Dodaj do ulubionych

przeżyte wstrząsy anafilaktyczne brak dośwadczenia

08.01.07, 23:38
w nawiązaniu do mojego wątku o robakach i pewnych niejasnościach.
przeżyłam 2 wstrząsy anafilaktyczne i wiem jak boli po reanimacji - chodzę po
świecie z zastrzykiem fast-ject - bo inaczej sie nie da.
Mam 2 alergików w domu syna reanimowałam jak miał 4 miesiące a córeczkę ze
sztucznym oddychaniem gdy miała 3 tygodnie.
mój syn ma większość chorób na A astmę alergie pokarmowe wziewne i kontaktowe
AZS AUTYZM córka jak na dzień dzisiejszy jest tylko alergikiem pokarmowym i
modlęsię o to by tak zostało.
moja w części zwycięska wojna a alergią trwa już drobne 5 lat.
Ale nie uważam że wiem wszystko stąd wróciłam na forum które kiedyś bardzo mi
pomogło przetrwać.
Przykro mi że okazałam się dla niektórych intruzem . chyba idęą tego forum
jest by pomagać sobie i dzielić się doświadczeniem.
Obserwuj wątek
    • sigvaris Re: przeżyte wstrząsy anafilaktyczne brak dośwadc 09.01.07, 01:20
      Akaczorkowa,
      wiesz dlaczego ostro zaragowałam. Bo przeżyłam drugą stronę tego medalu.
      Bo przeżyłam podejrzenia padaczki a potem porażenia mózgowego u mojego dziecka.
      To na "dobry" początek. Przeżyłam w kilku szpitalach jego maltretowanie
      absurdalnymi badaniami:
      - neurologia (EEG, tomografia, CZD)+ konsultacje u 4 profesorów, nagrania
      napadów na video, USG głowy kilkakrotne
      - nefrologia (reflux moczowy, cystografia, USG , leczenie antybiotykami, AM)
      - gastrologia (reflux pokarmowy, 24 h sonda, badania USG, AM)
      - ginekologia (wymazy, badania pochwy - wady budowy, CZD)
      - oddział dziecięcy (badania krwi, badania krwi, kroplówki, badania
      laryngologiczne, badania krwi, kroplówki, USG) + 0 efektu na AM - 2 msc ciągiem
      w szpitalu
      - wizyty u psychologów dziecięcych (testy, "rozmowy" zrodzicami o wychowaniu i
      postępowaniu z dzieckiem, podejrzenie autyzmu), skierowania poszpitalne
      - wizytę u seksuolaga dziecięcego (onanizm wczesnoniemowlęcy), skierowanie z CZD
      - przychodnię chorób metabolicznych w CZD (podejrzenia najgorszego)
      - ortopedia (podejrzenia zmian zwyrodnieniowych stawów na skutek stanów
      napadowych dziecka, USG, 3 miesiące poduszka Frejki)
      - alergologia - konsultacje wysypek, plam, zalecenia żywienia, AM
      - rehabilitacja najpierw WNM, potem ONM, przez 7 msc minimum 2 x w tygodniu,
      szpital AM.
      I może nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie fakt, że gdy ta "farsa"
      bezowocnych poszukiwań i eksperymentów na nas i naszym dziecku się zakończyła -
      moje dziecko miało 7 MIESIĘCY (poza rehabilitacją, bo ta musiała trwać dłużej,
      były zmiany). Dodam, że większość tych "poczynań" konsultowałam także u lekarzy
      prywatnie.
      Przeszłam przez takie piekło, że już nie będę pisac o "drobiazgach" jak utrata
      przytomności przez dziecko (6,5 msc), jak odwodnienia ( w ciągu doby o 1 kg
      masy ciała w 5 msc życia)..

      Finał. Lamblioza. Przypadkowa wizyta u pediatry. Przypadkowa rozmowa... Palec
      Pana B. W końcu!
      Dodam, ze jak moje dziecko miało 5 tygodni (czyli wcześniej), zachorowałam i
      ja. Bardzo. Rozpoznanie po 4 tygodniach w szpitalu (dziecko w domu bez matki) -
      wrzodziejące zapalenie jelita grubego. Finał dopiero ujawnił się przy leczeniu
      córki - lamblioza. Wszystkie przykre kolposkopie, gastroskopie, wycinki, wizyty
      prywatne, prywatne tomografy, USG, kłucia i kroplówki o kant d... Ból,
      cierpienie, rozłąka z dzieckiem 5-tygodniowym, leczenie sterydami,
      sulfazalazyną, leczenie dietą na białej mące, pszennych kleikach - kompletna
      bzdura i strucie mojego organizmu.

      Twój post przez swój tytuł mocno działa na wyobraźnię. "Nie przesadzajcie,
      dajcie spokój" - w domyśle, bo nie piszesz w wątku głównym o tym co dopisałaś
      dzisiaj. A prawda jest taka, że to chodzi tylko o badania. O zwykłe, szybkie
      badania kału. Nieinwazyjne, niebolesne.
      Gdyby mnie wtedy ktoś powiedział o takiej możliwości. O dobrych labach, co
      potrafią robić te badania.. Gdyby ktokolwiek mnie naprowadził na ten trop
      wcześniej... Czasu nie cofnę.
      Znam jakie mogą byc konsekwencje nieleczonych chorób odpierwotniakowych i
      robaczyc. Dlatego zachęcam i będę zachęcać matki do badań. A jeśli coś wyjdzie
      w tych badaniach - do leczenia. A czasami nawet do odrobaczania mimo, ze
      badania nie wychodzą. Bo nie wychodzą, coż takie są realia i specyfika życia
      pasożytów.

      Kolejną sprawą jest samo podejście matek. One nie wyobrażają sobie nawet przy
      pierwszym kontakcie z forum, że "skaza" czasami może być powodem "robali". No
      bo jak to? U mnie? Skąd? Co ma uczulenie na mleko do owsika!!? Albo
      nietolerancja selera do lamblii!? Albo skóra do jelit!?
      Po 2 latach pisania na tym forum poza postami tutaj mam ok. 1000 maili od eMam.
      Większość z nich zaczyna się od pytania" a skąd to niby miało by być u nas"? Na
      tym forum w większości przypadków matki albo pierwszy raz spotykają się z
      połączeniem nazw: alergia - pasożyty (lekarze w miażdżącej większości nawet
      słowem o tym nie wspominają). Albo dopiero tutaj dowiadują się jak tego szukać,
      gdzie i jakie robić badania. Na początku nawet nie rozróżniają pierwotniaka od
      owsika. Co gorsza sądzac czasami po ordynowanych im lekach przez lekarzy,
      lekarze też często nie bardzo wiedzą czym różni się lamblia od włosogłówki.
      I do tego nagminne łączenie zwierząt i pasożytów ludzkich do jednego worka!
      Bzdura. Pasożyty ludzkie sa tam gdzie są ludzie. Wspólnie możemy mieć co
      najwyżej lamblie. Psy, koty nie mają owsicy, glisty ludzkiej itp. Więc
      irytujące są stwierdzenia lekarzy, ze jak pieska nie ma, to skąd niby robaki?
      Mylone nawet przez lekarzy są zarażenia odzwierzęce (toksokaroza) z robaczycami!
      Jakże więc o tym nie pisać matkom!?

      Dlatego boje sie postów zniechęcających bez uzasadnienia o co chodzi do końca.
      Boję się postów "dajcie spokój z robalami", bo te działają na podświadomość.
      Oooo ta mama tez uważa, ze to przegięcie! I pierwszą reakcją jest zaniechanie
      badań. A właśnie o nie mi chodzi. O badania "robali". O wykluczenie
      najprostszego zanim ktoś dojdzie do takiego absurdu jak to przeżyła moja
      rodzina.
    • kerstink Re: przeżyte wstrząsy anafilaktyczne brak dośwadc 09.01.07, 07:55
      Akaczorkowa, po pierwszym od dawna wejsciu na forum moglas odniesc wrazenie, ze
      z niego zrobilo sie forum o robakach - jest o tym sporo postow, to fakt.
      Swiadczy to o braku wiedzy na ten temat. Zauwaz tez, ze jest sporo postow
      dublowanych, nie kazda matka jest w stanie znalezc odpowiedzi na swoje pytania
      za pomoca wyszukiwarki. Matki sa niepewne, to sie wola zapytac. Problem robakow
      jest malo omawiany w prasie, u lekarza - w przeciwienstwie do alergii. Sama nie
      wiedzialam, ze ludzie sie odrobaczaja - piszesz o tym w tamtym watku, to nie
      jest powszechna praktyka.
      Mysle, ze sama bedac matka powaznie chorego dziecka musialas sobie zadac niezly
      trud aby zdobyc informacje o mozliwych zabiegach, o diecie, o candidzie itd. I
      doskonale rozumiem, ze mozesz nie miec czasu dokladnie analizowac sprawe robakow
      na forum.

      Sigvaris, nawet po ponad 1 1/2 roku to sie czyta jak horror.

      Kerstin
      • sigvaris Re: Ważne!!!!!!!!! 09.01.07, 11:55
        Mimo, że posty są dublowane, mimo, ze tak duzo się pisze... Ciągle pojawia się
        ten sam błąd w myśleniu o pasożytach. Ten błąd również występuje w poście
        Akaczorkowej. Pisze "odrobaczam". OK.
        Ale to nie takie proste.
        Robale to robale. I odrobaczanie w powszechnym pojęciu dotyczy TYLKO robaków.
        Pisząc często jednak "robale", matki mają na myśli i lamblie. A te nie są
        usuwalne podczas odrobaczania lekami na robaki. Do ich usunięcia potrzeba
        innych leków, innego leczenia (mam na myśli leki konwencjonalne).
        Cóż więc z tego, że odrobaczam, kiedy nie jest to odrobaczanie skuteczne na
        wszystkie pasożyty!
        Coż z tego, że odrobaczam jak stosuję durne dawki - np. jednokrotne bez
        powtórzeń, co nie "leczy" pasożytów, a tylko je rozdrażnia do zwiększenia
        populacji w ciele człowieka.
        Notorycznie występuje pomieszanie też pojęć pasożytów ludzkich i zwierzęcych
        (toksokaroza u ludzi). Notorycznie matki piszą, przecież ja nie mam zwierząt w
        domu, więc skąd mają być niby pasożyty! Do tego absurdalnego pomieszania pojęć
        dołączają niestety lekarze.
        Dlatego też mimo pisania przez prawie 2 lata - 5 tys postów i ze 4 tys maili -
        ciągle i ciągle spotykam się z brakiem wiedzy i "nieogarnianiem" tych
        wszystkich "robalowych" zagadnień przez matki. Dlatego tylko piszę o tym na
        okrągło.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka