Hej! jestem już mamą od dwóch miesięcy ale dopiero teraz mam czas na
podzielenie się wrażeniami. Poród w sumie trwał 11,5 godz od momentu odejścia
wód do urodzenia mojego smyka. Co tu dużo mówić nie wspominam tego zbyt miło,
ból okropny (przed porodem byłam dużo odważniejsza, teraz wiem że drugiego
malucha chce tylko przez cesarkę,)uczucie które trudno sobie wyobrazić, nie
myślałam że to aż takie jest. Jedyne na pocieszenie mogę powiedzieć że jak
maluszek wkońcu wyjdzie to się o bólu zapomina chociaż na pare godzin, mi się
czasami chce nadal płakać jak myśle co my kobiety musimy przechodzić.
Większość mówi że po cesarce jest gorzej już po, ale po sn też nie jest
kolorowo. Mój synuś na szczęście dał mi odpocząć bo w pierwszy dzień spał
spał i spał (teraz za to nadrabia

) Ogólnie to wydaje mi się że poród sn to
pomyłka i okropny żart natury.