Niedawno przezylam tydzien grozy - Michal zbuntowal sie. Nie chcial juz jesc papkowatych zupek i jarzynek. Mam wraznie, ze nawet na desery sie wypial.A ze wprawdzie ma rok, lecz zeby sa tylko cztery i to od niedawna - oczywiscie papki (ale takie grube) sa na porzadku dziennym.A tutaj jeszcze ta cholerna alergia!I olsnilo mnie!Przy wigilii.Moja mama narobila mlodemu pierogow z kiszaona kapusta (takich malenkich pierozkow i uszek z maki, oliwy z oliwek i wody nafaszerowanych kiszona kapusta i lekko zeszklona na oliwie z oliwek cebulka) - jak az mu sie uszy trzesly.No i dzieki temu dan obiodowych przybylo.Dzis mlody dostal dwie wersje pierogow:pierogi a la ruskie (bez sera - ziemniaczki przepuszczone przez praske + zeszklona na oliwie cebulka - calosc delikatnie podprawiona sola i pieprzem)uszka z miesem (z gerberowkim miesem z kurczaka, odrobinka ziemniaczkow i cebulki zeszklonej, plus odrobinka soli i pieprzu)I wiecie co? Od godziny 11 moj Michal zjadl tych pierozkow chyba z 7

Bierze takiego do lapki, chodzi po domu i sobie wcina

No a jeszcze tyle mam pomyslow - pierogi z jagodami (w koncu nie na darmno zamrozilismy pare litrow jagod), z malinami, z jablkiem, kluski slaskie, kopytka, moze da sie nafaszerowac kluske slaska mieskiem?

No i mini szarlotke:ciasto jak w poscie bodajze "przepisy malego alergika" rozwalkowac, oblepic nim foremke na malenka babeczke, na takie ciasto polozyc jakis owoc albo deser ze sloiczka i przykryc calosc krazkiem ciasta

Ale mi sie poprawil humor

Jednak da sie jakos zyc z alergia