gostka45
23.12.13, 14:36
Witam,Na początku stycznia mam 1-szą rozmowę w OŚRODKU ADOPC z psyczologiem.Boje się "żle wypaść".Jestem po odrzuceniu mnie na stworzenie rodziny zastępczej.Wiem,to moja wina,bo się nie przygotowałam.Poszłam na żywioł.WIERZYŁAM,ŻE PONIEWAŻ JESTEM DOBRYM CZŁOWIEKIEM TO DOSTANĘ POZWOLENIE NA SZKOLENIE.Nic z tego.Byłam za SZCZERA.Mówiłam co mi się nie podoba w traktowaniu dzieci przez nieodpowiedzialne rodziny biologiczne,itp.zbyt długo by o tym pisać...Adopcja to mojaOSTATNIA SZANSA na opiekę nad dzieckiem,bo w Ośrodku kwalifikującym na RODZ.ZASTĘP.mam PRZYCHLAPANE(napisałam donos do URZĘDU MIASTA na niekompetencję i stereotypowe i tendencyjne traktowanie.Teraz do rzeczy:Czy na rozmowie z psychologiem przyznać się,że nie byłam nigdy w żadnym związku?Czy uznają,że nie jestem w stanie stworzyćWIĘZI z drugim człowiekiem?I z dzieckiem też nie stworzę? Może wymyslić historyjkę,że zostałam zdradzona czy coś w tym rodzaju?Nie wiem jak lepiej?Dodam,że nie umiem kłamać i mogą się zaplątaC.Ajeżeli znów pozbawiona zostanę szansy na DZIECKO...