Długo zastanawialam się co szkodzi majemu dzis 11-sto mies. synkowi. Pozbawiłam go nawet piersi bo już nie mialam sily być na diecie (karmiłam 9,5 mies) i myslalam że łatwiej będzie mi znależć alergen. Sukces polowiczny - odkryłam, że malemu szkodzi "bezpieczny ryż" i nastąpiła kolosalna poprawa stanu skóry po jego odstawieniu.Dodam, że w jego diecie nie ma krowiego mleka ani glutenu ani cytrusów itpodobnych silnych alergenów. Dzisiaj zmiany na skórze to suche miejsca w zgięciach łapek i nóżek ( to go swędzi) i jedno suche kółko na przedramieniu. Kąpiele w Oilatum, krochmalu, natłuszczanie, zmiana proszku - to wszystko zostało zastosowane. I moje pytanie do Was: czy można mozna zaprzestać szukania przyczyny w/w zmian na skórze i traktować że wszystko jest ok? Sama nie wiem wydaje mi się że NIE ale najbardziej boję się,,ze do "bezpiecznego ryżu" dołączy ziemniak i będzie problem z przyrządzeniem smacznego posiłku. Wiem, że niektóre mamy tak "drobne " zmiany traktują jako problem tylko estetyczny

No wiec co Wy na to???