Drażni mnie to Allegro, oj drażni coraz bardziej

I kupujący również

Wystawiłam na licytacje promowaną (20zł) pewną rzecz, sprzedała się za 150 zł., klient zapłacił, przedmiot otrzymał, do przedmiotu nie miał zastrzeżeń, ale z innych względów, o których nie chce mi się tu rozpisywać, poprosił o zwrot! Na początku byłam przeciwna, podałam wszystko na aukcji więc o co kamann? Mógł sobie wyliczyć/przemysleć! Ja się na zwrot godzić nie musiałam, ale jak sie ma miękkkie serce, to trzeba mieć twardą d.....

Klient, a raczej kientka, sama zaproponowała, ze jak odeśle przedmiot to mogę się ubiegać o zwrot prowizji, ze ona nie bedzie miała nic przeciwko, bo nie ma żadnych ostrzeżeń od Allegro! Głupia, zgodziłam się, wiedziałam, ze przedmiot po raz drugi sprzeda sie bez problemu, więc się zgodziłam :] Wystapiłam o zwrot prowizji i co widzę 7,50 zwrotu, a gdzie kuźwa 20 !!! Nie wiem, nie rozumiem ich polityki, jedna aukcja, jeden kupujący koszt wystawienia 20 zł, tranzakcja NIEZALICZONA, więc powinni zwrócić całość, a nie tylko 5% prow. od sprzedaży... żesz, cholerni monopoliści! I takim oto sposobem, pozostały mi dwa wyjścia: 1.wystawić przedmiot ponownie (promowany) i sprzedac go znowu za około 150 zł (-40zł te całe promowania i prowzja czyli w sumie za ok. 100) 2.bądz bez promowania i jak dobrze pójdzie sprzedac za ok. 100 -150 zł. (-20 zł które wpadło w czarną dziurę i + prowizja od sprzed.)! No wszędzie daję wykrzykniki, bo nie mogę

! Regulamin, regulaminem, ale nie zmienia to faktu, ze Allegro jest zbrodniarzem w ''białych rękawiczkach'' i tyle......