
          >


          Mysle, ze to jest najwiekszy problem w spoleczenstwe. Czasem ludzie
          sa swiadkiem wypadku i czlowiek molgby zyc, gdyby ktos wiedzial, jak
          zastosowac pierwsza pomoc. Sama bralam udzial w sytuacji, gdy 4
          mezczyzn zostalo porazonych pradem. Gapiow zbiegla sie natychmiast
          masa, ale nikt pojecia nie mial o tym, jak wykonac sztuczne
          oddychanie czy masaz serca. Dziwili sie, skad ja to wiem, a ja tylko
          uwazalam na lekcji w podstawowce. Lekarz z pogotowia mnie pochwalil,
          ale co mi z tego, jak 2 zmarlo, bo nikt nawet nie chcial sporobowac
          pomoc sluchajac prostych instrukcjisad

          dzieciom latwo sie zakrztusic. zawalu prawie dostaje, jak widze
          malucha z lizakiem w buzi biegajacego po placu zabaw. czy ludzie nie
          maja zadnej wyobrazni??? Mojemu mlodemu raczej twardych slodyczy i
          lozakow nie daje, jesli juz, to ma siasc przy stole i nie chodzic,
          biegac czy skakac z cukierkiem w buzi.
      • emi.czm Re: zadławienie cukierkiem - tragedia :((( 09.02.09, 13:01
        Zadławienie to jeden z większych koszmarów dla mnie dlatego bardzo uważam żeby
        młody(16 mieś) nie miał nic podejrzanego w buzi ani w pobliżu,nie daje żadnych
        cukierków ani lizaków a mamy postępujące inaczej uważam za tępaczki!
        Wiadomo że nawet przy większych dzieciach to się może zdarzyć i jest to
        przerażające!!!!
    • woman-in-the-city Re: zadławienie cukierkiem - tragedia :((( 09.02.09, 13:15
      Miałam może 1,5 roku jak zadławiłam się landrynką (wypadła komuś z torebki),żyję
      dzięki przytomnosci umysłu mojej mamy, która wiedziała co robic. Niestety
      świadomośc tego co mogło się zdarzyc sprawiła,że mama długo nie mogła dojsc do
      siebie , jak sama mawia dodało jej to pare lat , bo posiwiała przedwcześnie.
      Teraz sama jestem matką i nie wyobrazam sobie podobnego przeżycia, współczuję
      rodzicom tego dziecka sad
    • sarabanda2 Re: zadławienie cukierkiem - tragedia :((( 09.02.09, 13:35
      Moim zdaniem należy zachowywać wszelkie środki ostrożności, nauczyć
      się zasad pierwszej pomocy, nie zostawiać dziecka samego przy
      jedzeniu, uczyć spokojnego gryzienia i przełykania, nie dawać długo
      twardych orzechów, cukierków itp... i przestać się martwić. Robimy
      wszystko, co w naszej mocy, nie martwimy się tym, na co nie ma
      wpływu, bo bardziej prawdopodobne są szkody wywołane stresem, niz
      udławienie.
      Gdybym jeszcze sama potrafiła się stosować do tej rady wink
      • phantomka Re: zadławienie cukierkiem - tragedia :((( 09.02.09, 13:45
        Ja niestety od malego mam lek przed uduszeniem, a co za tym idzie
        zakrztuszeniem sie czyms. Wzielo sie to chyba z tego, ze mialam
        ataki dusznosci, z ktorymi ladowalam w szpitalu i byly to okropne
        momenty, kiedy czlowiek chce oddychac, a nie moze.
        Dlatego tez moja 3 latka nie jada zadnych cukierkow, nie moze biegac
        z jedzeniem i absolutnie nie wolno jej jesc w samochodzie. Czasem
        jestem zla za te swoje schizy, ale w sumie nie jest to nic zlego dla
        cory, wiec chyba przezyje bez landryneksmile
        • ata99 Re: zadławienie cukierkiem - tragedia :((( 09.02.09, 22:20
          Mam to samo, jako dziecko miałam kilka razy zapalenie krtani z obrzękiem i
          dusznością. Kiedy mój wówczas 8 mies. synek zakrztusił się jedzeniem o mało nie
          odpalilam na zawał, a łapy mi latały jak deliryczce przez pół dnia. Faktycznie
          boję się takich sytuacji i może dlatego wiem, jak udzielić pierwszej pomocy. Ten
          tak zwany "chwyt ratunkowy" polegający ogólnie na gwałtownym uciśnięciu przepony
          w kierunku ku gorze u osoby zakrztuszonej uratował kiedyś życie ojcu mojego
          kolegi. Facetowi wpadło ziele ang. a syn mu w ten sposób pomógł. Powietrze
          zalegające w płucach przy odpowiednim uciśnięciu przepony, wydostaje się ku
          górze i wypycha ciało obce. Oby nigdy nie trzeba było się o tym przekonywać w
          przaktyce. Pozdrawiam.
    • deela Re: zadławienie cukierkiem - tragedia :((( 09.02.09, 16:41
      no i?
      • myelegans Re: zadławienie cukierkiem - tragedia :((( 10.02.09, 03:52
        Dlatego zrobilam kurs ratownictwa medycznego, bo chce miec chociaz troche
        kontroli w razie jak dojdzie do wypadku. Tu nalezy zastosowac Heimlich Maneuver
        taka sama zasada od roku w zwyz. Jak nie pomoze (w 99% przypadkow pomaga) trzeba
        natychmiast zastosowac sztuczne oddychanie, az do przyjazdu pogotowia.
        Po 4 minutach bezdechu bez sztucznego oddychania nastepuja juz nieodwracalne
        zmiany w mozgu.

        www.youtube.com/watch?v=kJDpr05zmB4&feature=related
        U mnie zasada w domu jest taka, ze z pelna buzia nie biegamy, nie skaczemy, jak
        jemy to siedzimy przy stole. Twardych cukierkow nie daje. Wiem, ze to nie 100%
        pewnosc, ale moze zmniejszenie prawdopodobienstwa.
    • bacha1979 Re: zadławienie cukierkiem - tragedia :((( 10.02.09, 08:18
      Ano. Dlatego nie daje Młodej żadnych twardych cukierków, choć wiem, że nie tylko
      takim twardym się może zadławić.
    • karolciaa23 dwu letnie dziecko zadławiło się parówką 10.02.09, 08:40
      to przykre ale tak prawda szkoda dzieciaczków i rodziców
      • mamciulka-nikulka Re: dwu letnie dziecko zadławiło się parówką 10.02.09, 10:12
        Mój mąż przynosił swego czasu jajka z niespodzianką dla młodego,
        zupełnie bez sensu, bo on ani nie jadał słodyczy ani się tymi
        pierdołami nie bawił. Za to wymyślił coś lepszego: połówkę
        plastikowego jajka wsadził sobie tak do buzi, że utknęło w przełyku
        i zatkało całkiem buzię, że nie mógł oddychać. Chyba tylko
        wcześniejsze przypadki bezdechów z utratą przytomności jakie miał
        mały w niemowlęctwie pomogły mi zachować trzeźwy umysł - złapałam go
        w te pędy głową w dół ścisnęłam brzuch, a jajko wystrzeliło mu buzi.
        Mąż już nie kupuje Kinder niespodzianki wink
    • jagabaga92 Re: zadławienie cukierkiem - tragedia :((( 10.02.09, 10:25
      U nas na szczęście takie zdarzenie nie miało miejsca, ale zostałam poinstruowana
      przez sąsiadkę, co robić, gdy dziecko się zadławi, bo u niej takie przypadki
      były praktycznie na porządku dziennym, gdyż jej dzieci dostawały cukierki w
      samochodzie podczas jazdy, więc ona już się przyzwyczaiła do zadławień. Otóż
      brała zawsze takie duszące się dziecko za nogi, żeby głowa była w dół (na
      szczęście dziecko można utrzymać w jednej ręce) i drugą ręką mocno uderzała w
      plecy. Cukierek wypadał za każdym razem.
    • coronella Zdrowy rozsądek 10.02.09, 10:41
      We wszystkim trzeba zachować zdrowy rozsądek. Nie da sie dziecka pilnowac non stop, nie da się z nim byc cały czas, kontrolować każdej minuty. Nie wpadajmy w paranoje.
      Warto wprowadzić w zycie pewne zasady, np-
      jemy tylko przy stoliku, zjadamy i idziemy się bawić,
      nie jemy na placach zabaw,
      lizaki? dlaczego nie? ale z lizakiem nie biegamy, itp....
      przez ulice przechodzimy ZAWSZE za rękę, zawsze przed ulicą stajemy i rozgladamy się czy nic nie jedzie, ważne, zeby dziecko sie rozejrzało, nie mama, wtedy wpajamy mu to do głowy, itp itd....
      przechodzimy TYLKO na pasach ( a nie- dziecko pod pache i biegiem na drugą stronę)
      w sklepie trzymamy się mamy,

      ja mam sporo takich zasad, które kiedys sobie na spokojnie przemyslałam, powtarzam to dzieciom zawsze w danej sytuacji, i egzekwuje. I to skutkuje bardzo. Przed ulicą zawsze sie zatrzymają, wiedzą, że z jedzeniem się nie biega, itp...

      rozwiązania typu: nie daję landrynków, bo sie zakrztusi, nie daje kinderniespodzianek, bo sobie włozy do buzi.... są wg mnie zupełnie bez sensu. niczego dziecko nie uczą, a mama moze w pewnym momencie od tego zwariować. I wcale nie dadzą mamie spokoju, bo może sama będzie tego pilnowac, ale babcia, tata, ciocia juz nie.
      Ja jestem dosyć spokojna o dzieci, bo juz teraz one same wiele rzeczy wiedzą, i same tego pilnują, bez względu na to, z kim są.

      Oczywiście zawsze wszystko może się zdarzyć, ale o tym staram się nie myslec. Robię wszystko, co potrafię, by dzieci zabezpieczyć, ale samej siebie nie przeskocze.
    • mart.a.m Re: zadławienie cukierkiem - tragedia :((( 10.02.09, 12:05
      jedni nazwą to nieszczęśliwym wypadkiem,inni głupotą i bezmyślnością
      rodziców, a tak naprawdę to w przysłowiowej kałuży można się utopić.
      mnie też czasami usta sie nie zamykaja od przestzregania dzieci ale
      faktycznie nie wszystko da sie przewidzieć. Chociaz ja też mowię NIE
      twardym cukierom u małych dzieci.
      • myelegans Re: zadławienie cukierkiem - tragedia :((( 11.02.09, 02:43
        Chociaz ja też mowię NIE
        > twardym cukierom u małych dzieci.

        dzieci moga zakrztusic sie wszystkim, kawalkiem jablka, marchewki, winogrona
        • coronella Re: zadławienie cukierkiem - tragedia :((( 11.02.09, 08:55
          dokładnie,
          i to jabłko, marchewka, chleb, są gorsze od cukierka. Bo cukierek jest w miare śliski, a jabłko tak łatwo nie przechodzi przez gardło.
    • joanna29 Re: zadławienie cukierkiem - tragedia :((( 10.02.09, 12:11
      A ja walcze z tesciową żeby nie dawala mojemu dzicku twardych
      cukierkow. A ona jeszcze robi mi na zlosc i daje mu na droge takie
      cukierki. W samochodzi mam wtedy awanture bo maly nie chce mi ich
      oddac. Nie wiem jak walczyc z jej glupota i zlosliwoscia.
      • mart.a.m Re: zadławienie cukierkiem - tragedia :((( 10.02.09, 12:16
        przeczytaj jej tę historię
        • hellious Re: zadławienie cukierkiem - tragedia :((( 11.02.09, 09:12
          coz, moja tesciowa mimo wielu prosb i grozb kupuje mlodemu takie goowniane samochodziki z cukierkami z kiosku. Wczoraj dala mu na "droge" taki wlasnie, i ledwo go dostal, uslyszalam lamany plastik.. Mlody zebami odlamal kawalek blotnika. Musialam mu sila ten kawalek z dzioba wyciagac, ludzie na ulicy patrzyli na mnie jak na wariatke. Jak rabnelam w nerwach tym cholerstwem o murek to sie rozsypalo w drobny mak. Nie musze chyba dodawac, ze cala droge do domu byl jeden wielki ryk, bo mlody chcial ten cholerny samochodzik,...
    • mamulabartula Re: zadławienie cukierkiem - tragedia :((( 12.02.09, 10:06
      No właśnie, najgorsze, że często ludzie nie wiedzą, jak zareagować w
      takiej sytuacji. Jestem spokojna, bo kilka razy na własnej skórze
      miałam okazję się przekonać, że mam prawidłowe odruchy. Bez przerwy
      grzebię w buzi swojego dziecka, bo pożera wszystko, a parę razy
      wytrząsałam z niego kawałki jedzenia, którymi się krztusił, łapałam
      za kuloski i głową w dół. Moja znajoma patrzyła, jak jej dziecko
      robi się sine i tylko cud chyba sprawił, że to dziecko przeżyło.
      Weszła sąsiadka...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka