obiecalam sobie, ze jak urodze dzidziusia i bedzie wszystko dobrze to opisze
jaka bylam glupia w ciazy(choc zrobilam to nieswiadomie). Pewnego dnia
ogarnela mnie mania sprzatania, a jak juz wysprzatalam wszystkie katy w
mieszkaniu pomyslalam, ze mozna by tez pomalowac co nie co. I zaczelo sie od
przedpokoju (moj maz w pracy a mnie nosilo jak wariatke), a potem wpadlam na
genialny pomysl odswiezenia lazienki (nie mamy kafelek) i kupilam farbe olejna
zeby pomalowac rurki. Smrod w domu nie z tej ziemi, a tu sie okazuje ze mi sie
okres spoznia... No a potem to juz tylko stres, placze i grzebanie po tym
forum czy ktos mial podobny przypadek i wszystko sie dobrze skonczylo.
Pocieszalo mnie tylko to, ze wiele dziewczyn pisalo, ze na poczatku ciazy to
jest wszystko albo nic. Czyli jezeli staloby sie cos dziecku to napewno bym
poronila. Ale ile ja nocy nie przespalam... No nic- moze ktos ma podobna
sytuacje i sie denerwuje i kogos pociesze, ze ja tez bylam taka glupia i sie
dobrze wszystko skonczylo