gula1
24.05.04, 22:57
dzisiaj troche sie podłamałam i dlatego prosze Was o wsparcie. musze troche
popisać bo inaczej zwariuje od własnych mysli. a więc byłam dzisiaj u
kolejnego alergologa. Tym razem w państwowej przychodni. czejkałam ponad
miesiąc , poszłam tam głównie po to aby dostac skierowanie na bezpłatne
testy. Pani po przeprowadzonym wywiadzie zaczęła na mnie wrzeszczeć ze jestem
niereformowalna, ze tylko nieodpowiedzialne osoby stosuja taką diete jak ja (
ryz, kasza jaglana, ziemniaki, pieczywo ryżowe, indyk, wieprzowina, buraki,
jabłak, kukurydza)że niedługo sama sie wykończe, ze mam kupować normalne
wędliny w sklepie i jesc w niewielkich ilościach przetwory mleczne, ze jestem
stuknięta, bo na superswędzenie nie chce stosować sterydów, ze bartosz ma juz
katar sienny wiec lada chwila dostanie astmy itd. itd.
Wyszłam załamana. Z jednej strony mały odkąd jestem na diecie wyglada
ślicznie, ale z drugiej strony przecież ona jest alergologiem a nie ja.
A jeszcze wydarła sie ze daje mu raz dziennie Nutramigen, mówiąc ze pewnie
nie chce mi sie go karmić.
I co o tym myślec.
Napiszcie mi coś ku pokrzepieniu serc bo zeświruje
Aga