Dodaj do ulubionych

ujarzmianie AZS czyli idziemy do szpitala

04.07.07, 17:18
o co mam pytac i prosic? Jakie badania, jakie obserwacje?
Bedzie cale konsylium, od pediatry, przez gastroenterologa po psychiatre
dziececego. Mama i tata maja wstep wzbroniony (tylko krotkie wizyty
wieczorem).
Dzidzius idzie tam narazie na tydzien. Po tym czasie nasz lekarz prowadzacy
zadecyduje dalej.
Mam stracha, panikuje, boje sie, ze zwariuje. Wiem ze to dla dobra mojego
synka, ale przeraza mnie ten tydzien bez niego...
Obserwuj wątek
    • atopik Re: ujarzmianie AZS czyli idziemy do szpitala 04.07.07, 17:24
      A w jakim wieku masz dziecko ?
      • kasiabru 10 miesiecy 04.07.07, 17:35
        • imiriam Re: 10 miesiecy 04.07.07, 17:58
          Jak to mama i tata mają wstęp wzbroniony???? Toż to 10-miesięczne dziecko!
          A nie ma takiego prawa, które pozwala być z takim dzieckiem podczas pobytu w
          szpitalu?
          • pacia811 Re: 10 miesiecy 04.07.07, 18:00
            dokładnie, zgadzam się imiriam/!!! masz takie prawo, żeby przebywać ze swoim
            dzieckiem!!!!

            ja byłam ze swoją zuzą w szpitalu ponad dwa tygodnia, i przebywałam z nią całe
            noce i dnie!!! nam niestety szpital wogóle nie pomógłsad
        • atopik Re: 10 miesiecy 04.07.07, 18:24
          No właśnie ja też sie tak zastanawiam z jakie racji ten "wstęp wzbroniony" ? Ja nie wyobrażam sobie takiego malucha bez opieki mamy w szpitalu. Pacia ma sporo racji, że o wszystko trzeba sie dopytywać, bo nikt nic nie powie, a teraz kiedy są strajki to tym bardziej sytuacja może byc trudna. Nie pamietam jak tam u was z dietą, ale nie ma co liczyć, że szpital będzie gotował na twoje życzenie sad
          Psychiatra dla 10 - miesiecznego dziecka ???
    • pacia811 Re: ujarzmianie AZS czyli idziemy do szpitala 04.07.07, 18:06
      mnie w szpitalu nie chcieli nic powiedziećsad o każdą rzecz się wykłócałam,
      prosiłam, żeby mi ktoś cokolwiek powiedział!! a jak już coś powiedzieli, to
      jakieś skąpe informacje...
      pytaj, jakie badania maluchowi robili, co z nich wynika, na co je robią w jakim
      celu....jakie leki i maści przepisali (bo wcisną maluchowi antybiotyki i
      sterydy!!!!więc uważaj!!!!!!!!!!!!!!!) !!!!!! pytaj o postęp
      leczenia!!!!!!!!!!!!

      pytaj o wszystko, pytaj natrętnie aż do znudzeniasmile
      pati
    • halszka111 Re: ujarzmianie AZS czyli idziemy do szpitala 04.07.07, 19:16
      Jak to mama i tata maja wstęp wzbroniony???? Nie ma takiego prawa, które by tego
      zabraniało, musicie się domagać przebywania z dzieckiem, koniec kropka.
      Zwłaszcza że to maja byc badania, dziecko całymi dniami będzie samo, zapewne,
      żeby nie przeszkadzało, jakies leki na "wyciszenie" podadzą.
      Jesteś chyba świadoma, że w szpitalu będą prawdopodobnie faszerować dziecko
      sterydami i zachwalać, jak to świetnie one dziecku pomagaja, po czym gdy
      wyjdziecie do domu, to wszystko na nowo się zacznie (jeśli macie problemy ze
      skórą)? No bo na czym niby ma pomagać to ujarzmianie AZS???

      Pozdrawiam i życzę siły i wytrwałości
      • imiriam właśnie się zastanawiałam jak wygląda 04.07.07, 19:25
        samotny pobyt 10-miesięcznego malucha w szpitalu. Naprawdę podają uspokajające
        leki? Dlaczego nie chcą obecności rodziców? Przecież to dla nich wyręka, bo
        takie dziecko nie zajmie się sobą.
        • asia889 Re: właśnie się zastanawiałam jak wygląda 04.07.07, 19:51
          Kiedy mój syn był w szpitalu, na noc wyganiali wszyskich rodziców a dzieciom, które same nie zasypiały (czyli prawie wszystkim) podawali leki uspokajające. Jak mają nie podawać jeśli są 3 pięlęgniarki na cały oddział dzieci sad.
          • aska_f Re: właśnie się zastanawiałam jak wygląda 04.07.07, 19:59
            dla mnie to jakis dziwny pomysl - czy dziecko jest naprawde w tak fatalnym
            satanie ze musi isc do szpitala? i niby co mu w tym szpitalu zrobia???? jak pomoga?
            • m_golightly Re: właśnie się zastanawiałam jak wygląda 04.07.07, 20:12
              sorry, ale nie zostawiłabym takiego malucha samego w szpitalu... nie rozumiem,
              wszędzie teraz pozwalają rodzicom przebywać z dziećmi, ten kontakt z mamą czy
              tatą jest bardzo ważny, ja byłam z córką w szpitalu 8 dni, 24h/dobę, odchodziłam
              od niej tylko kiedy zmieniał mnie mąż lub teściowa i to na krótko, ani przez
              chwilę nie była sama, widziałam wtedy na oddziale dziecko z domu dziecka, płakać
              się chciało, pielęgniarki zajmowały się w wszystkim tylko nie tym biednym
              szkrabem, płakał do utraty tchusad naprawdę nie masz innego wyjścia??? co to za
              szpital?
        • halszka111 Re: właśnie się zastanawiałam jak wygląda 04.07.07, 20:13
          Jak nie ma rodziców, to na pewno. Bo co zrobic z wrzeszczącym z samotności i
          strachu dzieckiem?

    • kruffa Re: ujarzmianie AZS czyli idziemy do szpitala 04.07.07, 20:52
      Nie gniewaj się, ale AZS po tym co przeżyje twoje dziecko to pikuś. Trauma do
      końca życia. Najprawdopodobniej poczucie samotności i porzucenia pozostanie mu
      już do końca życia. Porozmawiaj z pierwszym lepszym psychologiem dziecięcym. Na
      dodatek dziecko, które ma AZS i zostanie samo w zupełnie obcym miejscu będzie
      przeżywało ogromny stres a to tylko wzmaga objawy tej choroby. I co zrobią wtedy
      lekarze? Podadzą hydroksyzynę i sterydy uncertain.
      Widziałam w szpitalu takiego dzieciaka - zostawionego samego przez matkę. Darł
      się całymi dniami, a potem ze zmęczenia zasypiał. Jak się budził zaczynał
      płakac. I tak całymi dniami sad(( Serce się krajało jak się na coś takiego
      patrzyło. I było to jedyny taki przypadek, który spotkałam w ciągu tego
      miesiąca, ale matka była idealnym przykładem rodziny patologicznej.
      Z dzieckiem spędziłam łącznie w szpitalu miesiąc (jak córka miała 6 i 8 m-cy).
      Spałam na podłodze, toaletę miałam 2 piętra niżej, a i tak zostawiałam dziecko
      tylko wtedy spało i to też na chwilkę. Nigdy też dziecko w czasie żadnych badań,
      pobierania krwi itp nie pozostawało samo. Zawsze byłam z nim ja, mąż lub niania.

      Nie zostawiaj dziecka, bo będziesz tego żałowała do końca życia.

      Kruffa
      • pacia811 Re: ujarzmianie AZS czyli idziemy do szpitala 04.07.07, 21:29
        nie zostawiaj malucha samego, będzie to dla niego trauma do końca życia....

        tak jak napisała kruffa: dostanie w szpitalu hydroksyzyne, do tego diphergan,
        żeby był cicho...wiem to z własnego doświadczenia, a dokładnie mojej Zuzi....

        jak byłam w szpitalu to była też dziweczynka z domu dziecka, może 1,5roczna,
        cały czas to dziecko wrzeszczało, płakało, biło głową o ściane-KOSZMAR!!!!

        drugi raz bym się nie zdecydowała na pobyt w szpitalu!!

        zastanów się poważnie!!
      • kind27 Re: ujarzmianie AZS czyli idziemy do szpitala 04.07.07, 21:35
        Kaska tu u nas przeciez mozesz zostac z dzieckiem nawet mozesz dostac oddzielny
        pokoj to co ty robisz???Nie zostawiaj go samego bo on jak nigdy bedzie
        potrzebowal twojej obecnosci.Gdy dziecko czuje obecnosc matki to sie uspokaja
        wiec nie rob mu tego.
    • kind27 Re: ujarzmianie AZS czyli idziemy do szpitala 04.07.07, 21:37
      gwarantuje ci Ze na 100%jest taka opcja tu u nas wiec przeczytaj te wszystkie
      posty od dziewczyn i sie zastanow powaznie
    • brumming Re: ujarzmianie AZS czyli idziemy do szpitala 04.07.07, 21:38
      Zgadzam się z dziewczynami - nie pozwól na izolację dziecka od rodziców; co do
      traumy, to mam wątpliwości, ale stres będzie ogromny, lepiej zaoszczędzić
      dziecku takich przeżyć.
      Po drugie "ujarzmianie" AZS w szpitalu będzie się najprawdopodobniej wiązało z
      zastosowaniem sterydów i - tak jak pisały poprzedniczki - hydroxyzyny;
      gwarantuję przy tym, że AZS zostanie ujarzmione i skóra będzie w świetnym
      stanie, pytanie tylko, jak długo uda się ten stan utrzymać?
      Maleństwo jest w tak złym stanie, że decydujesz się na szpital? czy przeważyły
      plusy związane z dużą ilością badań? czy nie można tego wykonać ambulatoryjnie?
      Ja ma AZS i mój synek ma; mnie proponowano pobyt w AMG dwukrotnie, odmówiłam;
      jeśli chodzi o synka na szczęście nie bylo nigdy takiej potrzeby... współczuję.

      PS Jeśli zdecydujesz się na szpital, domagaj się szczegółowych informacji o
      leczeniu, lekach, wynikach i w ogóle o wszystkim; duś kogo popadnie - niech
      informują.
    • kasiabru Re: ujarzmianie AZS czyli idziemy do szpitala 05.07.07, 12:54
      Dziecko jest chore i trzeba cos z tym zrobic. To jest opinia lekarza
      prowadzacego. Nic nie dalo leczenie , jakie zstosowalismy do tej pory. No to
      lekarz zaproponowal, zeby hospitalizowac dziecko na tydzien, zeby sie przyjrzec
      jego reakcjom i zbadac powtornie.
      Jest teza, ze dziecko specjalnie nami manipuluje nie jedzac, aby zyskac wiecej
      naszej uwagi. Dlatego mam byc nieobecna podczas gdy go karmia.
      W tym szpitalu jest specjalna klinika dla dzieci (sa tam tylko dzieci), jest
      szkola i przedszkole (bo sa tam dzieci na dlugi pobyt). Nie widzialam jeszcze
      ani sal ani oddzialow.
      Pozwolono mi odwiedzac dziecko, ale dopiero wieczorem (to znaczy nie musze sie
      trzymac wyznaczonych godzin odwiedzin). Moge nawet przyjsc nawet w nocy.
      Zreszta, wiem jak to jest; to jest juz nasz 3 pobyt w szpitalu.
      Tylko mysl, ze bedzie tam sam... zupelnie jak piszecie - kto sie nim zajmie tak
      jak my? Kto przytuli...
      • bzik33 zgadzam się z dziewczynami 05.07.07, 13:22
        Ja tez nie zostawiłabym Oli samej w szpitalu.Jak córcia miała 2,5 miesiąca
        załapała wirusa,wylądowałyśmy w szpitalu,cały czas miała kroplówkę.Podczas tego
        pobytu musiałam płacić 12zł za dobę (za siebie),to koszt doby bez
        wyżywienia.Byłyśmy na sali zakaźnej więc miałam zakaz wychodzić na korytarz.Myć
        mogłam się w obskurnej łazience,dla "zakaźnych".Nie odważyłam sie tam umyć i
        bywało,że 2-3 dni się nie myłam,ratowały mnie tylko chusteczki
        odświeżające.Zużyłam ich wtedy ogromne ilości smile)))Bałam się,że jak choć na
        chwile odejdę od Oli to stanie sie coś złego.Wiem,że to głupie ale wtedy nie
        myślałam racjonalnie.Ola ma azs i kiedy wylądowałyśmy wtedy w szpitalu,jej skóra
        wyglądała okropnie.Pielęgniarki smarowały ją cudownymi maściami ,które sprawiły
        cuda! Niestety dopiero po wyjściu ze szpitala dowiedziałam sie że to były
        sterydy!!!! Nie muszę chyba pisać że minęło kilka dni i skóra znów była brzydka.
        Dlatego ja mam do szpitali niezbyt pozytywny stosunek i jesli byłaby tylko jakaś
        alternatywa to na pewno bym zrezygnowała z pobytu w szpitalu.Życzę dużo zdrówka
        dla dzieciaczka!!!!
        • m_golightly Re: zgadzam się z dziewczynami 05.07.07, 14:00
          decyzja oczywiście należy do ciebie i jestem pewna, że cokolwiek zrobisz
          będziesz kierować się dobrem dziecka ale proszę zastanów się jeszcze, może jest
          inne wyjście z tej sytuacji, jeśli masz jeszcze chwilę przed tym szpitalem
          spróbuj zasięgnąć opinii innego lekarza, a nawet ze dwóch, stres mocno nasila
          azs, a dramat maluszka pozostawionego bez mamy w szpitalu jest przeogromny, żeby
          nie wiem jak cudowne były pielęgniarki nie będą w stanie zapewnić mu tego
          poczucia bezpieczeństwa, które dajesz ty, a nasz źle opłacany personel medyczny
          pozostawia jednak wiele do życzenia... co do metod leczenia, to tak jak
          dziewczyny napisały, na bank podadzą sterydy i poprawa będzie na pewno ale na
          jak długo?... nie wiem czy taki maluch będzie miał traumę na całe życie, dzieci
          jednak cudownie szybko zapominają, ale gdzieś w nim to pewnie pozostanie... moja
          córka na szczęście szpitala nie pamięta, miała wtedy 5 tyg, za to ja na samą
          myśl będę już chyba drżeć do końca życia... szpital jako ostateczność - tak, ale
          nie bez mamy!
          • kruffa Re: zgadzam się z dziewczynami 05.07.07, 14:46
            Niestety w wieku kilku miesięcy już się pamięta, szczególnie gdy wydarzenia są
            dla takiego malucha dramatyczne. Mając kilka miesięcy można przeżyć straszliwy
            wstrząs, który często wpływa na postrzeganie przez taką osobę świata. Można w
            ten sposób odebrać już na zawsze dziecku poczucie bezpieczeństwa i może ono już
            zawsze czuć się samotnym. Nam się tylko wydaje, że dzieci zapominają i wszystko
            wróciło do normy, a najczęściej zostaje blizna, która nigdy nie znika. Przy
            dziecku nie musi być matka ani ojciec, ale osoba którą ono dobrze zna i tyle.
            A zastanówcie się jak byście się czuły - jako już osoby dorosłe - gdybyście
            nagle obudziły się w obcym miejscu, wśród obcych ludzi i nie mogłybyście
            zrozumieć co się stało, gdzie zniknął wasz cały dotychczasowy świat. Ja nie
            chciałabym czegoś takiego przeżyć. Nawet chyba wrogowi bym tego nie życzyła.

            Kruffa
      • halszka111 Re: ujarzmianie AZS czyli idziemy do szpitala 05.07.07, 14:03
        Szantażuje was niejedzeniem? Ale we wcześniejszych postach pisałaś, że je w
        porządku, tylko najprawdopodobniej nie przyswaja. No tym was chyba nie
        szantażuje. Czegoś tu nie rozumiem. A ile dziennie zjada mniej więcej?
        • kasiabru Re: ujarzmianie AZS czyli idziemy do szpitala 05.07.07, 14:29
          raz je a raz nie. W zlobku mowia, ze je fantastycznie. Tylko dlaczego wazy
          6700? Ma 10 mies. To strasznie malo.
          Ja go karmie godzinami. Zjada 160g obiadku w godzine. Nie wiem czy ja cos robie
          nie tak czy mu nie smakuje.
          Siedze z nim i tak dziamiemy, ale czy w zlobku tak samo robia to nie wiem. Nie
          moge tego sprawdzic. Bylam ostatnio i widzialam jak inne maluszki palaszuja
          swoje miseczki a moj sie patrzyl w sufit.
          Lekarz mowi, ze to dla jeog dobra; ze inne metody nie zdaly egzaminu i ze
          trzeba go gruntownie przebadac i obserwowac. Mam kolezanke, ktorej dziecko
          mialo od urodzenia anoreksje. Taki maluszek, wyobrazacie sobie?

          Co mam zrobic? Moge sie teoretycznie niezgodzic, ale wtedy lekarz mi powie, ze
          nie widzi juz innego wyjscia. Ze nie chce sluchac jego rad i kwestionuje
          decyzje. To nie takie proste... Wierze w tego lekarza, bo to jedyny ktory
          probuje wszystkiego (lacznie z medycyna niekonwencjonalna). Boje sie jednak, ze
          maly tego nie wytrzyma albo ze mi gdzies po drodze peknie serce...
        • pacia811 Re: ujarzmianie AZS czyli idziemy do szpitala 05.07.07, 14:35
          no właśnie!! tak jak pisze halszka, coś tu jest dziwnego...przecież twój maluch
          cos je...coprawda nie przybiera prawidłowo, ale czy was szantażuje...kurcze nie
          wiem??

          a do jakiego szpitala idzie maluch, kasiu????
      • kruffa Re: ujarzmianie AZS czyli idziemy do szpitala 05.07.07, 14:35
        To niech go karmią, a ty w tym czasie idź na kawę, czy coś zjeść. Co innego być
        nieobecną podczas posiłków a co innego zostawić 10 miesięczne dziecko samo w
        szpitalu. Poza tym jak coś takiego podejrzewają to w pierwszej kolejności
        konieczny jest psycholog dziecięcy i to bardziej dla was a nie dla dziecka a nie
        terapia wstrząsowa dla malucha. Co innego dzieci w wieku przedszkolnym czy
        szkolnym, a co innego niemowlę. 4-latkowi jesteś już w stanie pewne sprawy
        wytłumaczyć, nie mówiąc o dzieciach w wieku szkolnym. Niemowlakowi nie jest nic
        bardziej potrzebne niż poczucie bezpieczeństwa. A co ma czuć takie dziecko gdy
        znajdzie się w obcym miejscu, wśród zupełnie obcych ludzi? Chyba jedynie strach
        i przerażenie sad

        Kruffa
        • kasiabru wiem, wiem i sama mam koszmary 05.07.07, 14:43
          zebyscie mnie widzialy wczoraj w gabinecie tego profesora.
          W poniedzialek jedziemy sie zarejestrowac. Zapytam czy na pewno musi byc sam,
          moze bede mogla byc gdzies 'obok'. Tam jest specjalna klinika, czytalam wlasnie
          opis na internecie. To nie taki zwykly szpital. na oddziale dla dzieci od 0 do
          4 lat jest 25 lozek. To jest klinika uniwersytecka w Bruskeli. Slyszlam, ze to
          dobry szpital a ten profesor jest znany w calym kraju. Sprobuje go przekonac,
          ze moja obecnosc nie wplynie na badania. On tlumaczyl jednak, ze musza zobaczyc
          dziecko 'bez mamy'. Nie wiem dokladnie dlaczego. Ma przy nim byc ktos caly czas
          (to szpital, gdzie pracuja wolontariusze). Co pokaze rzeczywistosc zobacze
          dopiero w przyszlym tygodniu.

          A co do jedzenia to maly je 90ml mleka rano, ok. 150 do 180g obiadku, 200g
          owockow i wieczorem je albo nie ok. 120ml mleka.
          • bzik33 Re: wiem, wiem i sama mam koszmary 05.07.07, 15:32
            Moim zdaniem synus mało waży bo mało je.Podobnie jest z moją Olą,waży ok.6
            kg.ale też nie je za dużo.(Olcia ma 8,5 miesiąca).Robiłaś badania na pasożyty?
            Dawałaś próbki do dobrego labolatorium? Moja niunia miała lamblie i myślę,że to
            dlatego nie przybierała na wadze.Nie myśl,że się tak wymądrzam,ale tez troche
            przeszłam z Olcią i zdaję sobie sprawę jak to wszystko przezywasz...
            • kasiabru Re: wiem, wiem i sama mam koszmary 05.07.07, 16:43
              zrobilam juz wszystkie badania rozpoznawalne przez lekarzy (bylam na
              konsultacji u 7 osob). Nic nie wykazaly, bo dziecko jest za male na pewne
              badania. Zrobilismy je jednak, bo tak 'na wszelki wypadek'.
              A szpital jest jeszcze po to, aby sprawdzic czy nie uczula go cos w domu (pies,
              kwiaty, klej w panelach podlogowych, farby na scianach, materac w lozku). Jak
              bedzie lepiej - czyli bez kortyzonu- to znaczy, ze musimy gruntownie
              przemeblowac mieszkanie.

              no coz, juz nie wiem co robic i dlatego w sumie zgodzilam sie na ten
              eksperyment. Nie wiem jednak czy to nie pogorszy tylko sytuacji...
              • kind27 Re: wiem, wiem i sama mam koszmary 05.07.07, 22:11
                Kaska jesli juz nie ma innego wyjscia to WALCZ o to aby byc jak nie z nim to
                tuz obok to jest chyba pierwszorzedna sprawa.Gdy bedziesz obok on to poczuje i
                moze te badania nie pujda na marne,lecz gdy cie zabraknie to mysle ze przy jego
                dezorientacji,strachu nawet badania nie pomoga.WALCZ,WALCZ JAKO MATKA.Zycze
                duzo zdrowia i powodzenia
                • kasiabru Re: wiem, wiem i sama mam koszmary 05.07.07, 22:43
                  dzieki.
                  Troche mam teraz metlik w glowie, bo w pracy na przyklad dziewczyny nie
                  reaowaly tak jak tu na forum: a okej, jak musi to musi, jakos to bedzie,
                  zapomni, przychodz po poludniu i jakos przminie Ci ten tydzien.

                  A ja szaleje w srodku. Dzisiaj tak sie przytula i tak prosil o uwage no to sie
                  pobawilismy. I wykapalam go i utulilam do spania. Nie wiem jak dam rade jak
                  Remik bedzie gdzies tam w szpitalu.

                  Lekarz nie zabroni mi go widywac. Celem badania jest sprawdzenie jak reaguje na
                  jedzenie jak nie karmi go mama (troche tak jak w zlobku). Bo po pracy bede
                  przyjezdzac do szpitala az do czasu jak maly pojdzie spac. Na rano jeszcze nie
                  mam pomyslu, bo dojazd jest fatalny a nie moge tak sobie nie pojsc do pracy.
              • asia889 Re: wiem, wiem i sama mam koszmary 05.07.07, 23:06
                A czy ten genialny lekarz przeleczył Was (profilaktycznie) na pasożyty? One w badaniach bardzo często nie wychodzą. Podobno 80% dzieci żłobkowych ma pasożyty.
                • luty71 Re: wiem, wiem i sama mam koszmary 06.07.07, 02:08
                  Nie zostawiaj dziecka samego tym bardziej, że jak piszesz bardzo pragnie Waszej
                  bliskości - może jakaś część problemów właśnie z tego się bierze - dziecko źle
                  znosi żłobek i samotność.
                  Zgadzam się z asią889 - drąż temat pasożytów.
                  • kasiabru Re: wiem, wiem i sama mam koszmary 06.07.07, 09:56
                    ale jak? Ten lekarz zrobil juz testy i nic nie wykazaly. Mam go poprosic o
                    terapie 'na wszelki wypadek'?
                    W sumie to nawet nie wiem jak sie walczy z pasozytami, bo u nas w rodzinie
                    nigdy nie bylo. Musze mu dac jakis rozsadny argument, bo inaczej pomysli sobie,
                    ze jakas zwariowana mamuska, co przesadza na kazdym kroku, mu sie trafila.
                    W tej czesci Europy rodzice sa bardziej zdystansowani niestety.
                    • jana_mama_misi Z innej beczki 06.07.07, 10:10
                      Powiem Ci tak, jestesmy z pokolenia dzieci ktore były rodzone przez matki w
                      okropnym upokorzeniu, po porodzie oddzielane, karmione sztucznie, w razie
                      choroby i pobytu w szpitalu lezałysmy tam same. Jestem pewna ze czesc z nas
                      była w niemowlectwie w szpitalu, ja byłam i moja siostra byla, same bez
                      rodziców, ja bylam w wieku Twojego synka moja siostra miala 3 miesiace. I co? I
                      nic. Ja tego kompletnie nie pamiętam, moja siostra tez nie, i naprawde
                      emocjonalnie wszystko z nami w porządku. Ja mam zdrowe nogi, ona przeżyła. Tyle
                      jesli chodzi o nas. Inna sprawa to przezycia moich rodzicow, moj ojciec po
                      trzydziestu paru latach dalej jest wkurzony jak sobie to przypomni, az trzesie
                      sie ze zlosci, mojej mamie przeszlo ale chyba tylko dlatego ze wszystko sie
                      dobrze skonczylo.
                      Rozumiem Ciebie bo ja tez byłam w sytuacji, kiedy bardzo zmeczona zmaganiem z
                      choroba coreczki ("tylko" AZS i astma) w pewnym momecie chcialam zeby ktos ja
                      zabral i cos z tym zrobil. Zeby rozwiazal za mnie problem bo ja nie mialam juz
                      pomysłu i siły. Poddalam sie i z silna dusznoscia pojechalysmy do szpilata, ja
                      co prawda bylam tam z Misią, ale gdyby mi powiedzieli ze mam ja tam zostawic -
                      zostawiłabym. Bardzo mi pomogly te dwa dni pobytu w szpitalu, ktos wreszcie
                      zająl sie dzieckiem i mna, zdjal ze mnie cięzar decydowania o leczeniu. Te 2
                      dni pozwolily mi odsapnac, nabrac sil do dalszej walki.
                      Dodam tylko że jestem przeciwnikiem bezsensownego leczenia szpitalnego,
                      wszystkie badania robilam sama, choc byla propozycja lekarki zeby Misie
                      umiescic w szpitalu, kompleksowo zbacac, poobserwowac. Nie zgodzilam sie. Nie
                      udalo sie nam znalezc przyczyny zlego stanu skory. Pamietam, ze jak pisalama
                      rozpaczliwe listy na forum kilka lat temu to dziewczyny pisaly, ze z czasem
                      bedzie lepiej. I mialy racje.

                      Pozdrawiam serdecznie
                      Jana


                    • asia889 Re: wiem, wiem i sama mam koszmary 06.07.07, 12:04
                      Dokładnie, "na wszelki wypadek". Poczytaj:
                      pasozyty.net/art3.html
                      wiadomosci.onet.pl/1,15,11,15060305,42354957,1841694,0,forum.html
                      • kasiabru Wielkie dzieki! 06.07.07, 13:03
                        przeczytalam i zaraz napisalam do lekarza z prosba o dodatkowe testy. Sama tez
                        sie przebadam. Maz tez.

                        Mysle, ze powinno byc ok jak bede tam rano i popoludniami, az do wieczora i do
                        zasniecia. Bede sie starac trzymac dzielnie i miec na uwadze wszystkie wasze
                        rady.

                        Bardzo dziekuje za otwarcie oczu, pocieszenie i duzo informacji. Sama, chyba
                        przez to, ze sie tak stresuje, nie potrafie nabrac dystansu i wziac sie w garsc.
                        • pacia811 Re: Wielkie dzieki! 06.07.07, 20:08
                          kasiu życze Ci dużo wytrwałości i siły w walce o swojego maluszka!!!!
                          • luty71 Re: Wielkie dzieki! 07.07.07, 00:20
                            Trzymaj się dzielnie - będzie dobrze!!! Każda z nas tutaj walczy i każda z nas
                            ma swoje doły - ja sobie zawsze wtedy powtarzam słowa piosenki Młynarskiego -
                            jeszcze w zielone gramy, jeszcze nie umieramy!!!! Buźka
    • kasiabru Jestesmy w szpitalu 10.07.07, 09:50
      Jakos to idzie, ale zombie ze mnie straszne. Zostawiam maluszka z przerwami.
      Nie widze, zeby byl jakos specjalnie smutny na szczescie. Ma swoje zabawki i
      moja koszule nocna. Panie pielegniarki przychodza go zabawiac a jak mu sie
      nudzi to jest obecny na spotkaniach pielegniarek. Taki gagatek...

      Dzisiaj widze lekarza prowadzacego. Jak na razie robimy badania na pasozyty. I
      daje dziecku przetworzone mleko (jogurt czy cos w tym stylu). Zobaczymy co z
      tego wyjdzie.
      • m_golightly Re: Jestesmy w szpitalu 11.07.07, 10:01
        dużo wytrwałości życzę! i przytulaski dla maluszka od mojego maluszkasmile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka