Dodaj do ulubionych

Zmienna optyka Korskiego, czyli...

04.06.02, 19:29
... kto robi dobrze dla Gorzowa.
Jestem nudny i uciążliwy, ale nie lubię komuchów i już.
Ciekawym opinii Maciusia, najgorliwszego agitatora komuszków.
Może też ma zmienną optykę?

wyborcza.gazeta.pl/info/artykul.jsp?xx=864073&dzial=zig0004
Obserwuj wątek
    • j24 czyli... ułomne województwo, początek końca 05.06.02, 07:48
      Coś mi podpowiada, że już niedługo będziemy "cieszyć" się wspólnym województwem
      z Zieloną Górą (nie mówię tego bezpodstawnie).

      Może jeszcze Miller je zlikwiduje (bo niby kto ma to województwo lubić i go
      bronić skoro każdemu jest przykre, a Warszawce - kosztowne).
      Pierwszym elementem ułomności tego województwa jest brak IPN (bo w innych,
      nieułomnych województwach pewnie oddziały wojewódzkie IPN powstaną).

      Główną odpowiedzialność za ten stan rzeczy ponoszą szowinistycznie nastawieni
      urzędnicy z Zielonej Góry, a imiennie marszałek Bocheński (chociaż to jego
      imię .... :)))), gdyby nie był marszałkiem, miałbym dla niego tylko śmiech,
      niemiły, szyderczy..., a może bym nawet nie zauważył, że gdzieś tam pełza).
      Marszałek jest odpowiedzialny za budowanie więzi w regionie !!!!! - jakie to
      więzi ??? - drut kolczasty, żeby któryś powiat nie uciekł z tego tworu ???

      Pozdro
      J24


      borys-krakow napisał(a):

      > Jestem nudny i uciążliwy, ale nie lubię komuchów i już.
      Pewnie, że jesteś nudny. Możemy założyć klub, ja w innych kwestiach też nudziarz.
    • j24 Re: Zmienna optyka Korskiego, czyli... 05.06.02, 09:07
      borys-krakow napisał(a):

      > ... kto robi dobrze dla Gorzowa.
      > Ciekawym opinii Maciusia, najgorliwszego agitatora komuszków.
      > Może też ma zmienną optykę?

      Maciek jak widać nie ma zbytniej ochoty na z Borysem słowną bijatykę :)
      Wyręczę go.

      Borys, czy dobrze przeczytałeś ten tekst w Gazecie ?
      Myślę, że tarcia na linii Bocheński-Korski i brak rządowego wsparcia dla
      przedstawiciela rządu w terenie spowodowały, że Korski godzi się na to,
      że to województwo będzie ułomne (na razie to brak IPN-u).

      Ułomność tego województwa polega również na tym, że nasz lubuski potencjał jest
      niewspółmiernie mały w porównaniu z Poznaniem (nie mamy wpływu na szefa oddziału
      poznańskiego, który robi cięcia naszym kosztem, robi je bezkarnie).

      Lubuskie wrogów na całe zastępy, do tego te tarcia między marszałkiem,
      a wojewodą, wszyscy na nich tracimy.
      Geneza ? - brak dotrzymywania umów (Paradyż, Strategia Rozwoju) powoduje,
      że prawie każdemu to województwo przykrym jest.
      Umowy są od tego, żeby się nich trzymać, wyrabia to szacunek i zaufanie do
      partnera, ale nie wiem, czy jeszcze z kimś będziemy mieli w najbliższym czasie
      okazję zawierać umowy i się ich trzymać.
      Tą, lubuską szansę już straciliśmy (nie ma szans, aby szeregowi mieszkańcy
      Gorzowa i Zielonej Góry nagle nabrali zaufania do polityków obozy przeciwnego).

      Pozdro
      J24
      • borys-krakow Re: Zmienna optyka Korskiego, czyli... 05.06.02, 09:48
        Pieprzę ruchy frykcyjne na linii.
        Korski realizuje politykę Partii. Partia nie lubi (nie chce) IPN-u. IPN
        rozgrzebie, wyciągnie na światło dzienne, postawi pytania. A po co pytać, skoro
        jest dobrze a będzie lepiej? Wybierzmy przyszłość.
        Grzebanie w proszłem nikomu nie zrobi dobrze.

        A Gorzów, na marginesie procesu ucinania IPN, traci wspominane przez ciebie
        miejsca pracy, prestiż, rolę. Czysty przykład tego, jak komuna robi dla Gorzowa
        dobrze.
        Nie wierzę, żeby ktokolwiek w rządzie zamierzał uwalić lubuskie, choć pewnie
        jego uwalenie (i 5-8 innych województw) zrobiłoby dobrze dla kraju. Ale aparat
        domaga się stanowisk i pewnie prędzej powstaną różne koszalińskie niż
        zlikwidują lubuskie.
        • j24 Re: Zmienna optyka Korskiego, czyli... 05.06.02, 10:19
          borys-krakow napisał(a):

          > Pieprzę ruchy frykcyjne na linii.

          Zgrzyty Bocheński-Korski (Zielona-Gorzów) kształtują rzeczywistość (brak IPN-u,
          bo nie ma wspólnego frontu walki o tenże).
          Nie zgrzyty - OTWARTA WOJNA, która zaczęła się od zgnojenia naszych szpitali.

          > Korski realizuje politykę Partii. Partia nie lubi (nie chce) IPN-u. IPN
          > rozgrzebie, wyciągnie na światło dzienne, postawi pytania.

          Tu też masz rację (cięcia w budżecie IPN).

          > Grzebanie w proszłem nikomu nie zrobi dobrze.

          Wielu jednak rozumuje tak: jeśli uchwalono, że ta instytucja jest potrzebna,
          to ma ona być. Myślę, że Ci, którym niemiłe będą rewelacje IPN-u siedzą w Wa-wie,
          to zawodnicy pierwszej ligi, albo renciści (jaką karierę można zbudować na
          donosicielstwie ? rynek ruchów kadrowych wewnątrz SLD trwa już za demokracji
          ładnych parę lat...)

          > A Gorzów, na marginesie procesu ucinania IPN, traci wspominane przez ciebie
          > miejsca pracy, prestiż, rolę. Czysty przykład tego, jak komuna robi dla Gorzowa
          > dobrze.

          Nie odczytałeś tego tekstu tak, że to Bocheński poprzez postawę "psa ogrodnika"
          powoduje, że IPN-u w Gorzowie nie będzie.
          Ponad dwa lata budynki po szpitalu dziecięcym niszczeją, a ten "gospodarz od
          siedniu boleści" nie ma zamiaru ich przekazać do zagospodarowania pod potrzeby
          IPN-u.
          Lepiej, żeby się zmarnowały, niż żeby dostał je Gorzów i do tego na wrogą (bo nie
          ulokowaną w Zielonej Górze) intytucję.

          Ciewakostką jest, że Korski przekazał Bocheńskiemu budynek na Podgórnej za
          darmochę, bez oporów. Niewdzięczność ? Zła wola ? - ZIELONE !

          > Nie wierzę, żeby ktokolwiek w rządzie zamierzał uwalić lubuskie, choć pewnie
          > jego uwalenie (i 5-8 innych województw) zrobiłoby dobrze dla kraju.

          Nie zauważyłeś, że czasem jestem DOBRZE POINFORMOWANY ???

          > Ale aparat domaga się stanowisk i pewnie prędzej powstaną różne koszalińskie
          > niż zlikwidują lubuskie.

          Jak gospodarka nie pójdzie w górę, trza będzie ciąć na różnych sprawach i do tego
          tak, aby nie skończyć jak AWS i załapać się za 4 lata do parlamentu.

          Pozdro.
          j24
          • blic takie małe a tyle hałasu 07.06.02, 10:58
            Oglądam sobie stronę słubic (nie wiem o co chodzi w tych narzekaniach, bardzo
            ładna strona, mogliby mocniej aktualizować, ale co tam... :)), czytam dane o
            województwie lubuskim, a w nich:
            w lubuskim mieszka 2,6% społeczeństwa Polski.

            No i o co my się tu bijemy? 2,6% społeczeństwa to nawet poniżej progu wyborczego
            (jeśli by jakimś cudem wszyscy głosowali jednomyślnie).
            Mam wrażenie, że nikt nie będzie w sejmie za mocno płakał jeśli województwo
            zniknie.

            j24 napisał(a):

            > > Nie wierzę, żeby ktokolwiek w rządzie zamierzał uwalić lubuskie, choć pewnie
            > > jego uwalenie (i 5-8 innych województw) zrobiłoby dobrze dla kraju.
            >
            > Nie zauważyłeś, że czasem jestem DOBRZE POINFORMOWANY ???

            Rzuć choć mały ochłap: wiesz to z prawa czy z lewa? :)
            • j24 Re: takie małe a tyle hałasu 07.06.02, 12:00
              blic napisał(a):

              >> Nie zauważyłeś, że czasem jestem DOBRZE POINFORMOWANY ???
              > Rzuć choć mały ochłap: wiesz to z prawa czy z lewa? :)

              Nie jestem kuternogą!
    • j24 Re: Zmienna optyka Korskiego, czyli... 11.06.02, 12:52
      borys-krakow napisał(a):

      > ... kto robi dobrze dla Gorzowa.
      > Jestem nudny i uciążliwy, ale nie lubię komuchów i już.

      Ciekawym, gdzie ten nudny gościu :), bo w sieci dzisiaj nie.
    • j24 Zmiana optyki 13.06.02, 10:39
      borys-krakow napisał(a):

      > ... kto robi dobrze dla Gorzowa.

      A może zmiana jej prezentacji w mediach. Będę miał chwilę to wrzucę Wam tekst
      z Ziemi Gorzowskiej.
    • j24 "IPN - nigdzie, byle nie w Gorzowie?" 14.06.02, 08:59
      Ewa Szutowicz - Ziemia Gorzowska - 13.06.2002

      Chociaż minął już rok, od kiedy powołano w Gorzowie lubuską delegaturę IPN, wciąż
      istnieje ona tylko na papierze. Nie ma siedziby, bo nie ma pieniędzy na jej
      utworzenie, i nie wiadomo, kiedy będą.
      W dodatku marszałek wycofuje się z „dżentelmeńskiej umowy" z wojewodą i nie chce
      przekazać dla IPN wskazanego przez miasto i zaakceptowanego przez szefa Instytutu
      budynku.
      Tymczasem powołany do pracy w lubuskiej delegaturze jeden z gorzowskich
      prokuratorów pracuje w domu.

      Prokurator, byty pracownik Prokuratury Rejonowej w Gorzowie, pozostaje
      na etacie poznańskiego oddziału IPN, któremu delegatura w Gorzowie oficjalnie
      podlega. Do pracy w lubuskiej delegaturze IPN powołał go l lipca ub. r. minister
      sprawiedliwości na wniosek prezesa IPN Leona Kieresa i dyrektora Głównej Komisji
      Ścigania Zbrodni Przeciwko Narodowi Polskiemu przy IPN prof. Witolda Kuleszy.

      Prokurator pracuje w pionie śledczym komisji ds. ścigania zbrodni przeciw
      narodowi polskiemu. Przygotowuje postępowania dotyczące zbrodni nazistowskich i
      komunistycznych w latach 1.09.1939 - 31.12.1989. Miejscem pracy prokuratora jest,
      jak nam powiedziano, jego mieszkanie.
      Dwa razy w tygodniu jeździ też do Zielonej Góry, gdzie korzysta z pomieszczenia
      po byłej Okręgowej Komisji Badania Zbrodni Przeciw
      Narodowi Polskiemu. Dowiedzieliśmy się, że prokurator, nie czekając na adaptację
      budynku pod potrzeby delegatury, poczyna starania o tymczasowe lokum.
      Uzgodnił z kierownictwem Sądu Rejonowego, ze oddział poznański wydzierżawi na
      jakiś czas dwa pomieszczenia w budynku przy ul. Chopina, gdzie mieszczą się
      wydziały grodzkie. Informacje tę potwierdził dyrektor oddziału IPN w Poznaniu.
      Ireneusz Adamski. Zapewnił przy tym, że pomieszczenia sądu oddane zostaną jeszcze
      w czerwcu. - To oczywiście tymczasowe rozwiązanie - oznajmił.

      Prezes IPN zaplanował dla województwa lubuskiego dwa etaty prokuratorskie.
      Wkrótce wskazać ma drugą osobę. Wybierze ją, podobnie, jak za pierwszym razem,
      spośród ofert, złożonych mu przez lubuskich prokuratorów.

      Lubuską delegaturę powołano oficjalnie w maju ubiegłego roku zarządzeniem prezesa
      IPN, który zaakceptował jednocześnie wskazaną przez władze miasta lokalizację -
      budynek byłego szpitala dziecięcego przy ul. Walczaka.
      Koszty adaptacji obiektu oszacowano na ok. 2.5 mln zł, łącznie z wyposażeniem
      i elektronicznym zabezpieczeniem, wyjaśnia dyr. Adamski.
      Tak wynika z przygotowanej dla prezesa opinii w sprawie przydatności budynku
      i jego warunków technicznych. Poznański IPN nie ma jednak pieniędzy i nie
      wiadomo, kiedy będzie je miał.
      - Siedzib nie maja jeszcze nawet wszystkie oddziały IPN, np. Kraków, czy Łódź.
      Część ma budynki na ukończeniu, jak Poznań, Lublin, Wrocław, Gdańsk, Białystok,
      Rzeszów. Środków brakuje na dokończenie rozpoczętych inwestycji - wyjaśnia dyr.
      Adamski. Jego oddział przenosi się aktualnie do nowej siedziby...

      Problemem nie jest jednak, jak się okazuje, tylko brak pieniędzy w tegorocznym
      budżecie IPN. Ostatnio przeciwności piętrzy przed gorzowianami także... marszałek
      Andrzej Bocheński, który nie bacząc na wcześniejsze uzgodnienia z miastem
      i wojewodą lubuskim postanowił zatrzymać dla siebie budynek przy Walczaka.
      Chce go wystawić na przetarg.
      - Decyzje co do lokalizacji IPN zapadły z końcem ubiegłego roku, zaraz po objęciu
      przeze mnie stanowiska wojewody - wyjaśnia Andrzej Korski.
      - Miasto wskazało budynek przy Walczaka, który marszałek - w rozmowie ze mną,
      obiecał przekazać.
      Na pierwsze moje pismo w tej sprawie, przypominające o "dżentelmeńskiej umowie",
      marszałek odpisat mi, że ponieważ nie wie, na co obiekt ma być przeznaczony,
      zamierza go wystawić na przetarg.
      Kiedy to było?
      - Bodajże przed miesiącem.
      Marszałek złamał obietnicę. A przecież również w ramach uzgodnień ustnych dostał
      ode mnie budynek na potrzeby Urzędu Marszałkowskiego.

      Zdaniem wojewody, budynek ten, skoro nie pełni już funkcji szpitalne, jak wtedy,
      gdy Skarb Państwa przekazał go samorządowi wojewódzkiemu, powinien być przekazany
      miastu.


      Marszałek nie zgodził się na rozmowę i swoim zwyczajem zażądał pytań na piśmie.
      - Będzie pani miała najbardziej wyczerpujące, odpowiedzi, jakich mógłby sobie
      zażyczyć dziennikarz - obiecywał.

      Jaki jest stosunek Zarządu Województwa do ulokowania w Gorzowie delegatury IPN? -
      zapytaliśmy

      - Nie leży to w naszej gestii.

      Dlaczego zarząd stwarza przeszkody w przekazaniu budynku po byłym gorzowskim
      szpitalu dziecięcym przy ul.Walczaka, mimo ubiegłorocznych uzgodnień?

      - Nie wiem o jakie uzgodnienia chodzi.

      Czy odmowa jest próbą wymuszenia zmiany decyzji prezesa IPN w sprawie utworzenia
      delegatury IPN w Gorzowie i powołania jej w Zielonej Górze?

      - Nie wiem dlaczego łączy pani sprawę przekazania budynku z IPN. Prosiłem
      wojewodę o informację, jakiemu publicznemu celowi miałby służyć obiekt przy
      ul.Walczaka. Dotychczas nie otrzymałem odpowiedzi.

      - Od kiedy to przedstawiciel rządu tłumaczy się przedstawicielowi samorządu ? -
      skomentował tę wypowiedź wojewoda Korski. Jednocześnie zaznaczył, iż jego
      wypowiedź w sprawie delegatury IPN została niewłaściwie zinterpretowana przez
      gorzowskie media.
      - Nie jestem przeciwny delegaturze. Uważam, że IPN jest potrzebny naszemu
      województwu. Temat na pewno będzie wkrótce sfinalizowany - zapewnił.

      - Co, pana zdaniem, jest powodem takiego zachowania marszałka?

      - Brakuje czasu na to, żebyśmy z marszałkiem usiedli i porozmawiali.
      Ale w najbliższych dniach to zrobimy.

      - Kto do kogo przyjedzie, przedstawiciel samorządu do przedstawiciela rządu?

      - Spotkamy się na gruncie neutralnym,

      - To znaczy?

      - U sekretarza generalnego partii.

      - To ma być neutralny grunt?

      - Okazję do rozmowy będziemy mieć podczas rzadowo-samorzadowej narady, która
      odbędzie się w środę pod Warszawą. Wtedy też powinny zapaść już jakieś ustalenia.

      - Gorzów jako jedyny w kraju nie ma jeszcze delegatury IPN.
      Nie istnieją tu żadne jej struktury - usłyszałam ostatnio w prokuraturze.
      • j24 To był obiecany tekst z Ziemi Gorzowskiej. 14.06.02, 09:00
        Pytanie do Borysa:
        - Czy zmieniła Ci się optyka?
        • borys-krakow Re: To był obiecany tekst z Ziemi Gorzowskiej. 14.06.02, 09:30
          j24 napisał(a):

          > Pytanie do Borysa:
          > - Czy zmieniła Ci się optyka?
          Moja optyka pozostaje bez zmian. To, że źle zacytowano czy przedstawiono poglądy
          Korskiego to nie kwestia wady wzroku tylko zmiany obserwowanego przedmiotu.

          Wzruszyłem się natomiast tym stwierdzeniem:
          "- Spotkamy się na gruncie neutralnym,(...) U sekretarza generalnego partii.
          (...) Okazję do rozmowy będziemy mieć podczas rzadowo-samorzadowej narady, która
          odbędzie się w środę pod Warszawą."

          Może poczekać do plenum?
          Partyjni działacze z województwa dogadują się za pośrednictwem Genseka...

          • j24 Wzruszenia :) 17.06.02, 07:58
            borys-krakow napisał(a):

            > Wzruszyłem się natomiast tym stwierdzeniem:
            > "- Spotkamy się na gruncie neutralnym,(...) U sekretarza generalnego partii.
            > (...) Okazję do rozmowy będziemy mieć podczas rzadowo-samorzadowej narady,
            > która odbędzie się w środę pod Warszawą."
            > Może poczekać do plenum?
            > Partyjni działacze z województwa dogadują się za pośrednictwem Genseka...

            Takie już dziwne to województwo.
            Bocheński mimo, iż od niedawna ma licencjat, mógłby zrobić doktorat z mieszania.
            Już ładne kilka lat miesza...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka