Dodaj do ulubionych

mój poród

13.10.06, 21:15
Hej! jestem już mamą od dwóch miesięcy ale dopiero teraz mam czas na
podzielenie się wrażeniami. Poród w sumie trwał 11,5 godz od momentu odejścia
wód do urodzenia mojego smyka. Co tu dużo mówić nie wspominam tego zbyt miło,
ból okropny (przed porodem byłam dużo odważniejsza, teraz wiem że drugiego
malucha chce tylko przez cesarkę,)uczucie które trudno sobie wyobrazić, nie
myślałam że to aż takie jest. Jedyne na pocieszenie mogę powiedzieć że jak
maluszek wkońcu wyjdzie to się o bólu zapomina chociaż na pare godzin, mi się
czasami chce nadal płakać jak myśle co my kobiety musimy przechodzić.
Większość mówi że po cesarce jest gorzej już po, ale po sn też nie jest
kolorowo. Mój synuś na szczęście dał mi odpocząć bo w pierwszy dzień spał
spał i spał (teraz za to nadrabia smile) Ogólnie to wydaje mi się że poród sn to
pomyłka i okropny żart natury.
Obserwuj wątek
    • k_a_m_a3 Re: mój poród 13.10.06, 21:57
      Na wstepie grauluje wink
      A z porodem to Ci powiem, ze bywa roznie. Ja rodzilam 3mce temu. Balam sie tak
      okropnie, ze jak tylko o tym myslalam rzygi (sorrki za okreslenie) podchodzily
      mi do gardla. Urodzilam za to w 1,5h- bolalo owszem ale mialam wrazenie, ze
      jestem tak zdragowana adrenalina, ze wszystko bylo dla mnie piekne i zupelnie
      lightowe wink Uwazam to za piekne przezycie- zawsze mi sie wydawalo, ze babki
      ktore tak mowia mocno przesadzaja, ale jednak (patrzac z mojego ptku widzenia)
      natura niezle to sobie wymyslila. Zero strachu, zero traumy.

      Wszystkim zycze takich porodow! No, ze chyba woli ktos cesarke...

      p.s.
      Rodzilam w wodzie i nie wyobrazam sobie, zebym drugie dziecko rodzila inaczej wink
      Goraco polecam, nawet jesli macie kawal drogi do "wanny". Ja jechalam 50km (i
      zdazylam wink ).

      • delfina77 Re: mój poród 15.10.06, 08:23
        Przez cały poród byłaś w wodzie? Ja też myślałam o tym, żeby rodzić w wodzie ale
        u nas w szpitalu tylko przez pewien czas jesteś w wodzie a wychodzisz rodzić i
        tak na łóżko. Brrr
        • k_a_m_a3 Re: mój poród 15.10.06, 12:36
          Wpadlam do szpitala o 8 rano,spprawdzili rozwarcie, przebralam sie w koszule,
          od razu poszlam sobie na sale porodowa (bardzo ladna zreszta), przebili mi
          pecherz plodowy, zmierzyli miednice i 3 skorcze "wykonalam" na worku sako, a
          calutka reszta odbyla sie w wodzie smile . Fajnie bylo wink.
          Do tego mialam super polozna...
          Rodzilam w Pucku.
          Pozdrawiam!

    • aguskin Re: mój poród 14.10.06, 15:15
      michasia24 mimo wszystko zgadzam sie z tobą w 100%
    • aba1122 Re: mój poród 14.10.06, 16:34
      Nie ma co porównywać porodu 1,5 h do 12 godzinnego, ja rodziłam 9 godzin poród
      w końcu zakończony vacumi dla mnie to też trauma , przy drugim dziecku również
      robię sobie cc na życzenie.
    • yvonne-s1 Re: mój poród 14.10.06, 18:12
      podzielam zdanie michasi24,ja miałam cc na życzenie bo w życiu nie wyobrażałam
      sobie porodu s.n ,bólu,dyskomfortu badań podczas porodu.Dlatego pomimo wskazań
      do cc <jak na państwowy szpital nie były to wskazania>zafyndowałam sobie cc
      prywatnie i było super,następne też cc.pozdrawiam.
    • kania_kania Re: mój poród 14.10.06, 19:02
      Ciesze sie, ze juz mozesz przytulic synka smile

      Ja swoje oba porody wspominam bardzo dobrze, oba byly krotkie i praktycznie
      bezbolesne, przez co wizja rany na brzuchu nie jest dla mnie zbyt pociagajaca.

      Wiem, ze teraz wydaje Ci sie to niemozliwe, ale kolejny porod najczesciej (bo sa
      oczywiscie wyjatki) jest duuuzo szybszy i mniej bolesny, chocby dlatego, ze
      Twoje cialo juz "wie" co i jak. Blizna po cc tez nie zawsze goi sie wg wskazan
      ksiazkowych, wiec w obu przypadkach wynik jest niepewny smile))

      Pozdrawiam i zycze duzo sil do opieki na Maluchem.

      Kania
    • joa28 moje przemyślenia... 15.10.06, 02:45
      michasia - rozumiem i zazdroszczę, że umiałaś zapomnieć o bólu (nawet na krótko)
      - ja ciągle pamiętam. Nie chcę nikogo straszyć, więc osoby o słabych nerwach
      niech nie wpisują mojego nicka w wyszukiwarkę na "niemowlę" oraz "cip" po 11
      sierpnia. Poród może być znośny - wszystkie dziewczyny, z którymi leżałam po
      miały krótkie, lekkie porody. Radzę tylko nie popełniać takich błędów jak ja
      popełniłam, i jeśli coś tylko zaczyna się święcić, to uciekajcie szybko na stół
      operacyjny.
      A zatem - jeśli nie miałyście żadnych skurczy przepowiadających, jeśli macie
      zachowaną szyjkę i generalnie nic się z wami nie dzieje pod koniec ciąży a w
      dodatku jesteście po terminie... to nie ma się co łudzić, że po oksytocynie,
      którą w was wleją będzie ok. Dziś wiem, że wolałabym nawet podpłacić komu trzeba
      żeby mieć cc. A jeśli już oksytocyna to poród ze znieczuleniem. Aha - i jeszcze
      jedno - po cc większość dziewczyn szybko dochodzi do siebie. Myślę, że to jakaś
      propaganda z tymi komplikacjami po cc (chyba znów chodzi o kasę). A jeśli nawet
      zdarzają się komplikacje to ja "na dowód" komplikacji po psn mogę pokazać siebie
      - jeszcze 10 siepnia byłam młodą zwinną dziewczyną (mimo, że w 9 miesiącu
      ciąży). Dziś nawet na spacer z maluszkiem chodzi moja mama, bo dla mnie to zbyt
      duży wysiłek...a lekarz? No cóż. Mimo, że to on uparł się, że sobie poradzę to
      teraz wpierał mi, że wyraziłam zgodę na psn (pytał się mnie kto?, ale skoro nie
      bardzo protestowałam, a tylko wyrażałam swoje wątpliwości...więc wyraziłam zgodę)
      • mawemi Re: moje przemyślenia... 15.10.06, 12:26
        Popieram joa28,
        jeśli nie ma jakichś szczególnych komplikacji to myślę że narażanie sie na to
        wszystko co łączy się z cc jest niepotrzebne.
        Jednak jeśli chodzi o poród po oksytocynie to jest on naprawdę ciężko-bolesny i
        gdybym miała 2 raz decydować o oksytocynie to jedynie pod warunkiem dodatkowego
        znieczulenia ale pewnie też by nie wystarczyło i uciekałabym natychmiast by
        zrobić cc.
        Miałam poród wywoływany po terminie od 0 (skurczy, rozwarcia), trwało to
        bolesnych 48godz! Ten ból który zafundowała mi kroplówka był naprawdę potworny.
        Sam moment porodu, bóli partych to była pestka w porównaniu do tych wszystkich
        poprzednich godzin mikroskopijnych skurczy przy maksymalnym natężeniu bulu.
        W tej chwili wiem że gdyby ktoś pytał się mnie o wywoływanie porodu to ja z
        miejsca dziękuję. Pomimo że jestem za naturalnymi porodami to tylko pod
        warunkiem że są one w pełni naturalne do końca. W przypadku konieczności
        najmniejszej ingerencji (np.oksytocyny) z doświadczenia wiem że lepiej dać się
        pokroić.
        Z pewnością po cc są jakieś mniej pozytywne skutki fizyczne już po...ale ta
        trauma psychiczna jaka towarzyszyła mi długo po porodzie "naturalnym" z
        pewnością nie jest lepsza od blizn cc.
        Niedługo minie półtorej roku od mojego pierwszego porodu, jeszcze kilka
        miesięcy temu zdażało mi się pakać na wspomnienie tamtych doświadczeń... Dziś
        Znów jestem w ciąży (choć to jeszcze bardzo niepewna historia) i wiem że jeśli
        wszystko będzie dobrze szło to zdecydowanie rodzę naturalnie, ale gdyby ktoś
        proponował przyspieszanie, wywoływanie albo były jakiekolwiek wątpliwości co do
        rutynowego przebiegu porodu to ja nawet nie chcę znieczulenia, ja cc wybieram
        nawet za grube pieniądze.
    • olik35 Re: mój poród 15.10.06, 11:50
      ja rodzilam miesiac temu, porod byl sn i ogolem nie bylo zle choc trwal ok.12
      godz. Ciezkie dla mnie byly ostatnie 3 godziny, ale jak juz tylko mala wyszla
      to zapomnialam o wszystkim. Zagoilam sie blyskawicznie (tylko 1 szew) i po
      kontroli u lekarza w zeszly po niedzialek wiec ze juz calkowicie sie
      zregenerowalam. Czyli nie zawsze porod sn musi byc koszmarem
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka