Dodaj do ulubionych

Wątek marudny.

14.11.05, 11:00
Co myślicie o takim wątku? Teraz szczególnie w ciąży (przynajmniej mnie)
wszystko bardziej denerwuje. A taki watek przydałby się, można tu by
wszystkie denerwujące (choć pewnie niektóre błahe rzeczy) opisać, a może
przez to będzie lepiej na duszy. Lepiej bo zamiast dusić w sobie, wszystkie
żale przelejemy na ten wątek.
To ja zaczynam pierwsza..... Od rana nie chodzi nam internet w pracy – no
mamy go w kratkę.... A internet jest mi potrzebny do pracy, ale również do
tego, aby zobaczyć co nowego słychać u ciężarówek – a tu masz ci los.... Nie
jest mi dane. Mało dziś spałam, 5 godzin, tak strasznie spać mi się chce, tym
bardziej, iż nie odpoczęłam przez te 3 dni, bo przygotowywałam imprezę – mój
mąż miał urodziny. No i oczywiście on mało mi pomagał – właściwie nawet nic,
a jak poprosiłam męża o to aby wyszedł wczoraj z naszym synkiem, to tak
zrobił, iż w końcu z nim nie wyszedł, i mały kisił się cały czas w domu... Ja
nie mogłam – byłam zajęta przygotowaniem jedzenia na imprezę – i tak
niepotrzebnie się starałam – bo goście prawie nic nie zjedli.... Wszystko do
wyrzucenia.... Kurcze człowiek się stara i bez potrzeby.... I chyba już nigdy
nic nie będę robić – tylko postawię paluszki i chipsy....
Jestem w 16 tc, i mam dosyć.....wszystkiego, najlepiej zaszyłabym się gdzieś
sama... No ewentualnie wzięłabym synka dwuletniego z sobą.
Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • kubas2001 Re: Wątek marudny. 14.11.05, 11:13
      Wczoraj się żle czułam i cały dzień mąż zajmował się 4,5 letnim synkiem;
      przygotowywał jedzenie itd. W związku z tym dzisiaj nie mogę "odkopać się" z
      bałaganu jaki zostawił... no ale przecież mi pomaga. Czepiam się, nie? Idę
      wyszorować kuchenkę (mleko); wannę (pasta do zębów)...Pozdrawiam. 18tc
      • asitka Re: Wątek marudny. 14.11.05, 11:56
        No ja też jestem upierdliwa, czasami czuję sie jak w menopauzie. ( wiem, bo
        teściowa miała,a mama właśnie przchodzi - horror) Mam takie chwilówki, napady
        złosci, której w danym momencie nie potrafie opanować. Wkurza mnie mąż, który
        np. nie rozumie, ze jak sie robi łózko i są dwie poduchy do kompletu to nalezy
        umieścić je w pozycji horyzontalnej na wyznaczonych miejscach na kanapie, albo
        mówię podnieś bluzkę, bo spadła, owszem podnosi , ale nie zauważa skarpetek,
        które leżą pod bluzką na podłodze. I tak ja od 6 lat , powtarzać mozna
        ciągle ... W ogóle taki jakiś niedomyślny sie zrobił - albo ja taka
        niecierpliwa...Ale i tak go kocham i wiem , ze to minie...smile
        • agikom same chciałyscie;) 14.11.05, 12:08
          Dobrze, to ja tez przymarudze ale tak juz bardzo i z grubej rury, jak nigdy. Mam dzisiaj taki dzien, ze az mi zal mojego męza, jak wróci z pracy, bo bede mu się "miągwić". Nie wiem czy u Was tez taka pogoda ale u mnie pochmurno i tak jakby deszczowo, choc nie pada. Mgliscie i szaro. Zaczeło sie w nocy, bo cały czas płakałam albo stekałam ze mnie boli brzuch i biedak musiał wstawac to po nospe, to po wode, to po chusteczki higieniczne... A teraz jest dzien, mnie sie nic nie chce, a nawet jakby mi sie chcialo, to i tak nie mam co robic bo w domu posprzatane, wszystko juz naszykowane, czytac mi sie nie chce, spac mi sie chce,ale od lezenia mnie wszystko boli i nie umiem znalezc dobrej pozycji... ech.
          No i jeszcze ten strach i zniecierpliwienie przed porodem. zostały mi dwa tygodnie i z jednej strony sie boje ze zaczne zraz rodzic, a zdrugiej chciałabym juz miec to za sobą... no zwariuje chyba!
          Dzieki za ten wątek bo trochę mi ulzyło jak z siebie wyrzuciłam.pozdrawiam.
          • asitka Re: same chciałyscie;) 14.11.05, 12:25
            NO my - Kobitki- to zawsze mamy gorzej, nastękamy sie , nacierpimy,
            pozszywaja , połataja a potem musimy sie usmiechać, bo takimi chcą nas widzieć
            nasi partnerzy. ! I dobrze, bo to troche wkurza ale i mobilizuje do pracy nad
            soba. Mój mąż w I ciazy tez skakał jak pajacyk- był na kazde moje zawołanie.( a
            to chciałam kapustę kiszoną , a to coś słodkiego, potem moze by mnie pomasował,
            pogłaskał - istny koncert życzeń - a w duchu - klnął jak cholera- przyznał mi
            sie później!) Teraz jestem w 2 ciązy i wiem, ze nigdy juz nie będę go tak
            wykorzystywała, bo to po prostu nie fair. Wiem że boli wszystko i jest sie
            totalnie wyautowanym, ale też wiem z doświadczenia, ze wzięcie pod uwage , tego
            co czuje druga osoba ( np. mąż) troche pomaga. I tak jest dzielny , ze wstaje
            po te pieruńskie chusteczki ( jak to sobie pewnie w duchu komentuje) i ty
            jesteś dzielna , bo nosisz w sobie nowe zycie, które dobitnie kopie Ciebie po
            wątrobie i żołądku... Ale koniec już blisko, więc trzymam za Was kciuki !!!!
        • karola_pp Re: Wątek marudny. 14.11.05, 12:34
          Ja mam to samo. Faceci chyba są tacy niedomyślni. U mojego wkurza mnie
          dodatkowo, że jak czegoś szuka to robi to biernie, tzn. np. stanie na środku
          pokoju i mówi: "gdzie jest moja pidżama". I stoi dalej, czeka nie wiem na co, na
          to aby ona sama do niego przyszła? Nie przyjdzie mu natomiast do głowy aby
          zajrzeć pod kołdrę albo do skrzyni łóżka. Mówię wam, tragedia. A takich historii
          codziennie jest mnóstwo. Ja w końcu nie wyrabiam nerwowo i jestem opryskliwa
          wobec niego. Trudno być cierpliwym w tych nagminnie powtarzających się sytuacjach.
          • sylwuniaw Re: Wątek marudny. 14.11.05, 14:29
            ja też marudzę. Wszyscy dookoła zwracają mi uwagę: Za dużo siedzisz przy komputerze, za duż słodyczy... itp. A mnie to tak strasznie denerwuje.
            Już nie mówiąc o pracy (szkoła). Dzieciaki non stop pytają: Po co? Jak? dlaczego? Kiedy? Bidactwa nic nie winne, ale we mnie się gotuje.....
            • dabis Re: Wątek marudny. 14.11.05, 21:43
              Właśnie jestem po kłótni z mężem. bo on mnie nie rozumie kompletnie. Sporo
              przytyłam i teraz w 33tc. nawet się nie objadam, jem wtedy, kiedy jestem głodna
              i to zwykle zdrową żywność. A on wchodzi do pokoju i widząc mnie z jogurtem,
              zaczyna: martwie sie o twoja wagę. Szlag może trafić. Ja tez się martwie, ale
              jeszcze bardziej o zdrowie dzidziusia, o jego byt materialny. ręce opadają. W
              ogóle mam wrażenie, że on mnie nie rozumie, uważa, że bycie w ciąży to takie
              tam nic. I na dodatek zaprosił na jutro rodziców, czyli moich teściów, którzy
              działaja mi na nerwy, kupili kamerę i przyjdą sfilmować "grubaska", jak to mówi
              tesciowa. Sporo tego marudzenia. Niestety.
            • aniapiet Re: Wątek marudny. 15.11.05, 13:23
              Ja też pracuję w szkole, ale od 4 miesiąca jestem na zwolnieniu- na
              szczęście ...dla dzieci. te co przychodzą do mnie na "private lessons" to tak
              mnie z równowagi potrafią wyprowadzić, że gdyby nie pieniążki rodziców to chyba
              bym rączki powykręcała!!!A męża to mi tak szkoda, obrywa biedaczysko za
              wsxystko, nawet za swoich rodziców, których i tak nie widuję, ale boję się, że
              będę musiała widywać, jak się Synuś urodzi, choć wiem, że jeśli nie będę
              chciała to dadzą mi spokój...ale wtedy zaczynam się wkurza c, że oni
              posłuchają, a ja nie będę miała na kogo się wkurzać....CZY KTOŚ COŚ Z TEGO
              ROZUMIE???sad((((((

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka