bene_gesserit
09.10.25, 17:36
Natchniona wątkiem Rikiego o zmieniających kolor podwodnych lampkach do wanny (i jego z nich zadowoleniu), pytam, czy ematka uległa kiedykolwiek czemuś podobnemu?
W sensie kupieniu albo prawie kupieniu czegoś z cyklu 'potrzeby zdecydowani pierwszego świata, które na trzeźwo nikomu nie przyjdą do glowy, ale marketing i tak je komuś wmówi"?
Ja: takie dziwne farby olejowe, które pryskali siena wodę i lekko beltalo, poczym przykładalo kartkę, i ten bełt się na niej odbijał. Miało być psychodelicznie, wyszło koszmarnie kiczowato i kompletnie nieinteresująco.
Ale nauczyłam się już dawno omijać takie pokusy we Flying Tigerze, na szczęście?
A wy? Zdarzyło się zgrzeszyć idiotycznym zakupem?