Dodaj do ulubionych

Kryzys w gorzowskim handlu

IP: 217.153.52.* 30.12.02, 09:08
Futro juz niech nie płascze , ma sporą ilośc slkepów w mieście i
to też jest supermarket .
Obserwuj wątek
    • j24 Kryzys wokół TESCO 30.12.02, 09:29
      Myślę, że gorzowianie wydali na zakupy w tym roku po prostu
      mniej pieniędzy, bo ich mniej mają - wiadomo bezrobocie.

      Niedźwiedzią przysługę mniejszym sklepom robią też gorzowskie
      zakłady dające pod choinkę bony do największych hipermarketów.

      Futro się broni, jeżeli uczyni to skutecznie, miasto już się nie
      podniesie... (trzeba będzie zapłacić ogromne odszkodowanie dla
      TESCO).

      Futro zrobił to czego należało się spodziewać, co zrobi "miasto"
      (radni, urząd miejski) ???
      Jeśli ograniczą się do schowania głowy w piasek to może być
      niedobrze, NSA nie ma litości...

      Trzeba próbować pójść na kompromis, pozew kupcy mogą wycofać
      w każdej chwili, władze miasta powinny informować opinię
      publiczną, co zaproponują kupcom (może obniżenie miejskich
      podatków dla sklepów o małej powierzchni?) i jaka jest ich
      (kupców) odpowiedź.

      Kompromis jest potrzebny. Przy odpowiedniej grze, "batem" na
      obie strony może być opinia publiczna (czytaj konsumenci -
      wyborcy).

      Obawiam się jednak, że "znów będzie za późno" (to z praktyki
      jak ARiMR i wszystko inne).


      ----
    • Gość: marcin Re: Kryzys w gorzowskim handlu IP: *.teleton.pl 30.12.02, 10:38
      Tu nie chodzi wcale o TESCO poniewż w tym roku koniunktóra
      sprzedaży również była zadziwająco niska pomomo szoku
      spowodowanego otwarciem marketu! W hit tak samo obtroty spadły o
      ok 30% pomimo tego że ruch jak w każde święta był b.duży! Nie ma
      co winić handlowców i markety klienci nie maja pieniędzy i to
      jest powodem braku spodziewanych zysków wszyscy sa bardziej
      oszczędni i nie wydają już tak chętnie jak w poprzednich latach!
      • Gość: Filip Re: Kryzys w gorzowskim handlu IP: *.teleton.pl 30.12.02, 11:25
        Pan Futro powinien prznieść swój interes na Białoruś. Tam mógłby
        handlować do woli. Zadaję sobie pytanie: kto tu jest dla kogo?
        Kupcy dla mieszkańców miasta, czy może odwrotnie. To mieszkańcy,
        Klienci sklepów, powinni sami wybierać, gdzie chcą robić zakupy.
        Czy w ciasnym, brudnym sklepiku osiedlowym, w sklepie pana F.,
        czy w nowoczesnym, tanim i dobrze zaopatrzonym hipermarkecie czy
        może w Biedronce przy Dworcowej. Powinny tutaj decydować jedynie
        prawa rynku - żadne tam partykularne interesy pana F.
        Mieszkańcy Gorzowa swoją obecnością w Tesco dali wyraźnie
        odpowiedź na pytanie - gdzie chcemy robić zakupy? Ludzie pokroju
        pana F. wcześniej domagali się zmian, wprowadzenia do naszego
        życia zasad gospodarki wolnorynkowej, a gdy postulowane przez
        nich zasady zaczęły obowiązywać, to zaczynają krzyczeć o swoich
        stratach. Coś za coś, szanowny panie F.
        • j24 Re: Kryzys w gorzowskim handlu 30.12.02, 11:40
          Gość portalu: Filip napisał(a):

          > Klienci sklepów, powinni sami wybierać, gdzie chcą robić zakupy.

          Salmonelka wybrała TESCO!

          > Czy w ciasnym, brudnym sklepiku osiedlowym,

          Na moim osiedlu sklepik jest czysty, pieczywo chrupiące, można do niego pójść
          latem w kapciach, a nawet kupić na krechę.

          > w sklepie pana F., czy w nowoczesnym, tanim i dobrze zaopatrzonym
          > hipermarkecie

          ... zaopatrzonym w salmonelkę
      • ula_ Re: Kryzys w gorzowskim handlu 03.01.03, 03:30
        Gość portalu: marcin napisał(a):

        > Tu nie chodzi wcale o TESCO poniewż w tym roku koniunktóra
        > sprzedaży również była zadziwająco niska pomomo szoku
        > spowodowanego otwarciem marketu! W hit tak samo obtroty spadły o
        > ok 30% pomimo tego że ruch jak w każde święta był b.duży!

        Ja jednak uważam, że chodzi właśnie o Tesco.
        W tym roku szczególnie nie miałam czasu na przedświąteczne zakupy, więc
        zmuszona byłam zaopatrzyć się w Tesco w późnych godzinach wieczornych, by nie
        powiedzieć nocnych. I tak około godz. 23 przy kasach stały jeszcze długie
        kolejki, natomiast gdy kończyłam zakupy około 1 w nocy - ruch jeszcze ciągle
        panował. Nie byłam tam jeden raz, sytuacja się powtarzała.

        Co do Hita - nie dziwi mnie, że obroty spadły. Na przykładzie swoim oraz
        znajomych, śmiem przypuszczać, że spadek obrotów Hita (i pewnie nie tylko)wiąże
        się ściśle z Tesco.
        Do tej pory, co roku, robiłam zakupy świąteczne głównie w Hicie. W tym roku
        padło na Tesco. Powody? Czy ja wiem? Pierwszy to napewno ciekawość, jak wygląda
        Tesco w Gorzowie w porównaniu do Tesco w innych miastach. Drugi powód - czynny
        całodobowo, co bardzo mi pasowało. A takich jak ja było napewno wielu.
        I gdy już tam raz trafiłam, nawet nie przyszło mi na myśl sprawdzić, do której
        godziny czynny jest Hit, oczywiste się stało, że zakupy świąteczne robię w
        Tesco (no, może bez kurczaków).

        Hit jest, prawdopodobnie, drugim pod względem obrotów hipermarketem w Gorzowie.
        Więc jeśli w Hicie obroty spadły 0 30%, to wierzę, że w innych sklepach procent
        ten był większy.

        I mimo, że generalnie nie przepadam za hipermarketami, sytuacja zmusza mnie do
        korzystania z ich usług. Niestety.
    • Gość: LITU Re: Kryzys w gorzowskim handlu IP: WAWPRX* / *.nestle.pl 30.12.02, 13:43
      Nawiązując do przedmówców i do całego tego zamieszania wokół
      tesco to chciałbym wyrazić swoją opinię na ten temat. Oczywiście
      nie da się ukryć wpływu Tesco na okoliczny handel ale trzeba
      pamiętać, że największy spadek nastąpił w innych dużych
      sklepach. Dlaczego tak uważam? Ponieważ to duże sklepy
      przyciągały bonami a tych jak wiadomo było w tym roku mniej
      (rozpożądzeniem ministra wyznaczono górną granicę wartości bonów-
      dużo niższą niż w latach ubiegłych oraz mniej zakładów
      zdecydowało się na bony) Spowodowało to brak lojalności do np.
      Hita czy Intermarche jak w latach ubiegłych. Co do sklepów w
      centrum miasta to oczywiście, że obroty będą spadały i to
      niezależnie od ilości hiperów. Trzeba pamiętać, że otwarto drogę
      łączącą manhatan ze stasica. Co ma to wspólnego z handlem? Ano
      to, że wielu gorzowian przesiadało się z autobusu na tranwaj lub
      na inne linie autobusowe robiąc przy okazji zakupy. Poza tym
      centrum się starzeje, tzn. jest więcej emerytów oraz mieszkają
      tu ludzie o niskich dochodach (kwadraT). Nie wiem czy ktokolwiek
      zadał sobie trud aby dowiedzieć się co tak słabo się sprzedaje w
      centrum. Jestem pewien, że alkohol (tesco będąc otwarte
      wyjątkowo długo przed swiętami pozwoliło zaopatrywać się
      imprezowiczą i taksówkarzom robiącym zakupy na telefon) co było
      domenom Delikatesów. Tak więc rada miasta może być z siebie
      dumna!!! Załatwiła przy okazji problem podchmielonych typków
      zaczepiających ludzi w centrum miasta. A tak przy okazji to nie
      wiem czy wiecie, ale CAL (firma badająca rynek) pokazała wzrost
      ilości sklepów małych w ujęciu rocznym Ciekawe, prawda?
      • Gość: mikeb Re: Kryzys w gorzowskim handlu IP: 57.67.141.* 30.12.02, 15:51
        Gość portalu: LITU napisał(a):

        > Nawiązując do przedmówców i do całego tego zamieszania wokół
        > tesco to chciałbym wyrazić swoją opinię na ten temat. Oczywiście
        > nie da się ukryć wpływu Tesco na okoliczny handel ale trzeba
        > pamiętać, że największy spadek nastąpił w innych dużych
        > sklepach. Dlaczego tak uważam? Ponieważ to duże sklepy
        > przyciągały bonami a tych jak wiadomo było w tym roku mniej
        > (rozpożądzeniem ministra wyznaczono górną granicę wartości bonów-
        > dużo niższą niż w latach ubiegłych oraz mniej zakładów
        > zdecydowało się na bony) Spowodowało to brak lojalności do np.
        > Hita czy Intermarche jak w latach ubiegłych. Co do sklepów w
        > centrum miasta to oczywiście, że obroty będą spadały i to
        > niezależnie od ilości hiperów. Trzeba pamiętać, że otwarto drogę
        > łączącą manhatan ze stasica. Co ma to wspólnego z handlem? Ano
        > to, że wielu gorzowian przesiadało się z autobusu na tranwaj lub
        > na inne linie autobusowe robiąc przy okazji zakupy. Poza tym
        > centrum się starzeje, tzn. jest więcej emerytów oraz mieszkają
        > tu ludzie o niskich dochodach (kwadraT). Nie wiem czy ktokolwiek
        > zadał sobie trud aby dowiedzieć się co tak słabo się sprzedaje w
        > centrum. Jestem pewien, że alkohol (tesco będąc otwarte
        > wyjątkowo długo przed swiętami pozwoliło zaopatrywać się
        > imprezowiczą i taksówkarzom robiącym zakupy na telefon) co było
        > domenom Delikatesów. Tak więc rada miasta może być z siebie
        > dumna!!! Załatwiła przy okazji problem podchmielonych typków
        > zaczepiających ludzi w centrum miasta. A tak przy okazji to nie
        > wiem czy wiecie, ale CAL (firma badająca rynek) pokazała wzrost
        > ilości sklepów małych w ujęciu rocznym Ciekawe, prawda?
        W ciągu 7 lat mego mieszkania z powrotem w Gorzowie liczba sklepów spożywczych
        w okolicy zmieniła sie z 4 na 7 (w promieniu 300 m, a nie jest to gęsta
        zabudowa). jedne padały powstawały nowe, ale wciąż są i tak po świeży, SMACZNY
        i CHRUPIĄCY chlebek kupuję po sąsiedzku a nie w hipermarkecie. Jeśli idzie o
        salmonellę to często w tych małych sklepikach nie kupiłem czegoś bo wyglądało
        podle, ale zazwyczaj to co ważne (mleko, chleb, bułki) jest świeże, choć już
        zjogurtami trzeba uważać. Jednak jedno jest ważne - juz sie nie da z małego
        sklepiku utrzymać wielopokoleniowej rodziny na wysokim poziomie. tak jest tez w
        Europie i tego sie nie da odkręcić (nawet w Nowym Roku i po wygraniu z Rada
        Miasta i Tesco)
        • darth4 Re: Kryzys w gorzowskim handlu 30.12.02, 16:51
          Gość portalu: mikeb napisał(a):
          > Jednak jedno jest ważne - juz sie nie da z małego sklepiku utrzymać
          > wielopokoleniowej rodziny na wysokim poziomie. tak jest tez w Europie i tego
          > sie nie da odkręcić (nawet w Nowym Roku i po wygraniu z Rada
          > Miasta i Tesco)

          Europa ? Czy to wyznacznik dla przyszłości gospodarki ? Trudno powiedzieć, ale
          raczej prawda przyszłości będzie leżeć pośrodku, tj. pomiędzy gospodarką USA i
          EU. A więc nie wiemy w którym kierunku pójdzie to na prawdę.

          W karierze EU dominuje model pracownika z karierą od półkowego do kierownika
          regionu sprzedaży. A więc model pracowników hipermarketów. Stąd problemy małych
          prywatnych sklepów i właścicieli. Prawo podatkowe jest ustawione pod
          hipermakety. Leży to w interesie polityki europejskiej. Wydaje się to po prostu
          socjalnie sprawiedliwe. Pan Futro jest tu na przegranej pozycji. W EU lepiej
          być urzędnikiem najlepiej eurourzędnikiem, niz właścicielem sieci sklepów jak
          Pan Futro.

          W karierze USA dominuje model od pucybuta do milionera. A więc model
          właścicieli. Stąd problemy pracowników ( krótkie urlopy, brak socjalu w pracy,
          rozwarstwienie społeczne, itp. ) Prawo podatkowe jest ustawione pod korzyść
          prywatnych właścieli. Leży to w interesie polityki USA. Stąd mówi się że
          najpierw trzeba być milionerem, a potem można reprezentować podatników. Jest to
          społecznie sprawiedliwe, bo każdy ma szansę zostać milionerem. Naprawdę :)
          Pan Futro miałby tam raj na ziemi, a każdy hipermarket byłby przez wszystkim
          partnerem Pana Futro jako najemcy, dostawcy, itd. Klienci zaś na tym
          korzystają, bo cały proces współpracuje dla klienta a nie polityki społecznej
          tworzonej przez oderwanych od codziennych trosk parlamentarzystów. W USA nie
          opłaca się być urzednikiem. Lepiej być właścicielem choćby myjni samochodów.

          Problem więc nie polega na błędnym patrzeniu tej czy innej osoby ( stąd wasze
          spory są bezprzedmiotowe ), ale na trudnej do pogodzenia próbie dopasowania
          prywatnego modelu ekonomicznego na wzór USA ( Pan Futro ), do modelu
          społecznego modelu ekonomicznego na wzór UE ( politycy miejscy i krajowi ).

          Niestety dla Pana Futro i przedsiębiorców prywatnych nie wstępujemy do NAFTA
          tylko do UE. Należy więc oczekiwać aż UE zostanie na tyle prztłoczone (
          zdominowane ) przewagą gospodarki NAFTA ( na wzór Microsoftu, Boinga. F16 też
          wygrał z 2 firmami europejskimi, amerykański GM wykupił opla i mercedesa ), aż
          zmieni swoje eurosocjalne podejście i pójdzie na kompromis z gospodarczym
          modelem reprezentowanym przez przedsiębiorców europejskich. Wówczas z małego
          prywatnego sklepu będzie można utrzymać rodzinę tak jak dzieje się to w USA.
          I tego życzę nam europejczykom :)
          • Gość: mikeb Re: Kryzys w gorzowskim handlu IP: 57.67.141.* 30.12.02, 22:02
            Niestety Pan Futro, chciałby najwyraźniej nie żeby samemu własną pracę i
            ryzykiem zdobyc swoją pozycję, ale najlepiej aby mu go dano to wszystko gotowe,
            tak jak onego czasu gorzowscy kupcy już dostawali - patrz tereny po Ursusie
            oraz hala koło dworca (po zajezdni MPK) sprzedana Biedronce
    • klin! Kryzys w odmianie nazwisk 30.12.02, 23:39
      Temat wątku jest wyjątkowo inspirujący, wobec czego dorzucam swoje trzy grosze.
      Polskie nazwiska należy odmieniać. Mówienie "o panu Futro" jest błędem
      językowym. Niestety, błąd rozpowszechnia się za sprawą m.in. dziennikarzy
      (zwłaszcza sprawozdawców sportowych), którzy nie potrafią odmieniać przez
      przypadki nazwisk zakończonych na -o. W razie wątpliwości, radzę szukać
      analogii do odmiany nazwiska powszechnie znanego malarza.

      M. Matejko, Futro, Citko, Zioło;
      D. Matejki, Futry, Citki, Zioły;
      C. Matejce, Futrze, Citce, Ziole;
      B. Matejkę, Futrę, Citkę, Ziołę;
      N. Matejką, Futrą, Citką, Ziołą;
      Mc. o Matejce, o Futrze, o Citce, o Ziole.

      A więc: nie było pana Futry, przyglądamy się panu Futrze, widzimy pana Futrę,
      kłócimy się z panem Futrą, mówimy o panu Futrze.
      • zdrowy.rozsadek Re: Kryzys w odmianie nazwisk 31.12.02, 14:25
        Klin pewnie sie uczyles od sierzanta ogrodnika, bo w kazdej dziedzinie jestes
        najmadrzejszy.
        • j24 PROTESTUJĘ !!! 31.12.02, 14:30
          zdrowy.rozsadek napisał(a):

          > Klin pewnie sie uczyles od sierzanta ogrodnika, bo w kazdej dziedzinie jestes
          > najmadrzejszy.

          Proszę nie napadać na mojego kolegę Klina, bo taboretem przez zdroworozsądkowy
          łeb przywalę :)))
          • zdrowy.rozsadek Re: PROTESTUJĘ !!! 31.12.02, 14:35
            Nikt nie napada. Klin jest prawie tak genialny jak nasz ukochany sierzant
            ogrodnik.
          • bart.q Re: PROTESTUJĘ !!! 31.12.02, 16:22
            j24 napisał:

            > Proszę nie napadać na mojego kolegę Klina

            Zostaniesz sam na forum usiłując ucywilizować kolejnego trolla...
            • zdrowy.rozsadek Re: PROTESTUJĘ !!! 31.12.02, 20:28
              No to przesada. Klina trollem bym nie nazwal, chociaz wypowiada sie nie na
              temat.
        • Gość: Filip Re: Kryzys w odmianie nazwisk IP: proxy / *.teleton.pl 01.01.03, 22:13
          Na tym forum nie można źle pisać o sierżancie-ogrodniku. To znaczy pisać
          prawdy. Koledzy sierżanta-ogrodnika zaraz straszą taboretami, wyzywaja od
          komuchów. Zdrowy rozsądek w tej materii się nie liczy.
    • aborys Niechęć do wnętrz 02.01.03, 09:49
      Co mnie zaskoczyło w Gorzowie to niechęć do wnętrz okazywana przez handlowców.
      Przed pustym i ogrzewanym Kokosem (spora przestrzeń w samym centrum, tradycje
      handlowe) - namioty z białoruskiej juty i handel na mrozie.
      Podobnie przed ex-Marago (później tam widziałem "odzieżówkę") na Chrobrego
      babcie i panowie z dekoracjami, w Marago pustki.
      Przypuszczam, że chętniej wydawałoby się pieniądze w ogrzewanym wnętrzu niż na
      mrozie.
      Dodając płacze red. db nad nieobecnością karpia oprzed Wigilią, ktoś
      nieżyczliwy mógłby stworzyć obraz niezaradnego gorzowskiego handlu.
      • zdrowy.rozsadek Re: Niechęć do wnętrz 02.01.03, 11:57
        Ciekawe, ze za komuny w Kokosie handlowano a o brudnych straganach na rynku
        nikt nie slyszal?
        • j24 Re: Niechęć do wnętrz 02.01.03, 13:08
          zdrowy.rozsadek napisał:

          > Ciekawe, ze za komuny w Kokosie handlowano a o brudnych straganach na rynku
          > nikt nie slyszal?

          No i, Drogi.Rozsądku, znów się wystawiasz :(
          Borys, gdyby mu się chciało by napisał, że owszem, handlowano wewnątrz... ale
          dłuższy czas tylko octem :)

          Dajmy odpocząć historii, komunie i in.
          • Gość: Filip Re: Niechęć do wnętrz IP: *.teleton.pl 02.01.03, 13:22
            Zachowajmy zdrowy rozsądek w ocenie minionych lat. Przez te wszystkie lata, od
            wybudowania " Kokosa " sprzedawano tam tylko ocet. To ocena j24. Tylko tyle,że
            nieprawdziwa i tendencyjna. To nie zdrowy rozsądek się wystawia, ale Ty, j24.
            Nikt Ci nie powiedział, że nadgorliwość jest gorsza od.......
            • bart.q Re: Niechęć do wnętrz 02.01.03, 14:30
              Gość portalu: Filip napisał(a):

              > To nie zdrowy rozsądek się wystawia, ale Ty, j24.
              > Nikt Ci nie powiedział, że nadgorliwość jest gorsza od.......

              W ogóle PRL to był kraj szczęścia i sprawiedliwości...
              • Gość: Filip Re: Niechęć do wnętrz IP: proxy / *.teleton.pl 02.01.03, 15:51
                Widzisz, masz problem. Coraz więcej, mimo upływającego czasu, Polaków tak
                sądzi. Chciałbyś może spotkać się z byłymi pracownikami gorzowskiego Ursusa i z
                nimi podyskutować.
                • bart.q Re: Niechęć do wnętrz 03.01.03, 14:01
                  Gość portalu: Filip napisał(a):

                  > Widzisz, masz problem. Coraz więcej, mimo upływającego czasu, Polaków tak
                  > sądzi.

                  Masz rację, jest to problem. Co gorsza coraz więcej moich rodaków popiera LPR i
                  Samoobronę. Coraz mniej łączy mnie z rodakami.
      • ula_ Re: Niechęć do wnętrz 03.01.03, 03:07
        aborys napisał:

        > Co mnie zaskoczyło w Gorzowie to niechęć do wnętrz okazywana przez handlowców.
        > Przed pustym i ogrzewanym Kokosem (spora przestrzeń w samym centrum, tradycje
        > handlowe) - namioty z białoruskiej juty i handel na mrozie.
        > Podobnie przed ex-Marago (później tam widziałem "odzieżówkę") na Chrobrego
        > babcie i panowie z dekoracjami, w Marago pustki.

        A może to nie jest niechęć do wnętrz?
        Myślę, że jest kilka powodów sprzedaży pod chmurką, lub w namiocie.
        Jednym z nich jest napewno sezonowa i krótkotrwała sprzedaż, wobec czego nie
        opłaca się wynajmować drogich stoisk w pawilonach handlowych typu "Kokos" na
        kilka - kilkanaście dni, za miejsce w namiocie, bądź kawałek chodnika płaci się
        dużo mniej.

        Ponadto, jak zauważyłeś, z ozdobami stoją również babcie, więc prawdopodobnie
        jest to ich jedna z nielicznych w roku okazja, by zarobić dodatkowy pieniądz.

        Sprzedawcy "spod chmurki" konkurują ze sklepami, w których ten sam towar jest
        droższy z oczywistych przyczyn, więc jasne jest, że przeciętnie zarabiający
        śmiertelnik woli kupić taniej, mimo, że na powietrzu lub w namiocie, gdzie
        temperatura jest minusowa. Chwila mrozu, ale kilkanaście lub kilkadziesiąt
        złotych w kieszeni.

        > Przypuszczam, że chętniej wydawałoby się pieniądze w ogrzewanym wnętrzu niż
        > na mrozie.
        Gdyby ceny w sklepach nie odbiegały od cen z "namiotów" - pewnie tak, wtedy
        większość wolałaby wejść do sklepu. Tak jednak nie jest.

        I jeszcze coś - gdy widzę ozdoby w oknach wystawowych, ozdobione miasto - "jest
        ładnie" - myślę.

        Natomiast gdy widzę, któryś już rok z kolei, rozstawiony namiot na Rynku,
        choinki, ozdoby, lampki i świąteczny pośpiech kupujących, wtedy wiem, że święta
        już blisko.
        Jak dla mnie - namiot może być.
        • j24 Re: Niechęć do spania 03.01.03, 12:57
          Dziecko Drogie, o tej porze SIĘ ŚPI, nawet jak się nie jest wzorową
          dziewczynką !

          ula_ napisała:

          > aborys napisał:
          >
          > > Co mnie zaskoczyło w Gorzowie to niechęć do wnętrz okazywana przez handlow
          > ców.
          > > Przed pustym i ogrzewanym Kokosem (spora przestrzeń w samym centrum, trady
          > cje
          > > handlowe) - namioty z białoruskiej juty i handel na mrozie.
          > > Podobnie przed ex-Marago (później tam widziałem "odzieżówkę") na Chrobrego
          >
          > > babcie i panowie z dekoracjami, w Marago pustki.
          >
          > A może to nie jest niechęć do wnętrz?
          > Myślę, że jest kilka powodów sprzedaży pod chmurką, lub w namiocie.
          > Jednym z nich jest napewno sezonowa i krótkotrwała sprzedaż, wobec czego nie
          > opłaca się wynajmować drogich stoisk w pawilonach handlowych typu "Kokos" na
          > kilka - kilkanaście dni, za miejsce w namiocie, bądź kawałek chodnika płaci
          się
          >
          > dużo mniej.
          >
          > Ponadto, jak zauważyłeś, z ozdobami stoją również babcie, więc prawdopodobnie
          > jest to ich jedna z nielicznych w roku okazja, by zarobić dodatkowy
          pieniądz.
          >
          > Sprzedawcy "spod chmurki" konkurują ze sklepami, w których ten sam towar jest
          > droższy z oczywistych przyczyn, więc jasne jest, że przeciętnie zarabiający
          > śmiertelnik woli kupić taniej, mimo, że na powietrzu lub w namiocie, gdzie
          > temperatura jest minusowa. Chwila mrozu, ale kilkanaście lub kilkadziesiąt
          > złotych w kieszeni.
          >
          > > Przypuszczam, że chętniej wydawałoby się pieniądze w ogrzewanym wnętrzu ni
          > ż
          > > na mrozie.
          > Gdyby ceny w sklepach nie odbiegały od cen z "namiotów" - pewnie tak, wtedy
          > większość wolałaby wejść do sklepu. Tak jednak nie jest.
          >
          > I jeszcze coś - gdy widzę ozdoby w oknach wystawowych, ozdobione miasto -
          "jest
          >
          > ładnie" - myślę.
          >
          > Natomiast gdy widzę, któryś już rok z kolei, rozstawiony namiot na Rynku,
          > choinki, ozdoby, lampki i świąteczny pośpiech kupujących, wtedy wiem, że
          święta
          >
          > już blisko.
          > Jak dla mnie - namiot może być.
          >
          • Gość: Pretty Re: Niechęć do spania IP: *.gorzow.cvx.ppp.tpnet.pl 03.01.03, 13:03
            Myslę, drogi Agencie, że powinieneś przyjąć na siebie szczytną misję czuwania
            na tym forum i kategorycznego odsyłania niezdyscyplinowanych i krnąbrnych
            forumowiczów do łózek!! :))) Ktoś nie śpi, by spać mógł ktoś... :)))
            Pozdrowienia!
            • j24 Re: Niechęć do spania 03.01.03, 13:14
              Gość portalu: Pretty napisał(a):

              > Myslę, drogi Agencie, że powinieneś przyjąć na siebie szczytną misję czuwania
              > na tym forum i kategorycznego odsyłania niezdyscyplinowanych i krnąbrnych
              > forumowiczów do łózek!! :))) Ktoś nie śpi, by spać mógł ktoś... :)))
              > Pozdrowienia!

              Dziękuję Ci Prettuniu, za powierzenie mi tak szczytnej funkcji.
              Pamiętaj!, majtkowie będą jeszcze pierwszymi.

              AHOY, statek nasz w okowach lodu, ale przyjdzie wiosna i wypłyniemy !
              Kobyła będzie witał chlebem i solą, a Borys stoczy z Waldim walkę o stołek
              rożnosmarza.

              www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=58&w=2890658&a=3022067
              AHOY, szable w dłoń!
            • ula_ Re: Niechęć do spania 11.01.03, 12:11
              Gość portalu: Pretty napisał(a):

              > Myslę, drogi Agencie, że powinieneś przyjąć na siebie szczytną misję czuwania
              > na tym forum i kategorycznego odsyłania niezdyscyplinowanych i krnąbrnych
              > forumowiczów do łózek!! :)))
              Pretty, żeby Agent mógł wywiązać się z powierzonej funkcji, sam musiałby nie
              spać w godzinach nocnych :)
              A wtedy pewnie smacznie chrapie :)
              > Ktoś nie śpi, by spać mógł ktoś... :)))
              Otóż to :)))
      • aborys Re: Niechęć do wnętrz 03.01.03, 10:50
        Tyle, że nie chodzi mi o analizy ekonomiczne tylko o to, że przez kilka
        tygodni handlowcy stali w średnio estetycznych (nie napisałem "brudnych"!)
        namiotach zamiast w ogrzewanym wnętrzu.
        W Kokosie rządził Społem, nie wiem, kto jest obecnie właścicielem budynku.
        Jeśli miasto, to dziwię się, że nie wpuściło straganiarzy do ogrzewanego
        wnętrza, nawet za pieniądze porównywalne z tymi płaconymi na placu.
    • klin! Re: Kryzys w gorzowskim handlu 02.01.03, 23:33
      Sierżantofobów zimoś obrodziło. Nie sądziłem, że to zakaźne.

      Komuuuuuno wróóóóóć! I czego się wydziera, nigdzie nie wyłaziłam.
      • darth4 Re: Kryzys w polskim handlu 03.01.03, 08:59
        Bardzo słusznie aborys zauważył tzw. "niechęć do wnętrz". Jednak zapewniam że
        nie jest to niechęć do wnętrz. Jest to BEZRADNOŚĆ kupców.
        Bezradność jako słowo wielowymiarowe.
        A więc brak kasy, bo my klienci jej nie mamy. W dużych miastach (
        przepraszam : w większych od Gorzowa miastach ) klienci zostawiają więcej
        pieniędzy na 1 porządny sklep niz w Gorzowie. Stąd i większa możliwość
        inwestowania. Brak kasy bo banki niechętnie udzielają kredytów. Im większe
        miasto, tym kredyty "chętniejsze". No a za tym idą klienci i to nastepna
        szprycha tego koła.
        Drugim bardzo poważnym powodem jest brak ... profesjonalnych firm wyposażenia
        wnętrz. Ten brak dotyczy Polski w ogóle. Zauważcie, że praktycznie stylowo
        czyl fajnie urządzone są wnętrza sklepów "sieciowych" ( których mało w
        Gorzowie ). A to dlatego, że po opracowaniu "dobrego wnętrza" jest ono
        powtarzane w następnych miastach.
        Brak profesjonalnych firm oferujących oświetlenie.
        Brak dekoratorów wnętrz.
        Krótko mówiąc jesteśmy za Europą nie tylko dlatego że "handlowcy" są za Europą.
        Handlowcy i przedsiębiorcy są dziś obarczami wszelkimi "koniecznościami".
        Koniecznością płacenia wysoich podatków w imieniu swoim, górnictwa, hutnictwa,
        rolników ( Ci sa CAŁKOWICIE zwolnieni z WSZELKICH podatków !!! a podobno
        wszyscy muszą płacić podatki :), szpitali ( choć chorują też rolnicy ).
        Obarczani są też koniecznością utrzymania siebie samych, w odróżnieniu od
        różnych "wyłudzaczy". Aby na to wszystko mieć sa obarczeni koniecznością
        przyciągnięcia do sklepów kupujących najlepiej poprzez wygodne i przestronne
        wnętrza. Konkurują tu z Hitami ( duża powierzchnia, ale przecież obskurna
        magazynowa ekspozycja ) i centrami handlowymi ( powierzchnie mniejsze, ale
        ładnie urządzone ).
        Niektórzy próbują więc. Wspomniany Pan Futro ma na Starym Bazarze sklep
        któremu trudnoa zarzucić brak pomysłu na wnętrze. Kałamaga aby pokazać swoją
        GORZOWSKĄ przedsiębiorczość postawił całe centrum handlowe. Trudno tu obarczyć
        go niechęcią do wnętrza ( choć jednym sie podba innym nie ). Takich przykładów
        jest więcej. Niektórzy rozpaczliwie próbują, ale im nie wychodzi ( z braku
        profesjonalistów o czym było powyżej ) jak np. Wiesiołek Centrum.
        Uzupełnieniem tej oferty mogły by być owe " atmosferowo świąteczne " namioty i
        stragany. Ale niestety w zetknięciu z mizerią gorzowskiego braku możliwości
        tworzy to zauważoną prza aborysa "TROCHĘ ROZPACZ".
        Można tylko mieć nadzieję że wraz ze wzrostem zamożności kupujących, wzrośnie
        zamożność handlowców i wzrosną ... mozliwości finansowe, a za tym zawitają
        PROFESJONALIŚCI. Wówczas może być jak w Berlinie, albo co najmniej Poznaniu. W
        mieście bedą i eleganckie sklepy i namioty, a oba rodzaje "świątecznego"
        handlu będą stanowiły uzupełnienie, a nie rozpaczliwą próbę zastawienia
        pułapek na klienta.
        ----
        Czego sobie i Wam już w Nowym Roku 2003 serdecznie życzę :)
      • Gość: Filip Re: Kryzys w gorzowskim handlu IP: *.teleton.pl 03.01.03, 12:29
        Klin - nie krzycz tak głośno. Jeszcze ktoś usłyszy. I będziesz miał kłopot.
        Wiesz przecież, że z sierżantem-ogrodnikiem nie ma żartów.
        • klin! Re: Kryzys w gorzowskim handlu 03.01.03, 13:13
          Gość portalu: Filip napisał(a):

          > Klin - nie krzycz tak głośno. Jeszcze ktoś usłyszy. I będziesz miał kłopot.

          Faktycznie. Nie daj Boże będą mnie chcieli zatrudnić w UW. I na co mi to? Mało
          mam własnych zmartwień? Dzięki za troskę. Więcej nie będę.
          • j24 Re: Kryzys w gorzowskim handlu 03.01.03, 13:17
            klin! napisał:

            >> Klin - nie krzycz tak głośno. Jeszcze ktoś usłyszy. I będziesz miał kłopot

            > Faktycznie. Nie daj Boże będą mnie chcieli zatrudnić w UW. I na co mi to?
            > Mało mam własnych zmartwień? Dzięki za troskę. Więcej nie będę.

            Klin znowu w formie :), a ja już taboretem chciałem bronić, o ja ogrodnik
            jeden :)))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka