87lnbv
25.02.07, 18:03
nie ukrywam, że moja wiedza na temat alergii i robali jest znikoma, może
zacznę od początku...
mój 6 letni Jasiek od września 2006 kaszle i kaszle, teraz ogólnie stan się
poprawił, ale pokasłuje, czasami mi się wydaje, że szukam dziury w całym, a
czasami, że trzeba działac i nie odpuszczac...
historia będzie pewnie długa, ale chyba wytrzymacie i bardzo proszę o
wszystkie opinie i nawet te wydające się Wam nieistotne...
w czerwcu 2006 wprowadzilismy sie do nowego domu, świeżego, rocznego, tynki,
cekole to wszystko na pewno ciut pyli, od razu wzięliśmy kotka, do września
nic się nie działo, ale od tego momentu Jasiek zaczął kaszlec, kaszel sie
nasilał, pediatra nic nie mogła u niego zdiagnozowac, osłuchowo czysty, a
kaszel czasami jak u gruźlika odrywajacy się, a czasami suchy, katar
różnoraki, a czasami brak, jedynym badaniem które miał wówczas zrobione to
wymaz z gardła który nic nie wykazał, bardziej konkretnym byłaby podobno
plwocina, ale w laboratorium usłyszałam, że u malucha ciężko zebrac materiał
do badania, bo to co napluł nie nadawało się i na tym stanęło.. przepraszam
jeszcze rtg płuc - czyściutko było..
ataki kaszlu pojawiały się również w nocy, nie dusiły go, kaszel raczej
przypominał drapanie w gardle, Jaś nie mógł spac, bo kasłał, po godzinie z
reguły zasypiał.. na przełomie 2 miesięcy sytuacja powtórzyła się 4-5 razy,
dodam, że od tamtej pory kaszel nocny się nie powtórzył, raczej skłaniam się
do przyczyny tegoż kaszlu - w Jasia pokoju była nieszczelnośc komina, z lekka
chyba dym się przedostawał do pokoju i byc może to on powodował ataki kaszlu,
komin naprawiony...
po dobrych 5 wizytach u pediatry, która w dalszym ciągu nie stwierdzała nic
poza drobną infekcją (nie goraczkował) w listopadzie trafiliśmy do alergolog-
pulmonolog dr Cimoszko w Gdańsku, od razu ha ha postawiła na koty ( bo
najprościej), jedna kicia była u nas, druga u mamy za ścianą, więc obyło się
bez większych komplikacji, nasza kotka dołączyła do swojej siostry...
acha dodam, że nocne kaszle ustąpiły jako tako, kaszlał przed zaśnięciem,
kaszlał rano i w południe, ale nie w nocy, katar zawsze był, w międzyczasie w
nosku mu tam puchło, dłubał cały czas, robił sobie ranki, ale jakoś się to
zaleczyło, cudawianki...
w czasie wystepowania kaszlu miał robione wziewy pulmicortem, na początku
większe dawki, później zmniejszaliśmy, a na początku dostawał syrop claritine
i na noc singular, tylko na początku, bo ciągle szykowaliśmy się na te
pierwsze testy skórne, przed którymi trzeba odstawic wszystkie lekarstwa
doustne na 10 dni,stan Jaśka ogólnie się nie poprawiał, wziewy niby pomagały
niby nie, w przedszkolu pewnie non stop coś podłapywał, na basen chodzilismy
raz w tygodniu, pediatra nawet mówiła, że ma chodzic i do przedszkola i na
basen, jestem "za" w każdym razie, bo ogólnie to Jasiek kaszlał jak gruźlik,
ale był zdrowy, żywy, miał apetyt...
ja to wyślę bo mi się tu jeszcze rozloguje