Dodaj do ulubionych

Byłam u dr M...

31.05.06, 10:56
W wynikach wyszly nam lamblie i candida, pani dr dpojrzala na synka obejrzala
go i stwierdzila ze moze byc u niego jeszcze włosogłówka...
Zalecila leczenie Vermoxem i zentelem dla synka a dla mnie i meza samym
zentelem bez powtórek, oprócz tego ziola chinskie i jakis lek homeopatyczny
na wzmocnienie odpornosci oprócz tego fortakehl dla syna. Dla mnie i meza nic
nie zapisala na candide. Poza tym kazala zastosowac kapiele w ziolach i
smarowac sie tą mazią z mąki i miodu bo jak powiedziala - dzieki
temu "wyjdzie" z nas ta włosogłówka ktorą mam sobie zgolic żyletka itp. kazdy
wie o czym pisze bo sporo juz o tym bylo wiec nie bede wdawac sie w
szczegoly.
Nie wiem co o tym wszytkim myslec.
Na forum wiecznie czytam jak wazne jest leczenie calej rodziny i sprzatanie a
pani dr slowem mi o tym nie wspomniala. Jak ja zapytalam o to, to powiedziala
ze rodziny nie ma co leczyc skoro maly nie spi razem z nimi w jednym łózku,
powiedziala tylko ze wystraczy myc rece itp a ze sprzataniem to powiedziala
ze wystraczy zmienic posciel i bielizne.
Wszystkie piszecie tak o tym sprzataniu i tym zbiorowym leczeniu a tu od Pani
dr uslyszalam zupelnie co innego. Sigvaris zawsze zaznacza ze leczenie
powinno odbyc sie w tym samym czasie u wszytkim a my tak mamy to smiesznie
rozpisane ze nasze kuracje z synka kuracja beda sie mijać.
Ogólnie słabe wrazenie troche sie zawiodlam bo nie maialam szans
przedstawienia pani dr calego naszego problemu wszytkich watpliwosci itp
wizyta trwala 35 minutsad wiec wiele rzeczy nie zdarzylam powiedziec. Pani dr
stwierdzila jeszcze ze synek nie powinien juz objadac sie mlekiem (ma 19 m-
cy) ze mozna mu odstawic Bebilon Peptii i wprowadzic normalne posilki.
Zalecila odstawienie ketotifenu itp
Podala nam tez dwie diety do stosowania z czym jedna drugiej zaprzecza.
Malemu kazala wprowadziac nowe produkty co 4 dni i tak przez 2-3 tyg a potem
zrobic miesiac przerwy itp -nazwala to dieta rotacyjna.
Mowilam jej ze malego po co drugiej rzeczy ktora podeje wysypuje i taka
wprowadzanie produktow nie ma sensu tym bardziej ze malego wysypuje na 4
dnien dopiero ale pani dr specjalnie nie zwrocila na to uwagi sad
Ogolnie jestem zdolowana tym wszytkim bo liczylam na fachowa i konkretna
pomoc, liczylam na to ze znalazlam lekarza ktory przeleczy cala moja rodzina
itp sad
Poradzcie co robic.
Zaufac tym chińskim specyfikom? a co z tymi kapielami(smieszy mnie to)? co z
resztą rodziny?
Ewelina
Obserwuj wątek
    • patyska Re: Byłam u dr M... 31.05.06, 11:04
      a wyniki jakiego rodzaju badan wyszly? to znaczy, jaka byla metoda badania?
      • ewelina78 Re: Byłam u dr M... 31.05.06, 11:06
        Badalam kał mikroskopowo u Pani Kamirskiej.
        • patyska Re: Byłam u dr M... 31.05.06, 11:26
          hmmm... na pewno dzieczyny-specjalistki ci pomoga wink
        • maladorotka Re: Byłam u dr M... 01.06.06, 15:23
          Ewelina widze, ze masz resztke zdrowego rozsadku, daj spokoj, a kal zbadaj w
          laborat. w swoim miescie zanim podasz te specyfiki, natomiast to juz zenada co
          ta znachorka ci nagadala.
    • ana256 Re: Byłam u dr M... 31.05.06, 13:12
      ewelina napisała: "Poza tym kazala zastosowac kapiele w ziolach i
      > smarowac sie tą mazią z mąki i miodu bo jak powiedziala - dzieki
      > temu "wyjdzie" z nas ta włosogłówka ktorą mam sobie zgolic żyletka itp."

      powaznie tak powiedziała? ciekawa jestem w jaki sposób pasozyt jelita ma wyjść
      skórą!? ciekawe też co parazytolodzy na to by powiedzieli.
      • sta.ania Re: Byłam u dr M... 31.05.06, 13:17
        obawiam się że niejeden byłby zdumiony...
      • patyska Re: Byłam u dr M... 31.05.06, 13:17
        Aniu, ja mysle, ze nie ma sie co czepiac miodu na skorze wink bo robal wyjdzie (jesli wyjdzie) po vermoxie.
        bardziej bym wnikala w diagnostyke: "pani dr dpojrzala na synka obejrzala go i stwierdzila ze moze byc u
        niego jeszcze włosogłówka..."
        strach sie bac wink
        • ana256 Re: Byłam u dr M... 31.05.06, 13:28
          Do tej pory jestem pod wrażeniem. Cos nieprawpodobnego, nie przypuszczałam !
          Nie moge do tej pory zamknąc ust z wrażenia ( oby mi tak nie zostało).
          • patyska Re: Byłam u dr M... 31.05.06, 13:53
            wiesz jak jest - sa rzeczy, o ktorych nie snilo sie filozofom wink)) czasem mnie kusi, zeby sie do tej lekarki
            przeleciec i jesli nam postawi taka "diagnoze" to zapytac po czym poznala, po czym opowiedziec jej stary,
            zydowski dowcip o tym, jak Mosze sie zorientowal, ze Sabcie zalozyla majtki na lewa strone... wink
            • nena22 Re: Byłam u dr M... 31.05.06, 15:44
              Ewelino, rozumiem Cię doskonale, bo równiez po wizycie u M byłam zdegustowana.
              Była tak makabrycznie haotyczna, że pomieszało mi się wszystko. Nie będe tu
              opisywać, bo pisałam bezpośrednio po wizycie. Leczę siebie i córkę tak jak
              powiedziała, ale przkonana nie jestem. Też nie upierała przy leczeniu całej
              rodziny. I tu zgłupiałam. Całe szczęśnie, że nie powiedziała mi o tym
              smarowaniu i wychodzeniu robali bo to jakaś paranoja. Nie wiem co o tym myśleć.
              Niby to ma być najleposza specjalistka w tym mieście.......
              Wiem tylko, ze przestałam się tym wszystkim tak przejmować i obsesyjnie
              sprzątać.
              Można pomieszania zmysłow dostać. Kupy się to nijak nie trzyma.......
            • blueluna Re: Byłam u dr M... 31.05.06, 19:24
              Ja stane troszke w drugim obozie...
              Weszlismy do dr. Mikolajewicz z synkiem o bardzo brzydkiej, grubej, suchej
              skorze z rozniastymi zmianami - nasz syn ma 10 miesiecy a problemy zdrowotne od
              chwili narodzin.
              Plus obrzeki na calym ciele.
              Rzucila okiem na Przemka, nawet jeszcze jej nie zdazylismy powiedziec jaki jest
              wynik badania kalu - zalamala rece mowiac ze jest fatalnie zagrzybiony.
              Po rozmowie kazala go tez odrobaczyc - twierdzac ze swiad wynika z
              zarobaczenia - choc w badaniu kalu zadne robaki u zadnego z nas nie wyszly.

              Dwa tygodnie po wizycie, przy stosowaniu sie do zalecen - zniknela jak sen
              zloty ta gruba skora, zrobila sie mieciutka.
              2 dni po odrobaczeniu - ustapil nagle swiad.
              Zawsze zle wyniki badak krwi - sa w normie.

              Nadal sie zmagamy z pojawiajacymi sie z nikad dziwnymi wysypkami nie wysypkami -
              ale jest to tylko jeden z wczesniejszych objawow.
              Wszystkie pozostale - plus odwieczne problemy z jelitami - ustapily momentalnie.
              Ja podejrzewam ze mamy byc moze jakiegos gronkowca w jelitach albo jeszcze
              lamblie.
              Wlasnie czekamy na wynik posiewu kalu - a podczas kolejnej wizyty poprosze
              lekarke o przeleczenie nas na lamblie jednak.

              Owszem - dr. Mikolajewicz jest strasznie roztrzepana.
              Mam na to sposob - przed wizyta spisuje na kartce wszelkie objawy, dziwne
              rzeczy, wszystko to co chcialabym powiedziec, przekazac, co sie dziwnego dzialo.
              I daje jej to na poczatku wizyty do przeczytania.
              Spisuje sobie takze pytania jakie do niej mam.
              To bardzo pomaga uporzadkowac to co sie dzieje podczas wizyty smile
    • kerstink Re: Byłam u dr M... 31.05.06, 21:04
      Naleze do tych co chwala sobie kazda wizyte u niej. Mnie nie dziwi, ze ona widzi
      patrzac na ludzi. Juz przepracowala pare dobrych lat wiec nabierala
      doswiadczenia. Analogicznie moja mama, ktora jako pielegniarka ma dlugi staz
      pracy w szpitalu za soba, w wielu przypadkach potrafi powiedziec, co komu jest.
      Na naszych wizytach nie jest chaotycznie. Jednak tak jak Blueluna robie sobie
      notatki, co sie wydarzylo od ostatniej wizyty, i jakie mam pytania. To raczej
      moje dzieci wprowadzaja zgielk, jednak M. nigdy nie reagowala zestresowana. Mi
      te wizyty wiele daja. Natomiast zadna wizyta nie byla taka krotka - pierwszym
      razem bylismy ok. 1 1/2 godziny u niej.
      Jesli chodzi o porzadki, to ona tego u nas rowniez nie podkreslila. Pierwszym
      razem zrobilam duze porzadki, przy tej okazji duzo rzeczy wywalilam, przydalo
      sie przed przeprowadzka. Jednak zdalam sobie sprawe, ze tych porzadkow w
      przedszkolu juz nie zrobie. Dla rodziny dala nam leki na odrobaczanie, ale
      faktycznie gdy dzieci sa u dziadkow, to spia razem.

      Na temat tych kapieli nie potrafie nic powiedziec.


      K.
      Napisz cos o tych dietach, ciekawa jestem.
      • ana256 Re: Byłam u dr M... 01.06.06, 00:25
        Ja jestem tylko ciekawa jakie jeszcze "cudowne" sposoby na pasozyty ma w
        zanadrzu pani. dr M.
        Jak porady typu "posmarowac dziecko mąka i miodem a potem ogolic" maja się do
        wiedzy uzyskanej na studiach medycznych.
        Czy was to nie szokuje?
        Może na podstawie zebranych doświdczeń Pani dr. opublikuje tą rewelacyjną
        metodę leczenia włosogłówki. Dla mnie HIT, po prostu bomba.
        • blueluna Re: Byłam u dr M... 01.06.06, 00:49
          Powiem tak - dla mnie takie sposoby leczenia czegokolwiek takze sa absolutnie
          nie do pojecia.
          Tak samo jak np. homeopatia.
          Nie widze racjonalnego uzasadnienia, nawet gdy sie bardzo staram je znalesc.
          Do dr. M. poszlam z pelna premedytacja, wiedzac jakie metody stosuje.
          Po prostu nie mialam zadnej innej alternatywy poza smarowaniem calego syna
          sterydami. Skore mial juz w bardzo zlym stanie, bylo stale gorzej i gorzej.
          Nie mowiac o takich bulgotach w czasie jedzenia z jelit - ze byly wyczuwalne
          przez koldre.
          Bylam zdesperowana.
          Ze swiadomoscia ze jesli ona mi nie pomoze - to juz na nikogo liczyc nie moge.
          Uznalam ze chocby mi kazala robic najdziwniejsze rzeczy - zrobie.
          Bo nie mam wyboru.
          I tak jak napisalam - bardzo nam pomogla.
          Szkoda ze nie nagralam kamerka co z synka mojego wylatywalo przez pierwsze dni
          kuracji odgrzybiajacej (tylko homeopatia i odstawienie cukrow) - szare kluchy,
          jakies sluzy, zrobilo mu sie pierwsze w zyciu odparzenie zadka - na pol kupra.
          Po kilku dniach - zero bulgotow, zero rozwolnien, zero wzdec, odparzenie
          zniknelo blyskawicznie. I tak jest juz od 3 miesiecy.
          Moj rozsadek piszczal.
          To nie mialo prawa pomoc.

          Jesli chodzi o diagnozowanie na oko - jestem to w stanie jak najbardziej
          zrozumiec - rozne pasozyty daja charakterystyczne objawy, dla doswiadczonego
          lekarza moga byc one zupelnie wystarczajace do postawienia wstepnej diagnozy.
          Przeciez okulista tez stawia diagnoze na podstawie tego co widzi.

          Jesli chodzi o ludowe metody leczenia - mam do nich naprawde wielki szacunek.
          Ludzie kiedys nie mieli lekow z apteki - musieli sobie radzic sami na podstawie
          obserwacji przyrody. I przewaznie radzili sobie swietnie i skutecznie.
          Zreszta - wiele lekow i metod obecnie stosowanych ma swoje korzenie w medycynie
          ludowej.
          O ile nie bardzo wierze w usuwanie robali przez skore (ale po tym co widzialam
          w zwiazku z homeopatia i oczyszczaniem sie jelit syna to juz nie wiem w co
          wierze tak naprawde) - to wierze ze taki zabieg moze pozwalac oczyscic skore z
          toksyn produkowanych przez robaki - co moze bardzo poprawiac stan zdrowia.
          Moze tez bardzo ulatwiac pozbywanie sie pasozyta - przez wzmocnienie i
          oczyszczenie organizmu.
          • ana256 Re: Byłam u dr M... 01.06.06, 00:57
            To co piszesz nie jest żadną magią. Po prostu, zmodyfikowałaś dietę i jest
            rezultat.
            Ale nie mow mi o mów mi o usuwaniu robali przez skóre. Noprzepraszam jest taki
            nicień ale występuja w tropikach, wychodzi przez skóre i "własciciel" nawija go
            sobie na patyczek.

            Ja nie moge zrozumiec jak pasozyt bytujący w jelicie wedruje prze z sciane
            jelita, pod skóre i wychodzi? Co trzeba golic!
            mam znajomych homeopatów lekazry, zapytam czy znają i polecają takie metody.

            • blueluna Re: Byłam u dr M... 01.06.06, 21:20
              > To co piszesz nie jest żadną magią. Po prostu, zmodyfikowałaś dietę i jest
              > rezultat.

              Zeby to bylo takie oczywiste - to bym o tym nie pisala wink
              Modyfikacja diety polegala tak naprawde na odstawieniu sloiczkowych owocow i
              sokow ktore jadl od niedawna.
              Moj syn mial problem ze skora i trawieniem od pierwszych niemal godzin zycia.
              Przez caly ten czas nie dostawal zadnych szczegolnych weglowodanow.
              A problem narastal caly czas.
              Musze spojrzec prawdzie w oczy - pomogly blyskawicznie leki homeopatyczne.
    • pour Re: Byłam u dr M... 01.06.06, 01:31
      O ! To bardzo interesująca historiasmile))))
      Jednak myślę, ze w eliminacji włosogłówki bardziej skuteczne byłoby może
      puszczanie krwi (w końcu to podobno krwią się żywi) lub przelewanie żółtka o
      północy przy pełni księżycabig_grinDD
    • kerstink Re: Byłam u dr M... 01.06.06, 07:45
      Ciekawa jestem, czy M. rzeczywiscie tymi kapielami chce usunac wlosoglowke -
      moze chodzi o cos innego ? O wniknieciu larw do skory mozna czytac:

      www.pfm.pl/u235/navi/199263
      Jest rowniez cos takiego jak 'larwa wedrujaca skorna' - pewnie to Ana256 ma na
      mysli piszac o pasozytach z krajow tropikalnych ? Gdy sie szuka 'cutaneous larva
      migrans' w scholar.google.com to m.i. pojawia sie link do pracy, w ktorej
      sie opisuje 3 przypadki z Niemiec, nie turystow powracajacych z krajow
      tropikalnych, tylko przypuszczaja, ze gorace lato 1994 pozwolilo na rozwiniecie
      czegos takiego w Europie Srodkowej.

      Oczywiscie nie mowie, ze M. leczy to. Ale widac, ze zwykly czlowiek z wielu
      rzeczy nie zdaje sobie sprawe.

      K.
      • konkubinka Re: Byłam u dr M... 01.06.06, 08:31
        gdyby nie bylo tylu watkow o dr M nie byloby tez tylu ocen jej sposobu leczenia.
        Jak sie chce to kazdego mozna oceniac w nieskonczonosc.A ja wyszlam z zalozenia
        , ze jej zaufam choc te duze przerwy miedzy lekami mnie nie przekonuja .Jednak
        wiele mam tez na tak - chocby to , ze odpowiedziala logicznie na kazde moje
        pytanie i sluchala a nie spieszyla sie do kolejnej wizyty.Uwazam , ze
        wykorzystalam czas , ktory nam poswiecila (45-50 minut)
      • ana256 Re: Byłam u dr M... 01.06.06, 10:20
        Kerstnik, sorry, włosogłówka jest pasozytem jelta i leczy się pyrantellum.To
        nie jest żaden tropikalny pasozyt.

        A te "kapiele" to jest paranoja ! Chyba nie znajdziesz w literaturze
        wyjasnienia tej fenomenalnej metody.
        • kerstink Re: Byłam u dr M... 01.06.06, 10:22
          Dlatego przypuszczam, ze wcale ta metoda ona nie chce wybic wlosoglowke - tak
          jak napisalam wyzej, poczytaj jeszcze raz.

          Tak mysle, ze na temat tych kapieli nie ma literatury naukowej.

          K.
          • ewelina78 Re: Byłam u dr M... 01.06.06, 12:18
            Widze ze rozwinęła sie dyskusja na mój wątek tak tez przypuszczałam. Nie
            pisalam jednak tego watku po to zeby krytykowac czy ośmieszac lekarza. Chciałam
            usłyszec pare waszych wypowiedzi i tego czy ktos juz stosowal taki system
            leczenia i czy te zioła chinskie przyniosły efekt. Wiem ze ktos juz mial
            przepisane ziola chinskie na robaki i ciekawa bylam czy pomogły.

            Kerstink - pani dr wyraznie powiedziala ze dzieki tym kąpielom i tej mące ma
            wyjsc z nas włosogłówka, jestem tego pewna na bank bo pytalam dwa razy o to.
            Powiedziala jeszcze ze tak kiedys leczono ludzi z różnych problemów ze
            niektorzy uznaja to za czarna magie ale ona ma wiele przypadkow ze to pomoglo
            itp. Mialam wrazenie ze pani dr nie jest na 100% pewna co to jest bo raz mowila
            ze wlosogłówka a raz ze wychodza z człowieka toksyny itp smile. Aha dodala jeszcze
            zeby tej kapieli nie robic równoczesnie z braniem leków typu vermox czy zentel
            bo wtedy nic z tych kapieli nie wyjdzie. Tzn leki sparalizuja robaki i one
            wtedy nie wyjda, wiec na bank miala na mysli włosogłówke
            W jednym z obszernych watków na temat tych kapieli na forum "Zdrowie dziecka"
            wypowiadal sie pewnien pan cytuje:
            "Proszę Państwa...

            To co Państwo obserwujecie to nic innego jak złogi łojowe kanalików potowych.
            Wszyscy ludzie posiadają takie kanaliki. Nie
            wszystkie działają jak powinny i czasami tłuszcz się w nich zestala. Mówiąc
            niefachowym językiem jest to po prostu wągier. Kiedy
            do kanalika dostaną się bakterie, powoduje to powstanie trądziku.
            To co Państwo widzą - "czarne łebki" to utwardzone i ściemniałe złogi tłuszczu.
            To nie są pasożyty!!! Podczas gorącej, ziołowej
            kąpieli i smarowania "miodem" i mąką!? (notabene jak można męczyć dziecko w
            taki sposób) wzrasta temperatura skóry, kanaliki się
            otwierają i zestalony, białawy tłuszcz wydostaje się na zewnątrz. Złogi takie
            nie są groźne dla zdrowia.
            Jeśli mógłbym skrytykować wcześniejsze opinie troskliwych mam i tatusiów to
            powiem, że praktyka taka jest wręcz niezdrowa ponieważ
            pozbywają Państwo u dziecka naturalnej bariery ochronnej. Skóra staje się
            bardzoej wysuszona i narażona na dodatkowe infekcje.
            Odradzam takich zabiegów. Pomysł na pasożyty w skórze to pomysł rodem ze
            średniowiecza. Proszę się zastanowić - GDZIE! niby
            dziecko mogło się zarazić pasożytami skórnymi? Z jedzeniem? Na spacerze? Z
            wodą? Trochę rozwagi drodzy rodzice!!!

            W razie, gdyby mięli Państwo jakieś wątpliwości można się ze mną skontaktować
            mailem. Moje nazwisko Paweł Śliwicki i jestem
            lekarzem medycyny. Pozdrawiam "
            wypowiedz ta można znalezc tu:
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=577&w=31128950&s=3

            Mnie najbardziej przybilo to ze wogóle nie potwierdzilo mi sie to ze tak wazne
            jest sprzatanie i leczenie calej rodziny. A ja sygerujac sie wypowiedziami na
            tym forum jak wariatka postawilam caly dom do gory nogami i sprzatalam jak
            oszalala. Dodam ze my juz raz leczylismy sie tradycyjnie na lamblie i owsiki z
            niepowodzeniem (w przypadku lamblii a na owsiki nie robilam badan wiec nie
            wiem). Wtedy tez przeleczylam cala rodzine wymusilam na lekarzach odpowiednie
            leki stracilam fortune i okazuje sie ze nie bylo to az tak potrzebne sad

            Z drugiej stony boje sie tego ze leczac sie teraz na nowo zarazimy sie od
            reszty rodziny bo mam potwierdzone wynikami lamblie u dwoch osob w rodzinie. Na
            to wogole pani dr nie zwrocila uwagi. Co mam robic w takiej sytuacji?????

            A co do diagnostyki pani dr to jestem w stanie w to uwierzyć bo tak jak ktos tu
            napisal niektore choroby daja objawy zewnetrzne i mozna przypuszczac co
            czlowiekowi dolega , pani dr popatrzyla na worki pod oczami mojego syna i stad
            ta jej diagnoza - "jest zarobaczony" po przeanalizowaniu jak sie leczylismy do
            tej pory i czym, stwierdzila ze obstawia włosogłowke. Przy przepisywaniu lekow
            dla mnie i meza na lamblie (przepisala zola chinskie PIAN ktore maja za zadanie
            oczyscc wątrobę i woreczek zołciowy itp lecza m. in. te narzady a przy okazji
            wypedzaja pasozyty byujące w tych narządach - tak pisze na ulotce), spojrzala
            przy tym na mojego meza i powiedziala ze pomoga mu te ziołka na jego problemy z
            wątrobą. Dodam ze nikt z nas słowem nie wspomnial jej o problemach wątrobowych
            mojego męza(z którymi boryka sie od jakiegos czasu) a mimo to potrafila po
            obserwacji zdiagnozowac go. Wydaje mi sie ze takie rzeczy mozna ocenic na
            podstawie kolorytu skóry obrzeku pod oczami itp. W kazdym bądz razie bylismy w
            szoku.

            Martwie sie tylko ze znowu kupa kasy zostala wywalona na marne nie wspomne juz
            tego ze mieszkam za wroclawiem wiec podroz tez byla nie lada wyzwaniem.
            Sprobuje przeleczyc nas wedlug tego co napisala nam pani dr ale pomine kwestie
            kapieli w tej mące wymocze nas ewentualnie w ziolach i tyle.

            Pozdrawiam Was wszystkie!
            Ewelina
          • ewelina78 Re: Byłam u dr M... 01.06.06, 12:26
            I jeszcze jedno ...
            Pytam osob kore leczyly dzieci u dr M.
            Czy ostawialyscie leki na alergie typu Cropoz G czy ketotifen? Boje sie troche
            tego robic mimo ze synek nie ma silej alergii jego problemu to niewielkie
            wysypki skórne taka kaszka na skórze (pani dr powiedziala ze to niby objaw
            włosogłówki), i problemy z kupą tzn lużna czesto ze sluzem itp ten ketotifen
            moglabym ostawic ostatecznie ale boje sie rezygnowac z Cropoz G bo on nam
            troche pomaga z kupami. Z drugiej strony w skladzie ma sacharoze ktora dozywia
            grzyba sad

            Mam za tydzien wizyte u naszej alergolog ale nie wiem czy jechac bo skrytykuje
            mnie ze wymyslam dziecku jakies robaki sad alergolog nie wierzy ze syn moze miec
            jakies pasozyty mimo ze wielokrotnie mowilam jej ze wyszly w badaniach i ze
            maly ma ta wysypke i te kupki niezaleznie od tego czy mu zmieniam diete czy
            jest monotonna, objawy poprostu raz sa raz ich nie ma.
            Szlak mnie trafisad

            • sta.ania Re: Byłam u dr M... 01.06.06, 12:38
              a ja nadal nie mogę wyjśc ze zdumienia....
              • nena22 Re: Byłam u dr M... 01.06.06, 12:57
                Ewelina, ja pojechałam dopytać o to czy odstawić u małej Zyrtec w czasie
                leczenia zaleconego przez M. ( bo na wizycie nawet nie zapytała jakie leki mała
                bierze) i dr powiedziała mi ,że na razie nie. Żeby poczekac na jakieś efekty
                leczenia i dobiero zadecydujemy. Więc ketotifen pewnie również nie przeszkadza.
                Piszesz o tym cholernym sprzataniu i leczeniu calej rodziny. ja równiez
                postawilam wszysko na głowie i sprzątalam jak oszalala w czasie wcześniejszych
                bezskutecznych odrobaczań. A tu nic na ten temat. Rodziną tez się nie przejela.
                I tez zbiło mnie to z tropu. Z drugiej strony Sigvaris ( której ogromnie
                dziękuję) napisała, że M zawsze zapomina o porządkach a ja mam pamiętać.....
                Ale i tak już tak wariacko nie sprzątam, bo się po prostu caly czas tak nie da
                żyć..........
                A tak swoją drogą ciekawa jestem czy pani dr to co my piszemy czyta? nieźle sie
                musi wtedy denerwować. Ale moze nie ma czasu..
                • ewelina78 Re: Byłam u dr M... 01.06.06, 13:07
                  Tez zastanawialam sie czy pani dr to czyta, dlatego rozwazalam czy pisac
                  cokolwiek czy nie, wydaje mi sie ze pani dr zdaje sobie sprawe z naszych
                  watpliwosci sama mi to nawet powiedzala ze widzi po mnie ze mam watpliwosci i
                  ze sie obawiam itp. Ketotifenu nie odstawie ale co z tym cropozem onie wiem a
                  na nim najbardziej mi zalezy.
                  Przemysle ta kwestie jeszcze.
                  Jesli chodzi o sprzatanie to ja zapytalam wprost pania dr czy sprzatac a ona
                  sama mi powiedzala zeby nie szalec zeby panietac tylko o poscieli recznikach
                  itp wiec gdyby to byla tylko kwestia tego ze pani dr zapomina o sprzataniu to
                  powiedzalaby ze mam wszystko sprzatac.

                  Nie wiem tylko teraz co robic z ta alergolog czy na razie jej nie odwiedzac czy
                  leciec z leczeniem "dwutorowo" tzn i alergia i robaki, mialam sie wstawic u
                  alergolog bo miala podjac decyzje co dalej z lekami czy dajemu cropoz czy kreon
                  na te niestrawione brzydkie kupy a teraz nie wiem co robic. Najgorsze ze
                  pieniedzy juz brakuje na zycie sad
    • ana256 Re: Byłam u dr M... 01.06.06, 13:17
      ja również, ale z dwóch powodów. jeden to wiadomo, "cudowna" kąpiel na robaki
      czy toksyny pasożytów; a drugi, to tez swego rodzaju fenomen, chyba do oceny
      dla socjologow, poddawanie sie tego typu działaniom z wiarą że jest to
      skuteczne.
      ja nie podważam alternatywnych metod leczenia. medycyna chińska ma długoletnia
      tradycje, to jest tez filozofia; wymaga wielu lat praktyki i dośwadczeń.
      Nie da się tego upraszczać na użytek komercji.
      Ja nie chcę tutaj oceniac, ja tylko mam wątpliwości.




    • kerstink Re: Byłam u dr M... 01.06.06, 13:33
      Ewelina, na twoim miejscu zaczelabym leczenie na robaki, i zobacz co z tego
      wyjdzie. Gdybys mnie teraz pytala o te kapiele, czy ja bym je robila, czy nie -
      to nie jestem w stanie ci powiedziec. Musialabym byc w tej sytuacji. (A czy nie
      jednak moga to byc toksyny, ktore maja wychodzic ? Nie podzielam opinii
      cytowanego lekarza, ze maka i miod to taka straszna meczarnia dla dziecka.
      Podczas leczenia alergii duzo gorszym rzeczom poddawane sa nasze dzieci. Kazda
      kapiel szkodzi naturalnej barierze ochronnej, tez np. kapiele w mace
      ziemniaczanej, czesto stosowanej. Wcale nie jestem pewna, czy TEN pan sie zna na
      pasozytach, jest przeciez tylko lekarzem medycyny, nie wymienil zadnej
      specjalizacji. Wolanie o rozwage, jest oczywiscie jak najbardziej na miejscu.
      Byc moze ja bym meczyla M. o wytlumaczenie, jak dokladnie maja dzialac te
      kapiele - ale pewnie nie podczas pierwszej wizyty.)

      Odsunelabym jednak wizyte u alergologa. Przekonaj sie najpierw sama, czy
      odrobaczanie nie daje jednak efekty.

      Jesli moge miec prosbe, napisz cos o tych dietach, mnie to bardzo interesuje.

      Aha, M. nie ma pewnie czasu na czytanie forum. Ale ona wie o nim.

      K.
      • ewelina78 Re: Byłam u dr M... 01.06.06, 13:41
        Przepraszam cie Kerstink ale teraz nie znajde na tyle czasu na opisanie tych
        diet postaram sie robic to wieczorkiem powiem tylko tyle ze jedna z tych diet
        to dieta na candide (produkty zakazane i dozwolone) to chyba to samo co krąży
        tu po forum. A druga to dieta dla osób przewlekle chorych. Reszte napisze
        wieczorem jak znajde chwile. Pozdrawiam.
        Ewelina
        • konkubinka Re: Byłam u dr M... 01.06.06, 17:33
          no to napisze teraz ja bo tez bylam u dr M-postaram sie odniesc do postu Eweliny:
          porzadki
          mialam wrazenie ze Pani Dr uwaza ze to oczywiste.Poprostu napomknela , ze
          oczywiscie chyba wiemy ze trzeba wszystko wyprac i wysprzatac
          medycyna chinska
          jestem po serii wykladow i stosuje ja od dluzszego czasu dlatego przepisanie
          tych ziol mnie ucieszylo wrecz a nie zdziwilo
          Pani Dr powiedziala ze krople chronia przed zarazeniem wiec nie obawia sie o
          zarazenie wtorne ze strony np mojej mamy, o ktorej pisalam w innym watku.
          powiedziala ze zna firme , ktora ja stosuje ale zleca tez inne rzeczy , bo sa
          tansze poprostu.Te firme do ktorej jestem przekonana uwaza za zbyt droga.
          Natomiast o preparatach typu paraprotex itp niewypowiedziala sie
          wcale.Zastanowilo mnie to ale nie mialam czasu juz drązyc.Co do tego co sama
          podaje dziecku zasugerowała aby nie odstawiac gdyz przy odrobaczaniu organizm
          sie osłabia.Bardzo sie ucieszyła jak powiedziałam ze przez ten okres gdy małą
          wyszla w miare na prosta z badaniami nie stosowalam nic poza chinska medycyna.
          Cropoz G odstawilam sama -jej o tym powiedzialam -nie poparla , nie
          skrytykowala.Odstawilam wiedzac co robie.Mijaja juz dwa miesiace i nie widze
          pogorszenia u corki a wrecz polepszenie.
          Co do diety dr M powiedzialasurprisedGRANICZYC weglowodany , slodycze, gluten, u małej
          jajko.Nie robic testow alergicznych bo wyjda pozytywne a moga byc mylne.Przy
          zniszczonych kosmkach jelitowych ujawnia sie reakcja alergiczna na pprodukty ,
          na ktore tak naprawde nie ma uczulenia.

          Dodam od siebie samej-uwazam ze nie rozumiejac lub chociaz nie wierzac w
          podstawy filozofii medycyny chinskiej nie ma co jej stosowac
          pozdrawiam
          • konkubinka Re: Byłam u dr M... 01.06.06, 17:35
            zapomnialam napisac ze oczywiscie mleko trzeba odstawic ale mozna stosowac
            ryzowe i sojowe - choc u malej radzila nie eksperymentowac.
          • ewelina78 Re: Byłam u dr M... 02.06.06, 00:23
            Konkubinka ja nie twierdze ze te zioła chinskie nie podzialaja tylko pytam sie
            czy sa osoby którym pomogły, ja tylko zdziwiłam sie jeśli chodzi o te kapiele.
            Jesli chodzi o porzadki to jak zapytalam pania dr o szczegoly zalecila zmienic
            posciel i bielizne reczniki itp bez szalenstw , dlatego sie zdziwiłam bo
            piszecie tu zupelnie co innego. Ja pewnie i tak zrobie ciut wiecej w porzadkach
            niz pani dr zalecila, to tak dla czystego sumienia ale szalec tak jak wczesniej
            nie zamierzam nie mam juz na to sily.

            pozdrawiam
        • ewelina78 Re: Byłam u dr M... 02.06.06, 00:17
          Kerstink oto dieta o ktora prosilas
          Dieta I:
          Przewodnik dietetyczny dla przewlekle chorych

          Zakazane:
          Mleko krowie i wszytkie jego produkty (masło smietana sery czekolada jogurty
          itp)
          Jaja kurze i wszystkie przetwory zawierajace jajka,
          Orzechy świeze warzywa i świeze owoce(orzechy wloskie , laskowe, dieta
          wysokowłóknikowa, chleb pełnoziarnisty, ziarna np słonecznika, surowe sałatki
          owocowe i warzywne, suszone owoce.
          Żywnosc zawierajaca histamine(sardynki, puszkowane ryby, bekon królik,
          wieprzowina)
          Alergeny dróg oddechowych(cebula, czosnek, por, musztarda, ketchup, owoce
          cytrusowe, kiwi, jagody, jabłka.

          Dozwolone:
          Substytuty mleka krowiego(mleko sojowe, kozie owczei ich produkty margaryna
          wolna od mleka krowiego))
          Substytuty jajek kurzych (jaja gęsie, kacze, przepiórcze, indycze)
          Substytuty orzechów i żywności z celulozą(gotowane warzywa, gotowane lub
          pieczone owoce, pieczone lu grilowane banany i jabłka.
          Żywność bez histaminy (gotowane lub grilowane ryby, krczaki, kaczki, gęsi,
          indyki, kozy, ziemniaki, ryż, polenta.

          Do tej diety pani dr dopisala mi jeszcze jako dozwolone: ryz brązowy, groch,
          fasola, kasze, pestki z dyni słonecznika i sezamu - prosze zauwazyc ze pestki
          sa w czesci produktow zakazanych.

          W drugiej diecie tzn w diecie przeciwgrzybycznej ktora jest gdzies tu juz
          zamieszczona na forum ale nie mam juz czasu szukac jest miedzy innymi
          zalecane : jajko, jogurt, ziarna dyni słonecznika itp (zakazane w diecie I).


          Wiec kilka pozycji sobie zaprzecza i mam lekki mętlik z tego powodu. Pani dr
          wspomniala tylko o tym zeby ta diete stosowac synkowi nic o mnie i mezu nie
          wspomniala wiec nie wiem czy my tez mamy sie stosowac do tych zalecen czy nie sad
          pozdrawiam
          • kerstink Re: Byłam u dr M... 02.06.06, 08:08
            Dzieki, ze znalazlas czas.

            Mysle, ze te diety maja rozne cele. Dieta przeciwgrzybicza zakazuje takie
            pokarmy, ktore pozwola na rozrost grzyba, natomiast dieta dla przewlekle chorych
            zakazuje pokarmy, ktore organizm zle przyswaja - taka dieta ma wzmocnic
            organizm. Mowi sie zawsze, ze jestesmy tym, co jemy, ale to nie cala prawda: tak
            naprawde to jestesmy tym, co trawimy. A chory organizm ma klopoty trawic swieze
            warzywa i owoce. Przerobka termiczna to takie wstepne trawienie, zniszczymy przy
            tej okazji troche witamin - i co z tego, jesli organizm nie moze przyswajac tych
            witamin ze swiezych owocow ? Kosztem tych witamin mozna podac pokarmy tak, zeby
            organizm byl w stanie wyciagnac to czego potrzebuje. Natomiast w diecie
            przeciwgrzybiczej owoce i tak sa bardzo ograniczone.
            O orzechach kazdy wie, jak ciezko 'leza' w zoladku, i ze czlowiek automatycznie
            ogranicza spozycie, bo wiecej grozi bolem brzucha. Natomiast w moim odczucie
            wiecej wlasnie mozna jesc pestek slonecznika, sa 'lzejsze'. Byc moze dlatego
            troche na je pozwolila - przeciez twoje dziecko nie jest ciezko chore. To tez
            sprawa ilosci.
            Jesli chodzi o chleb pelnoziarnisty i razowy, to rzeczywiscie on nie jest dobry
            dla chorych. Natomiast bardzo dobrym chlebem jest zytni na zakwasie.
            W diecie przeciwgrzybiczej to jajko mozna, o ile nie ma alergii. Natomiast
            jogurt dopiero w drugiej fazie leczenia, i to tez lepiej np. kozi.

            Faktem jest, ze dosyc ciezko wprowadzic taka diete w zycie, szczegolnie teraz,
            gdy wszystkie owoce sie pojawiaja, na ktore tak dlugo czekalismy.

            K.


    • ewelina78 Re: Byłam u dr M... 02.06.06, 00:24
      Dostalismy jeszcze takie krople homeopatyczne pani dr nazwala je : krople na
      czerwie czy cos takiego, czy ktos słyszal cos o nich albo stosowal?
      • ana256 Re: Byłam u dr M... 02.06.06, 10:00
        Ewelinko, powiedz mi co to znaczy przewlekle chorzy, jakie schorzenia
        klasyfikują się do tego rodzaju diety?
        Kto powinien ją stosowac , bo jeżeli równiez alergia pokamowa to jestem pod
        duzym wrażeniem.

        A po co krople na czerwie? to nowy pasozyt który trzeba leczyć?
        • kerstink Re: Byłam u dr M... 02.06.06, 10:09
          Mysle, ze M. zaklada, ze tak jak czesto w przypadku objawow skornych jelita sa w
          oplakanym stanie. Stad taka 'lekka' dieta. Nie sadze, zeby dziecko bylo bardzo
          chore, jednak byc moze warto dac odpoczac jelitom, rowniez w zwiazku z
          dzialaniem pasozytow przewodu pokarmowego.

          Krople na czerwie to krople homeopatyczne, ktore maja zapobiegac ponownemu
          zarazeniu. Bierze sie 3 miesiace.

          K.
        • ewelina78 Re: Byłam u dr M... 02.06.06, 11:20
          Ana z ta dieta dla przewlekle chorych jest wlasnie tak jak napisala Kerstink.
          Nasze dzieci nie sa moze przewlekle i ciezko chore ale maja problemy z jelitami
          wiec ta dieta ma wspomóc ich regeneracje i nie obciążac dodatkowo tych jelit.

          Pozdrawiam Was
          ps. od nastepnego tygodnia zaczynam leczenie, trzymajcie kciuki!
          Pa
          • ana256 Re: Byłam u dr M... 02.06.06, 11:36
            Oj, będe trzymac.
            Nie mam pojecia na jakiej podstawie dr. zalicza do alergenów dróg oddechowych
            to co wymieniłas. ? Dla mnie jest to pomieszanie z poplątaniem.
            Jestem ciekawa jak sie robi polente na grilu!
      • kerstink Re: Byłam u dr M... 02.06.06, 10:10
        My stosujemy, i jeszcze ktos tutaj na forum dostal.
        K.
        • 5_monika Re: Byłam u dr M... 02.06.06, 10:18
          a jak się nazywają te krople ?
          • kerstink Re: Byłam u dr M... 02.06.06, 10:30
            Wlasnie krople na czerwie.
            K.
            • nena22 Re: Byłam u dr M... 02.06.06, 11:59
              Ja dostałam te krople, ale nie stosuję bo w końcu nie odrobaczylam po raz
              kolejny córki. Te krople mają chronić przed ponownym zarazeniem pasożytami.
              Czy chronią nie wiem. Moze znajdzie się ktoś kto wie że jest wyleczony i
              ponownie się nie zaraża od jakiegoś czasu.........
              • ewelina78 Re: Byłam u dr M... 02.06.06, 12:02
                No wlasnie to mnie ciekawi, czy jest osoba ktora sie wyleczyla tymi ziolami
                chinskimi? a te krople na czerwie faktycznie zabezpieczyly przed ponownym
                zarazeniem? Ma moze ktos ulotke do tych kropli na czerwie???
                • kerstink Re: Byłam u dr M... 02.06.06, 14:38
                  Moja corka brala chinskie ziola na te lamblie - czy przez nich sie wyleczyla, to
                  nie wiem, bo brala rozne leki. Ale jestem pewna, ze sie wyleczyla z lamblii.

                  Krople na czerwie nie maja ulotki, na butelce jest etykietka ze skladem, sklada
                  sie z 3 specyfikow homeopatycznych - jedno z nich pamietam w tej chwili to Cina
                  - analogiczne do leku homeopatycznego na robaki o tej samej nazwie. Sa
                  produkowane w aptece w Warszawie.
                  K.
            • 5_monika Re: Byłam u dr M... 02.06.06, 12:11
              ja wiem że są Reckewega R-56 homeopatyczne krople przy ""robakach"
    • dziunia_f Re: Byłam u dr M... 02.06.06, 13:12
      Ewelino, nie przeanalizowalam wnikliwie calej dyskusji, ale opowiem Ci o
      przypadku mojego syna. Zdecydowalam sie na przyjazd do M z bezsilnosci w walce
      z nawracajaca lamblioza u mojego dziecka. Z Mlodym nie bylo dobrze, straszne
      wysypki, brzydkie kupy, doszly objawy neurologiczne. Lokalni lekarze rozkladali
      rece. Do Warszawy mam 500 km, wiec byla to wyprawa i koszt tez niebagatelny. Z
      perspektywy czasu, mysle, ze bylo warto. Na poczatku bylam zaskoczona sposobem
      stawiania diagnozy, wlasnie tak "na oko", na podstawie ogledzin Malego,
      opisanych przeze mnie objawow. Dr M kazala sie odrobaczyc (owsiki, ktore w
      badaniach nie wyszly), Candida. Na lamblie dostalismy chinskie ziola i
      Vernicadis. Dla mnie ta wizyta byla tez sporym zaskoczeniem, nie ukrywam. Do
      czasu spotkania z M. nie korzystalam z medycyny alternatywnej. No ale ta
      konwencjonalna nie umiala pomoc mojemu dziecku, wiec chyba nie mialam wyjscia.
      Jestem raczej z tych sceptykow, co tylko "szkielko i oko", naukowe dowody itd.
      Zastosowalam sie do zalecen M. Jest lepiej, Mlody nie jest jeszcze calkiem
      zdrowy, ale na pewno jest lepiej. Moje dziecko ma lamblioze od 7 miesiaca
      zycia, teraz ma 3 lata, wiec nasz przypadek jest na pewno z tych trudniejszych.
      Obawiam, sie, ze najtrudniej jest nam wypedzic lamblie z drog zolciowych i
      wciaz sladowe ich ilosci pojawiaja sie w badaniu. Wciaz walczymy. Troche juz na
      wlasna reke, nie ukrywam, bo do Warszawy jednak kawal drogi.
      O kapielach tez dr M wspomniala, tak jakby mimochodem, jesli chce to mam
      zastosowac. W te kapiele najtrudniej mi uwierzycsmile Ale zrobilam eksperyment, z
      nadzieja, ze jak cos ze mnie wylezie, to wsadze to pod mikroskop, obejrze i
      zidentyfikuje. Ku mojemy zalowi nic nie wylazlowink Ale osobiscie sklaniam sie ku
      teorii pozbywania sie w ten sposob zanieczyszczen....
      • ewelina78 Re: Byłam u dr M... 02.06.06, 22:13
        Dziekuje Ci Dziuni i wogole Wam wszystkim za wypowiedz, zawsze to jakies
        wsparcie i otucha, nie jestem sama z tym wszystkim. My mielismy 450 km do Wawy
        wiec tez nie lada wyczyn tym bardziej z naszym malym wiercipiętą.
        Tak jak pisalam wczesniej od nastepnego tygodnia biore sie za leczenie. Mam
        tylko problem bo nie wiem kiedy wykonac sprzatanie bo tak: syn dostanie na 6
        dni Vermox po 14 dniach zentel przez dwa dni i od razu potem ziola chinskie, a
        my z mezem mamy przez 2 dni zentel potem od razu metronidazol i ziola chinskie,
        i nie wiem kiedy te porzadki robic sad, moze cos zasugerujecie?

        A swoja droga, branie vermoxu przez 6 dni pod rzad to chyba troche długo co?
        (synek ma 19 miesiecy) zastanawiam sie czy pani dr nie pomylila sie w tej
        rozpisce z tym vermoxem
        • ewelina78 Re: Byłam u dr M... 02.06.06, 22:20
          Tak sobie czytam ulotke Vermox-u i pisze tam ze nie wolno stosowac u dzieci
          ponizej 2 roku zycia, powiedzcie mi jak mam to rozumiec chodzi tu o skonczone 2
          latka czy jak? Poza tym pisze ze lek mozna w przypadku silnych infekcji
          przedłużyc do 5 dni a pani dr rozpisala ten lek synkowi na 6 dni po 1 tabletce
          dziennie. Boje sie ze to za dlugo sad
          • kerstink Re: Byłam u dr M... 02.06.06, 22:33
            Jesli masz watpliwosci, to zadzwon do niej jeszcze raz i sie upewnij, rowniez
            pod wzgledem wieku. Bywa, ze lekarz odstapi od zalecan podanych na ulotce.
            My dorosli dostalismy Vermox przez 6 dni podczas ktoregos kolejnego odrobaczania.

            Kombinacje dzieci - Vermox/dorosli - Zentel rowniez mielismy. Dzieci wtedy braly
            3 dni Vermoxu, dorosli 2 dni Zentel. Dzieci wtedy zaczely leczenie o jeden dzien
            wczesniej tak, zeby podczas ich 3go dnia, i naszego 2go dnia robic dokladne
            porzadki. Podczas calej kuracji zmienilam dzieciom codziennie pizamy, reczniki,
            ubrania.

            K.

            • ewelina78 Re: Byłam u dr M... 02.06.06, 22:54
              Zadzwonie w poniedzialek bo niepokoi mnie jeszce jedna rzecz , pani dr zalecila
              brac krople na czerwie od poczatku kuracji takze w trakcie brania vermoxu
              zentelu itp a przy tych lekach nie wolno alkoholu. A krople sa przeciez na
              spirytusie.

              Boze im wiecej sie w to wszytko wczytuje tym bardziej sie boje.
              Pozdrawiam
              Dobrej nocy
    • kerstink Ciekawostka 05.06.06, 07:31
      Znalazlam taki link:

      samozdrowie.interia.pl/zdrowie/profilaktyka/news?inf=100032142
      Chodzi tam o glodowke i oczyszczanie organizmu podczas glodowki. Zaciekawilo
      mnie, bo:

      Skóra pełni ważną rolę w procesie wydalania. Świadczy o tym choćby jej
      powierzchnia: u osoby dorosłej liczy sobie ona dwa metry kwadratowe! Przez
      skórę, w postaci potu i łoju, wydostaje się ok. 40% wydalanej przez ciało wody.
      Wraz z nią wydostają się zbędne produkty przemiany materii. W trakcie kuracji
      oczyszczającej jest ich wiecej, dlatego zapach twego ciała się pogorszy. Zbędne
      i szkodliwe produkty przemiany materii są odbierane z tkanek przez krew. By
      skutecznie wypłukiwać z ciała odpady, krew musi krążyć szybko i sprawnie. ...
      To sprawia, że proces oczyszczania przebiega wolniej. Podczas kuracji
      oczyszczającej masz trzy zadania pielęgnacyjne: polepszyć krążenie krwi (by
      szybciej odprowadzała toksyny), dogłębnie czyścić pory skóry (by wszystko, co ma
      się przez nie wydostać, miało wolną drogę) i dbać o czystość (by nie emanować
      przykrą wonią).

      ....

      pilinguj skórę Wieczorem rób piling całego ciała pod prysznicem. To wspomaga
      oczyszczanie organizmu, bo odblokowuje pory skóry. Użyj do tego szorstkiej
      rękawicy albo pilingującego preparatu. Nie sięgaj jednak po gotowy specyfik,
      lepiej przygotuj go sama z naturalnych produktów. Nie będzie zawierał tzw.
      chemii (barwników, konserwantów, środków zapachowych). Wypróbuj naturalne pilingi:

      ...

      # cukrowy = cztery łyżki cukru kryształu + pół filiżanki miodu; cukier
      mechanicznie złuszczy skórę, miód zaś nawilży ją i odżywi

      # owsiany = pół filiżanki płatków owsianych + pół filiżanki wrzątku; płatki
      zalej wrzącą wodą, przykryj, by napęczniały i przestygły; powstałą masą wymasuj
      twarz i ciało; uwaga: płatki mogą zatkać odpływ wanny lub brodzika, włóż więc
      tam sitko z kuchennego zlewu i podłóż pod nie płatek gęstej gazy!



      I teraz moje pytanie: czy ta kapiel w mace z miodem ma byc rodzajem peelingu,
      aby oczyszczac pory - analogicznie do tego w linku ?

      K.
      • konkubinka Re: Ciekawostka 05.06.06, 10:46
        krople na czerwie maja nie tylko chronic ale i wybijac robale w mlodej postaci -
        dlatego na czerwie-tak mi powiedziala dr M.
        Robi je apteka na Pereca
      • ewelina78 Re: Ciekawostka 05.06.06, 12:04
        Ciekawe to co piszesz, mysle ze to mazianie sie w mace z miodem raczej ma takie
        zastosowanie oczyszczajace szkoda ze lekarze wmawiaja nam robaki , w przypadku
        osob przewlekle chorych ktory sa np ciagle na antybiotykach mozliwe ze wychodza
        jakies złogi toksyn i łojotoku czy cos w tym stylu ale na robaki. Robilam sobie
        wczoraj ta maseczke z maki i miodu i nic nie chialo wyjsc smile jedyny plus to
        jednabista skora miod to zapewne sprawilsmile Wiec polecam jako maseczke na
        ramiona dekold itp miod + sok z cytryny. Odraczam mieszanie z maka bo nie
        mozna tego syfu zmyc kluski sie robia i to moze te kluski niektorym kojarza sie
        z robakamismile.
        Pozdrawiam
        ps. kapiel w ziolach od dr M dziala wedlug mnie napotnie (przynajamniej tak to
        u mnie wygladalo) wiec na pewno wplywa to na wydzielanie toksyn.
        Pozdrawiam
        • 5_monika Re: Ciekawostka 05.06.06, 13:00
          kurczę, była u mnie wczoraj teściowa i młody dla jaj powiedział że ma
          owsiki smile) a ona na to , że jak była mała to smarowali ją całą taką papką i
          później ścinali to maszynką + kąpiel do połowy w ziołach i że to jest najlepsze
          + oczywiście kiszona kapusta.To już -dziesiąt lat temu stosowali :o
          Pozdr
        • kerstink Re: Ciekawostka 05.06.06, 13:00
          No ale wlasnie w przypadku robakow organizm ma w sobie te toksyny, ktore pozniej
          powoduja zmiany skorne analogiczne do zmian alergicznych. Wiec to moze miec
          sens, rowniez pasuja tu te ziola.
          Druga sprawa, ze bakterie tez wydzielaja toksyny - analogicznie do robakow.

          K.
    • maladorotka Re: Byłam u dr M... 05.06.06, 14:46
      oj, Ewelina, jestes madra dziewczyna, wyciagnij wnioski.
    • olgar2 Re: Byłam u dr M... 05.06.06, 20:50
      czy możecie napisać gdzie przyjmuje dr M? I ile kosztuje wizyta? I co to jest w
      ogóle za lekarz?Od czego?
    • ewelina78 Re: Byłam u dr M... 12.06.06, 11:48
      Dzwonilam do dr M w sprawie tych porzatkow bo leczeniu, mamy tak dziwnie
      rozpisane ze nasze leczenie mija sie z synka i nie wiem kiedy sprzatac.
      Odpowiedz pani dr byla taka ze sprzatac po kazdym leku chemicznym tzn posciel
      reczniki itp dodala ze przy leczeniu lamblii nie jest to konieczne bo nia nie
      zarazamy sie z poscieli!
      Mam dosc juz tego wszytkiego lekarz polecany na tym forum mowi mi co innego a
      Wy e-mamy wielokrotnie piszecie co innego. Mam metlik w glowie. Teraz dodatkowo
      zorientowalam sie ze zostaje mi jedno pudelko Vermoxu a lecze wedlug tego co
      rozpisala dr. Nie wiem czy nastapil blad przy wypisywaniu recepty czy cos
      innego. Nie udalo mi sie dodzwonic do Pani dr w piatek bo juz bylo po wizytach
      jak zorientowalam sie ze cos z tymi lekami mam nie tak. To ze dziecku podalam
      te leki wlasciwie jestem pewna bo o to kilka razy pytalam pania dr nawet
      dzwonilam w tej sprawie. Tyle ze dopiero teraz dopatrzylam sie ze w woreczku
      mam jeszcze jedno opakowanie vermoxu i to mnie zaniepokoilo.
      Zastanawia mnie to troche bo my z mezem nie mamy wogole powtorki przy leczeniu
      robakow obłych tzn mamy zapisany tylko zentel jednorazowo bez powtorzen a po
      zentelu od razu metronidazol. A synek nasz ma najpierw ten vermox a po 14
      dniach zentel i dopiero potem leki na lamblie.
      Bede dzis dzownic do dr., moze sie uda, ale moze wy dziewczyny wypowiecie sie w
      temacie. Jak tu sprzatac? i jaki sens ma takie leczenie? zastanawiam sie w
      jakim celu pani dr tak dziwnie nam to rozpisala (tzn nam doroslym bez
      powtorek). Czy ktos tak mial? Czyzby to pudelko vermoxu ktore mi zostalo w
      nadmiarze bylo dla mnie i meza? Z drugiej strony to i tak za mało to jedno
      opakowanie gdybyśmy tez mieli sie leczyc vermoxem. Martwi mnie tez to ze pani
      dr nie zalecila pozostalym członkom rodziny sad

      Sigvaris, mozesz sie wypowiedziec? Jesli oczywiscie znajdziesz chwilke.
      • kerstink Re: Byłam u dr M... 12.06.06, 12:00
        To, ze ona nie umie liczyc kropli, pudelek i opakowan to od dawna wiadomo.
        Dobrze, ze masz za duzo opakowan, w tym przypadku cena rowniez nie jest taka
        straszna.

        K.
        • ewelina78 Re: Byłam u dr M... 12.06.06, 12:12
          Kersting jesli to miala byc tylko pomylka to ok nie ma problemu tak jak piszesz
          to nie majatek to jedno zapasowe opakowanie,szkoda tylko ze narobilo mi tyle
          zamieszania. Pani dr dodatkowo nie wypisala nam jednego leku na recepcie dla
          synka (zentelu) smile ale dalismy sobie rade.Martwie sie tylko czy pani dr dobrze
          rozpisala dla nas doroslych to leczenie. Jak dzownilam w tej sprawie w piatek
          to pani z recepcji byla tak mila ze zadzwonila do pani dr zapytac czy maly aby
          na pewno ma dobrze rozpisane leczenie i dlaczego mam zastalo to opakowanie to
          pani dr powiedziala ze ten vermox to pewnie ma byc dla nas doroslych. Z tego
          wszystkiego spanikowalam i nie wzielismy z mezem w sobote metronidazolu. Zdaje
          sobie z tego sprawe ze pani dr powiedziala tak w domysle bo nie miala przeciez
          dokladnie przedstawionej sprawy. Dlatego zadzownie dzis i osobiscie
          porozmawiam. Mam nadzieje ze to wstrzymanie sie z metronidazolem nie bylo
          wielkim bledem.
        • konkubinka Re: Byłam u dr M... 12.06.06, 12:31
          a jesli mialabys za mało to ona napewno wypisze recepte.Ja poprosilam przez
          telefon i zostawiła mi w recepcji.
          Co do porządków ja tez zgłupiałam.Rozumiem Cie Ewelina.U nas leczenie tez sie
          mija i zauwazylam ze wlasnie dorosli nie maja powtorek.
          A z tym niezarażaniem sie przez posciel-moze ona powiedziała to jakos
          zartobliwie.Mnie mnie powiedziała:oczywiscie wie Pani ze robimy porzadki,
          pierzemy posciel , odkurzamy katy.Jednak bez afery.Powiedziała ze te krople na
          czerwie powinny nas chronić.
      • sigvaris Re: Byłam u dr M... 12.06.06, 12:34
        Już chciałam tu kilka razy napisać, ale mam ciągle zbyt mało czasu.
        W necie piszę ja i inne mamy (a przynajmniej większośc z nich) - o leczeniu
        standartowym. O leczeniu pasożytów w ciemno, w ciemno - rozumien przez to, że
        pisząc nikt przecież przez net nie widzi leczonej rodziny. Zauważ w trudnych
        przypadkach (np. jak u Dziuni z lamblią) namówiłam ich na przyjazd do M. Nie
        sugerowałam żadnych standartowych "tępień" lamblii. Piszę o standartowym
        leczeniu, ponieważ lekarze często stosują jak wiesz absurdalne dawki,
        absurdalne leki....

        Otóż M widzi pacjenta i na dokłądkę ma 25 lat praktyki w tępieniu robali. I
        widzi także rodziców (dlatego często sugeruję by iść do niej całymi
        rodzinami).I w każdej chwili po telefonie wiadomo, że możesz skonsultować jej
        leczenie i dostac leki, jeśli coś wyjdzie w czasie przyjmowania kolejnych dawek.
        Często M. stosuje opisane tu dawki, dokładnie jak je znasz z netu. Ale nie
        zawsze. Czasami leczy inaczej, jak Was, ale czemu - nie wiem. Ona widzi, wbrew
        pozorom słucha o objawach i zleca INDYWIDUALNE leczenie.
        Takiej możliwości przez net nie ma.
        Jej leczenie rozumiem tak (ale to tylko laicka próba interpretacji) -
        a) wali w robaki obłe - tylko profilaktycznie, liczy na to, że jak coś wyjdzie
        w kale zadzwonisz (tak zrobiło juz kilka emam, jak po pierwszej dawce coś im
        wyszło- dzwoniły i dostawały leki tzn. czekały na nich recepty w recepcji).
        Widać nie chce Was przeciążać chemią, i pewnie sa jakieś tego powody.
        b) dziecku w drugiej dawce podaje zentel, on jest tu jakby podwójnie
        zastosowany. Wali w robaki, ale ma działanie mocno osłabiające lamblie. Jest
        nawet na liście leków przeciwko lambliom, ale działa na nie raczej średnio. Ona
        je "podtępia", tępiąc dalej robaki.
        c) zgodnie z zaleceniami Werpachowskiej bierze się za lamblie.

        Leczenie dziecka jest jak widac dla niej najważniejsze. Was traktuje tylko
        jako "solidarnie" leczonych. Tak mi to wygląda.

        Co do sprzątania - przy robakach czy lambliach sprzątasz tak samo.
        Ja zrobiłam tak, że po pierwszej dawce (obojętnie na co) sprzątnęłam super
        solidnie wszystko. Sporą cześć rzeczy (zabawek) schowałam wymyte do worków.
        Potem sprzątałam głównie dom po każdej serii jakiegokolwiek leku.Przy ostatniej
        dawce znów zafundowałam mega sprzątanie. Taki plan napewno Ci wyjdzie jak na
        spokojnie spojrzysz na to leczenie.

        Co do nadplanowych leków. Mogło sie zdarzyć, że ten Vermox jest dla Was
        dorosłych jako dawka powtórzeniowa. Zadzwoń do Vega poproś o brakująca receptę.
        Przedstaw sprawę, ze brak u Was powtorzeń, ale lek jest tylko w połowie.
        Cóż M. taka jest. Z liczeniem zdarzają się jej wpadki. Trzeba tego pilnować.

        Co do kąpieli z mąką i miodem, czy jakoś tak. Ja Jej kiedyś powiedziałam, że
        nie interesują mnie takie metody. I przyznałam, ze gdyby faktycznie było
        tragicznie, to imałabym sie wszystkiego i może nawet tych kąpieli. Ale na
        obecna moją percepcję i stan dziecka - NIE. Od tamtej pory nie dostałam żadnego
        zalecenia z tej półki. A największy "odjazd" w leczeniu to były leki sanum...
        Co do drugiej kąpieli - kąpieli w ziołach - nie widzę w tym nic złego. M.
        kiedyś poleciła nam dodawanie do kąpieli Martusi łyżki sody - b. pomogło!Więc
        może warto spróbować?

        Nie wiem, czy dałam rade odpowiedzieć na wszystkie wątpliwości. Jeśli coś
        pominęłam pytaj.
        • ewelina78 Re: Byłam u dr M... 12.06.06, 13:20
          Z tym sprzataniemto szcerze owiem mam juz dosc bo my tak wogole jestesmy juz o
          jednym leczeniu lamblii i owsikow (z 3krotna powtorka) wiec niedobrze mi sie
          robi na sama mysl. Zaczynam czasami popadac w obłed bo juz nie wiem co mam
          sprzatac. Mieszkanie mam tak urzadzone ze nie mam specjalnie zadnych zakamarków
          półki prawie puste - to wszytko ze wzgledu na profilaktyke antykurzowa zalecona
          przez lekarzy. Sprzatam prawie kazdego dnia cale mieszkanie tzn myje na mokro
          podlogi polki itp posciel zmieniana raz w tygodniu prana w 90stopniach łazienka
          na ostro myta raz w tygodniu a tak co 3 dni po łebkach przetarta. Czasami
          zastanawiam sie co jeszcze mozna zrobic , przeciez nie bede kazdego czystego
          ubrania prała przy kazdym leczeniu. Ścian tez nie jestem w stanie umyc.
          Wszystkie szpargały typu ksiazki bibeloty i rzeczy z ktorych nie korzystamy na
          codzien trzymam w zamknietych pudlach wiec tego nie ruszam. Jedynie co
          dodatkowo jestem w stanie zrobic to wymyc zabawki, przeprac poduszki lezace na
          kanapach itp i oczywisce wszytko wyodkurzac na maksa.

          Dziewczyny jak tak naprawde sprzatacie?


          Co do tych dawek i ogladania kału. Ja nic specjalnego u synka nie zauwazylam
          wszystko w normie tzn co dzien inna kpa jak w kalejdoskopie. Skóra z lekkimi
          rostkami a poza tym nic nie zauwazylam.
          Swoich kup za przeproszeniem nie ogladalam ale cierpie w ostatnim czasie na
          luzne stolce i zdarzaja sie niestrawione resztki, czasami mam wrazenie ze
          wszytko przezemnie przelatuje sad
          Dr M przepisujac leki na obłe obstawiala u nas wlosogłówke,w badaniach nic nie
          wyszlo takiego tylko lamblia. Jak pisalam wczesniej bylismy juz po
          stanadardowym leczeniu na obłe(cala rodzina). Nikt nic nie zaobserwowal przy
          tamtym leczeniu mimo ze w badaniach wyszly nam owsiki u niektorych duze ilosci.
          Ale owsikow ani widu w kale.

          Bede wdzieczna za jakikolwiek dodatkowe uwagi odnosnie sprzatania.
          Pozdrawiam
          Ewelina
        • blueluna Re: Byłam u dr M... 12.06.06, 22:18
          > Często M. stosuje opisane tu dawki, dokładnie jak je znasz z netu. Ale nie
          > zawsze. Czasami leczy inaczej, jak Was, ale czemu - nie wiem. Ona widzi,
          wbrew
          > pozorom słucha o objawach i zleca INDYWIDUALNE leczenie.


          Jestesmy tego chyba dobrym przykladem - choc zwykle leczy sie najpierw robale,
          potem lamblie a na koncu grzyba - u nas najpierw byl grzyb (bo lekarka uznala
          ze synek jest bardzo zagrzybiony i walka z grzybem to priorytet), potem robale
          (mimo dramatycznej poprawy stanu skory po kilku tygodniach leczenia, synek
          nadal sie drapal - lekarka uznala ze to robale i trafila w dziesiatke - dwa dni
          po odrobaczeniu swiad ustapil) a dopiero teraz bierzemy sie za ewentualne
          lamblie (mimo ze jest juz naprawde dobrze, skora nie jest doskonala, nadal sa
          cykle pogorszen i polepszen, wczoraj tak sie pogorszylo ze sie podlamalam,
          dzisiaj skora taka ladna jak dawno nie byla - poza szyja ktora sie pogorszyla -
          mozna zwariowac normalnie).
          Lekarka uznala ze nadszedl czas walki z nimi - dopiero teraz, po trzech
          miesiacach leczenia.
          Jest to tym ciekawsze ze u jednego domownika labmlie wyszly.
          On dostal leki na nie - nikt poza tym.
          No - jeszcze koty.
          Dzisiaj dostalismy recepy na leki, zeby bylo smieszniej - kazdy ma inne
          leczenie.
          Tesciowa ma inne dawki niz ja, maz ma inne leki.
          Nie wnikam.
          Uznalam ze komus musze zaufac bo inaczej zwariuje.
          Mam nadzieje ze wie co robi.
          Jej leczenie sie sprawdza, wyjasnienia pewnych zjawisk sa rozsadne.
          Przemek ja uwielbia wink

          Znajac jej roztrzepanie w kwestii wypisywania recept i dawkowan - zanim wyjde,
          sprawdzam wszystko z rozpiska, czy sie zgadza, jesli mam watpliwosci - to sie
          dopytuje.
    • deltadd Re: Byłam u dr M... 12.06.06, 23:06
      Czy ja mogłabym prosić o dokładny przepis na miksturę, którą smaruje się skóre
      i o której się tu pisze?

      Będę wdzięczna.


      Dziękuję
    • bib24 Re: Byłam u dr M... 16.06.06, 20:54
      Bardzo prosze o namiary na pania doktor na maila aw.w@interia.pl

      ania
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka