Dodaj do ulubionych

prowokacja białkiem kurzym-- do 2barb i innych mam

02.11.08, 20:51
Witajcie,moje dziecko (3 l.)ma mieć prowokację białkiem jajka w
warunkach szpitalnych. Jest na nie b. uczulone (IV klasa, pokrzywka
po kontakcie dotykowym).
Czy któraś z Was ma już takie doświadczenia tzn. prowokację w
szpitalu? Jak to wygląda? Jakie mogą być skutki? Strasznie się boję
i martwię...

2barb - przeglądałam forum pod kątem tego tematu i znalazłąm Twoj
wątek -

forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=578&w=35601027&a=35601027
czy ta prowokacja sie odbyła? Napisz, proszę, jak to u Was
przebiegało.
Obserwuj wątek
    • pacia811 Re: prowokacja białkiem kurzym-- do 2barb i innyc 03.11.08, 08:44
      a dlaczego musi miec prowokacje?? czy lekarz tak kazał, ze względu
      na MMRII?? z drugiej strony lekarz nie może Ci kazać zrobić
      prowokacji, w końcu nie musisz karmić dziecka jajkamiuncertain

      ja też się zastanawiam nad tym problemem, młoda ma też IV klase na
      białko, i sądze że może wogóle nie zjeść jajka. nie wyobrażam sobie,
      że mam narażać życie mojego dziecka, bo tak chce lekarzuncertain
      • mamciulka-nikulka Re: prowokacja białkiem kurzym-- do 2barb i innyc 03.11.08, 10:17
        A ja ci powiem żebyś usiadła na chwilę, wsłuchała się w siebie i
        zastanowiła czy tego chcesz. Moje dziecko ma niespełna 2 latka, do
        tej pory nie jadł jajek, bo ze względu, że mój ojciec miał alergię
        na jajka obawiałam się, że on też jest uczulony, to były tylko moje
        intuicyjne podejrzenia. Nie wyrażałam też zgody na szczepienie MMR.
        Jednak lekarka mnie męczyła na każdej wizycie żeby szczepić, a jak
        nie to testy, zaświadczenia, podkładki itd itd. Postanowiłam więc
        sprawdzić jak z tym jajkiem jest i nieomalże straciłam dziecko. Mały
        po zjedzeniu jajka w kilka minut zaczął się dusić, nie zdążyłam
        nawet wezwać karetki, tylko ubrałam buty i kurtkę, a gdy wybiegałam
        z domu on już odpływał. miałam szczęście, że akurat gdy wybiegłam
        przed dom karetka wiozła jakąś starszą panią do szpitala i mnie
        zabrali. Mały w szpitalu miał wszystkie możliwe reakcje alergiczne:
        psikał wypluwając ogromne ilości śluzu, wyszła mu swędząca
        pokrzywka, potem ogromne bąble, całe ciało spuchło tak, że nawet nie
        było widać jajeczek, miał duszności i wymiotował jajkiem. Strasznie
        się biedulek nacierpiał, wszystko trwało 4 godziny aż jego stan się
        ustabilizował, przez ten czas ciągle go badali: ciśnienie, tętno,
        badanie krwi, poziom cukru skoczył do 208!!!, więc 3 razy nakuwali
        paluszek, był czopek w tyłek, potem lek przeciwalergiczny
        domięśniowo, potem hydrokortyzon dożylnie - sorry, ale świadomie na
        własne życzenie nie zafundowałabym dziecku takich przeżyć. To było w
        zeszły weekend, lekarz wypisał nas po 3 dniach obserwacji,
        mówiąc: "wypisuję was pod warunkiem, że sam osobiście zapiszę
        dziecko do alergologa, bo nie ukrywam, że była to sytuacja
        bezpośredniego zagrożenia życia i musicie być pod stałą opieką, on
        musi być zabezpieczony, bo jak będzie starszy i pójdzie gdzieś z
        kolegami i zje co nie trzeba to będzie tragedia". Tak więc zastanów
        się czy takie prowokacje, nawet pod kontrolą lekarzy są wam
        potrzebne do szczęścia.
        • asmi7 Re: prowokacja białkiem kurzym-- do 2barb i innyc 03.11.08, 14:24
          mamciulka-nikulka napisała:

          > A ja ci powiem żebyś usiadła na chwilę, wsłuchała się w siebie i
          > zastanowiła czy tego chcesz. Moje dziecko ma niespełna 2 latka,
          do
          > tej pory nie jadł jajek, bo ze względu, że mój ojciec miał
          alergię
          > na jajka obawiałam się, że on też jest uczulony, to były tylko
          moje
          > intuicyjne podejrzenia. Nie wyrażałam też zgody na szczepienie
          MMR.
          > Jednak lekarka mnie męczyła na każdej wizycie żeby szczepić, a
          jak
          > nie to testy, zaświadczenia, podkładki itd itd. Postanowiłam więc
          > sprawdzić jak z tym jajkiem jest i nieomalże straciłam dziecko.
          Mały
          > po zjedzeniu jajka w kilka minut zaczął się dusić, nie zdążyłam
          > nawet wezwać karetki, tylko ubrałam buty i kurtkę, a gdy
          wybiegałam
          > z domu on już odpływał. miałam szczęście, że akurat gdy wybiegłam
          > przed dom karetka wiozła jakąś starszą panią do szpitala i mnie
          > zabrali. Mały w szpitalu miał wszystkie możliwe reakcje
          alergiczne:
          > psikał wypluwając ogromne ilości śluzu, wyszła mu swędząca
          > pokrzywka, potem ogromne bąble, całe ciało spuchło tak, że nawet
          nie
          > było widać jajeczek, miał duszności i wymiotował jajkiem.
          Strasznie
          > się biedulek nacierpiał, wszystko trwało 4 godziny aż jego stan
          się
          > ustabilizował, przez ten czas ciągle go badali: ciśnienie, tętno,
          > badanie krwi, poziom cukru skoczył do 208!!!, więc 3 razy
          nakuwali
          > paluszek, był czopek w tyłek, potem lek przeciwalergiczny
          > domięśniowo, potem hydrokortyzon dożylnie - sorry, ale świadomie
          na
          > własne życzenie nie zafundowałabym dziecku takich przeżyć. To
          było w
          > zeszły weekend, lekarz wypisał nas po 3 dniach obserwacji,
          > mówiąc: "wypisuję was pod warunkiem, że sam osobiście zapiszę
          > dziecko do alergologa, bo nie ukrywam, że była to sytuacja
          > bezpośredniego zagrożenia życia i musicie być pod stałą opieką,
          on
          > musi być zabezpieczony, bo jak będzie starszy i pójdzie gdzieś z
          > kolegami i zje co nie trzeba to będzie tragedia". Tak więc
          zastanów
          > się czy takie prowokacje, nawet pod kontrolą lekarzy są wam
          > potrzebne do szczęścia.


          Mamciulka-nikulka, dziękuję Ci za ten post. Wiesz, ja intuicyjnie
          czuję ogromny niepokój i lęk w związku z ta prowokacją, mam złe
          przeczucia... sad A z drugiej strony nie chciałam robić z siebie
          histerycznej, lękowej matki. Jednak Twój post utwierdził mnie, ze
          sprawa jest naprawdę bardzo, bardzo poważna. Tak sobie teraz myślę,
          ze może pojadę do lekarki i porozmawiam z Nią jeszcze raz.
          ps. Masz bardzo ładny cytat w sygnaturce smile


          • mamciulka-nikulka Re: prowokacja białkiem kurzym-- do 2barb i innyc 03.11.08, 14:37
            Asmi7 wiesz już czego możesz się spodziewać podczas prowokacji, więc
            pójdź do lekarki i niech ci dokładnie opowie jak będzie przebiegała
            prowokacja i jak dziecko jej zdaniem może zareagować na prowokację i
            jakie w danej sytuacji lekarze podejmą kroki (masz prawo to
            wiedzieć, a lekarz ma obowiązek cię o tym poinformować). Ja ci
            napisałam jak było u nas, więc wiesz jakich odpowiedzi powinna ci
            udzielić jako lekarz. Wtedy podejmujesz świadomą decyzję, wiesz na
            co się godzisz, co ryzykujesz, na co narażasz dziecko i czy się tego
            podejmujesz jako rodzic. Bo samo przeprowadzimy prowokację to za
            mało informacji dla matki.
            Ps. A moja sygnaturka chyba też ci coś podpowiedziała. Trzymaj się smile
      • kruffa Re: prowokacja białkiem kurzym-- do 2barb i innyc 03.11.08, 11:52
        Bo testy z krwi nie są wyrocznią. Moja córka wg testów z krwi ma uczulenie na
        białko jaja w V klasie i jajka je.
        Nie może jadać bezy (ma delikatną reakcję wokół ust), ale nie reaguje na całe
        jajka w naleśnikach czy cieście. Nie je również jajecznicy, bo jak twierdzi -
        buzia ją po niej swędzi (przynajmniej było tak ponad 2 lata temu i od tamtej
        pory nie chce jeść)
        Alergolog (a jest z tych bardzo restrykcyjnych) o tym wie i wie że ja wiem w
        jaki sposób sprawdzać reakcje dziecka.
        Jajko w przetworach pozostało w menu mojego dziecka, bo lekarka jest podobnego
        zdania jak ja - leczy się objawy a nie wyniki testów, a że objawów jakichkolwiek
        brak, więc nie ma sensu wycofywać z diety.
        Zresztą moje dziecko jak coś mu szkodzi to kategorycznie odmawia jedzenia tego
        produktu.

        Kruffa
        • mamciulka-nikulka Re: prowokacja białkiem kurzym-- do 2barb i innyc 03.11.08, 12:35
          Kruffa, ale autorka wątku napisała, że dziecko ma pokrzywkę po
          kontakcie dotykowym, więc to chyba nie chodziło o testy z krwi.
          • kruffa Re: prowokacja białkiem kurzym-- do 2barb i innyc 03.11.08, 13:36
            Tylko, że ja odpowiadałam Pacia811 (widać to w drzewku odpowiedzi).

            Kruffa
            • asmi7 Re: prowokacja białkiem kurzym-- do 2barb i innyc 03.11.08, 14:11
              Dziękuję za Wasze odpowiedzi a przede wszystkim za zrozumienie...
              Bardzo, bardzo się boję i intuicyjnie robię wszystko, żeby nie było
              tej prowokacji. Boję się, bo tak jak pisałam, w testach z krwi dwa
              razy wyszła IV klasa (pierwsze badanie w wieku 4mc, drugie w wieku
              2,5 r.) a przede wszystkim pokrzywka - bąble na rękach po kontakcie
              dotykowym więc te objawy potwierdzają wynik badania.
              Mały nie był szczepiony MMRI (ma już 3 lata) i sądzę, ze to główny
              powód takiego zalecenia alergologa, ja absolutnie nie miałam
              takiego pomysłu - po prostu nie je w ogóle jajek i już.

              A Wasze dzieci - te uczulone na jajko - były szczepione MMRI?
              Odraczacie to szczepienie czy w ogóle nie będą szczepione?

              • kruffa Re: prowokacja białkiem kurzym-- do 2barb i innyc 03.11.08, 14:21
                Na twoim miejscu nie pozwoliłabym na prowokację. Jeśli dziecko reaguje i ty o
                tym wiesz, to po co to robić? A w sprawie szczepienia - wystarczy napisać
                oświadczenie i być asertywnym. A jak chcą wyniku testu to pokaż im wynik testu z
                krwi.

                Kruffa
              • mamciulka-nikulka Re: prowokacja białkiem kurzym-- do 2barb i innyc 03.11.08, 14:26
                Mój syn nie był szczepiony i z pewnością nie będzie, kiedyś mi
                mówili w przychodni, że dzieci z alergią na białko szczepią w
                szpitalu po podaniu jakiejś osłonki czy coś takiego, ale w życiu się
                na to nie zgodzę. Jak synek miał ten wstrząs pielęgniarka w szpitalu
                powiedziała mi na ucho, żebym nigdy nie zgodziła się na tą
                szczepionkę.
    • kaczufka Re: prowokacja białkiem kurzym-- do 2barb i innyc 04.11.08, 14:55
      A Pani alergolog do której chodzimy z synkiem, powiedziała nam, że
      jest jakiś zamiennik dla tej szczepionki, własnie dla dzieci z
      alergią na białko jaja i w przychodni powinni nas o tym poinformować
      i zaproponować nam tę szczepionkę. Na szczęście u nas alergia wyszła
      nieduża i nawet nie pytałam o ten zamiennik.
    • pacia811 do asmi7:) 06.11.08, 13:39
      napisałąm do Ciebie na maila gazetowego, prosiłabym o poradesmile
      • asmi7 Re: do asmi7:) 12.11.08, 16:22
        Pacia811, odpisałam.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka