w ktoryms watku przeczytalam, ze zyrtec w przypadku azs nie ma zadnego dzialania procz -
nieudokumentowanego - chronienia przed astma. czyzby... wczoraj Jeremi zasnal nieprogramowo,
wobec czego nie dostal zyrtecu. i co? i urzadzil nam drapake wtorkowej nocy

tak straszna, ze
moge ja porownac do horrorow sprzed 2 lat, kiedy cale noce nie spalismy. poranne ogledziny skory
(spodziewalam sie pokrzywki, a przynajmniej calej skory w liszajach i krostkach) wykazaly NIC -
skora czysta procz naskorka palca wskazujacego, ktory to naskorek zostal gdzies tak wytarty, ze
mamy miesko na wierzchu

reszta bez najmniejszych nawet oznak pogorszenia. drapal sie
wszedzie, zmasakrowal tylko palec. wiec chcialam wobec tej przygody napisac, zeby ten, kto nie ma
o czyms pojecia dwa razy sie zastanowil zanim zacznie sie wymadrzac