termin na za tydzień, a tymczasem mąż wyjechał na 3 dni,lekarz który mnie prowadzi i ma być przy porodzie...też wyjechał na 3 dni,moja mama która miała do mnie na tę okoliczność przyjechać rozchorowała się na grypę i nie przyjedzie, a ja siedzę tu sama jak dziunia na wieży i strasznie się boję że zacznę rodzić i nikogo ze mną nie będzie... i co, mam wtedy wsiąść w samochód i zawieźć sie do szpitala?!

a może w razie czego mocno zaciskać nogi i trzymać?

jejku trzymajcie za mnie kciuki żebym jeszcze trochę wytrzymała....