wiu
07.09.06, 15:13
Takim minusem jest obawa, wcale nie pozbawiona słuszności, że "nie zostaniemy
uznani za odpowiednich kandydatów na rodziców adopcyjnych". W wolnym
tłumaczeniu: przy dziecku biologicznym nikt nie sprawdza, "czy sie nadajemy".
Pomijając rzeczy typu status materialny, zawodowy czy staz małżeński - zawsze
pozostaje jeszcze kwestia PSYCHIKI...
Gdzies przeczytałam nastepujący fragment: "...Kandydaci na rodziców
zastępczych i adopcyjnych poddani są bardzo dokładnej selekcji. Nie wystarczą
odpowiednie warunki materialne, niekaralność i dobra opinia. Trzeba przejść
testy psychologiczne i specjalne szkolenie pedagogiczne. Cała procedura trwa
kilka miesięcy. Pozwala wykluczyć ludzi przypadkowych i nieodpowiednich..."
Wiem, że to konieczne, to całe sprawdzanie, ale ...