Dziewczyny ratujcie bo juz mi ręce opadają

Przed trzy miesiące próbowałam się dostać do dr M. A to wizyta
odwołana a to przełożona ostatecznie dostałam się do dr Kalwajt. Syn
miał stwierdziną owsicę z którą walczymy od roku. Wlewki
doodbytnicze, vernicadis, czasnek, sprzątania, trzepania parania i
prasowania... wszytsko bez skutku. Liczyłam że podczas wizyty dr
Kalwajt ustawi nam jakieś leczenie farmakologiczne żeby może je
potraktować z grubej rury ale odmówiła , bo powiedziała że organizm
długo do siebie dochodzi po takich lekach i wyszłam z "receptą" na
vernikadis, czosnek pranie i sprzątanie do tego uboższa o 100 zł i
wkurzona bo syn dalej ma owsiki. Co gorsza dziś dowiedziałam się że
ma także glistę (pewnie my też) i płakac mi się chce bo dalej nie
mam leków a na wizytę do dr Kalwajt znów będę czekac tygodniami a tu
czas gra dużą rolę.
Powiedzcie czy komuś udało się pokonac glistę nie zażywając
pyrantelum vermoxu czy zentelu? Jestem już załamana, brakuje mi sił
na kolejne prania sprzątania i prasowania

Czy wlewki np z ziół ojca Grzegorza pomagają na glistę?
Czy dzieciom zamiast czosnku można podawac Aliofil (czosnek w
tabletkach)? Podpowiedzcie coś, błagam.