5 miesięcy temu urodziłam córeczkę i wychodząc ze szpitala wyglądałam, jakbym
nie rodziła. W ciąży dopadła mnie cukrzyca: reżim: żadnego chleba, z owoców
tylko jabłka i grapefruity, ciasta, czekolady, kisielki itp. przestały
istnieć, soki też. Suplementacja witaminowa. Były warzywa - ale uwaga na
marchew - zawiera cukier - i dużo mięsa. Mała urodziła się zdrowa, chociaż
jako wcześniak - 36tyg i 4 dni, bo u mnie rozwinęło się zatrucie i jeszcze
kilka innych chorób. Po porodzie byłam zdana na siebie i jedzenie było
ostatnią rzeczą, o której myślałam. Teraz noszę rozmiar 38, waże 55 kg, mam
cudną córeczkę. Dietę dalej trzymam, pieczywo tylko ryżowe lub chrypkie,
czasem jakiś owocowy jogurt. Dalej żadnych słodyczy, makaronów, mącznych
rzeczy. Jedyny grzech jedzeniowy to muesli owocowe.
Przyrzekałam sobie będąc w ciąży, że kiedy tylko będę mogła, po porodzie zjem
cały czteropiętrowy tort. Teraz mogę, ale jakoś mnie nie ciągnie.
Może moje uwagi pomogą którejś mamie.
PS. Ze względu na budowę piersi miałam mało pokarmu. Samą piersią karmiłam
tylko miesiąc, przez kolejne 3 miesiące ściągałam pokarm i dodatkowo
dokarmiałam sztucznym mlekiem. Mała fajnie rośnie

POzdrawiam mamy w
nierównej walce z kilogramami.