Dodaj do ulubionych

Po co brać/dawać leki, które nie leczą?

27.03.09, 11:14
No właśnie... po co? Mam synka (prawie 5 lat), który od 3 m-ca życia ma skazę
białkową w postaci AZS. Byliśmy na diecie (najpierw ja, bo karmiłam go
piersią, a potem on). Cały czas był na głodowej diecie, brał leki
przeciwalergiczne (z tego co pamiętam to: Zytrec, Ketotifen, Loratan,
Flonidan, Claritine, Singulair, Cropoz G, sterydowe i niesterydowe psikadła do
nosa oraz mazidła), był odrobaczany i co??? - i WIELKIE NIC - alergia jak
była, tak była, a nawet dochodziły nowe objawy - najpierw była tylko alergia
pokarmowa, a potem pojawiła się wziewna i początki astmy. Zaczął chorować
(każdy katar kończył się zapaleniem ucha, a każde mówienie w zimie na dworze
kończyło się zapaleniem gardła lub oskrzeli). Zaczął mieć zawroty głowy i
zachwiania równowagi. Gdy mówiłam o tym lekarzom (pediatrze, alergologowi,
laryngologowi), ci odpowiadali jak jeden mąż, że to niemożliwe żeby po lekach,
które bierze. W październiku ub. roku synek w związku z katarem zachorował na
wysiękowe zapalenie obu uszu z wysiękiem krwi. Pomimo wyleczenia doszło do
gromadzenia się w uszach płynu i powstał obustronny niedosłuch sad Laryngolog
powiedziała, że niestety u alergików to częste powikłania. Dostał kolejny
syrop i kolejne sterydowe psikadło do nosa.

Widziałam, że przepisywane leki nic nie dają poza ubytkiem gotówki w portfelu
i zaczęłam szukać możliwości wyleczenia synka na własną rękę. Przypomniałam
sobie o metodzie BSM, którą leczy się pole elektromagnetyczne człowieka, w
następstwie czego system biologiczny ulega "naprawie". W połowie grudnia
odstawiłam synkowi wszystkie leki i zaczęłam go doenergetyzowywać. Od tamtej
pory synek miał 2 razy lekki katar i trochę kaszlu, zawroty głowy odeszły w
niepamięć, płyn z uszu zniknął, słuch ma nietoperza wink (przeprowadzone 25
marca br. specjalistyczne badanie laryngologiczne wykazało, że pozostała
jeszcze odrobinka "niedomagania" - lekarka nie dowierzała wynikowi i
powtórzyła badanie - wynik jak za pierwszym razem smile), skóra niemalże piękna
(pozostała jeszcze nieco zgrubiona i lekko zaczerwieniona na szyi, a wcześniej
miał rany na szyi i plecach, popękane i krwawiące płatki uszu, ciągłe
opryszczki, zajady, pleśniawki, liszaje na rękach i nogach

Przeczytałam też post Luty71 "U nas poprawa", u synka której również jest
widoczna poprawa po dostarczeniu energii organizmowi za pomocą akupresury.
Dlatego też, jeśli leży wam na sercu wyleczenie Wszych dzieci z alergii
zainteresujcie się naprawą ich pola

Metodę BSM stosowali już kapłani egipscy (wiadomo to na podstawie malowideł),
natomiast metody AKU (-presura, -punktura) to "wynalazek" cywilizacji
chińskiej. Dzisiaj wiele osób z POWODZENIEM stosuje, a zwłaszcza wówczas, gdy
medycyna konwencjonalna nie daje sobie rady - po co więc brać leki, które nie
leczą... wink?
Obserwuj wątek
    • squomage Re: Po co brać/dawać leki, które nie leczą? 27.03.09, 12:52
      Witaj madra Babo.Toc o tym caly czas mowie.Leki tylko upychaja wewnatrz problem
      i wychodzi dzieciak coraz bardziej chory.Hihi ale ja tez mam to juz za soba choc
      moj jeszcze sie przeziebia i metoda o ktorej piszesz bardzo by mnie
      interesowala.Bo moje myslenie jest troche jeszcze strachemm podszyte i
      ksztaltomysli dzialaja dotad dokad nie wlaczy sie streotyp czyli niekontrolowane
      myslenie.
      Napisz mi cosik na gg.728849.
      Do tego typu terapi tobie polealabym tez zywienie wg pieciu przemian.dziala cuda
      ale trzeba czasu.Mysle ze akupresura pp i BSM w polaczeniu dadza 1000000% efekt
      i jest to medycyna przszlosci.Bsm pozmienia to co nie tak sie uksztaltowalo
      akupresura ruszy energie a jedzonko jej dostarczy.I brawo.Jak to jest w piosence
      SDM-u Kiedy niebo cie olsni wiesz ze zaczyna sie taniec.
      Pozdrawiam i prosze o kontakt kochany Aniele.
      • pacia811 Re: Po co brać/dawać leki, które nie leczą? 27.03.09, 13:36
        bo do tego trzeba dojść i dojrzeć.
        ja na poczatku drogi byłam taka głupią gaską, jak lekarze kazali
        dawać leki tak robiłam. przecież oni wiedzą lepiej, studiowali
        przeca medycyne, kształcili się, są autorytetami.... bla bla bla....
        przecież ja nie skończyłam medycyny, i nie mam prawa i obowiązku
        znać się na chorobie mojego dzieckasmile

        potem trafiłam na to forum, i przeraziło mnie to, że
        jakieś "nawiedzone" matki gadają tu o robakach, och co gorsza same
        na własną reke dają jakieś leki, baaa jakieś zioła (a lekarze mnie
        straszyli ziołami, móiwli sterydy lepszesmile), homeopatie stosują, na
        jakieś biorezonase chodzą, i dają dzieciom jakieś dziwne specyfiki.

        potem zaczęłam się ksztłcić, czytać, cudować i zmądrzałambig_grin bo do
        takich decyzji trzeba dojrzeć, albo być zdesperowanymsmile
        • mamciulka-nikulka Re: Po co brać/dawać leki, które nie leczą? 27.03.09, 15:18
          To samo pytanie sobie zadaję.
          Też byłam głupia, niedoinformowana, wierzyłam lekarzom, a na alergię
          dziecka, które dopiero mi się urodziło nie byłam w ogóle gotowa.
          Więc ufałam medykom. I tam rok czasu leczenia doprowadzał do coraz
          gorszego stanu dziecka, które wygryzało sobie ząbkami chorą swędzącą
          skórę.
          Najpierw płakałam i zadręczałam się strasznymi myślami, potem
          przyszedł czas na działanie, wtedy trafiłam tu, dane mi było poznać
          wspaniałą dr Mikołajewicz, która bardzo mnie podbudowała i
          utwierdziła w tym, że to co robię jest dobre. Brnęłam przez alergię
          dziecka od książki do książki i wciąż to robię, bo wiedzy nigdy za
          wiele. Zajęło mi 7 miesięcy by roczne dziecko ze strupami na ciele
          doprowadzić do stanu normalności, bez Zyrtecu, sterydów, wziewów,
          antybiotyków.
          I tak samo staram się postępować przy każdym niedomaganiu dziecka -
          i tu kłania się Ciesielska i jej rewelacyjne sposoby na zastoje,
          oziębienie i osłabienie smile smażony czosnek, marchwianka, rosołek i
          herbata rozgrzewająca potrafią zdziałać cuda.
          Przekonałam się też w zeszłym tygodniu, że kasza jaglana
          rzeczywiście zaśluzowuje, a soki owocowe wychładzają organizm -
          efekt: 39,5 gorączki i mega duże ilości żółtego kataru. I tu znowu,
          przy okazji złego stanu dziecka przekonałam się, że leki nie leczą,
          a naturalne sposoby walki z chorobą nie tylko leczą, ale sprawiają,
          że system odpornościowy trenuje i za każdym następnym razem chce i
          umie walczyć z choróbskiem. Ze śmiałością wyciągam też wniosek, że
          dzieci leczone antybiotykami zapadają powtarzalnie na te same
          choroby, z którymi nie umieją walczyć, bo podaje im się te
          nieszczęsne antybiotyki.
          Poszłam do pediatry kiedy dziecko już czuło się lepiej żeby
          sprawdzić czy wszystko ok, mojej nie było, więc trafiłam do pani,
          która bardzo się zdziwiła, że 2-letnie dziecko, które ma w klasie 2
          alergię na mleko, jaja i orzechy nie dostaje na stałe żadnego leku.
          Że przecież klasa 2 w tym wieku to ciężka atopia wrodzona i powinien
          dostawać lek blokujący reakcje alergiczne. Patrzę na to moje dziecko
          i nie widzę żadnych objawów alergicznych, jest na diecie i wszystko
          jest pod kontrolą więc po co szprycować dziecko lekami??? Ano po to,
          że przecież nie uniknę tego, że dziecko prędzej czy później zje coś
          czego nie powinno... No tak, myślę dalej, ale to po co mam podawać
          mu leki na stałe już teraz skoro teraz jeszcze w 100% kontroluję
          sytuację i dziecku nic nie jest, a leki przecież nie są wolne od
          skutków ubocznych??? Wniosek wysnułam tylko jeden, który zresztą
          przeczytałam w książce o medycynie chińskiej:
          "Prawdziwy lekarz będzie najpierw leczył dietą, a dopiero gdy ta nie
          przyniesie rezultatów sięgnie po leki".

          Pozdrowienia dla wszystkich mądrych mamusiek wink
          • chalsia Re: Po co brać/dawać leki, które nie leczą? 27.03.09, 15:42
            > przeczytałam w książce o medycynie chińskiej:
            > "Prawdziwy lekarz będzie najpierw leczył dietą, a dopiero gdy ta
            nie
            > przyniesie rezultatów sięgnie po leki".

            i ja niniejszym tak czynię
          • mami7 Re: Po co brać/dawać leki, które nie leczą? 27.03.09, 21:40
            mamciulka-nikulka napisała:
            -
            > Przekonałam się też w zeszłym tygodniu, że kasza jaglana
            > rzeczywiście zaśluzowuje, a soki owocowe wychładzają organizm

            co do soków ok, ale kasza jaglana? toż lekarka, która leczy dietą w oparciu o
            tradycyjną medycynę chińską właśnie jaglankę poleca na odsluzowanie. w memencie
            infekcji jej główne leczenie polega na wprowadzeniu monodiety skaładającej się
            właśnie tylko i jedynie z jaglanki. zatem, jak to jest?
            • mamciulka-nikulka Re: Po co brać/dawać leki, które nie leczą? 28.03.09, 07:59
              mami Ciesielska w swoich książkach też pisała o dobroczynnej jaglance
              "neutralna, ocieplająca, wmacniająca". Jednak na drodze doświadczeń zaczęła
              przed nią przestrzegać, gdyż jest śluzotwórcza i osłabia trawienie. Wydaje mi
              się, że jedno i drugie jest prawdą, jaglana jest wartościowa i wzmacnia
              osłabiony organizm, jednak z drugiej strony zaśluzowuje. Może squomage mogłaby
              to lepiej wyjaśnić?! Ja się przekonałam na własnym dziecku, że rzeczywiście
              zaśluzowuje, bo zawsze gdy podam mu jaglaną więcej niż jeden posiłek to dostaje
              kataru uncertain
              • ola.bombola Re: Po co brać/dawać leki, które nie leczą? 29.03.09, 17:02
                No to ja z tą jaglanką mogę potwierdzić, kupiłam super ekologiczną błyskawiczną
                do mleczka i klops, dziecko ma mega katar - wiedziałam, ze jest podejrzana, ale
                myślałam, raz na jakiś czas nie zaszkodzi, no ale jednak szkodzi. Trochę żal,
                ale pójdzie do piachu.
                • mami7 Re: Po co brać/dawać leki, które nie leczą? 29.03.09, 17:06
                  zasluzowywuje mleczko a nie jaglanka. chyba, ze nadmierne jej spozycie, jak
                  kazdego węglowodanu.
      • jagabaga92 Re: Po co brać/dawać leki, które nie leczą? 27.03.09, 21:33
        squomage - nie mam gg, więc piszę tutaj. Łopatologicznie wink: metoda BSM polega
        na trzymaniu ręki/rąk na głowie w określonych pozycjach tak, aby partie mózgu
        odpowiedzialne za poszczególne chore organy otrzymywały energię (stale
        promieniujące ciepło dłoni) do samoleczenia. Zaleta: samoleczenie nawet
        nieuleczalnych chorób. Metoda, jak każda ma i swoje wady: czasochłonnośc (efekty
        krótkich sesji, choć jest o nich napisane w ksiązeczce z doświadczenia wiem, są
        mało spektakularne), konieczność odstawienia leków (w tym ziołowych) i używek
        (kawa, herbata, choć z herbatą nie do końca, bo ja piję; co do kawy, to nie
        wiem, bo w ogóle nie pijam), czekolada też niewskazana (ja jem, bo umarłabym bez
        niej wink). Metody nie można stosować w okresie ciązy i w przypadku obecności
        ciał obcych w organizmie (kamienie, piasek). Cała metoda jest opisana w
        ksiązeczce (koszt max. 19zł w zalezności od księgarni) i pokazana na dołączonej
        do ksiązeczki płycie z filmem o metodzie BSM.
        Moje namacalne sukcesy poza tymi o których już pisałam odnośnie leczenia
        dzieciaka to m.in.: pozbycie się hemoroidów (paskudnie uporczywa i uciązliwa
        pozostałość po ciązy, wyleczenie zgorzeli zębów - 15 lat temu miałam mieć
        usunięte 2 zęby, a do teraz w czasie wizyty u dentysty dentystka pieczołowicie
        sprawdza czy te zęby to naprawde moje naturalne, zbicie gorączki ponad 39st u
        dziecka w 5 minut-była noc, nie miałam leków przeciwgorączkowych, więc BSM było
        jedyną fomrą "ratunku", leczenie katarów, kaszlów, bólów gardła, ucha)

        Poważnie zastanawiam się jeszcze nad akupresurą, ale jedyny gabinet, jaki
        znalazłam w okolicy nalezy do lekarza, który nie pomógł synkowi lecząc go
        homeopatycznie i jakoś tak z dystansem podchodzę do tego człowieka jako fachowca.

        Korci mnie też od pewnego czasu to żywienie pięciu przemian, o którym
        dowiedziałam się właśnie z Twoich postów, ale jest jedna "mała-duża" przeszkoda
        - moje dziecko "stołuje się" w 4 miejscach (dom, przedszkole, jedna babcia,
        druga babcia) i trudno by było to jedzonko wprowadzić sad
        • squomage Re:do Jagabaga 28.03.09, 10:33
          Dziekuje ci z calego serca za odpowiedz.Ksiazke juz zamowilam ale nic tam o
          plycie nie pisze ze jest dolaczona.
          Leczenie rekami juz sama stosowalam poniewaz jestem czyms w rodzaju przekaznika
          jak kazdy zreszta.Nie trzymalam tych rak specjalistycznie bo najzupelniej o tym
          nie wiedzialam.Daje rade ale polaczenie -hm to jest cos.Akupresury sie sama
          naucze wybieram sie na kursik jakis wiec w swoim czasie wkrocze.Akupresura jest
          cudna ale trzeba umiec ja robic czyli dobry specjalista potrzebny.
          Z homeopatia na mojego tez nie dzialala kiedy dzial czynnik destrukcyjny w
          postaci niewlasciwego zywienia.
          Powodzenia zycze i caluski przesylam dla ciebie i dziecka.
          • jagabaga92 Re:do Jagabaga 28.03.09, 20:45
            > Leczenie rekami juz sama stosowalam poniewaz jestem czyms w rodzaju przekaznika
            > jak kazdy zreszta.Nie trzymalam tych rak specjalistycznie bo najzupelniej o tym
            > nie wiedzialam.Daje rade ale polaczenie -hm to jest cos.

            napisz w jaki sposób nieświadomie trzymałaś dłonie z pozytywnym skutkiem? Pytam,
            bo właśnie jestem na etapie rozmyslania, jak trzymać dłoń/dłonie na głowie
            śpiącego dziecka - pozycje "książkowe" sa awykonalne sad (trzeba by mieć
            obrotowe nadgarstki wink)
            • 5_monika Re:do Jagabaga 28.03.09, 22:38
              jakkolwiek na głowie, byle nie mieć pierścionków i nie dotykać chyba
              dziecka.I trzymać 15 min.Ja książkę mam, ale jak gorączkuje to na
              poczatku dłonie też trzymam,najlepiej jak śpi (jeśli sobie przypomnę
              o tym sposobie bo takich "patentów" mam kilka)
              pzdr
    • chalsia Re: Po co brać/dawać leki, które nie leczą? 27.03.09, 15:40
      > medycyna konwencjonalna nie daje sobie rady - po co więc brać
      leki, które nie
      > leczą... wink?

      u Ciebie nie skutkowały, to zrobiłąś coś innego. A u mnie te leki
      skutkują.
      • jagabaga92 Re: Po co brać/dawać leki, które nie leczą? 27.03.09, 21:36
        > u Ciebie nie skutkowały, to zrobiłąś coś innego. A u mnie te leki
        > skutkują.

        Rzekłabym "szczęściara" z Ciebie, bo leki apteczne to niewątpliwie
        najwygodniejsza forma leczenia... Oby zawsze skutkowały i nie dały efektów
        ubocznych.
      • jagabaga92 Re: Po co brać/dawać leki, które nie leczą? 27.03.09, 21:51
        > u Ciebie nie skutkowały, to zrobiłąś coś innego. A u mnie te leki
        > skutkują.

        napisz jeszcze, jakie to leki na alergię i na czym polega ich skuteczność? Leczą
        trwale, czy likwiduja objawy (to BARDZO DUŻA różnica)? Jeśli odstawisz leki nie
        bedzie pogorszenia/nawrotu choroby?
        • chalsia Re: Po co brać/dawać leki, które nie leczą? 27.03.09, 23:02
          > napisz jeszcze, jakie to leki na alergię i na czym polega ich skuteczność? Lecz
          > ą
          > trwale, czy likwiduja objawy (to BARDZO DUŻA różnica)?

          nie można wyleczyć z alergii, to jest cecha danego organizmu. Jedyne co mozna
          uzyskać, to zanik objawów albo zaprzestanie reakcji uczuleniowej na dany
          alergen. Ale dana osoba dalej jest i będzie alergikiem, bo w dowolnym momencie
          może sie uczulić na coś, na co do tej pory nie reagowała.
          Singulair, Claritine, odczulanie na pyłki traw i zboża, okresowo wziewy sterdowe
          i/lub rozszerzające oskrzela, Polcrom do oczu/nosa.
          No i przede wszytskim unikanie alergenów czyli dieta, unikanie kontaktowo
          uczulających substancji.
          • chalsia Re: Po co brać/dawać leki, które nie leczą? 27.03.09, 23:06
            jeszcze Grioprinozina w infekcjach wirusowych.

            Generalnie podobny przebieg choroby jak u Twojego dziecka (bez zachwiań
            równowagi czy aż tak powaznych zapaleń uszu), ale u nas z czasem jest coraz
            lepiej - mniej chorób infekcyjnych, powolne rozszerzanie diety, łagodniejsze
            objawy alergii wziewnej, spadające zagrozenie astmą
            • luty71 Re: Po co brać/dawać leki, które nie leczą? 28.03.09, 00:48
              a my chcemy spróbować wyleczyć dzieci bez chemii albo przynajmniej ograniczyć ją
              do minimum - czy nam sie to uda - czas pokaże
            • jagabaga92 Re: Po co brać/dawać leki, które nie leczą? 28.03.09, 08:54
              jak długo Twoje dziecko będzie musiało brać leki, by móc je odstawić i
              stwierdzić, że dobrze funkcjonuje bez nich? - chyba nie całe życie?
              • chalsia Re: Po co brać/dawać leki, które nie leczą? 28.03.09, 11:40
                jagabaga92 napisała:

                > jak długo Twoje dziecko będzie musiało brać leki, by móc je
                odstawić i
                > stwierdzić, że dobrze funkcjonuje bez nich? - chyba nie całe
                życie?

                głupie pytanie - a Ty wiesz, kiedy umrzesz? Nie.
                To sie robi po prostu doświadczalnie tak jak z dietą - co jakiś
                czas próbujesz, obserwujesz i już - jak objawy wracają, to leki też.
                Można do końca życia dostawać duszności po truskawkach - to się ich
                nie je, przy cukrzycy dożywotnio korzysta się z insuliny. I już.
                Myślę, ze w najgorszym przypadku w przyszłości pozostanie okresowe
                podawanie leków typu Claritina i wziewy (alergia wziewna na plesnie
                i grzyby, której na razie nie ma jak odczulic).
                • luty71 Re: Po co brać/dawać leki, które nie leczą? 30.03.09, 00:32
                  Ale można wzmocnić kanały płuc, jelita grubego i żołądka, które zaopatrują w
                  energię okolice z układem oddechowym - i w ten sposób uodpornić organizm na
                  pyłki, zarodniki i inną "gadzinę", która uczula wziewnie - czy to działa - nie
                  wiem - mój akupunkturzysta zapewnia,że tak - jak będzie dowiem sie niebawem -
                  przyroda juz wytacza grube działa

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka