Zabieranie dziecka do siebie na weekendy

30.07.06, 00:43
Witajcie

nie wiem czy dobrze trafiłam z moim pytaniem/problemem ale jeżeli źle to mnie
wyslijcie gdzie indziej.
Przeczytałam niedawno w gazecie o dziewczynce w wieku moich bliźniąt,którą
porzuciła matka.Dziewczynka jest w domu dziecka w naszym mieście.
Chciałabym zabierać ją do nas na weekendy np.W jakimś stopniu również dbać o
nią-zawożąc ciuszki,żywność zabawki.Mam jednak obawy-czy wogóle pozwolą mi na
takie zabierania itp.Czy nie zrobię tym dziecku krzywdy-biorąc je do siebie
na 2 dni i później oddając spowrotem do domu dziecka?
Podpowiedzcie mi proszę -dać sobie spokój z tą sprawą czy zacząć działać?
Na dzień dzisiejszy nie wiem czy chciałabym zaadoptować dziecko.
Będę naprawdę wdzięczna za rady.
Anna
    • magasi9 Re: Zabieranie dziecka do siebie na weekendy 30.07.06, 08:57
      moim zdaniem zrobisz dziecku tylko krzywde,
      dziecku nie potrzebne sa ciuszki itp. tylko milosc 24 godziny na dobe, kazdego
      dnia
      • delfina30 Re: Zabieranie dziecka do siebie na weekendy 30.07.06, 12:05
        magasi9 ma rację, dziecko potrzebuje miłości mamy i taty, a nie ciuszków i
        zabawek. Ja również uważam że zrobisz dziewczynce krzywdę i nie potrzebnie
        wzbudzisz w niej nadzieję na normalny dom z mamą i tatą.
    • mama_blizniakow Re: Zabieranie dziecka do siebie na weekendy 30.07.06, 18:15
      dziękuję za Wasze wypowiedzi.
      Doskonale wiem że ciuszki czy zabawki nie zastapią dziecku tego co
      najważniejsze-miłości.Napisałam jednak o wspieraniu małej w te właśnie rzeczy
      ponieważ w artykule było napisane że dziewczynka została zostawiona przez mamę
      w tym w czm stała.
      Nie mogę niestety póki co zabrać małej do siebie "na stałe",dać jej miłość 24
      godziny na dobę jak piszecie.Jedyne co mogę na dzień dzisiejszy to zabierać
      ją do siebie na weekendy,święta.
      Czytając Wasze wypowiedzi zrezygnuję raczej aby nie robić dziecku nadziei i
      jeszcze większej krzywdy.
      Dziękuję raz jeszcze za porady
      Pozdrawiam
      Anna
      • mamakasia40 Re: Zabieranie dziecka do siebie na weekendy 30.07.06, 22:21
        moim zdaniem powinnaś porozmawiać z psychologiem zatrudnionym w tym domu
        dziecka
    • marijohanna Re: Zabieranie dziecka do siebie na weekendy 30.07.06, 21:46
      mama_blizniakow napisała:


      > Na dzień dzisiejszy nie wiem czy chciałabym zaadoptować dziecko.

      a rozwazasz taka mozliowsc??
      co do pytania, to uwazam, ze nie zrobisz dziecku krzywdy, jesli sie nim zajmiesz
      chocby tylko w weekendy. oczywiscie wszystko zalezy od dziecka. moze porozmawiaj
      z wychowawczynia??
      • kiwwinka to nie jest zły pomysł 31.07.06, 07:45
        Witam
        mama_blixniaków niekoniecznie wyrządzi krzywdę temu dziecku zabierając ją na
        weekendy czyli będąc rodziną zaprzyjaźnioną,
        wszystko zależy od wieku dziecka, jego potrzeb i odpowiedzialności mamy_blizniaków,
        wiem z doświadczenia że starsze dzieci z DD bardzo potrzebują mieć kogoś dla
        siebie, na kogo mogą liczyc, jeśli dziewczynka jest za mała na zabieranie można
        przecieżją odwiedzac w DD,bawic się z nią i nie jest to na pewno dla nic niczym
        złym posiadanie własnej cioci,
        My z mężem odwiedzamy teraz 5 latka, chcemy co prawda zabrac go na stale i
        sprawa juz jest w sadzie ale się przeciąga, dziecko nic nie wie o tym, lubi nas,
        czeka na odwiedziny i na pewno jest to dla niego korzystne, wcześniej przez
        blisko rok zabieraliśmy do siebie na weekendy dziewczynkę, która jest już naszą
        córeczką i bardzo się cieszyła z tych przyjazdów.
        Mamo_blizniaków przemyśl jeszcze raz czy nie odwiedzac choc tej opuszczonej
        dziewczynki aby czuła że dla kogoś jest bardzo ważna...dzieci tego potrzebują
        ale najpierw również radzę porozmawiac z Dyrektorem DD i psychologiem,
        decydując się na taki krok trzeba uważac by nie zawieść dziecka, być słownym i
        jeśli sie coś obieca to choćby było trzęsienie ziemi trzeba dziecko odwiedzic.

        Forum rodzin zastępczych zaprasza: forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=26501
        • liliowy.motylek Re: to nie jest zły pomysł 26.08.06, 17:50
          Pomyślałam dokładnie o tym samym co kiwwinka.
          Pamiętam moją rozmowę, dawno temu z jedną z moich koleżanek, studiującą w
          Krakowie…ja wtedy studiowałam w Toruniu. Ona wraz ze swoją przyjaciółka
          chodziły do jednego z krakowskich Domów Dziecka w odwiedziny do 2 dziewczynek-
          nastolatek- tak 11-13lat.
          Wiedziałam, że są z poza Krakowa i prawdopodobnie po skończeniu studiów wyjadą
          (studiowały arabistykę- i były naprawdę świetnymi studentkami). Spytałam wiec
          ją – czy to ma sens- pochodzą do tych dzieci 2 lata a potem znikną z ich życia(
          wiem, że bywały tam chyba raz w tyg. na 2 godziny- a potem nawet dostawały
          zgody na zabieranie ich na, kilka godzin na miasto z czasem nawet na weekendy).
          Usłyszałam wtedy:-
          „To co, w takim razie lepiej jest od razu zrezygnować…i nic nie robić…???A skąd
          wiesz czy dla tych dzieci, te 2 lata nie będą naprawdę jakimś wyjątkowym
          czasem w ich życiu…który wniesie tak dużo,że coś się potem wydarzy… Poza
          tym….skąd możemy wiedzieć będąc tam dziś…co się z nami stanie za dwa lata…może
          tu zostaniemy…może sytuacja jakoś tak się rozwinie…że sami będziemy zaskoczeni…
          Dziś, wiemy, że chcemy coś z siebie dać tym dziewczynkom, dla nich ważne jest
          to, że raz w tyg. przychodzi tylko do nich ktoś, kto pomoże im w lekcjach, i
          posłucha ich sercowych sekretów”
          Od tej rozmowy minęło wiele lat…a ja nie potrafię zapomnieć o tym, co mi wtedy
          powiedziała… i wiem, że to naprawdę miło sens…Dla tych dwóch dziewczynek na
          pewno.
    • mircea Re: Zabieranie dziecka do siebie na weekendy 04.09.06, 10:53
      Warto zabierać dzieci do siebie - pokazać im lepsze, jasniejsze strony życia.
      Rodziny zaprzyjazione wcale nie muszą nosić się z zamiarem adopcji - po prostu
      są "ciociami i wujkami", którzy odwiedzają maluchy i zabierają je do siebie. I w
      normalnych rodzinach tak bywa, że ciocie i wujkowie są np. bardziej zamożni od
      rodziców i fundują dzieciakom np. wakacje zabierając je do siebie.

      Ważne, żeby dziecko od poczatku wiedziało, że to tylko na takich zasadach się
      opiera, żeby nie robić dziecku niepotrzebnych nadziei. Do tego potrzebna byłaby
      rozmowa z psychologiem, który oceni predyspozycje dziecka, ale również i Wasze.
      • ewkos74 To dobry pomysł,ale..... 15.09.06, 12:05
        Myślę,że dużo zależy od dziecka....
        Są dzieci,które kwitną mając tą S W O J Ą ciocię i wystarczają dziecku te
        odwiedziny....
        Moja koleżanka studiując w Krakowie odwiedzała właśnie jeden z DD i odrabiała z
        dziećmi lekcje,zaprzyjaźniła się z 6 letnią dziewczynką,trwało to rok, a
        dziecko zadawało jej pytania:CIOCIU KOCHASZ MNIE?? tak Aga odpowiadała :TO JAK
        MNIE KOCHASZ TO WEŹ MNIE DO SIEBIE Aga:nie mogę,nie mam swojego domku itd.
        DZiecko:JAK BYŚ MNIE KOCHAŁA TO BYŚ MNIE WZIĘŁA-z żalem. Wiem z
        doświadczenia,że bez względu na wiek każde dziecko w DD marzy o normalnym domu,
        żeby je ktoś pokochał i wziął do siebie. Ja akurat tak zrobiłam i dałam dom 2
        siostrom.....
        Ale nie każdy tak może, więc jeśli dziecko psychicznie wzrośnie przy ukochanej
        cioci,która odwiedza je tylko w wekendy to czemu nie.....ale nie każde dziecko
        potrafi zrozumieć dlaczego tak jest....
    • arnikaarnika Re: Zabieranie dziecka do siebie na weekendy 17.09.06, 04:14
      Przyjaźń z nastoletnim dzieckiem 10 -18 lat jest jak najbardziej na miejscu i
      może przynieść dziecku i opiekunce same dobre doświadczenia ,dziecko wie że ma
      przyjaciółkę i ma na kogo liczyć , opiekunka zaspokaja sobie jakieś tam
      potrzeby (instynkt macieżyński, brak akceptacji ze strony rówieśników,czy
      kompensując sobie brak młodszego rodzeństwa w dzieciństwie - to bez znaczenia)
      Natomiast bezdenną głupotą jest branie małej kilkuletniej "sierotki" tak
      mniej więcej do 10 roku zycia (bo różny jest rozwój emocjonalny dzieci) na
      święta, wycieczki vzyli mniej więcej to o czym myśli autorka wątku . To skrajna
      dulszczyzna i przejaw drobnomieszczaństwa "weamę sobie sierotkę na wekkend
      pokażę jej swój dom przewiozę swoją nową toyotą Yaris niech zachwyci się jak
      normalni ludzie mogą żyć" to jest zakamuflowana chęć poczycie się naprawdę
      szczęśliwą ,bogatą,nobliwą. To tylko pozornie służy dziecku ,przedewszystkim
      służy osobie obdarowującej . Małe dziecko potrzebuje stałego silnego kontaktu
      emocjonalnego a nie chuśtawki: dom dziecka - dom cioci - dom dziecka- dom
      cioci ,dziś cię kocham -jutro oddaję. Dzieci z domów dziecka nie potrzebują
      ubranek, wycieczek ,zabawek - potrzebują człowieka który je bezterminowo i
      bezwarunkowo pokocha .
      Trzeba nie mieć za grosz wyobraźni jeśli liczy się na to że weźmie się na
      wekkend sierotkę da się jej zakosztować prawdziwej rodziny a w niedzielę
      wieczorem odwiezie się ją do domu dziecka ,do znęcających się starszaków,do
      kolonijnych sal a sierotka dygnie pięknie i powie :dziękuję ci droga ciociu że
      pokazałaś mi swój piękny dom ,męża i dzieci dziękuję ci za te piękną zabawkę
      jaką mnie obdarowałaś ach jaka jesteś szlachetna i dobra ciociu ,idę więc i
      poczekam grzecznie kiedy znowu zechcesz się mną dowartościować .
      Ludzka głupota jest porażająca .

      Wszystkie domy dziecka popwinno się natychmiast zlikwidować.
      • kiwwinka Re: Zabieranie dziecka do siebie na weekendy 20.09.06, 09:44
        arnikaarnika napisała:

        (...)...a sierotka dygnie pięknie i powie :dziękuję ci droga ciociu że
        >
        > pokazałaś mi swój piękny dom ,męża i dzieci dziękuję ci za te piękną zabawkę
        > jaką mnie obdarowałaś ach jaka jesteś szlachetna i dobra ciociu ,idę więc i
        > poczekam grzecznie kiedy znowu zechcesz się mną dowartościować .
        > Ludzka głupota jest porażająca .
        >
        > Wszystkie domy dziecka popwinno się natychmiast zlikwidować.

        Owszem , ja również marzę o tym aby nie było Domów Dziecka...ale jest to
        nierealne, gdzie w takim razie umieścisz ok. 17 tyś dzieci??...

        maluchy znajdują domy ale brutalna prawda jest taka że dzieci starsze niż 8-10
        lat zostają w DD do pełnoletnościsad
        trzeba dużo mądrości i wrażliwości aby odwiedzanie i zabieranie dziecka z DD do
        naszego "pięknego" życia nie było właśnie takim zaspokajaniem swoich
        egoistycznych pragnień i spełnianiem dobrego uczynku uspokajającego sumienie i
        dającego nam uczucieo naszej wspaniałomyślnej szlachetności.

        Dając cząstę siebie dziecku, swojego czasu i uwagi a nie tylko materialnych dóbr
        dajemy im ziarno na przyszłość i świadomośc że dla kogoś są ważne, to bardzo
        dużo i na pewno ma wpływ na przyszłośc dziecka i kształtowanie sie jego charakteru.
        • magasi9 Re: Zabieranie dziecka do siebie na weekendy 21.09.06, 07:39
          w kraju w ktorym ja mieszkam nie ma domow dziecka
          ale
          jest dobrze rozwinieta instytuacja rodziny zastepczej (i dostaje sie na dziecko
          pieniadze)
          jest legalna aborcja
          i sa tez badania penetralne dla prawie kazdej pacjentki
          moze to straszne co napisze, bo mnie to osobiscie przerazilo (czytalam jeden
          artykul) ale po wykryciu wady, na urodzenie dziecka niepelnosprawnego decyduje
          sie tutaj 0,3 % kobiet


          • arnikaarnika Re: Zabieranie dziecka do siebie na weekendy 23.09.06, 12:43
            Sposób na zlikwidowanie domów dziecka jest banalnie prosty i mozliwy do
            przeprowadzenia w ciągu ok.1 roku.

            Miesięczny koszt utrzymania dziecka w Domu dziecka to kwota średnio 3500 zł .W
            rodzinnym domu dziecka 800 zł . Dajmy rodzicom którzy stworzą rodzinne domy
            dziecka po 3500 zł na dziecko niech rodzinne domy dziecka nie będą składały
            się z więcej niż 3 dzieci . Rodzina taka będzie miała 10 500 zł
            miesięcznie ,starczy na życie ,wynajęcie odpowiedniego mieszkania, opiekę
            psychologiczną i wszelkie wydatki.
            Tysiące odpowiednich i odpowiedzialnych ludzi zdecyduje się na taką pracę .
            Proste jak drut .
            • arnikaarnika Re: Zabieranie dziecka do siebie na weekendy 23.09.06, 12:47
              Przeciwni takiemu rozwiązaniu są sępy czyli 18 tysięcy pracowników domów
              dziecka to wredne lobby które nie chce wypuścić dobrze płatnych posad z rąk.
              Wiem co mówie pochodzę z rodziny w której 3 osoby były pracownikami domów
              dziecka i p[ogotowia opiekuńczego - nawet nie wyobrażacie sobie co dzieje się z
              dziećmi w domach dziecka - to horror , bicie ,znęcania psychiczne ,często
              wykożystywanie seksualne jednych dzieci przez drugie starsze i wychowawcy
              zamknięci w swoich pokojach godzinami plotkujący i pijący kawę ...szkoda gadać
              • sion2 Re: Zabieranie dziecka do siebie na weekendy 06.11.06, 21:24
                Moja ciocia juz 14 lat temu stala sie taką rodzina zaprzyjaxniona dla chlopca
                ktory mial wtedy 5 lat, zabierala go do domu - dom tzw otwarty w ktorym zawsze
                bylo pelno ludzi, sama miala 3 dzieci juz doroslych wtedy i wnuki w wieku
                Pawla - na weekendy, na swieta, na cale wakacje. Na poczatku chlopiec xle
                znosil oddawanie do DD, mial nerwowe tiki od niedzieli poludnia i przykro bylo
                patrzec, po kilku miesiacach zas przyzwyczail sie i zaakceptowal ze nie bedzie
                zaadopotowany ale ze jesli chce moze spedzac w tej rodzinie prawie kazdy
                weekend, ferie, uczestniczyc w kazdym wiekszym wydarzeniu rodzinnym typu slub i
                cale wakacje byc u "babci". Chlopiec byl z ciazy alkoholowej, mial duze
                opóźnienie umyslowe ale nie na zasadzie niedorozwoju tylko zaniedbania, ubogie
                slownictwo itd. W DD zachowywal sie bardzo źle, u cioci byl aniolkiem, raz gdy
                namowiony przez straszych kolegow z DD wyniosl cos z domu cioci i sie wydalo,
                tak strasznie tego zalowal i bal sie ze starci ciocie ze musieli mu dawac
                srodki uspokajace a mial 12 lat, ciocia mu przebaczyla, obiecal ze nigdy tego
                nie zrobi wiecej i rzezcywiscie nie zrobil. Caly czas ciocia wspierala jego
                nauke, chlopiec w goimnazjum nawet dobre oceny zaczal dostawac specjalnie "dla
                cioci", wszyscy psychologowie podkreslali ze ciocia stala sie dla niego waznym
                autorytetem.

                uwazam ze zabieranie dziecka tylko na weekendy i swieta jesli dziecko bedzie w
                stanie zrozumiec ze nie zostanie zaadoptowane - ma sens

                nie ma sencu wg mnie branie dziecka mniej niz 5-letniego, gdyz maluszek bedzie
                tylko przezywal straszny dramat za kazdym "oddaniem"
Pełna wersja