thebird2 12.04.13, 18:46 Nie takie protesty będziemy widzieć w naszym życiu . Pojawią się też flagi robotnicze -czerwone. Nie należy zapominać ,że tego "uczciwego sytemu " robotnik zapragnął w 1980r Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: czytelnik Oczywiście jak to gazetka Szechtera czyli IP: *.gorzow.mm.pl 12.04.13, 21:18 gó... prawda miała zadanie ośmieszyć protestujących i to zrobiła według zaleceń. Najważniejszy na zdjęciach jest pajac z biało-niebieskim szalikiem. Szechter przeproś za ojca i brata. Odpowiedz Link Zgłoś
marek_p Uzupełnienie 12.04.13, 21:46 Nie jestem zbyt dobrym mówcą. Do kilku słów wypowiedzianych w imieniu gorzowian skupionych wokół profilu internetowego FB w "Obronie Ostatniego Gorzowskiego Szpitala" chciałbym dodać tylko tyle: 1. Brak oczekiwanych przez organizatorów demonstracji przedstawicieli gorzowskiego szpitala to wynik ich obaw o pracę. 2. Żaden polityk, ani menadżer nie został rozliczony za zadłużenie gorzowskiego szpitala na blisko 300 mln zł 3. Żadna instytucja z opłacana z abonamentu (telewizja publiczna, radio) nie podejmie tematu azbestu, którego pełno w budynku szpitalu. Koszt jego usunięcia będzie ogromny i będzie go musiał ponieść Szpital spółka z o.o. egorzow.pl/aktualnosci/%C5%9Aciany-budynku-gorzowskiego-szpitala-s%C4%85-naszpikowane-azbestem_9050.html 4. Wszyscy zapomnieli jak różne standardy zarządzania tolerował właściciel szpitali wojewódzkich w Gorzowie i w Zielonej Górze (Samorząd Wojewódzki). Oni lądowisko na dachu, my spółkę z o.o. być może z minusowym kapitałem założycielskim (o ile na to pozwoli KRS). Proponuję podziękować politykom i urzędnikom za te niezwykłe dokonania w pracy na rzecz społeczeństwa - zapraszam do składania podpisów pod petycją o likwidacji województwa lubuskiego www.petycjeonline.com/petycja_w_sprawie_likwidacji_wojewodztwa_lubuskiego PS. Urzędnicy pod Urzędem Wojewódzkim zostali solidnie sponiewierami, kiedy wyszli do ludu, a lud słuchał co ma do powiedzenia była pracownica. Zmarzli bidaki. Z drugiej strony, ten urząd jest tylko od kontroli, a nie od podejmowania decyzji. Decyzje są podejmowane u właściciela (w tym przypadku u Starosty Gorzowskiego) i w zielonogórskim NFZ. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: takisobie Re: Wyglada na to, ze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.04.13, 17:32 tej armii bufonow administracyjnych (dobrze oplacanych) przez skorumpowany system mozna tylko sie pozbyc wyciagajac zawleczke i................. To jest nieprawodopodobne, ze taki Starosta, Wojewoda jeszcze zasiadaja na stolkach i kasuja swoje 15-20 tysiecy zlotych kiedy ludzie nie dostali pensji przez kilka lat. Teraz te ......... beda na listach wyborczych do Europarlamentu i co wy na to? Pewnie oddacie na nich glos. Mysle ze macie na co zalugujecie. Odpowiedz Link Zgłoś
mmmmmm000 thebird nie bądź idiotą! 12.04.13, 21:45 Jeśli już się coś zaczęło, to nie w '80 ale w '56. Wygoogluj sobie co można było wówczas zapić za średnią miesięczną pensję, a co mógł kupić przeciętny Niemiec, który niby przegrał wojnę. Nie przypadkiem pierwsze protesty pojawiły się w Poznaniu. Ludzie widzieli na targach różnicę, pomiędzy osiągnięciami "doskonałego" systemu komunistycznego i "zgniłego" kapitalizmu. Na przełomie lat 70-80 to nie strajki spowodowały, że wszystko w Polsce, w środku cywilizowanej Europy reglamentowano na kartki. Było dokładnie odwrotnie. Nasz kochany PRL zafundował nam mega kryzys i nic dziwnego, że ludzie tego nie wytrzymali. Jeśli pamiętasz te czasy, to musisz być po prostu byłym aparatczykiem komunistycznym okłamywanym i ideologizowanym z praniem mózgu włącznie. A jak nie pamiętasz tych czasów, to się po prostu na ten tema zamknij, bo widać, że nie masz o nim zielonego pojęcia - co najwyżej z przekazów ojca lub dziadka komunisty! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: thebird Huraaa! Komplement! IP: *.gorzow.mm.pl 13.04.13, 11:48 Aaaa to rozumie ,że to do mnie . No tak każy kto kończył szkołę w poprzednim systemie i ma na świadectwach orła bez korony ,nie w brew sobie jest, komuchem .Zachód uważał ,że kazdy mieszkaniec to komuch mówiacy po rosyjsku . Nie słyszałem o wymianie dyplomów . No chyba ,że się nostryfikowali a i klecha pokropił dyplom . Albo pierd... dyplomy do kosza ... W wojsku to robili dodatkowe przysięgi z odwołaniem do Boga, szefa Polski Jest widoczne ,że niechętnie pobierało się nauki w komunistycznych szkołach i dlatego tez nie zauważa się ,że robotnik 1956 jak i później byl wykorzystany do wymiany elit władzy(stan zdrowia I sekretarzy był zły) W 1980 było podobnie . Mówi się ,że rok 80 to również Służy(Bolek ,motorówka z oksywia i kilku innych TW) dokonały robotniczej rewolty tylko sytuacja wymknęła się z rąk czerwonych . Robotniczą rewoltę nie rozpoczeły grupy ludzi, którzy mieli faktyczne kiepsko, a stoczniowy, górnicy z bardzo wysokimi pensjami. Był to pierwszy przypadek ,że robotnik walczył o pogorszenie sobie warunków życia . I pogorszył . Czyż nie ? Coś tam mówiono o socjaliźmie z ludzka twarzą ale jak się JP2 wmieszał z pierwszym 100tys dolców ,Regan ,i Żelazna Dama(tez poteżna nie rozliczona kasa w $) to robotnikowi zachciało sie kapitalizmu . Kto jest w przy władzy i jakie ich jest pochodzenie, oprócz komunistycznej szkoły ? Rodzina kaczora, których sie odbrązowia to nie kto inni jak potomkowie aktywnego członka PZPR (kto dzisiaj słyszał o Ojcu kaczorów i zasługach dla Partii i że zmarła nie tak dawno ).Co do kartek . Produkcja art spozywczych była wtedy wieksza niz teraz ale zawsze mielismy takich ekonomistów ,że jakby wyjechali na Saharę to piasku by zabrakło. Jedno pytanie ile czasu zajmie likwidacja Polski jak "kurek" zamkną ,bo wszystko juz nie nasze .? Wtedy trwało 10 lat kartkowych i brak dostaw z zachodu . Pamietacie jak 1979 wypierd.. sie fermy kurze i ówczśni milonerzy. Powód Ameryka wstrzymała dostawy paszy ,potem juz tylko restrykcje . Bo naród głodny to naród wkór.. do tego kler chcący odzyskać swoje i kasę. A co ja tu sie rozpisuje , nalezało chodzic do tej komunistycznej szkoły i sei nie opindalać Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mmmmmm000 Re: Huraaa! Komplement! IP: *.net.pbthawe.eu 13.04.13, 13:09 "Czyż nie ?" .... NIE !!! Ponawiam apel! Nie znasz tych czasów, albo znasz ale w postaci mocno wypaczonej, więc SIĘ NIE WYPOWIADAJ. Na twoim miejscu zaczął bym sobie co najwyżej zadawać pytania i próbował szukać rzetelnych odpowiedzi na nie. Żyjesz w sferze mitów, półprawd i oczywistych kłamstw. Przykład: "Produkcja art spozywczych była wtedy wieksza niz teraz ale zawsze mielismy takich ekonomistów ,że jakby wyjechali na Saharę to piasku by zabrakło." - czyli że jak? Pół Polski rzygała z przejedzenia, a pół stała w kolejkach po ochłapy??? Reszta tego co piszesz, to ideologia polityczna przemieszana z mitami - nie na daje się, by to w ogóle komentować. Możecie sobie z "ele" ręki podać... Odpowiedz Link Zgłoś
dk7000 Re: Huraaa! Komplement! 13.04.13, 16:21 Ja się urodziłem w latach 70. mama pracowała w biurze, tata na budowie, nie mielismy żdanych znajomych w jakichkolwiek władzach, fakty są takie, że w latach 70. nie było kartetek i nie pamiętam, żeby pod wzgledem jedzenie nam czegoś brakowało (poza tym oczywiście, że części produktów po prostu na rynku nie było - np. bananów), do szkoły miałem zawsze chleb z wędliną albo serem, jabłko, obiady róznorodne, rodzice mieli czas, wracali po 16.00, nie przejmowali się kredytami, mieli ponad miesiąc urlopu, wczasy praktycznie za darmo, były żłobki, przedszkola itd. w latach 80. było trochę gorzej, trzeba się było bardziej nakombinować, ale też nie pamiętem, żeby czegoś w domu brakowało. Róznica jest taka, że wtedy nie było wielu rzeczy w dziwny sposób, np. były muszle klozetowe, ale nie było do nich klapy itp. Cięzko jest proównywać np. poziom życia, dziś niby więcej (średnio) zarabiamy, ale jak się wliczy to co trzeba wydać na te rzeczy które wówczas były faktycznie bezpłatne, to już nie wychodzi tak różowo, dziś w sklepach pełno, ale tysięcy osoób nie stać na to, żeby zapewnić dzieciom podobny poziom jak wówczas, niby na mieszkanie nie trzeba czekać 5-10 lat, ale za to trzeba się zadłużyć i zyć z tym kieratem do końca życia itd. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: thebird Re: Huraaa! Komplement! IP: *.158.217.114.pat.umts.dynamic.t-mobile.pl 13.04.13, 17:05 żeby pod wzgledem jedzenie nam czegoś brakowało jednemu brakowało bo tak część społeczenstwa twierdzi ,że miała i nie potrafiła się przystosowac do powideł i dorsza(powiedzenia lat 60 : jedzcie dorsze bo g... gorsze ) wstyd było się przyznać do spożywania . Najleposzy dorsz był na rogi ul Strzeleckiej i na Wodnej. Ja na stancji, po 70 roku miałem stałą potrawę kalmary(14zł kg) i puszki anchua ,bo były najtańsze . Na brak piwa i wódki ,kiełbasy nie można był narzekać. Nie miałem szklanek bo nie było . Piłem ze słoika po dżemie . A co ? Nie było nurków śmienikowych ,na klatkach wisiały skrzynie na suchy chleb ,bo był nadmiar . Imieniny czy drobna impreza ,zwana prywatką, bywało jak na weselu. Nie było wyjscia należało żyć i się nie dawac systemowi . Np. odmówić pracy dla Systemu ! Niesłyszałem wtedy głosu faceta mmmmmo ,żeby krzyczał na Starym Rynku ,że się System nie podoba . Popierdzielałeś na 1 maja ,a potem do wojska komunistycznego, aż miło patrzeć ( może się obroniłeś ,odmową?). Teraz odwaga staniała ... i mamy samych krytyków i kombatantów tamtych czasów Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: login_t Re: Huraaa! Komplement! IP: *.dynamic.t-mont.net.pl 13.04.13, 18:15 Gość portalu: thebird napisał(a): > Nie było nurków śmienikowych Birdy, jak wyjdziesz po wieczornym nabożeństwie z exKatedry i udasz się spacerkiem w kierunku zachodnim pólnocną stroną ul. Sikorskiego, to natkniesz się na pomniczek symbolu Gorzowa. Symbol byl nurkiem śmietnikowym, na pomniku turla wylowioną ze śmietnika fajerkę. Teza że "nie bylo nurków" jest szczególnie ryzykowna w Gorzowie. Oprócz tego moją sąsiadką, mieszkającą przy Lutyckiej (na miejscu jej kamienicy stoi teraz plomba) mieszkala Wuzinowa (może i Wózinowa...), którą spotykalem żebrzącą pod Katedrą (ganiala ją stamtąd Milicja Obywatelska) i nurkującą w podwórkowym śmietniku. Tak więc znam po nazwisku 2 meneli z PRLu, z III RP - żadnego. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mmmmmm000 Re: Huraaa! Komplement! IP: *.net.pbthawe.eu 13.04.13, 18:36 Nie słyszałeś mojego głosu, ale na pewno czytałeś moje ulotki... No chyba, że ci wówczas kazano je zbierać i niszczyć... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mmmmmm000 Re: Huraaa! Komplement! IP: *.net.pbthawe.eu 13.04.13, 20:27 Jeszcze jedno - jeśli byłeś na stancji, to wygląda na to, że pochodzisz ze wsi. W takim układzie faktycznie nie doświadczyłeś braków w zaopatrzeniu. Ja niestety nie miałem tyle szczęścia. Gdyby nie moja babcia i mój dziadek, którzy całe dnie spędzali w kolejkach na zdobywaniu czegokolwiek i kombinowaniu z tego czegokolwiek (np. mielone z... metki!!! - tak, tak to brzmi dzisiaj niesamowicie śmiesznie), to właściwie moja rodzina nie mogłaby liczyć na jakiekolwiek jedzenie. Moi rodzice (oboje) pracowali praktycznie codziennie do późna. Brali nadgodziny by było nas stać na w miarę normalne życie i opłacenie mi czesnego. Chodziłem w latach '80 do średniej szkoły prywatnej prowadzonej przez siostry zakonne. Uczono nas przede wszystkim samodzielnego myślenia i odporności na indoktrynację. Do tego stopnia, że do kościoła przestałem chodzić właśnie po zakończeniu tej szkoły, a księży w jej murach w ogóle nie było... Maturę oczywiście zdawałem państwową, przed ludźmi, których na oczy wcześniej nigdy nie widziałem. Pytania z egzaminów ustnych były oczywiście przypadkowo tendencyjne w rodzaju: proszę wymienić wszystkie państwa komunistyczne świata, albo proszę udowodnić wyższość systemu demokracji ludowej nad demokracją kapitalistyczną, albo (z rosyjskiego!) - kto był założycielem pierwszego państwa komunistycznego na świecie... Potem wybrałem się na studia, a potem - właśnie głównie dlatego by mnie nie wzięli do wojska - na kolejne studia. Ale przeszkolenia wojskowego nie udało mi się uniknąć. A miałem krótko mówiąc przejebane z uwagi na ukończenie katolickiej szkoły. Jeszcze w szkole średniej zaangażowałem się w działalność opozycyjną na ile miałem możliwość. Oczywiście, nie było to jakimś sensem mojego życia, ale dobrze wspominam właśnie nocne drukowanie ulotek. Dzięki temu poznałem bardzo wielu niezależnie myślących i inteligentnych ludzi. Pamiętam dyskusję z moimi rówieśnikami z podstawówki, z którymi NIGDY nie straciłem kontaktu, kiedy próbowali mi udowodnić w wielogodzinnych dyskusjach, że nasz kochany PRL zmierza we właściwym kierunku. Syn ówczesnego milicjanta wytaczał podobne do twoich argumenty, że przecież jest świetnie, tylko się ludziom w głowach poprzewracało i nie wiadomo czego chcą! Łatwo mu było mówić, bo tatuś z tzw. "konsumów" przynosił do domu codziennie obfite mięsne obiadki, a na każde święta (także komunistyczne 1 majowe) z komendy milicji wielkie paczki pełne m.in. pomarańczy i czekolady. Jak ja się wówczas wkurzałem na samego siebie, że nie mogłem mu w pełni odpowiedzieć na jego chore myślenie, bo nie mogłem zdradzić swojej opozycyjnej działalności. Po '89 roku wszystko się zmieniło - miałem niewielką satysfakcję - kumpel sam stwierdził, że nie miał racji, zerwał nawet kontakty ze swoim ojcem milicjantem, a swoich wcześniejszych opinii na temat PRL-u nawet się wprost wyparł. Można powiedzieć, że wprost idealnie wpasowałem się w swoim życiu właśnie w okres przemian ustrojowych w Polsce. Żyłem po części w tamtym, a w całkiem dorosłym już życiu, w tym systemie ustrojowym. Dlatego tak cholernie mnie wku...a, jak na te tematy wypowiada się ktoś, kto ocenia te i tamte czasy jedynie w oparciu o fasadę. Ktoś, kto nawet nie stara się dociec genezy sytuacji, a miesza w to wszystko mity i ideologię. Mam znajomego, który do dziś uważa, że w Polsce mogłoby być tańsze paliwo, gdybyśmy kupowali je jak kiedyś wprost od Rosjan za jedzenie. Nie rozumie, kiedy mu się tłumaczy, że Rosjanie nie chcą już naszego jedzenia bo mają własne, a swoją ropę sprzedają na giełdach, bo tam dostają za nie konkretne rynkowo ustalone ceny. Człowieka zamroziło w PRL-owskim myśleniu i chyba nie jego jednego. Wku...a mnie też wypaczanie rzeczywistości i historii przez obecnych polityków. Wku...a mnie nie wykorzystywanie szans na rozwój małych społeczności przez samorządowców. Chce się czasem krzyczeć: CO ONI DO KU... NĘDZY ROBIĄ Z TYM KRAJEM!!??? Ale nigdy nikt mnie nie przekona, że w okresie komunizmu było lepiej! P.S. Polecam świetną książkę napisaną jeszcze w latach '90 na temat cenzury w PRL-u. Cholera nie pamiętam tytułu. Pewnie da się znaleźć w necie. Opisano w niej wszystko to, o czym nie wolno było wówczas pisać. Wyraźnie tam widać, jak daleko sięgała indoktrynacja władzy, by tylko wmówić obywatelom w jak wspaniałym kraju żyją. Niestety do dzisiaj wielu w tym przekonaniu tkwi. A nie można było np. pisać o kiepskich zbiorach albo o prawdziwych skutkach powodzi, albo o faktycznej liczbie popełnianych przestępstw... Ta książka zawiera wytyczne przesyłane z Mysiej w W-wie gdzie mieścił się główny urząd kontroli do poszczególnych cenzorów. Warto poczytać. Dopiero wtedy widać, jaką PRL był jedną wielką zbiorową iluzją. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ._. Re: Huraaa! Komplement! IP: *.gorzow.mm.pl 14.04.13, 18:03 > Jeszcze jedno - jeśli byłeś na stancji, to wygląda na to, że pochodzisz ze wsi. > W takim układzie faktycznie nie doświadczyłeś braków w zaopatrzeniu. Wa-wa już przy pomocy pisowskich bojówek rozpoczęła zwalczanie fizyczne "słoików". Poznań-podobnie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: login_t Re: Huraaa! Komplement! IP: *.dynamic.t-mont.net.pl 14.04.13, 19:56 Gość portalu: ._. napisał(a): > Wa-wa już przy pomocy pisowskich bojówek rozpoczęła zwalczanie fizyczne "słoikó > w". > Poznań-podobnie. Tluką sloiki? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mmmmmm000 Re: Huraaa! Komplement! IP: *.net.pbthawe.eu 13.04.13, 18:34 Porównujesz dwa zupełnie różne okresy. W latach '70 po burzliwej końcówce lat '60 czyli po okresie Gomułki, kiedy to za wszystkie niepowodzenie w Polsce starano się obwinić Żydów (a więc nie było dobrze, skoro kogoś obwiniano za niepowodzenia), nastała tak zwana "mała stabilizacja" czasów Gierka. Gierek wyszedł z założenia, że ludzie będą dobrze pracować, jeśli będzie im się dobrze żyło. I faktycznie zrobił to, czego sam doświadczyłeś. Zaczął stawiać na rozwój budownictwa (rozrost takich miast jak Gorzów), rozwój przemysłu (rozbudowa Stilonu, Ursusa i wielu wielu innych w całej Polsce jak fabryki samochodów), za tym szły szkoły, przedszkola, żłobki, wodociągi, kanalizacja, drogi, świnie w PGR-ach i tak dalej i tak dalej... Polska notowała ogromny rozwój i skok cywilizacyjny. Z kraju zacofanego, typowo rolniczego za Gomułki stawała się powoli gierkowskim krajem uprzemysłowionym. Ale nagle się okazało, że to wszystko samo się skądś nie wzięło. Na to wszystko pożyczyliśmy całą masę pieniędzy, o których spłatę w końcu się upomniano. Łatwo sobie wyobrazić ile tych pieniędzy było, jeśli poprawę sytuacji odczuło każde niemal miasto, każda gmina, a szczególnie miasta takie jak nowe stolice województw. No i się zaczęło. Okazało się, że pieniądze wydano tak nieudolnie, że inwestycje nie przyniosły oczekiwanych rezultatów. Nie było zysków, które dało by się zamienić na obcą walutę i zacząć oddawać ile się należało. Co wówczas zrobiły władze? Zaczęły od podnoszenia cen. Na pierwszy ogień poszedł słynny cukier, a za nim podążyły wszystkie wyroby z tym składnikiem. Potem podwyższono ceny mięsa. Ale to jeszcze można było zaakceptować. Krótko mówiąc starano się skłonić ludzi, by dali państwu więcej zarobić. Gorzej działo się w zakładach pracy. Pracownikom przestano wypłacać trzynaste pensje, co przy wzroście cen było de facto obniżką zarobków. Później zaczęło powoli brakować w sklepach towaru, bo starano się go sprzedawać (m.in. do ZSRR), by za uzyskane ze sprzedaży pieniądze spłacać zagraniczne kredyty. Brak towaru spowodował podwyżkę cen, czyli wywołał inflację. Wszystko było coraz droższe, więc ludzie domagali się coraz większych zarobków. Przy okazji wyśrubowywano w zakładach tzw. normy pracy, czyli aby zarobić tyle samo, trzeba było po prostu więcej, dłużej pracować. Napędzała się spirala cen i wynagrodzeń, aż w końcu ludzie zarabiali masę nic nie wartych pieniędzy, za które w sklepach niczego nie można było kupić. Towary - w tym jedzenie - jechały za granicę na spłatę naszych zobowiązań, produkcja wszystkiego została ograniczona z braku półproduktów i surowców. Kolejne rządy po Gierku próbowały jakoś rozwiązać sytuację, ale problemy jedynie narastały. Ludzie byli coraz bardziej wku...eni poziomem życia i ciągłymi problemami. Nie pomogło wprowadzenie nawet stanu wojennego, choć oczywiście Dziennik Telewizyjny wciąż opiewał sukcesy rządu Jaruzelskiego. W końcu jednak i on się poddał, zgadzając się na przestawienie gospodarki z paranoicznych zasad socjalistycznych na realny kapitalizm. I tak oto pojawił się Balcerowicz. Najśmieszniejsze jest to, że te kredyty wcale nie były aż takie duże. Problemem był stosunek wymiany złotówki do obcych walut (w których udzielono kredytów). Przeciętna pensja w Polsce oscylowała na poziomie 30 dolarów! A to oznacza, by spłacić niespełna 400$ kredytu trzeba by było pozbawić rocznej pensji średniozarabiającego robotnika! Tym czasem z wybudowanych za tak zwaną twardą walutę fabryk jak np. fabryki autobusów Berliet nie wyjechał bodajże ani jeden sprawy autobus, którego można by było sprzedać na Zachód. Sam wiesz jakiej jakości były produkowane w Stilonie kasety magnetofonowe i VHS - dało by się je zamienić na dolary ??? Taka sytuacja gospodarcza po prostu nie mogła trwać w nieskończoność, bo ona już w swoich założeniach była błędna. Nie dało się z tak zacofanego kraju jakim była Polska, dzięki wpompowaniu masy pieniędzy zrobić kraju, który byłoby stać te pieniądze spłacić i jeszcze na całym tym biznesie zarobić tyle, by ludziom się żyło dostatnio. Zgadza się - za PRL-u okresu Gierka żyło się świetnie. Łatwo, wygodnie i dostatnio. Ale potem przyszło po prostu zderzenie z rzeczywistością. Ten sam problem przerabiają teraz co niektórzy kredytowicze, którzy wzięli kredyt na budowę domu w wysokości np. 120% wartości. Dom niewykończony, za kasę kupione samochody, sprzęty, ciuchy i zagraniczne wczasy, a teraz problem ze spłatą... Wykończyć domu już nie ma za co, a na spłatę rat trzeba brać dodatkową robotę i wciąż jest coraz trudniej spłacać. Potem przyszedł Balcerowicz, który jako człowiek opozycji (bo tylko opozycji był w stanie zaufać Paryż i Londyn), dogadał się z bankami na temat ustabilizowania złotówki. Oparto naszą walutę na tzw. koszyku walutowym, zapewniając jej wymienialność. Od czasu tej pory, nasza gospodarka zaczęła się powolutku dźwigać. Ale to już inna historia... Może przy okazji opiszę mechanizmy... Natomiast jeszcze słowo na temat mieszkań, które się "dostawało" po 5-10 latach czekania. Cóż - kto się doczekał, ten się doczekał. Większość chętnych ten zaszczyt jednak ominął. Różnica jest taka, że na budowę domu obecnie, kredyt zaciąga każdy obywatel z osobna, na swoje własne ryzyko. Na budowę domu wówczas - kredyt zaciągał Gierek i spłacało się całe społeczeństwo. A co do okresu spłaty, to większość ludzi zaciągnęła je na około 30 lat. Natomiast kredyty po Gierku Polska spłaciła po... 37 latach. Osobiście wolę, by każdy brał kredyt na własne konto. Jeszcze jedna kwestia, o której czytam wielokrotnie - czyli wysokość długu Gierka, a długu zaciągniętego już za czasu III RP. Zgadza się - obecna KWOTA zadłużenia jest NOMINALNIE wyższa. W przypadku kredytów znaczenie ma jednak zdolność obsługi zadłużenia, a nie jego wysokość ani wysokość rat. Krótko mówiąc starsza pani nie radząca sobie ze spłatą rat za nowy telewizor, który zabiera niemal całą jej emeryturę może popaść w dużo większe tarapaty finansowe i znaleźć się na czarnej liście dłużników, niż przedsiębiorca, który w kredycie ma dwa najnowsze mercedesy prosto z salonu, ale jego miesięczna rata, to zaledwie 10% jego dochodów. Polska obecnie, aby znaleźć się w sytuacji PRL-u z okresu Gierka musiałaby zaciągnąć aż DWUDZIESTOKROTNIE więcej kredytów. Więc jeszcze nam do ówczesnego krachu bardzo daleko... Odpowiedz Link Zgłoś