Moja 6latka w ciągu roku przedszkolnego narzekała rano na ból
brzuszka. Wiązało się to zawsze z wizytą w toalecie jeszcze przed
wyjsciem do przedszkola. Stwierdzilismy, że jest bardzo wrazliwa i
mimo iż lubi przedszkole organizm reaguje w taki a nie inny sposób
(stres).
Niestety w okresie wakacyjnym mimo iż nie uczęszczała do przedszkola
nadal narzeka na bóle brzucha. Występuja one o różnej porze dnia i w
różnych sytuacjach. Jedyne co jestem w stanie wykluczyć to że ma to
jakiś związek ze spożywanym jedzeniem. Na pytanie kiedy najbardziej
boli ją brzuszek córka odpowiedziała mi: " jak płaczę i jak się
złoszczę". Czy podloże jest gdzieś w psychice? Dziecko
rzeczywiście jest mało cierpliwe i często popada w złość lub trochę
wymuszony płacz. Jeżeli coś jej się nie udaje to zaraz uważa, że
jest do niczego. My nie stawiamy jej wysoko poprzeczki - wygląda
jakby sama chciała być perfekcjonistką (zastanawiam się czy nie pod
wpływem jakiejś bajki czy przedszkola? ). Nawet jak zrobi coś
fantastycznego - np. wydzierankę to i tak znajdzie w niej jakiś
drobiazg, który jej nie wyszedł. Mimo ciągłego mówienia, że przecież
jest to najpiekniejsza praca, nie wszystko od razu się umie, że mama
też kiedyś nie umiała itp... Wcześniej tylko złościła się, obecnie
często płacze.
Jak uniknąć takich sytuacji, żeby zaoszczędzić bóli brzuszka?
Dzisiaj idziemy na bilans do lekarza i zamierzam powiedzieć o tym,
ale mam wrażenie, że internista nie znajdzie tu rozwiązania
problemu