Dodaj do ulubionych

Rezygnuję z tych pasożytów.....

09.09.05, 20:10
To znaczy,coś mi się wydaje,że w naszym przypadku to nie są,nie były pasożyty.
Mam do siebie żal,że podałam dziecku leki na pasożyty,kóre go niepotrzebnie
podtruły pewno.

Byłam dzisiaj w V.. i pani dr jakby sama błądziła po omacku.
A może to jednak alergia-zdecydowała.
Poszlismy na biorezonans i wyszło nam niby trochę rzeczy.
A potem synek trzymał kulki-to się nazywa odczulanie i niby jeden zabieg
wystarcza.
Basta.
To są jakieś kompletne bzdury.
Ludzkość się zmaga z alergią a tu taka prosta rzecz-metalowe kulki i po
sprawie.

Wracam do normalnego leczenia,tylko co ja powiem pani dr-dlaczego odstawiłam
dziecku singular i wziewy.
A on znowu tak kaszle.Pewno mu podhodowałam tą astmę.
I tylko pogorszyłam sprawę.

Nienawidzę się.
Obserwuj wątek
    • iw7 Re: Rezygnuję z tych pasożytów..... 09.09.05, 21:06
      Moja córka ma 17 miesięcy, od 2 miesiąca rozpoznanie - alergia, szukam
      sposobu,żeby ją wyleczyć, próbuję tego przez leczenie klasyczne +
      homeopatyczne. Na pewno jest lepiej , ale nie ma olśniewających rezultatów -
      nikłe przyrosty wagi, b. ubogie menu z tym się zmagamy do dziś. Nie wiem , czy
      gdybym wybrała innego lekarza, lub inną metodę leczenia byłoby lepiej , czy
      gorzej. Wiem, ze moje decyzje wpływają na jej życie. Chciałabym wiedzieć, że
      chociaż jej nieszkodzę. Ale nawet na tym forum jest tyle sprzecznych opinii na
      temat leczenia alergii,że mam wątpliwości co do prowadzonej terapii.
      Nie obwiniaj się, ja też czekam na kogoś kto powie, że wyleczy moje dziecko.
    • kruffa Re: Rezygnuję z tych pasożytów..... 10.09.05, 06:19
      Odważna jesteś - odstawić dziecku leki, bo może to pasożyty.....

      Kruffa
      • mavva Re: Rezygnuję z tych pasożytów..... 10.09.05, 09:39
        To nie ja "odstawiłam"
        tylko lekarz medycyny,który stwierdził,że to są pasożyty i należy odstawić
        sterydy,bo przeszkadzają w leczeniu.
        Nie byłam u szarlatana tylko lekarza,który stwierdził,że to nie astma.

        Dzięki za wsparcie-bardzo mi trzeba takich słów właśnie teraz.
        Dobrze,że Ty wiesz,co dolega Twojemu dziecku,ja nie miałam takiego
        szczęscia,wciąż nie wiem...
        • mavva Re: o kruffie 10.09.05, 09:59
          Jak potrzebowałam pomocy,to się nie odezwała słowem
          moich postów proszących o pomoc jest kilka-sprawa spadła na mnie jak
          grom,zupełnie nie wiedziałam co robić

          ale nóż wbija chętnie-kocham takich życzliwych ludzi smile))



          • kruffa Re: o kruffie 10.09.05, 11:49
            Nie gniewaj się, ale z tego co na napisałaś wynika i tak to zrozumiałam -
            podejrzewano pasożyty, podawano leki na nie i założono że reakcje nie były
            astmatyczne więc odstawiono leki. Mam znajomych, których dzieci miały pasożyty i
            reakcje astmatyczne i nigdy w ten sposób nie postępowano.

            A co do pomocy - sorry, ale ja nie jestem na forum na pełen etat i całą dobę, a
            o pasozytach nie mam pojęcia więc się nie wypowiadam.
            U sumie chyba masz rację - rzeczywiście mój czas na forum już się wyczerpał i
            pora odejść tak jak inne dziewczyny smile

            Kruffa
            • mavva Re: o kruffie 10.09.05, 11:55
              wcale nie uważam,że ktoś ma obowiązek pomagania
              ty też nie masz

              chodzi o zwykłą zasadę-nie wypowiedziałam się wcześniej,to nie krytykuję po
              fakcie i nie pognębiam,no chyba,że sprawia ci to przyjemność

              a czy odejdziesz-to twoja sprawa smile

              mavva
        • xxxinkaxxx Re: Rezygnuję z tych pasożytów..... 10.09.05, 10:12
          Hej,

          Nie obwiniaj się, a przynajmniej bardzo się staraj po prostu już o tym co było
          nie myśleć- wiem, że to baardzo trudne, sama wciąż zadaje sobie pytania: "a
          gdybym zrobiła to czy tamto to może to czy tamto....", ale ...

          jeśli lekarze mają tyle wątpliwości, popełniają tyle błędów, leczą po omacku,
          to jak my, matki mamy być nieomylne?

          każda z nas chce dla swojego dziecka jak najlepiej,czasami to po prostu nie
          wychodzi....

          nie znam dobrze przypadku Twojego dziecka, ale jestem przekonana, że nawet
          jeśli podałaś mu leki niepotrzebnie, nawet jak odstawiłaś wziewy i to
          pogorszyło sprawę to napewno nie jest tak źle, jak to widzisz teraz...

          nie martw się! po prostu przemyśl sobie na spokojnie, którą drogę obierasz i
          trzymaj się tego...

          myślę, że niestety nie każda droga i nie każda metoda jest dobra dla
          wszystkich...

          i... napewno nie jesteś jedyna, która uwierzyła w "niekonwencjonalne" metody
          leczenia!

          a pasożyty? może były, może ich nie było, kto to wie napewno smile

          pozrawiam

          INKA
    • azoorek Re: Rezygnuję z tych pasożytów..... 10.09.05, 14:46
      Kazdy z nas popelnia podobne bledy a potem ma moralniaka. Przeciez nie wynikalo
      to ze zlej woli tylko z checi pomocy, a lekarzami nie jestesmy, zeby wszystko
      wiedziec.
      • golden24 Re: Rezygnuję z tych pasożytów..... 10.09.05, 14:52
        Wez pod uwage,ze lekarze tez wszystkiego nie wiedza,to co dopiero my zwykli
        ludzie.
    • me_mme Re: Rezygnuję z tych pasożytów..... 10.09.05, 17:48
      Mawa, nie obwiniaj się, wiadomo że każda matka chce jak najlepiej dla swojego
      dziecka, ale niestety nie jesteśmy wszechwiedzące, a trudno wymagać byśmy lepiej
      znały się na sprawach chorób od lekarzy.
      Trzeba się pogodzić z tym, że w przypadku alergii - jest różnie. U jednych
      dzieci (znam takie przypadki osobiście) matka przy pomocy lekarza lub sama na
      drodze eliminacji odkryje alergeny, odstawi i wszystko jest oki. Ale często jest
      tak, że szuka się przyczyny, eliminując niekiedy wszystko a poprawy jak nie było
      tak nie ma. Lekarstwa nie skutkują i światła w tunelu jak nie było, tak nie ma.
      Pamiętaj o tym, że cały czas się starasz i chcesz pomóc swojemu dziecku. Gdy mu
      się pogarsza, to nie jest Twoja wina. Jesteś człowiekiem i masz prawo do błędów,
      zmęczenia, rozczarowania, masz również prawo "mieć wszystkiego dość".
      Życzę Ci, żeby wszystko szło ku dobremu i żeby udało Ci się rozwiązać problemy
      związane z leczeniem synka oraz dużo, dużo siły.

    • sigvaris Re: Małe sprostowanie. 10.09.05, 22:12
      1. Mavva, co do Kruffy, mylisz się bardzo... To właśnie Kruffa przestrzegała
      mnie i bardzo niechętnie odnosiła się do całej pasożytniczej sprawy...
      Przestrzegała mnie, że nie u każdego dziecka będą to pasożyty, że wiele eMam
      narobi sobie nadziei. I co? I będzie jak u Ciebie. Dół, bo to jednak nie to,
      tylko ta wredna alergia...
      To ja spierałam się z nią, że nawet jeśli to 10% - 30% dzieci na forum alergie,
      to warto tą wiedzę szerzyć. Ale Kruffa z dużą rezerwą podchodziła do moich
      poczynań. Teraz może już jest trochę lepiej, ale dalej bez entuzjazmu z Jej
      strony.
      Może nie odpisała akurat na Twój post (mogła go przeoczyć, każdemu się zdarza),
      ale generalnie tą sprawą się zajmowała (pośrednio). Cały czas. Słowo.
      Także co do Kruffy to akurat nie dobrze się w tym przypadku jakoś gniewać...
      ONA BRONIŁA tego forum i Was przed takimi przypadkami. Broniła Was przede
      mną... w pewnym sensie.

      2. Wiem, że jesteś wściekła. Ale Dr M nam pomogła. I to w absurdalnym momencie.
      Uwierz mi jak powiedziała, że obstawia lamblie, to prawie tam spadłam z
      krzesła. Moje dziecko miało silne objawy neurologiczne: padaczka, porażenie
      mózgowe. Alergia to był "pryszcz" w tym wszystkim. A ona mi o lamblii -
      wyskoczyła jak królik z kapelusza!!! Wtedy kojarzyłam to bardziej z lambadą niż
      pasożytami. A poza tym: PASOŻYT u mojego dziecka!!?. Nie!! Nie możliwe. A
      jednak, dzięki M uniknęliśmy wlewek doodbytniczych i innych wynalazków z
      psychotropami. Byłam wtedy w trakcie leczenia 6- miesięcznej Marty u 5
      profesorów od neurologii...
      Wiem, że jest też wiele osób którym pomogła.
      Wiem też, że jak wszędzie nawet najbardziej polecany np. alergolog jednym tu
      pomaga i go zachwalają na forum, inni są rozczarowani i zniechęceceni.

      Robaki paskudnie się bada. Uwierz mi. Wielu lekarzy leczy je w ciemno u swoich
      dzieci. M próbowała wykluczyć najprostsze. A objawy mogą być IDENTYCZNE.Ale
      masz prawo byc zniechęcona. Przecież mogło to BYĆ TO! I byłoby po sprawie!

      3. Masz prawo też mieć mnie dosyć, bo w pewnym sensie Ciebie w to wszystko
      wpakowałam. Powiem tylko ( nie po raz pierwszy), że bardzo chciałabym, żeby
      wszystkie dzieci na tym forum miały pasożyty. Żeby ich leczenie trwało 10 dni.
      Rekonwalescencja 1 miesiąc i żeby wszystkie potem były zdrowe. Ale Kruffa ma
      rację, tak nie będzie. Poza Tobą też jest tu kilka rozczarowanych eMAm. I nikt
      inny jak ja, nie ma tego, tak bolesnej świadomości. One też dostały jakąś
      nadzieję ode mnie i co? I nic. Mogą miec do mnie żal. Ich prawo. Ja zawsze będę
      miała dylemat, czy dla tych 10%, może 30% procent, warto robic nadzieję
      pozostałym? Czy jedno uratowane dziecko od alergii, to lepiej niż 99 dzieci,
      które przeszły badania bez sensu... Może powinnam już dać sobie spokój?

      4. To forum się zmieniło, to fakt. Ale takie osoby jak Kruffa nie powinny
      odchodzić. Ani rezygnować. Bez nich nie będzie tego forum. Przecież to forum o
      alergii do diaska! Jedyne chyba bez moderatora i eksperta, za to świetne
      właśnie, bo bez moderatora i eksperta. Dlaczego? Bo są tu ludzie, którzy na
      własnej skórze (nie z książek i nie dla kasy) przerobili alergię, jak mało
      który lekarz, znachor, irydolog i nie-wiadomo-kto-jeszcze i z-jakim-tytułem.
      Taką osobą z wielką wiedzą jest Kruffa.


      Mogę na koniec tego przydługiego wywodu dodać tylko tyle, że wszystkie
      zawiedzione eMamy, tak jak Ty... Mają przynajmniej spokojne sumienie (tego
      jestem pewna), że spróbowały i tego. Że wykluczyły, że nie siedziały z
      założonymi rękami i czekały na cud. ŻE COŚ ROBIŁY!!!!
      I to jest Twój plus, że chciałaś uniknąć maści sterydowych. Wziewów. Tabletek w
      nieskończoność. Ubogiej diety.
      Ja bardzo to doceniam. I poniższe zdanie, choć banalne, napiszę:
      Jesteś super mamą.
      Serdecznie Was ściskam.
      • czawdar Re: Małe sprostowanie. 10.09.05, 23:04
        choc b.czesto wchodze na forum, dawno juz niczego nie pisalam. Ale po tych
        postach o dr. M oraz pasozytach czuje sie troche wywolana do tablicy. My tez
        uwierzylismy w magiczna moc zakwaszonego organizmu i robaczyc-wszyscy sie
        odrobaczylismy,odrzucilismy wieprzowine, itp. i tu jakby do p. M. nie mam
        zastrzezen. Natomiast reczyla swym II stopniem specjalizacji, ze wyprowadzi mi
        5-miesiecznego maluszka z zapalenia oskrzeli bez antybiotyku, bo tak sie da
        zrobic. Trzymalismy sie tego od wtorku do piatku wieczorem, ale nie podala na
        siebie zadnego namiaru i gdy dziecko padalo oddychajac szybciutko popedzilismy
        do szpitala, gdzie stwierdzono obturacyjne zapalenie pluc. Myslalam, ze lekarz
        nas zabije, jak opowiedzielismy mu o czopkach, zakwaszeniach itp. najgorsze, ze
        maluski byl tak wymeczony, ze zlapal w szpitalu posocznice. Teraz od pol roku
        jest super- dzieki Kruffie, patysce i innym dziewczynom. Odstawilismy sterydy i
        jestesmy juz tylko na ketotifenie. A jak slysze o cud dietach bezcukrowo
        bezmleczno jakichstam, to mi sie wlacza brzeczyk. Nie zrozumcie mnie zle, to
        moze pomoc dzieciom z obnizona odpornoscia itp. Ale pani doktor byla tak pewna,
        ze samo odstawienie przeze mnie mleka uleczy malemu sapke, a starszemu kazala
        podawac deserki sojowe zamiast mleka, a pozniejsze testy pokarmowe pokazaly, ze
        ma uczulenie na gluten i soje. Tak ze ja to dopiero spieprzylam... Choc na to,
        ze maluski ma alergie wpadlismy dopiero przy okazji tego nieszczesnego
        ostatniego pobytu w szpitalu...
      • me_mme Re: Małe sprostowanie. 10.09.05, 23:08
        sigvaris napisała:
        Ja zawsze będę
        > miała dylemat, czy dla tych 10%, może 30% procent, warto robic nadzieję
        > pozostałym? Czy jedno uratowane dziecko od alergii, to lepiej niż 99 dzieci,
        > które przeszły badania bez sensu... Może powinnam już dać sobie spokój?

        Na pewno nie dawaj sobie spokoju!!! Podjęłaś bardzo cenną i pożyteczną akcję.
        Masz dużo cierpliwości i poświęcasz naprawdę dużo czasu na pomaganie innym.
        Jesteś specem od "pasożytów" i niech już tak zostanie smile
        Ja w momencie, gdy trafiłam na to forum, byłam już po wszelakiego rodzaju
        badaniach kału u mojego dziecka (zlecił alergolog), ale od Ciebie dowiedziałam
        się po co one były. Poleciłam wtedy, ich wykonanie znajomej - której dziecko
        cały czas robiło kupki ze śluzem, wyszedł gronkowiec złocisty i mały będzie
        leczony.
        Wg mnie Ty nie dajesz nadziei na to że będą pasożyty, bakterie czy grzyby, Ty
        zwracasz uwagę na konieczność wykonania badań wykluczających inne choroby,
        których objawy są zbieżne z objawami alergii. Badania te powinny być (wg mnie)
        zlecane standardowo przez lekarzy alergologów, przed podjęciem leczenia.
        Niestety tak nie jest.
        A jeśli chodzi o zniechęcenie, to niestety walka z silną alergią jest walką
        ciężką i każda z nas przechodzi wiele trudnych chwil. Szczególnie jeśli do końca
        nie wiadomo czy to jest alergia. Gdyby to było proste i łatwe, nie było by tego
        forum - każdy świetnie by sobie radził sam.
        Często wchodzę na to forum i czytam, z wielu rad skorzystałam (nie ze
        wszystkich, bo wiadomo, każde dzieciątko to osobny przypadek itd.)
        Sigvaris życzę Ci powodzenia, nie miej dylematu, tylko rób to co uważasz za
        słuszne. smile
      • matiuszka Re: Małe sprostowanie. 10.09.05, 23:10
        A u nas było odwrotnie - były pasożyty a lekarze trąbili mi w kółko o alergii i
        nadpobudliwości. Mówili, że zrzytanie zębami to nie jest objaw pasożytów,
        podobnie jak niespokojny sen. Zapisywali kolejne antybiotyki. Kiedy już miałam
        ich dość przeszłam na homeopatię. Przez rok dziecko dostawało tylko kuleczki a
        katar ropny trwał miesiącami. Głęboko wierzę w homeopatię, ale nie wierzę w
        większość lekarzy-homeopatów. Dzięki jednemu z nich wychodowałam u swojego
        dziecka gronkowca złocistego i pneumokoka, bo katar nie był wyleczony. Wreszcie
        któregoś dnia trafiłam na forum i zaczęłam czytać i myśleć. Jestem tu
        codziennie i dzięki Wam jestem wreszcie na dobrej drodze. Dlatego proszę żeby
        mi tutaj nikt nie odchodził!
        I jeszcze jedno - nikt nie jest w stanie ocenić kiedy dziecku pomaga a kiedy
        szkodzi. Brakuje nam perspektywy. Czasem przerwa w leczeniu wspomaga efekt, co
        udowodniono już na przykładzie kuracji uodparniających. Zamiast biadolić i
        winić siebie (co z pewnością nie pomoże dziecku) warto chyba wziąć się do
        roboty, poczytać na forum, poszukać alternatyw, zrobić badania.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka