mały ma 10 miesięcy, od półtora miesiąca zaczeły się problemy ze zmianami
skórnymi,takimi liszajowatymi na buzi,
uczulenie wychodzi po kukurydzy, ryżu i owocach; ostatnio dostał zapalenie
oskrzeli skurczowe na tle astmatycznym;
zrobiłam badania kału na robale i grzyby - wynik negatywny, ale będę powtarzac
za miesiąc (teraz jest po kuracji antybiotykami i je duze ilości probiotyków).
doczekałam się wreszcie wizyty u pani alergolog.. po wywiadzie lekarka
zadecydowala,ze skóra sucha,trzeba ją pielegnowac,a mam dawac normalne
posilki,z ryzem i kukurydzą.. unikając silnych alergenów.
tak zrobiłam, po tygodniu buzia dziecka wygląda strasznie.. poleciałam znowu
juz bez rejestracji do rzeczonej pani, popatrzyła, i zadecydowala,ze teraz nie
bede dawac ryzu i kukurydzy.. następna wizyta 14 marca, i wtedy bedzie miała
więcej czasu żeby cos zaordynowac

no dobrze, ale poza zapisaniem na pierwszej wizycie masci z tlenkiem cynku i
zaleceniem natluszczania bepanthenem nie dostał żadnych leków..
a dzisiaj najgorzej wyglądają oczy..kaszka na powiekach, zaczerwienione mocno,
bo małego swędzi i się drapie

wygląda jakby ktoś mu podbił oczy;
szukam prywatnie gdzie moge jutro podejść do kogoś,co będzie chciał pomóc
mojemu dziecku..
przepraszam ze tak się rozpisałam, ale nie wiem gdzie iść, do kogo, szukam,
zbieram informacje..
jestem z Krakowa,myślałam że lekarze będą bardziej kompetentni a musiałam
trafic na taką nie bardzo..
i mam pytanie, czy Wasze dzieci przy silnych objawach skórnych nie dostały
żadnych leków? bo może niepotrzebnie się dołuje..