bliżnięta do adopcji

18.03.07, 19:48
jestem obecnie w 20 tyg ciąży blizniaczej z żonatym mężczyzną moja
sytuacja jest bardzo trudna , nie mam mieszkania [mieszkam z byłym
mężem i córką w jego mieszkaniu ] nie moge tez liczyc na pomoc ojca
dziecka , jestem coraz bardziej skłonna ku oddaniu dzieci do adopcji ,
chce żeby wychowywały się razem , nie mogę im zapewnić prawie nic , po
macieżyńskim zostabym bez środków do życia , nie moge liczyc na niczyja
pomoc , to bardzo trudna decyzja która jednak w moim przypadku jest
jedynym rozwiązaiem , dzieci urodzą się w lipcu lub na początku sierpnia
jednak prawdopodobieństwo problemów zdrowotnych u bliżniąt zwrasta , osoba
chcąca zaadoptowac moje dzieci musi zdawać sobie z tego sprawę ,
bliżnieta to nie tylko podwójna radość ale i podwójne problmy ,
proszę o przemyślane odpowiedzi
    • leli1 Re: bliżnięta do adopcji 19.03.07, 08:35
      Pomyśl, czy nie byłoby dobrym rozwiązaniem udac sie do Osrodka Adopcyjnego w Twoim miescie. Osrodki pomagają mogą pomóc kobiecie w ciąży oraz znalezc rodzinę dla Twoich dzieci. Pisząc ogłoszenie w internecie trafiasz na przypadkowych ludzi, jak wśród nich wybrać właściwych?
      Pozdrawiam i trzymam kciuki aby wszystko ułożyło się pomyślnie, zwłaszcza ze zdrowiem maluchów.
      • ariadna14 Re: bliżnięta do adopcji 19.03.07, 13:42
        Moja koleżanka niedawno adoptowała bliźniaki. Wiem, że matka urodziła je w
        szpitalu i od razu zrzekła się praw rodzicielskich. A dalej, to już chyba
        szpital załatwia sprawy z najbliższym ośrodkiem adopcyjnym. Może to będzie
        najlepsze rozwiązanie? Wtedy możesz być pewna, że znajdą kochających rodziców,
        którzy od dawna czekają na to szczęście jakim są dzieci.Wierzę, że to musi być
        dla Ciebie trudna sprawa i życzę podjęcia właściwej decyzji.
        • neuroluna Re: bliżnięta do adopcji 19.03.07, 14:17
          niechcę aby decyzję o tym komu przyznac moje dzieci podejmowali
          urzędnicy , chcę wiedzieć cos o rodzinie do której trafia moje
          dzieci ,niechodzi mi o żadną pomoc materjalną , dbam o ta ciążę jak moge ,
          reguralnie odwiedzam ginekologa biorę szczelke zalecane przez niego leki
          i witaminy , rzuciłam palenie , zdając sobie sprawę że niemoge zapewnić tym
          dzieciom godziwych warunków ,niechcę skazywać ich ani mojej córki na
          tułaczkę , ciężko pogodzić mi sie z sytuacja że muszę je oddać alatego
          chcę choc wiedziec gdzie trafią
          • calama Re: bliżnięta do adopcji 19.03.07, 14:40
            a skąd jesteś?
            • neuroluna Re: bliżnięta do adopcji 19.03.07, 15:36
              jestem z wrocławia , ale biorę pod uwagę równiez możliwośc adopcji
              zagranicznej
              • kasiapfk Re: bliżnięta do adopcji 19.03.07, 16:02
                neuroluna, a czy Ty jesteś w stanie sprawdzić do JAKIEJ rodziny trafią dzieci?
                CZy posiadasz odpowiednie narzędzia diagnostyczne/albo umiesz poznać lkudzi?
                Spróbuj moze jednak udać się do oao i nie daj sobie wmówić,że nie ma w nich
                ludzi otwartych na adopcję ze wskazaniem. Wtedy będzie to para zdiagnozowana a
                Ty będziesz wiedzić, gdzie trafią dzieci.
                • neuroluna Re: bliżnięta do adopcji 19.03.07, 16:04
                  na czym dokładnie polega adopcja ze wskazaniem?
                  • annakate Re: bliżnięta do adopcji 19.03.07, 16:26
                    Na tym, że wyrażasz zgodę na adpocje swoich dzieci przez państwa Iksińskich a
                    nie przez "rodzinę wskazaną przez ośrodek adopcyjny". W skutkach nie ma róznicy.
                    Pamiętaj, że osrodki diagnozuja chętnych do adopcji pod względem
                    psychologicznym, sprawdzają czy byli karani, stan zdrowia, sytuację materialną.
                    Mają doświadczenie w tych procedurach. Jak chcesz to sprawdzić "chałupniczo"?
                    • neuroluna Re: bliżnięta do adopcji 19.03.07, 16:38
                      cz esto w ośrodkach są poprostu bezduszne procedury , osrodki niechętnie
                      zgadzaja sie na adopcję ze wskazaniem , chcę żeby dzieci trafiły do
                      rodziny wybranej przezemnie , chcę poznać ta rodzinę zanim zgodze sie na
                      adopcję
                      • gabi683 Re: bliżnięta do adopcji 19.03.07, 16:45
                        słuchaj to nie tak pomaglm mojej kolzance w załatwilm jej osrodek.Gdzie mial
                        wsparcie i pomoc psychologa.I powiem Ci ze bylm przy takich rozmowach i nie
                        moge powiedzieć ze ktos byl w osrodku dla niej bezduszny.Nie oceniaj nie
                        wiesz .Zreszta jesli jestes mezatka nie bedzie tak latwo .
                        a)musisz podac meza o zprzeczenie ojcostwa oczywiscie po porodzie Osrodek
                        pomoze Ci w tym .
                        Rodzisz dziecko i w szpitalu zrzekasz sie praw do niego .
                        Po 6 tygodniach zekasz sie w sadzie ,jestes mezata wiec dzieci automatycznie
                        dostana nazwisko meza po to włsnie jest zaprzecznie ojcostwa .W kazdej z tych
                        spraw osirodek Ci pomoze ,pomoga wybrac szpital gdzie bedziesz moghla sie
                        godnie czuc to bardzo wazne .Poztym w osrodku sa ludzie sprawdzeni i odpowiedni
                        do adopcji ,a ze wskazaniem nigdy nie wiadomo na kogo trafisz.
                        • neuroluna Re: bliżnięta do adopcji 19.03.07, 17:23
                          nie zgodzę się na oddanie dzieci przez ośrodek adopcyjny ''niewiadomo
                          gdzie '' zreszta niemam zaufania do tej instytucji , chcę żeby dzieci za
                          moja zgoda odrazu trafiły do kochającego domu a nie czekały w ośrodku
                          adopcyjnym
                          • kasiapfk Re: bliżnięta do adopcji 19.03.07, 20:19
                            Ależ są oao (np Wrocław) gdzie dzieci 2-3 dniowe mają już nowych rodziców! Nie
                            rozumiem doprawdy nieufnosci do wszystkich oao. Fakt, są okropne, ale są i
                            ludzkie. Dzieci nie czekają w oao - bo oao nie mają warunków! Dzieci zwykle
                            czekają w szpitalach, domach małego dziecka, na oddziałach preadopcyjnych, w
                            pogotowiach opiekuńczych (rodziny zajmujące się interwencyjną opieką nad
                            dziećmi), placówkach preadopcyjnych.
                            Dzieci z adopcji ze wskazaniem trafiają od razu do rodziców (najpierw
                            pełniących rolę rodziny zastępczej, potem po zrzeczeniu i sprawie w sądzie -
                            adopcyjnej)
                            W twoim przypadku: małżeństwo, są możliwe 2 drogi:
                            1. poznajesz rodzinę przed porodem. Rodzisz, dzieci po wyjściu ze szpitala
                            trafiają do rodziny-piszesz oświadczenie,ze dzieci mają przebywać u państwa XX.
                            po upłynięciu 42 dni od porodu i ty i twój mąz zrzekacie się przez Sądem
                            2. początek podobny, ale: mąz nie jest uprzejmy i niestety nie zrzeknie się,
                            wnosisz o zaprzeczenie ojcostwa (postępowanie trwa mniej więcej 4-5 tyg-tyle
                            trzeba by był wynik badań genetycznych - za ktore się płaci-sąd różnie obciąża,
                            ale też i w szczególnych sytuacjach zwalnia z opłat). Po zprzeczeniu dzieci
                            mają nowe akty urodzenia z twoim nazwiskiem i imieniem ojca nadanym z urzędu.
                            potem możliwe jest zrzeczenie (po uprawomocnieniu) i dzieci moga byc
                            adoptowane. Oczywiście prze cały czas dzieci moga przebywać u przyszłych
                            rodziców.
                            Przyznasz sama,ze to jest w porządku i dla dzieci i dla ciebie.
                            Mam wrażenie,ze nie masz pojęcia o możliwościach, które masz i dlatego bierzesz
                            pod uwagę wyłącznie te złe. Jeśli jeszcze kalina się z toba kontaktowała, to
                            rozumiem twój strach. Pamiętaj jednak,ze nie obowiązuje żadna rejonizacja oao.
                            Możesz zadzwonić do wielu w kraju - w którymś spotkasz na pewno ludzi, ci
                            odpowiadających.
                            Przyznam,że ja sama nie wyobrażam sobie bym zatrudniła choćby opiekunkę bez
                            żadnych referencji, opinii czy badan (np krwi), nie mówiąc o rodzicach dla
                            moich dzieci.
                            Z dużym prawdopodobieństwem zakładam, że nie jesteś psychologiem z
                            doświadczeniem, nie potrafisz zdiagnozować zaburzeń psychicznych, które nie są
                            widoczne na pierwszy rzut oka. Nie masz wystarczająco czasu i sił by
                            przeprowadzić taką diagnozę.
                            No i pozostaje sąd: chcesz czy nie i tak w świetle obowiązujących (od niedawna)
                            przepisów Twoje dzieci muszą byćź zakwalifikowane do adopcji przez oao. Taka
                            ustawa. Zatem kontakt z oao i tak będzie. Twój wybór - to z którym. Jeśli nie
                            wybierzesz - sąd zrobi to za ciebie.
                            Walcz o adopcję ze wskazaniem za pośrednictwem oao. To najlepsze wyjście:
                            rodzice przebadani, ty spokojna, bo wiesz do kogo dzieci trafią.
                            Tylko w tym przypadku odpada raczej gratyfikacja finansowa.
                            Jeśli trafisz na ludzi spoza oao - być moze i tak nie będziesz mieć wpłwu na to
                            co dzieje się z dziećmi. Oczywiście nie wszyscy, nie generalizuję, ale są i
                            tacy, któzy dobrych zamiaró nie mają. Takie życie. Dzisiaj nie tak trudno
                            zniknąc, nie tylko w kraju. Wyjechać za granicę i "wsiąknąć" też nie problem.
                            Powodzenia.
                            PRzemyśl dobrze sprawę. Skontaktuj isę z wieloma oao. W wielu dostaniesz jakąś
                            pomoc. CZęść pewnie nie spełni twoich oczekiwań. Ale próbować zawsze warto. To
                            o twoje dzieci chodzi. A nie o twoje przekonania. Bo tak należy rozumieć ideę
                            adocji. Jest dla dzieci. Nie dla dorosłych.
                            adresu oao masz na: www.niechcianaciaza.pl
                            • kalina1 Re: bliżnięta do adopcji 19.03.07, 21:27
                              "Jeśli jeszcze kalina się z toba kontaktowała, to
                              rozumiem twój strach "
                              jeszcze nie ...ciekawe jest to co piszesz ??,to chyba naturalne że matki chcą
                              wiedzieć jakich rodzicow bedzie miało ich dziecko , i wcale nie jestem im do
                              tego potrzebna , chyba że takie matki traktuje się jak inkubatory bez uczuć ..

                              " co dzieje się z dziećmi. Oczywiście nie wszyscy, nie generalizuję, ale są i
                              > tacy, któzy dobrych zamiaró nie mają. Takie życie. Dzisiaj nie tak trudno
                              > zniknąc, nie tylko w kraju. Wyjechać za granicę i "wsiąknąć" też nie problem "

                              a to jest ciekawe ????? bo chyba nikt po adopcji nie ma obowiązku kontaktu z
                              osrodkiem i też może zniknąć zagranicą i też niewiadomo w jakich celach ,
                              i nie ma zadnych gwarancji ze adopcja przez ośrodek będzie lepsza ....
                              choć ja jestem za , żeby to instytucje takie jak ośrodki zajmowały się
                              adopcjami ze wskazaniem [ tak jak w niemczech]....

                              • kalina1 Re: bliżnięta do adopcji 19.03.07, 21:30
                                neuroluna ....
                                jesli chcesz wyjasnie Ci wszystko co wiem na temat adopcji ze
                                wskazaniem ,będziesz mogła też porozmawiać z innnymi matkami ktore odddały
                                dzieci , i z rodzicami adopcyjnymi ktorzy adoptowali ze wskazaniem .
                                wysłałam Ci wiadomość .
                                • annakate Re: bliżnięta do adopcji 19.03.07, 22:38
                                  Nie bezduszne procedury tylko konkretne zobiektywizowane procedury. Czy
                                  wolałabyc bazowac tylko na uczuciach i stwierdzić, że pani iks tak słodko na
                                  dzieci patrzy a pan bezkonkurencyjnie udaje krówkę? Wiem, troche ironizuję, ale
                                  pewnych rzeczy nie załatwia sie na zywioł. Co Ci szkodzi iśc do osrodka i
                                  zorientować sie jak sie sprawy mają? Przecież nie aresztują Cie tam, nie zabiora
                                  dzieci siłą.
Pełna wersja