Dodaj do ulubionych

Odwiedziny po porodzie w domu...........kiedy?????

25.07.08, 12:58
Zastanawiam co odpowiedzieć rodzince kiedy mówi że jak wyjdę ze szpitala to zaraz przyjadą zobaczyć dzidzie. Tak na prawdę to przez pewien czas nie chcę odwiedzin...ale jak im o tym powiedzieć??? żeby nie urazić zwłaszcza ze to chodzi o rodzinę męża bo moja to na 100% nie przyjedzie .....Pamiętam jak było przy pierwszym synu....nie wyspana ...nauka karmienia piersią ...wykorzystywałam każdą wolna chwilkę aby się przespać...wszystko ogarnęłam dopiero po 4tyg. Pomocy.....jak z tego wybrnąć..??....
Teściowa już zapowiedział że będzie na nas czekać w domu jak będziemy wracać ze szpitala...a ja nie chcę ...
pewnie mnie zaraz zlinczują ze pomocy nie chcę przyjąć..ale "można zagłaskać na śmierć"...
Moja pierwsza teściowa zabrała mi całą radość z pierwszych dni z synkiem (miałam18lat)były maż we wojsku ...dziecka mi nie dała dotknąć....
Teraz chcę sama z mężem decydować o wszystkim....
jejku ale mam mętlik..jak to powiedzieć ?....dziękuję za wszystkie opinię.....

Ania 29tc
Obserwuj wątek
    • kasiak37 Re: Odwiedziny po porodzie w domu...........kiedy 25.07.08, 13:02
      normalnie mowisz ze dasz znac kiedy zyczysz sobie odwiedzin bo pierwsze chwile z
      dzieckiem w domu chcesz spedzic z nim i z mezem.Chcesz nacieszyc sie tymi
      intymnymi chwilami bez tlumu ludzi w domu.
      • patrice7 Re: Odwiedziny po porodzie w domu...........kiedy 01.08.08, 20:33
        Mysle ze stanowczo po prostu powinnas powiedziec " chce pobyc sama z mezem i
        malenstwem.Dam znac jak bede gotowa na odwiedziny" i juz
    • artdesign84 ja też nie chciałam 25.07.08, 13:05
      ale jak wyszłam ze szpitala to byłam tak spragniona ludzi, że tego
      samego dnia już przyszli wieczorem znajomi na piwko poznać malwństwo
      i tak to trwało przez 2 tyg z rządu ;P
      mój synek niczym się nie zaraził i efekt jest taki że jest bardzo
      towarzyski, lubi wszystkich, którzy są u nas w domu i mogę go bez
      problemu zostawić jak chcę gdzieś wyjść
      • janana Re: ja też nie chciałam 25.07.08, 14:05
        Myślę, że jakby dwa tygodnie spędził bez gości też jeszcze miałby szanse być
        towarzyski.

        Ja nie chciałam odwiedzin żadnych, nawet teściów, którzy mieszkają piętro niżej.
        Zapowiedzieliśmy miesiąc bez odwiedzin, potem skróciliśmy ten czas do dwóch
        tygodni, bo chciałam sie zobaczyć z bratem, a już jednych wpuszczać, a drugich
        nie nie wypadało wink

        Moja mama była trochę urażona, bo od razu chciała przyjechać, ale mnie nie
        cieszyła wizja mieszkania z nią w tym czasie, a z racji odległości nie wchodziła
        w rachubę popołudniowa wizyta.
        • asiaiwona_1 Re: ja też nie chciałam 25.07.08, 14:20
          moi teściowie przyjechali nawet po mnie do szpitala crying W domu
          teściowa na obiad podała bigos - tak akurat coś dla karmiącej mamywink
          Jak teraz rodziłam to już wcześniej zapowiedziałam mężowi, że
          wolałabym te pierwsze chwile spędzić z najbliższymi, czyli mąż,
          starsza córka i dzidziuś. Niestety dzidziuś odszedł do nieba, więc
          teściowie na szczęście nie wpadli na "genialny" pomysł przyjeżdżania
          od razu...
          Jak będzie mi dane mieć jeszcze jedno dziecko, to nadal podtrzymuję
          wersję z najbliższą rodziną. I na męża zrzucam fakt powiadomienia
          teściów o mojej decyzji.
          Może i Ty poprosisz męża, żeby jakoś delikatnie powiedział o tym
          swoim rodzicom, że chcecie się najpierw sami nacieszyć i oswoić z
          małą dzidzią w domu i jak już się lepiej poczujesz (w końcu poród to
          całkiem spory wysiłek) to chętnie zaprosicie ich nawet na obiad smile
        • michasia24 Re: ja też nie chciałam 25.07.08, 17:59
          teściowie mieszkali piętro niżej i nie mogli zobaczyc swojego wnuka nawet przez
          chwile przez pierwsze 2 tyg?
          • janana Re: ja też nie chciałam 30.07.08, 12:37
            Spotkaliśmy się raz na schodach, jak wracałam ze zdjęcia szwów, to sobie obejrzeli.

            Argumentem na niewpuszczanie gości było niewnoszenie zarazków z zewnątrz, gdyby
            raz przyszli, to argument przestaliby być aktualny i byśmy ich mieli non stop, a
            tak to tylko teść dzwonił, co to dziecko tak ciągle płacze (a miało kolki czasem
            wieczorami).
    • mia17 Re: Odwiedziny po porodzie w domu...........kiedy 25.07.08, 14:14
      ja zobacze, jak sie bede czula - fizycznie i psychicznie. i czy bede miala
      ochote i sily na odwiedziny tesciow od razu po powrocie do domu.
      jesli nie to "zwale wine" na lekarza i powiem, ze radzil wstrzymac sie chwile z
      odwiedzinami w pierwszych dniach, zeby nie przywlec jakiegos zarazka do malucha.
      mam nadzieje, ze podziala.
      a jesli nie to jak przyjda, posiedze z nimi troszke, a pozniej wezme malenstwo i
      udam sie spac/karmic.
    • martucha90 Re: Odwiedziny po porodzie w domu...........kiedy 25.07.08, 14:30
      Zawsze możesz powiedzieć: "ależ oczywiście, mamo, zapraszamy na..."
      i tu podać dzień, który Ci pasuje, np. "zapraszamy na przyszłą
      niedzielę" albo mniej konkretnie "umówimy się na którąś niedzielę i
      wtedy zobaczycie maluszka".
      Zamieszkać u siebie asertywnie nie pozwól.
    • mw144 Re: Odwiedziny po porodzie w domu...........kiedy 25.07.08, 14:35
      Ja oznajmiłam rodzinie na długo przed porodem, że nie życzę sobie
      odwiedzin w szpitalu ani w domu przez pierwsze dwa tygodnie. Jakoś
      wytrzymali, gorzej jak ktoś jest typu Twojej tesciowej, ale tej
      chyba Twój obecny powinien twardo przedstawić sprawę.
      • mia17 Re: Odwiedziny po porodzie w domu...........kiedy 25.07.08, 14:47
        ja tez chyba zrzuce poinformowanie tesciow na meza - w koncu to jego rodzice i
        latwiej bedzie im przyjac to od niego. mam nadzieje, ze sie uda - bo moja
        tesciowa tez lubi postawic na swoim ;-///
    • eli81 Re: Odwiedziny po porodzie w domu...........kiedy 25.07.08, 15:15
      mnie też czeka ta trudna rozmowa, chcę być sama z mężem i dzieckiem przez 2 tyg.
      niestety, teściowa za blisko mieszka...trzeba będzie poważnie porozmawiać,
      niestety czasem trzeba być stanowczym, to Twój czas i jeśli nie chcesz gości to
      o tym mów.
    • szlemka Re: Odwiedziny po porodzie w domu...........kiedy 25.07.08, 15:28
      Mnie też stresuje ten problem. W tej chwili jesteśmy z mężem umówieni, że
      pierwsze dwa tygodnie on spędzi z nami w domu, przejmując większość opieki nad
      dzieckiem. I że w tym czasie nie ma możliwości, aby ktoś przyjechał w dłuższe
      odwiedziny, takie z mieszkaniem u nas- a obie nasze rodziny mieszkają ponad 300
      km od nas, więc to największy problem. I że po tym okresie zdecydujemy wspólnie,
      kiedy będziemy gotowi na pierwsze takie odwiedziny- w zależności od tego, jak
      nam będzie szło z maluchem.

      Krótszych odwiedzin (ktoś wpada np. na popołudnie) w tym czasie nie wykluczam,
      okaże się jak się będę czuła.

      Szczęśliwie mąż po szkole rodzenia wie, że poród to nie takie hop siup i z moim
      samopoczuciem może być różnie, więc nie nalega, choć oboje wiemy, że to jego
      Mama będzie najbardziej nalegać na przyjazd- z moją rodziną nie ma takiego
      problemu, mają się tu w razie czego gdzie zatrzymać (tzn. nie u nas).

      Na szczęście cała rodzina wie, że jestem bardzo asertywna i w razie czego nie
      będę miała problemu z wyrażeniem swojego zdania na ten temat. Może to brzmi
      brutalnie, ale dla mnie gość mieszkający w domu to zawsze pewne dodatkowe
      obciążenie i nie wyobrażam sobie takiej sytuacji zanim się wstępnie nie
      ogarniemy z dzieckiem.
    • przeciwcialo Re: Odwiedziny po porodzie w domu...........kiedy 25.07.08, 15:33
      Powiedziec wprost że zaprosisz wszystkich jak juz dojdziesz do
      siebie.
      • tasiaanunia Re: Odwiedziny po porodzie w domu...........kiedy 25.07.08, 16:09
        dziękuję wszystkim za rady...macie rację trzeba zebrać się w sobie i uprzedzić
        przez jaki czas będziemy "niedostępni"...jeśli chodzi o teściową ...hm...to
        muszę porozmawiać z mężem....pozdrawiam

        Ania29tc
    • pychu Re: Odwiedziny po porodzie w domu...........kiedy 25.07.08, 16:35
      Moja koleżanka - kiedy urodziła - koniecznie chciała żebym ją odwiedziła, ale ja
      sama zaproponowałam jej wizytę tydzien - dwa po wyjsciu do domu, bo wiedziałam,
      że pewnie będzie chciała odpocząć, pobyć troszkę sama z dzidzią lub też z
      najbliższą rodzinąsmile))) Może zwyczajnie i szczerze powiedz dlaczego wolałabyś
      żeby nikogo nie było w domu. Ach... Ja chyba nie będę miała takiego problemu -
      raczej napewno - teściowie wcale mnie nie odwiedzają
    • zukov Re: Odwiedziny po porodzie w domu...........kiedy 25.07.08, 17:23
      Ja depresji poporodowej dostałam dopiero po wizycie rodzinysmile))Jeju
      drugi raz juz sie tak nie dam.Przyjechali w dniu w którym wróciłyśmy
      ze szpitala. Tak mnie jakoś zmierzili . Poszłam do łazienki i tam
      wyłam jak bóbr modląc sie by już poszli. W końcu jakoś mąż
      zoorganizował ewakuacje - odetchnełam, depresja przeszłasmile)
      • madawi Re: Odwiedziny po porodzie w domu...........kiedy 25.07.08, 19:21
        sama nie wiem...moze niech wpadna ktoregos dnia na chwilke a potem
        zostaiw w spokoju na jakis dluzszy czas dopoki sie wszystko nie
        unormuje?? tez sie zastanawiam co z tym fantem zrobic..wszystko
        pewnie zalezy od tego jak sie bede czula po porodzie...
        • carinica011 Re: Odwiedziny po porodzie w domu...........kiedy 25.07.08, 19:38
          rodziców, moje siostry i teściową jeszcze zniosę, ale już mi się kuzynka męża
          zapowiedziała, ze na pewno wpadnie. widziałam ją może ze 4 razy łącznie z
          weselem. oprócz tego siostra teścia - głośna i wulgarna baba, nie przepadam za
          nią, a jestem pewna, że będzie łapy do dziecka wyciągała. jest bezdzietna, więc
          doświadczenia raczej brak a dziecko to nie zabawka. jak będzie chciała wziąć
          dziecko na ręce, to ją misiem poczęstuję i nie obchodzi mnie, że się obrazi, bo
          jestem pewna, że i tak mnie obgaduje.
          • sandrunia1 Re: Odwiedziny po porodzie w domu...........kiedy 25.07.08, 19:51
            No ja szczerze powiem ze jestem dosc bezposrednia osoba i raczej
            powiem wszystkim zainteresowanym ze zadnych wizyt sobie stanowczo
            nie zycze i Tobie radze to samo to łatwo powiedziec ale raz juz
            przez to przeszłas wiesz jaki to koszmar.... Tesciowej grzecznie
            podziekuj i powiedz ze najpierw chcecie sie z męzem nacieszyc
            malenstwem,...a wlasciwie to nawet poprosc meza zeby Cie w tym
            wyreczył... Ja na szczescie nie mam tak nachalnej tesciowej i jakos
            jej sie nie obawiam smile mojej rodzinki tez nie bo sa daleko , ale
            powiem ze mam jedna bardzo nachalna kolezanke ktora nie rozumie
            słowa nie .... Dzis np mi oznajmiła iz : 1) wygladam nna
            nienaturalnie spuchnieta 2) na zmeczna ciaza 3) jak juz urodzisz
            córeczke to ja ją wezmę na szkolenie zeby za duzo nie płakała smileno i
            ciagle znjaduje powody zeby mnie odwiedzac poniewaz musze lezec a
            jej odwiedziny u mnie w domu równa sie usta lodówka po jej
            wyjsciu smile juz jej zapowiedziałam ze ma zakaz odwiedzania mnie po
            porodzie przez miesiac conajmniej smile a mój facet to sie obawia ze
            ona bedzie naszej corci mleko podkradac smile pozdrawiam smile
    • aganioq Re: Odwiedziny po porodzie w domu...........kiedy 25.07.08, 20:10
      też wolałabym spokój chociaż przez dwa tygodnie, mężowi już zapowiedziałam, że
      ma absolutnie nikomu nie mówić, że jedziemy rodzić, może do nich zadzwonić jak
      już będzie po, i poinformować, że mają wnuka czy wnuczkę, i wolałabym, żeby się
      jednak w szpitalu nie pojawiali...co do wizyty w domu, to niestety spodziewam
      się, że nie wytrzymają i jak tylko wrócimy do domu, to zaraz się pokażą,
      wszyscy, moi rodzice, brat, i dwie pary teściów (mam aż tyle)...trochę ich
      rozumiem, bo to dla nich wszystkich będzie pierwszy wnuk albo wnuczka, i nawet
      jakoś się z tym chyba pogodzę pod warunkiem, że przyjdą zobaczą i szybko pójdą,
      jakoś sobie nie wyobrażam żebym miała siłę z nimi siedzieć...kawy dostaną, ale
      niech nie liczą na więcej (chyba że mąż z euforii nauczy się piec i gotować tongue_out)
      • morepig Re: Odwiedziny po porodzie w domu...........kiedy 26.07.08, 18:31
        a ja tez nie rozumiem- nie mozna po prostu nie otworzyc drzwi? jesli sie
        wczesniej zapowiedzialo ze nie zyczymy sobie niezapowiedzianych wizyt to co,
        wylaczyc dzwonki i telefony i wypad. skoro ktos nie rozumie ze matka moze nie
        miec ochoty paradowac z pielucha w kroku i cala mokra od mleka (bo roznie bywa,
        ja tak mialam 3 tyg) to trudno...
        • marsupilami25 Re: Odwiedziny po porodzie w domu...........kiedy 28.07.08, 15:30
          morepig mam dokladnie taki sam poglad na sprawe odwiedzin. Moja mama owszem pojawila sie u nas na dluzej, ale na wyrazne zaproszenie. Za to moj Luby kilka dni przed porodem oznajmil mi, ze chetnie odwiedzillby nas jego brat z ojcem ( cel turystyczny, dziecko raczej przy okazji). Popukalam sie po glowie i oznajmilam, ze nie wyobrazam sobie paradowac w takim stanie, z dzieckiem na cycu i jeszcze grac roli pani domu. Konkretnie i szczerze - podzialalo.
    • korlewna Re: Odwiedziny po porodzie w domu...........kiedy 25.07.08, 21:45
      rodzinie bliższej i dalszej, znajomym powiedziałabym, ze zapraszam,
      jak oboje (dziecko i ja) dojdziemy do siebie, czyli za około... ( i
      tu możesz podać czas, jaki przewidujesz...), jednocześnie poproś o
      wcześjniejszy telefon, bo nie chciałabyś być zaskoczona... I nie
      bardzo rozumiem w czym rzecz... to chyba kazdy zrozumie, a jeśli
      nie, to juz problem tego kogoś...
      Natomiast teściowie... moim zdaniem są to najblizsi dziecku ludzie
      (oczywiście zaraz po rodzicach i rodzeństwie), to dziadkowie... i ja
      nie byłabym w stanie kazać im czekac na zobaczenie wnuka/czki...
      poprosiłabym teściów o przyjście dzien po powrocie do domu, ale na
      chwilkę (żeby zobaczyli maleństwo), a na dłuższe posiedzenie, kiedy
      troche dojdę do siebie... Powiedziałabym też, ze jeśli będę
      potrzebowac jakiejkolwiek pomocy, to poproszę o nią (bo nie wiadomo,
      czy nie bedzie przydatna, a poza tym teściowie będą czuli się wtedy
      chociaz troszkę potrzebni).
      • agulka1001 Re: Odwiedziny po porodzie w domu...........kiedy 25.07.08, 22:04
        no własnie wizyta wizycie nierówna!moim zdaniem co innego jak
        wpadnie teściowa na kilka minut, którza mieszka w poblizu, i chce po
        prostu zobaczyc wnuka i sobie pójsc!a co innego rodzina czy
        koleżanka z daleka, którymi trzeba się zając (np. obiad, kawa itp.)!

        ja na razie jestem na nie, jeśli chodzi o odwiedziny w szpitalu i
        zaraz po porodzie w domu,może mi się odmieni? wiem jedno-moja
        rodzina, znajomi (w większosci informowani będą przez moją mamę o
        porodzie) będą se wpadac, kiedy im się zachce, nie wierzę,że wpadną
        na to,do czego służy telefon!a, i też mam zamiar powiedziec rodzinie
        (nawet mamie i teściowej) dopiero jak urodzę, a nie np. kiedy pojadę
        do szpitala!
        • staszkamama Re: Odwiedziny po porodzie w domu...........kiedy 26.07.08, 07:20
          A co Wy na to?
          Przed i po porodzie syna mieszkaliśmy z teściami: prosiliśmy i umawialiśmy się,
          że poza nimi (mieszkańcami) żadnych gości przez najbliższe 2 tyg. Powiedzieli:
          ok, rozumiemy, nie ma sprawy... I co? Przyjeżdżamy, a tu cały komitet powitalny,
          w tym kilkoro pozostałych zasmarkanych wnuków chcących zobaczyć dzidziusia...
          Siedzieli wszyscy do wieczora, dzieci biegały, waliły w bębenki, grały na
          organkach (itp.). Noworodek nie spał mi prawie 7h, a ja myślałam że się przekręcę...
          Teraz czekamy na córę. I - chwała Bogu - mieszkamy sami 120 km od teściów i
          reszty rodziny. Młoda przyjdzie na świat za kilka tyg., ale pech chciał że z
          braku miejsca wózek trzymamy u teściów na strychu... Poprosiliśmy, żeby
          przywieźli już teraz z racji przyjazdu po starszego wnuka. Wiadomo, wózek trzeba
          wymyć, wyprać, koła do wulkanizatora... I co usłyszeliśmy??? "A po co Wam teraz
          wózek? Przywieziemy (wraz z komitetem powitalnym jak mniemam) jak tylko mała
          przyjdzie na świat... Bla bla bla" Nie pomagają tłumaczenia. Pomijam same
          kwestie praktyczno-organizacyjne... Krew nas wczoraj zalała... Problem w tym, że
          chwilowo nie mamy samochodu. Pozostaje nam wsiąść z brzuchem w pociąg i
          przywieźć samemu wózek na plecach... Nie lubię takich zagrań.
          Wrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrr,
          staszkamama
          • sandrunia1 Do staszkamama:) 26.07.08, 09:22
            o kurcze a myslałam ze moja kolezanka jest upierdliwa !!!sad Mam
            pytanie jesli moge wiedziec gdzie mieszkasz tzn w jakiej czesci
            Polski ??
            • staszkamama Re: Do staszkamama:) 26.07.08, 11:06
              Wa-wa smile
              • sandrunia1 Re: Do staszkamama:) 26.07.08, 11:11
                Ojej sad tak sie zmartwiłam ty ze bedziesz musiała pociagiem jechac z
                brzuchem ze chciałam pomóc tylko ja z Poznania jestem sad
                • staszkamama Re: Do staszkamama:) 29.07.08, 22:41
                  Spoko Sandrunia, damy radę jakby co, ale dzięki za troskę smile
                  Pozdroofka.
    • liwilla1 Re: Twoja wola 26.07.08, 07:41
      i ich zafajdany obowiazek jej przestrzegac w tak delikatnej sytuacji. powiedz,
      ze wolalabys nie, bo bedziesz zmeczona i chcialabys troche odsapnac i spedzic
      ten szcezgolny czas tylko z najblizsza Ci osoba (mezem).
      mnie wszyscy odwiedzali w szpitalu, w specjalnej salce do odwiedzin, w domu nikt
      juz na nas nie czekal i chociaz obie babcie przebieraly nogami byle tylko z
      maluszkiem chwile pobyc, nie tylko uszanowaly nasza prywatnosc, ale same sie
      jakos do wizyt nie narzucaly. ale moje mama i teszczowa to anioly w ludzkiej
      skorze smile
    • zawszemagda Re: Odwiedziny po porodzie w domu...........kiedy 26.07.08, 11:57
      Mnie szlag trafiał, jak będąc w końcówce ciąży, przy każdej okazji słyszałam od
      bliskiej i dalekiej (częściej dalszej !) rodziny, zwłaszcza takiej z własnym
      dzieckiem, że "zaraz jak tylko wrócimy ze szpitala, to przyjadą w odwiedziny, bo
      córka koniecznie chce dzidziusia zobaczyc"!!!Rozpieszczony dzieciak chce
      zobaczyc natychmiast nową laleczkę w rodzinie i to jak najszybciej! Tak samo
      koleżanki. Niektóre prawie poobrażały się, słysząc, że nie chcę odwiedzin w
      szpitalu (bo i po co???-żeby zobaczyły mnie białą jak kreda i rozczochraną jak
      nieboskie stworzenie i potem opowiadały innym znajomym, jak to źle nie
      wyglądam??żeby popatrzec jak wspindram się z obolałym kroczem na łóżko?).albo
      wpraszanie się już na chrzciny ciotek z dziesiątej wody po kisielu, zanim
      jeszcze urodzisz.Na szczęście zbiegiem okolicznosci osoby te nie mogły wpasc w
      czasie jak urodziłam, przyszły później.....Przy drugim dziecku będziemy
      doskonale wiedziec, jak się zachowac, bo teraz wiem, jak źle się można czuc po
      porodzie. I nie zamierzam wtedy latac między kuchnią a pokojem z kolejną dostawą
      kawki.
      • conny25 Re: Odwiedziny po porodzie w domu...........kiedy 26.07.08, 13:16
        A ja sie bardzo cieszylam jak moji rodzice mnie odwiedzili w
        szpitalu, tak 10godzin po porodzie. Oraz nastepnego dnia mnie
        rodzenstwo odwiedzilo. A jak bylam w domu to rodzice, rodzenstwo
        byli tak z dwa razy w tygodniu u mnie, tak na 3 godzinki, i ja nic
        nie mialam przeciwko temu!
        Ja mieszkam za granica i moze tu jest inaczej z tymi odwiedzinami w
        szpitalu i w domu!

        Ja osobiscie nie moge sobie tego wyobrazic zeby urodzic i rodzicom
        dopiero dwa tygodnie pozniej pokazac dziecko, a przez te dwa
        tygodnie przez telefon rozmawiac na tem temat!Nie to nie dla mnie!!
        Ciotki i pra babcie byly tak po dwoch tygodniach ale to dlatego bo
        daleko od siebie mieszkamy.

        To jest twoja decyzja, jednak mnie cieszyly twarze szczesliwych
        nowych diadkowsmile)))

        pozdrawiam
        • kanga_roo Re: Odwiedziny po porodzie w domu...........kiedy 26.07.08, 15:05
          a ja bardzo żałowałam, że przy pierwszym dziecku wszyscy nie
          poodwiedzali mnie w szpitalu - siłą rzeczy byłyby to wizyty krótkie,
          a ja tyłka bym z łóżka nie ruszała. przyszli do domu i nie dość, że
          zajmowałam się dzieckiem, to jeszcze wszystkich obsługiwałam,
          zabawiałam i siedziałam z nimi przy stole po pare godzin. taka
          chciałam być perfekcyjna mama i pani domu. a potem leżałam, ledwie
          żywa. teraz nie dam się tak wrobić, albo przyjdą do szpitala na 15
          minut, albo w domu zajmują się sobą sami.
          • tasiaanunia Re: Odwiedziny po porodzie w domu...........kiedy 26.07.08, 15:17
            Tak właśnie zaproponował mój mąż ...niech przyjdą do szpitala na 15 minut -
            zobaczą i będziesz miała "problem z głowy"...pozdrawiam
    • morepig Re: Odwiedziny po porodzie w domu...........kiedy 26.07.08, 18:25
      ja po prostu powiedzialam juz w ciazy ze nie zycze sobie odwiedzin ani w
      szpitalu ani w domu przez 3 tygodnie.
      ale i tak moja mama przylazla do szpitala, na szzczescie na chwilke i z
      uprzedzeniem wink) i potem do domu przychodzila bo ja ledwo zylam i M. sobie nie
      radził...
      tesciow przyjelam jak maly mial chyba ponad miesiac...
      aha, i mimo ze przychodzila mama to np dziecka jej nie dalam dotknac przez 3
      tygodnie chyba hehe, tak mialam i juz...
      moj ojciec sie nie kwapil bo mieszka daleko, babcia wpadla na sekundke, dziadek
      ofkors nie wink poprawny politycznie sie pewnie domyslil a jak nei to babcia mu
      wybila z glowy
      • vivianna_82 Re: Odwiedziny po porodzie w domu...........kiedy 26.07.08, 19:15
        ja tez mam ten problem i na sama mysl o tym podnosi mi sie
        cisnienie....
        u nas sytuacja wyglada tak, ze zarowno moi rodzice, jak i tesciowa
        mieszkaja 120 km od nas, wiec wizyta na godzinke odpada...
        do tego mamy psa, dosc duzego i nadzwyczaj przyjacielskiego -
        szczegolnie do dzieci - przypuszczam ze tych najmniejszych tez wink
        juz kilka razy czytalam w roznych pisemkach jak powinno wygladac
        przywitanie takiego domownik z nowymi wszedzie pisza ze w domu nie
        powinno byc w tym czasie - przez kilka dni gosci, zeby pies szybko
        zrozumial ze to jest nowy domownik - na zawsze, a nie gosc na chiwle
        itp... poza tym tak jak wiele z Was chcialabm pierwsze chwile z
        malenswem spedzic w naszym scislym gronie - tzn, ja maz, dziecko,
        pies. Koniec. z tesciowa o tym nie rozmawialam - mam nadzieje ze
        wkrotce sutalimy z mezem wspolna wersje argumentow i jakos samo to
        wyjdzie. Ale juz mowilamo tym mojej mamie. No i tu tkwi problem indifferent
        bo sie niemale obrazila. Bo pierwsza wnusia wyczekana itp. Mowilam
        ze od razu jeszcze ze szpitala wyslemy fotki itp. To mi powiedziala
        ze "to tak jakby dziecku pokazac lizaka przez szybe"... poza tym jak
        ja sie urodzilam to moja babcia od razu przyjechala i byla
        nieoceniona pomoca we wszystkim dla niedoswiadczonych rodzicow...i
        ja sobie nawet nie wyobrazam co to znaczy pierwsze chwile z
        noworodkiem, jak sie wielu rzeczy nie umie. Tylko ja wlasnie chce
        zebysmy sie sami mogli ich nauczyc od razu, jak najszybciej, nie
        liczac na niczyja pomoc, szczegolnie tez chce by maz poczul sie
        bardzo potrzebny, przelamal swoj strach przed malenskim dzieckiem i
        wiedzial ze bez niego i jego pomocy ani rusz wink a nie - jak my nie
        wiemy to babcia pomoze, potem pojedzie i zonk... No i pies... ale
        moja mama chyba jakos tego do konca nie rozumie indifferent z jednej strony
        chce postawic na swoim, a z drugiej nie chce jej sprawiac
        przykrosci...no i nie wiem jak to rozwiazac, na pewno blizej jesieni
        (termin na koniec pazdziernika) jeszcze bede probowala z nia o tym
        rozmawiac, ale nie wiem co z tego wyjdzie...no i nie wiem co powie
        tesciowa tez na takie argumenty, bo w sumie to nie wiem nawet jakie
        jest jej zdanie na ten temat...
        • robin2510 Re: To najlepszy numer mojej koleżance... 26.07.08, 20:19
          wywinęli rodzice i teściowie , po dość długim i męczącym porodzie i 2 dniach
          pobytu w szpitalu , koleżanka z maluchem wraca do domu (wówczas mieszkała z
          rodzicami) koło godziny 14 , i od progu jej rodzice informują o tym ze gdzieś
          koło 18 h przyjedzie reszta rodzinki - teście + jakaś najbliższa rodzina więc ma
          ciasto jakieś upiec, !!!!! o 18 zwaliła jej sie na głowę ta cała famila. W
          trakcie "imprezy" jej ojciec co rusz kazał jej a to ciasto ukroić a to kawę
          zrobić, gdzie oni sami siedzieli nie pomagając jej wcale. Ostatni goście wyszli
          koło 1 w nocy!!!!
          • korlewna Re: To najlepszy numer mojej koleżance... 26.07.08, 21:33
            numer okrutny... nieludzki wręcz, ale czy Twoja kolezanka nie mogła
            w pewnym momencie podziękowac za wizyte i powiedzieć, że teraz musi
            zająć się dzieckiem, a potem odpocząć, bo jest jeszcze w połogu i
            czuje się nie na siłach?? (albo w jakikolwiek inny sposób pozbyć się
            gości...). Ojciec koleżanki to mistrz swiata... naprawdę faceta
            podziwiam... za bezmyślność i brak choćby próby empatii.
            • robin2510 Re: korlewna 27.07.08, 08:38
              wiesz co , koleżanka jest raczej ugodowego charakteru, do tego mieszka na wsi ,
              i niby u niej w rodzinie to normalka takie odwiedzanie jak sie któraś
              urodzi.....wrrrr... ja bym tam wyprosiła ....
              • tasiaanunia Re: korlewna 27.07.08, 12:42
                jejku ...aż mnie zatkało ....nawet zwierzyna po takim wysiłku musi odpocząć......
      • annapa7 Re: Odwiedziny po porodzie w domu...........kiedy 28.07.08, 14:36
        Hmmmmm, wybiórcza ta Twoja asertywność - z jednej strony
        zapowiedziałaś, że nie chcesz gości przez 3 tygodnie, ale potem
        mama "przylazła do szpitala" i do domu przychodziła, bo M sobie nie
        radził... Czyli jednak furtka?
        Mama pomagała na ile mogła, ale wnuczątka potrzymać na rękach nie
        mogła??? O rany.... Okrutne.

        Teściowie po ponad miesiącu??? Przecież to ich wnuczek/wnuczka!!!
    • ewcia1980 Re: Odwiedziny po porodzie w domu...........kiedy 28.07.08, 12:32
      Ja mysle, ze najlepiej mówic wprost i szczerze to co sie mysli a nie
      czekac az ktos sie sam czegoś domysli czy zorientuje.
      No bo jesli nie powiesz wprost to skad tesciowa/rodzina ma wiedziec,
      ze nie chcecie zeby was ktos odwiedzał czy ze nie potrzebujesz jej
      pomocy????

      Ludzie przecież sa rózni.
      Ja np bardzo cieszyłam sie jak rodzina czy bliscy znajomi odwiedzali
      mnie. I to zaraz po moim wyjsciu ze szpitala.
      No moze nie wygladałam ja miss polonia, dom nie lsnil czystości a na
      poczestunek było tylko cos do picia i kupne ciastka.
      Ale absolutnie nikt nie miał o to do mnie zadnych pretensji.
      wrecz przeciwnie - tesciowa przywoziła mi do jedzenia
      jakies "rarytaski" bo wiedziała, ze moge nie miec czasu na
      gotowanie. no i ja bardzo chetnie przyjmowałam (i do tej pory
      przyjmuje) kazdy rodzaj pomocy, która ktos mi proponuje.

      pozdrawiam
    • k.mat Re: Odwiedziny po porodzie w domu...........kiedy 28.07.08, 13:06
      To ja się zastanawiam jak to zrobić, żeby na porodówce (nie w sali
      po porodzie) teściów nie było...
      wiem, że są w stanie bo tak też "odwiedzali" drugą synową i uważają
      za swoja misję dopilnowanie wszystkiego uncertain
      To się zapewne uda ale nie wierzę, że jest jakaś siła, która
      powstrzyma przed przyjazdem np następnego dnia.
    • mruwa9 asertywnosc, asertywnosc.. 28.07.08, 13:37
      jasno i dosadnie, konsekwentnie wprost mowic, ze nie przyjmujecie
      odwiedzin, dopoki nie bedziesz cie czula na silach. Nie zakladaj, ze
      po 2 tygodniach, bo moze sie zdarzyc, ze beziesz sie czula swietnie
      i po 3 dnaich bedziesz umierac nie tylko z nudow, ale i ze
      zniecierpliwienia, zeby swiatu pochwalic sie swoim cudem, a tu przez
      2 tygodnie posucha towarzyska... Oswiadczaj, ze sami zadzwonicie i
      zaprosicie, gdy juz wszystko sie utrzesie i bedziecie sie czuli na
      silach, aby przyjmowac gosci. Byc moze po 3 dniach, byc moze po 3
      tygodniach. Jesli mimo wszystko Twoje zyczenie nie zostanie
      uszanowane, czuj sie, ze tak powiem, jak u siebie w domu wink ,
      mozesz byc ostentacyjnie niegoscinna, nie proponowac gosciom
      poczestunku (albo wrecz proszac, zeby to Tobie uslugiwali,
      przyniesli cos do picia,przyniesli z domu gotowy obiad dla was), isc
      do lazienki sie wykapac, nie przejmujac sie odwiedzinami, wypraszac
      na karmienie lub zamknac sie w sypialni z noworodkiem na czas
      karmienia i usypiania....
      • encepencewktorejrece odwiedziny w szpitalu 28.07.08, 14:25
        W domu to jeszcze pol biedy, zawinę się z małym do sypialni i
        koniec. Ale zastanawiam sie, co z odwiedzinami w szpitalu. Bede
        najprawdopodobniej rodzić w prywatnej klinice a tam - hulaj dusza,
        od rana do nocy mozna siedziec komus na glowie. Zreszta w panstwowym
        szpitalu jest podobnie - wchodzi sie i wychodzi o ktorej chce.
        Wpadlam na szatanski pomysl, ze poprosze pielegniarke, ze jesli
        przyjdzie ktos, kto nie jest moim mezem, to ma go wyprosic po
        kwadransie pod jakims medycznym pretekstem (obchod czy cos, jakos
        nie mam sumienia mowic wprost, ze nie zycze sobie wizyt, a z drugiej
        strony, naprawde nie mam ochoty robic wszystkim wkolo dobrze, zeby
        tylko sie nie obrazili). Powiedzcie mi jednak, co zrobic z CUDZYMI
        GOSCMI. U mojej siostry bylo takie zageszczenie, ze to leb urywa,
        matki, noworodki, i przy kazdym lozku tabun ludzi. Nie wspomne juz o
        ludziach smarkajacych czy kaszlacych.
        • mruwa9 Re: odwiedziny w szpitalu 28.07.08, 14:31
          w prywatnych klinikach nie ma sal jednoosobowych?
          Tez tylko asertwnosc. Rodzinie mozna powiedziec, ze w szpitalu gosci
          nie przyjmujesz, bo krepuje Cie publiczne pokazywanie sie w koszuli
          nocnej (ja tak argumentowalam, choc w cywilne ciuchy wskakiwalam
          blyskawicznie). Cudzych gosci wyganiaj (pros o opuszczenie sali, w
          razie czego pros personel o wyproszenie innych osob, niech sie
          odwiedzaja na korytarzu czy w innej sali odwiedzin, jesli taka
          jest). Masz do tego prawo.
          • encepencewktorejrece Re: odwiedziny w szpitalu 28.07.08, 14:50
            No wlasnie o to chodzi, ze SĄ jednoosobowe. Argument, ze goscie beda
            przeszkadzac innym (no bo przeciez jak siedzac obok lozka przez trzy
            godziny moga przeszkadzac mnie smile), na to sami nie wpadną) - odpada.

            W panstwowych jedynki to rzadkosc, tak, jak pisalam, moja siostra
            lezala doslownie jak na centralnym, tabuny w prawo i w lewo.

            mruwa9 napisała:

            > w prywatnych klinikach nie ma sal jednoosobowych?
            > Tez tylko asertwnosc. Rodzinie mozna powiedziec, ze w szpitalu
            gosci
            > nie przyjmujesz, bo krepuje Cie publiczne pokazywanie sie w
            koszuli
            > nocnej (ja tak argumentowalam, choc w cywilne ciuchy wskakiwalam
            > blyskawicznie). Cudzych gosci wyganiaj (pros o opuszczenie sali, w
            > razie czego pros personel o wyproszenie innych osob, niech sie
            > odwiedzaja na korytarzu czy w innej sali odwiedzin, jesli taka
            > jest). Masz do tego prawo.
            • mruwa9 Re: odwiedziny w szpitalu 28.07.08, 15:02
              a czemu wprost, konsekwentnie i do znudzenia, a przede wszystkim
              stanowczo, nie bedziesz powtarzac , ze w szpitalu odwiedzin nie
              przyjmujesz i ze personel nie pozowli wejsc nikomu, na Twoje wyrazne
              zyczenie, nawet, jesli ktos sie wychyli przed szereg? Domyslam sie,
              ze chodzi o rodzicow i tesciow , ewentualnie o rodzenstwo, bo nie
              sadze, zeby dalsi znajomi mieli potrzebe przybiegania do szpitala?
              Naprawde az tak slabe masz relacje z najblizszymi albo az tak sie
              ich boisz, zeby takie slowa nie mogly Ci przejsc przez gardlo?
              Kurcze, nie rozumiem. U mnie dzialalo, ja po prostu jasno i
              jednoznacznie stawialam sprawe: w szpitalu poza mezem odwiedzin nie
              przyjmuje, a w domu- sama sie odezwe, kiedy bede na silach
              przyjmowac gosci.
              • encepencewktorejrece Re: odwiedziny w szpitalu 28.07.08, 15:07
                Tak, jestem malutką i slabiutką dziewczynką i bardzo się boję smile

                A tak serio - moja tesciowa ma 70 lat. Równie dobrze moglaby
                przyleciec z kosmosu. Lekarz to swietość - jesli lekarz powie, ze
                nie mozna albo trzeba wyjść, to znaczy, ze trzeba. jesli ja to
                powiem, to po prostu zrobi się jej PRZYKRO. Tak samo moi rodzice.

                Gratuluje Ci tak prostych i jednoznacznych relacji z rodziną,
                jednak, jakby tu powiedziec - to, co dla nas jest proste, nie zawsze
                jest takie same dla innych.




                mruwa9 napisała:

                > a czemu wprost, konsekwentnie i do znudzenia, a przede wszystkim
                > stanowczo, nie bedziesz powtarzac , ze w szpitalu odwiedzin nie
                > przyjmujesz i ze personel nie pozowli wejsc nikomu, na Twoje
                wyrazne
                > zyczenie, nawet, jesli ktos sie wychyli przed szereg? Domyslam
                sie,
                > ze chodzi o rodzicow i tesciow , ewentualnie o rodzenstwo, bo nie
                > sadze, zeby dalsi znajomi mieli potrzebe przybiegania do szpitala?
                > Naprawde az tak slabe masz relacje z najblizszymi albo az tak sie
                > ich boisz, zeby takie slowa nie mogly Ci przejsc przez gardlo?
                > Kurcze, nie rozumiem. U mnie dzialalo, ja po prostu jasno i
                > jednoznacznie stawialam sprawe: w szpitalu poza mezem odwiedzin
                nie
                > przyjmuje, a w domu- sama sie odezwe, kiedy bede na silach
                > przyjmowac gosci.
                • mruwa9 Re: odwiedziny w szpitalu 28.07.08, 15:17
                  Wiek tesciowej nie ma nic do rzeczy. Moja tesciowa miala 72 lata,
                  gdy rodzilo sie nasze najmlodsze dziecko wink Nie rozumiem, dlaczego
                  tesciowej mialoby byc przykro? W czasach, gdy ona rodzila nie bylo w
                  ogole odwiedzin na poloznictwie ani porodowce, a kobiety w kusych
                  koszulkach biegaly po oddzialach z za przeproszeniem golymi tylkami
                  i klebem ligniny miedzy nogami. Tym bardziej powinna zrozumiec,
                  dlaczego nie zyczysz sobie odwiedzin. Jesli tego nie rozumie, to
                  sorry..ale nie dokoncze, bo obrazilabym Twoja tesciowa dosadnym
                  slowem, nawet jej (tesciowej) nie znajac. A Twoje argumenty (czemu
                  ich nie uzyc?), nie wiem, jakie sa, moje byly- jak wyzej: ze moge
                  wygladac nieszczegolnie, ze bede krwawic, ze pewnie bede w
                  szpitalnej poscieli, byc moze z wywalonym biustem, ze to jest
                  sytuacja, w ktorej NIE CHCE byc ogladana przez kogokolwiek, poza
                  mezem i wlasnym dzieckiem, bo MNIE BEDZIE PRZYKRO i MNIE TO KREPUJE.
                  Bo sie, po prostu i po ludzku WSTYDZE,I dlatego nie wpuszcze, a nie
                  dlatego, zeby komus zrobic na zlosc. Ze kiedy juz we wlasnym domu
                  (albo nawet szpitalu) wykapie sie, umaluje i ubiore w normalne
                  ubranie ( chocby t-shirt, spodnie z dresu, a przede wszystkim
                  normalna bielizna), na pewno zaprosze na powitanie dziecka. Te 2-3
                  dni naprawde ani dla dziadkow, ani dla dziecka znaczenia nie maja,
                  ale dla poloznicy-ogromne.
                  • nilem Re: odwiedziny w szpitalu 28.07.08, 16:23
                    Coś tak czuję, że włożę kij w mrowisko, ale...
                    99% postów na temat rodziny brzmi mniej wiecej tak: "przylezli do szpitala",
                    "zrobili nalot", "siedzieli mi na głowie", "męczyli mi dziecko". Traumy i
                    tragedie same Ci nasi "najblizsi"
                    Tak się zastanawiam, czy któraś z Was w ogóle próbowała zastanowić się, dlaczego
                    oni tak koniecznie chcą zobaczyć wasze dziecko, odwiedzić, przyjechać.
                    Pomyślcie drogie matki chłopców, co będzie kiedy za 20/30 lat Wasz syn bedzie
                    zostawał ojcem a Wy babciami. I usłyszycie od jego partnerki, że nie zyczy sobie
                    żadnych wizyt przez najbliższy miesiąc...
                    Przecież w WIEKSZOSCI przypadków to wszystko można obgadać i załatwić po ludzku.
                    Powiedzieć, że na pewno bedziecie padnięte po porodzie, że chcecie pobyć same z
                    męzem i z dzieckiem, że cieszycie się, że wasze dziecko jest dla nich ważne, ale
                    prosicie żeby te pierwsze wizyty były jak najkrótsze.
                    U mnie po porodzie nieustannie przewijali się goście. Mi to nie przeszkadzało,
                    wręcz czułam się lepiej. Kiedy mała miała dość, wychodziłam z nią do sypialni po
                    prostu.
                    Jasna cholera, przecież tu mowa o MATKACH Waszych i Waszych partnerów..
                    • dzoaann nilem:) 28.07.08, 18:00
                      zgadzam się z Tobąsmile
                    • wiu Re: odwiedziny w szpitalu 30.07.08, 13:49
                      Nilem,

                      Relacje w rodzinie są naprawdę różne. To, że TWOJA RODZINA jest
                      idealna (lub prawie) i że TOBIE takie odwiedziny nie przeszkadzały,
                      to TWOJE SZCZĘŚCIE. I ciesz się, że nie miałaś okazji doświadczyć
                      męczącej rodziny, która "przylazła i siedziała na głowie". Fajnie,
                      że są tacy ludzie, powinno ich być jak najwięcej, ale niestety tak
                      nie jest. I nie wolno na nikogo wywierac presji, że on jest
                      ten "inny" bo nie chce dziadków dopuścić do dziecka. Szanujmy się i
                      dajmy sobie prawo do odmienności.
                      Jeśli mój (przyszły) syn za 20-30 lat powie, że przez miesiąc nie
                      życzą sobie odwiedzin, to to uszanuję, bo kiedy składam wizyte to
                      lubię być chcianym gościem, a nie wymuszonym. I przypomnę sobie, jak
                      to było jak ja rodziłam. A należę akurat do tych, którzy wolą miec
                      spokój.
                      Piszesz, że można obgadać i załatwić po ludzku, ale ... dla ciebie
                      akceptowalne rozwiązanie, to wciąż dopuszczeni edo wizyt wkórtce po
                      porodzie. Tyle, że uprzejmie zgadzasz sie, żeby trwały tylko 15
                      minut.
                      Przez twój dom przewijali się goście, ale nie znamy cię i nie wiemy
                      o tobie wiele, o twoim domu, o twojej rodzinie, o twoim małżeństwie,
                      obyczajach itd.
                      MATKA nie zawsze jest łatwostrawna, zapewniam cię...
                      • leoncja_uk Re: odwiedziny w szpitalu 01.08.08, 11:31
                        A mi się wydaje, że to nie RODZINA jest niestrawna i coś Z NIMI jest nie w
                        porządku, tylko z osobami, które piszą,że rodziny widzieć nie chcą. No bo
                        rodzina to najbliżsi nam ludzie, z którymi łączą nas więzy krwi czy choćby
                        powinowactwo. I ja naprawdę nie rozumiem podejścia "będą mi siedzieć na głowie".
                        Przecież oni nie przychodzą po to,żeby nas po porodzie torturować, tylko
                        zacieśniają więzi rodzinne. I wcale przy bliskich znajomych i rodzinie nie
                        trzeba piec ciast, gotować obiadów, być Miss Polonia i brylować w towarzystwie
                        intelektem. Koleżanka sama sobie może zrobić herbatę, kolega kupi i przyniesie
                        ciastka, a obiad niech zjedzą w domu, albo mama niech ugotuje. I niech wszyscy
                        się cieszą, że jest kolejny człowiek na Ziemi. Bo on nie "należy" tylko do
                        rodziców. Należy sam do siebie i też ma prawo od najmłodszych lat oglądać
                        życzliwych mu ludzi i nawiązywać z nimi kontakty.
                        Ja z chęcią wpuszczę każdą mi bliską osobę do domu. Byle była uśmiechniętasmile
    • osa551 Re: Odwiedziny po porodzie w domu...........kiedy 28.07.08, 15:22
      Normalnie, powiedz, że lekarz abronił odwiedzin przez pierwszy miesiąc.
      • tasiaanunia Re: Odwiedziny po porodzie w domu...........kiedy 28.07.08, 16:41
        Jasne że jest milej kiedy się wie że o nas się pamięta....mój mąż pracuje cały
        dzień (6-20) i raczej z powodów finansowych nie będzie mógł sobie pozwolić na
        urlop...więc jak teściowa przyjdzie to na cały dzień zostanie aja chciałabym się
        czuć w swoim domu bez krępacji...jeśli chodzi o zakupy to akurat nie jest
        problem mój starszy syn już teraz je robi(muszę leżeć)
        Natomiast do sypialni z małym nie będę mogła wyjść bo jej po prostu nie mam....
        Ja nie mam nic przeciwko odwiedzinom rodziny...ale jak słyszę słowa teściowej
        -tylko mi klucze zostawcie od mieszkania to jak przyjedziecie ze szpitala to
        będę czekać...to mi się ciśnienie podnosi.........
        • asiaiwona_1 Re: Odwiedziny po porodzie w domu...........kiedy 28.07.08, 16:52
          To ci współczuję. Ja mam ten komfort, że i teśiowi i rodzice mieszkają
          daleko. Zbyt daleko, żeby wpadać codziennie obejrzeć dzidziusia.
          Niestety teściowie nie uważają za nic złego nawiedzanie w szpitalu
          świeżo upieczonej mamusi. Jak brat męża powiedział im, żeby nie
          przyjeżdżali do szpitala, jak mu się dziecko urodziło, to fakt, na
          siłę się nie pchali, ale "tyłek" synowej obrobili.
          • bweiher Re: Odwiedziny po porodzie w domu...........kiedy 28.07.08, 21:14
            a mieszkacie sami czy z rodzicami/teściami
            • tasiaanunia Re: Odwiedziny po porodzie w domu...........kiedy 29.07.08, 11:12
              Mieszkamy sami (ja ,mąż,syn)ale mieszkanie jeszcze jest na teściową -teścia już
              nie mam...natomiast moja rodzina mieszka ponad 300km, więc zobaczymy sie pewnie
              na święta...ale oni nie są skorzy do odwiedzin...mojego pierwszego syna
              zobaczyli dopiero po 4 miesiącach...
      • monnap Re: Odwiedziny po porodzie w domu...........kiedy 31.07.08, 19:17
        Ja szczerze mowiac nie rozumiem jak mozna zabronic najblizszej
        rodzinie odwiedzin. Mnie na pewno wszyscy odwiedza w szpitalu i bede
        sie z tego bardzo cieszyc. Przeciez nikt wam nie kaze obslugiwac
        gosci, oni zrozumieja, ze mozecie sie nie czuc najlepiej, ale zeby
        od razu zabraniac, sczegolnie dziadkom i to na kilka tygodni to
        gruba przesada.
        Tu gdzie ja mieszkam, lekarze kaza ograniczyc aktywnosc fizyczna
        przez 2 tygodnie, potem juz mozna wszustko powoli robic, jezdzic
        samochodem itp.
        Wiele lasek strasznie sie tu ze soba piesci. Sa porody trudne, ale
        chyba nie wszystkie???
        Poza tym mozna rodzinie wyznaczyc godzine wizyt, jesli szpital jej
        nie wyznacza. To chyba nie jest takie trudne.
        • totorotot Re: Odwiedziny po porodzie w domu...........kiedy 31.07.08, 21:11
          Czego nie rozumiesz? Że ktoś woli śliwki a ktoś inny jabłka? Że ktoś nie chce odwiedzin, a ze ktoś inny chce?
          Po porodzie nie jest najważniejsza teściowa, przyjaciółka, mama, siostra, ciocia, czy mąż, tylko KOBIETA, KTÓRA URODZIŁA DZIECKO. I jej subiektywna wola powinna być zrealizowana.
          Każdy, kto tego nie rozumie i nie umie się powstrzymać od naciskania na odwiedziny, jest egoistą pozbawionym empatii nie wartym poświęcenia mu okazanego.
    • gdzie-idziesz Re: Odwiedziny po porodzie w domu...........kiedy 29.07.08, 12:26
      Jestem bardzo zdziwiona i zasmucona Waszą postawą. Najbliższą
      rodzinę traktujecie jak swoich najgorszych wrogów, egoistycznie
      myślicie tylko o sobie. Myślę, że większość Wam bliskich (czy na
      pewno?) osób nie chce wtryniać się z butami w Wasze pierwsze dni z
      maleństwem, chce poznać najmłodszego członka rodziny - ukochanego,
      wyczekanego wnuczka, bratanka, siostrzeńca. Wiadomo, są osobniki
      niereformowalne, na myśl o których cierpnie skóra, ale na Boga - one
      są w mniejszości. Postawa dziewczyn ciężarnych i młodych mam jest
      straszna - liczę się tylko ja i maleństwo. A potem piszecie - babcia
      nie kocha wnuczka, na chrzest nie dostał prezentu, albo dostał
      nieodpowiedniej wartości prezent. Zastanówcie się.
      Pytanie - czy po powrocie do domu jesteście same?, czy ojców Waszych
      dzieci nie ma, czy nie mogą oni przejąć obowiązków pana domu,
      żebyście mogły odpocząć i cieszyć się wizytą? Czy Wasi goście
      rzeczywiście oczekują od Was dwudaniowego obiadu z kolacją,
      nocowaniem i obowiązkowo ciastem? Czy Wasi goście przychodzą po to,
      żeby napsuć Wam krwi? Ja myślę, że oni chcą poznać wnuka, spędzić
      miło chwilkę z najbliższymi, posiedzieć przy kawie i ciastku. I
      niczego więcej nie oczekują. Przecież można powiedzieć - zadzwonię
      jak poczujemy się lepiej, zaprosimy Was, ale tylko na kawę i
      ciastko, wybaczcie ale teraz w natłoku nowych obowiązków nie mam
      siły na bawienie się w gościnność. Najbliższe Wam osoby zrozumieją
      to, uwierzcie
      pozdrawiam
      • wiu Re: Odwiedziny po porodzie w domu...........kiedy 30.07.08, 13:59
        Gdzie-idziesz,

        Czy naprawdę tylko jedna strona jest w tym temacie egoistyczna...?
        Czy naprawde żadne argumenty "tych, co wolą w spokoju pobyc z
        maleństwem" nie trafiają Ci do przekonania...? Nie wierzę...

        Przyjmij do wiadomości, że postawy podczas przyjmowania
        gości/formuły przyjmowania bywają bardzo różne. I gości ebywają
        bardzo różni.

        Jeszcze raz apeluję o zrozumienie i nienarzucanie innym swojego
        stylu życia.

        Zrozum, że nie wszystkie tzw "dobre chęci" są jednoznacznie dobre.
        Tak, oni "tylko chcą zobaczyć dzidziusia".... i nic innego się nie
        liczy, a my jesteśmy własnością swojej rodziny.
    • gaja78 Re: Odwiedziny po porodzie w domu...........kiedy 29.07.08, 12:55
      Noworodek przybywający do swojego nowego domu musi mieć czas na aklimatyzację.
      Moja Daria przywieziona ze szpitala przez dwa dni marzła mimo kilku warstw
      ubrań, kocy i kołderek. Ciągle było jej zimno. Nie wyobrażam sobie czyjejkolwiek
      wizyty w tych pierwszych dniach, bo każda dodatkowa osoba w domu to dodatkowy
      bagaż bakterii i wirusów. Po kilku dniach, tygodniu - proszę bardzo. Jeśli
      chodzi o dziecko.

      Jeśli chodzi o mnie - szybka wizyta w szpitalu jest ok, aczkolwiek jeśli chodzi
      o dziecko, to jestem przeciw z wyżej wymienionych względów. W domu - minimum 2
      tygodnie karencji na czyjekolwiek przyjazdy. Bo tak i juś. Potem - proszę
      bardzo. Tak było z Darią 2 miesiące temu - 2 tygodnie sami w domu, potem zaczęły
      się odwiedziny. Przez 6 (!) weekendów z rzędu była u nas rodzina. Byliśmy
      zmęczeni, wykończeni, nie mieliśmy kiedy odpocząć w samotności, ale rodzina to
      rodzina i wiadomo że wszyscy chcą nowego członka tej rodziny zobaczyć. Jednak
      pierwsze 2 tygodnie były święte i nienaruszalne.

      A już kompletnie nie wyobrażam sobie kogoś (poza mężem) na porodówce. Czy w domu
      podczas przyjazdu ze szpitala. Nie i koniec. To są nasze bardzo intymne chwile,
      które szanujemy i dzięki temu przeżywamy je szczęśliwie i w pełni.
      • elske Re: Odwiedziny po porodzie w domu...........kiedy 29.07.08, 16:36
        Drogie Panie,teraz piszecie ze nie chcecie odwiedzin w domu po porodzie przez
        2-3 tygodnie,nawet miesiac.Ciekawe ile z Was za jakis czas bedzie sie zalic,ze
        musi niani dla dziecka szukac,bo babcia nie chce sie nim zajac.

        A to co piszecie o aklimatyzaci dziecka,miesiac w domu bez zadnych odwiedzin.Dla
        mnie kosmos.Moj syn mial tydzien jak poszlismy na pierwszy,dlugi spacer, a 1,5
        tyg jak poszedl ze mna i corka do przedszkola i od tego dnia regularnie w
        przedzkolu bywa 2x w tyg(przedszkole otwarte-tzn.ze rodzice sami zajmuja sie tam
        swoimi dziecmi).Od sierpnia do przedszkola planujemy chodzic 5x w tyg.Syn za
        tydzien 3 mies skonczy,okaz zdrowia.Core odobnie wychowywalam od samego
        urodzenia-gdzie ja szlam tam zabieralam ze soba dziecko:cora zachartowana.
        "Mamo nie boj się, to tylko Hehalump trąbi."
        • szklanapulapka2 Re: Odwiedziny po porodzie w domu...........kiedy 29.07.08, 17:33
          Podobnie jak kilkoro moich poprzedniczek jestem PRZERAŻONA wstrętnym
          egoizmem przyszłych mam. Babcia ma odwiedzić po miesiacu??? Rodzona
          babcia???????? A jak jeszcze czytam, ze rodzina ma nie przychodzić
          bo... pies sie będzie adaptował do nowej sytuacji to mi skóra na
          plecach cierpnie! Pies bakterii nie przyniesie - dziadkowie owszem.
          Wstyd, dziewczyny! A za miesiac, dwa, trzy będzie sie w łaskę do
          babć chodziło, bo do pracy trzeba wrócić, bo z dzieckiem trzeba
          zostać. Na miejscu takiej babci czy dziadka po misiacu to sama
          odwróciłabym sie na piecie i... radź sobie sama, skoroś taka
          samowystarczalna!.Sory, dziewczyny, ale nie mogę. To obrzydliwe
          zachowanie!.
          • gaja78 Re: Odwiedziny po porodzie w domu...........kiedy 29.07.08, 17:53
            Litości ... w rodzinie, gdzie panują normalne zdrowe relacje, córka i syn mają
            prawo czuć potrzebę intymności i nie przyjmować gości przez pierwszy tydzień czy
            dwa, a matka czy teściowa się o to nie obrazi.

            A że rodzin ze zdrowymi relacjami jest mało i z tego okresu karencji po porodzie
            robi się wielkie halo i świętą obrazę - to już inna sprawa sad
            • mruwa9 Re: Odwiedziny po porodzie w domu...........kiedy 29.07.08, 19:08
              w rodzinie, w ktorej panuja normalne relacje dyskutowany tu problem
              nie jest problemem. Bo jedna strona potrafi wprost i bez obrazy
              mowic, co lezy na watrobie, a druga strona potrafi sluchac i
              respektowac wole pierwszej strony.
              • babcia47 Re: Odwiedziny po porodzie w domu...........kiedy 31.07.08, 18:44
                w normaknej rodzinie, gdzie wszyscy sie słuchają chyba tez nikt nie
                jest traktowany jak trędowaty? niegodny , bo mieszkam daleko, ale
                wiem, że "dziadkowie" mieszkajacy na miejscu mieli prawo wstepu, po
                uprzednim telefonie..i byli bardzo pomocni, tesciowa syna
                praktycznie gotowała młodej rodzinie a i bywało, że gdy musieli
                wieczorkiem, prywatnie pojechać do gina czy na pogotowie, bo coś sie
                paprało synowej, potem szwy rozlazły..miał kto na godzinke
                posiedzieć i przypilnować wnusia, żeby go nie ciągać niepotrzebnie..
                • babcia47 Re: Odwiedziny po porodzie w domu...........kiedy 31.07.08, 18:47
                  ..ups...>niegodny "towarzystwa własnego wnuka. Ja swojego poznałam
                  gdy miał 1,5 m-ca" , bo mieszkam daleko,<
                  wsiorbało mi część tekstu..
          • luiz.a Re: Odwiedziny po porodzie w domu...........kiedy 30.07.08, 09:13
            szklanapułapko popieram w 100%, nie moge zrozumieć jak można wnuka
            czy wnuczke nie pokazać własnym rodzicom czy najbliższej rodzinie.
            Potem się słyszy teściowa zła ale my tez kiedyś zostaniemy babciami
            i co miło wam będzie jak zostaniecie poinformowane, że za m-c
            możecie przyjśc na kawe w odwiedziny. Po prostu trzeba mieć poczucie
            taktu, ja od zawsze jestem zosią samosią i wszystko staram się robić
            sama ale jak ktoś chce mi w czymś pomóc to tego nie odrzucam. Chyba
            za bardzo kocham swoich rodziców i teściów i nie wyobrazam sobie
            żeby ich nie zobaczyć w szpitalu i nie podzielic się z nimi
            szczęściem. Tym bardziej, że do sziptala nie jedzie sie w odwiedziny
            na pół dnia. A w domu jak się cała rodzina zwali można ewentualnie
            grzecznie przeprosić i powiedzieć, że jest człowiek zmęczony ale to
            moje zdanie, przynajmniej tak mnie wychowali rodzice, że troche
            szacunku trzeba mieć. Pozdrawiam i życze miłych chwil z
            nowonarodzonymi dziećmi i ich tatusiami.
            • asiaiwona_1 Re: Odwiedziny po porodzie w domu...........kiedy 30.07.08, 09:40
              Może macie po części rację, ale najwidoczniej wasi rodzice/teściowie
              mieszkają blisko i mogą wpaść na krótką wizytę. Moi rodzice i
              teściowie mieszkają zbyt daleko i pokazanie im dzidziusia wiąże się
              z conajmniej 2 dniową wizytą. Owszem, to mąż moge ugotować im obiad,
              pozmywać itp, ale ja osobiście wolałabym, żeby te pierwsze dni
              spędzał z dzieckiem niż stał przy garach. Poza tym
              rodzicie/teściowie zwykle mają tendencję do udzielania "dobrych" rad
              co do kąpieli, przewijania i karmienia dziecka, czego ja akurat nie
              lubię. Zwykle oni sądzą, że wiedzą lepiej, bo tyle dzieci już
              przecież odchowali. Wolę więc w tych pierwszych dniach pobytu z
              dzieckiem w domu, tym bardziej jeśli jest to pierwsze dziecko, sama
              uczyć się co i jak, a nie słuchać rad w stylu "powinnaś zrobić to
              tak a nei inaczej". I nie uważam, żeby pierwsze spotkanie wnuczka z
              dziadkami po 2 tyg, czy nawet miesiącu, było czymś strasznym. Czy
              oni w jakiś sposób "ucierpią" na tym, że przez tydzień, czy dwa będą
              widzieć wnuczka na zdjęciu, a nie w realu? Nie sądzę.
              Ale i tak wszystko zależy od tego jakie mamy relacje z
              rodzicami/teściami i jak my do tego podchodzimy.
              Ja osobiście uważam, że skoro mam się stresować jakąkolwiek wizytą,
              to lepiej i dla dziecka i dla mnie będzie odłożenie jej do czasu,
              jak już oswoimy się z nową sytuacją, czyli małutkim dzieciątkiem w
              domu. A jeśli babcia, czy dziadek obrażą się na mnie za to, że nie
              zaprosiłam ich już pierwszego dnia, tylko po miesiącu, to chyba
              świadczy tylko o nich samych...
              • gaja78 Re: Odwiedziny po porodzie w domu...........kiedy 30.07.08, 10:03
                asiaiwona_1 napisała:

                > Może macie po części rację, ale najwidoczniej wasi rodzice/teściowie
                > mieszkają blisko i mogą wpaść na krótką wizytę. Moi rodzice i
                > teściowie mieszkają zbyt daleko i pokazanie im dzidziusia wiąże się
                > z conajmniej 2 dniową wizytą.

                No właśnie trzeba rozróżnić te dwie sytuacje: gdy rodzice mieszkają blisko i
                mogą wpaść na godzinę-dwie oraz gdy mieszkają daleko i odwiedziny trwają dwa
                dni. To dwie zupełnie różne bajki.
                To po pierwsze.

                A po drugie - jeszcze się przyczepie do kwestii "witania" nowego dziecka w domu
                przez rodziców i teściów - trzeba mieć nie lada tupet, żeby się świeżo
                upieczonym rodzicom wpakować na głowę na te jedne z najważniejszych chwil ich w
                życiu. Wbrew woli młodych sad Jak się kocha swoje dzieci, to się takich numerów
                nie wykręca. No chyba że to taki specyficzny sposób znaczenia terytorium
                wpływów, ja tak to widzę uncertain

                > A jeśli babcia, czy dziadek obrażą się na mnie za to, że nie
                > zaprosiłam ich już pierwszego dnia, tylko po miesiącu, to chyba
                > świadczy tylko o nich samych...

                No dokładnie. Z moją matką załatwienie sprawy wyglądało tak: mąż ma urlopu tylko
                tyle i tyle, chcemy być wtedy sami, zapraszamy za dwa tygodnie. A za miesiąc czy
                półtora zapraszam mamę na kilka dni lub tydzień - jak mamie będzie pasowało.
                Mama: jasne, chciałabym już zobaczyć małą, ale rozumiem, te dwa tygodnie mnie i
                ojca nie zbawią a dla was są ważne. Za miesiąc przyjadę wtedy i wtedy na tyle i
                tyle dni.

                I tyle. Mama przyjechała na chwilę po 2 tygodniach i na tydzień po 5 tygodniach.
                Było cudnie smile
              • szklanapulapka2 Re: Odwiedziny po porodzie w domu...........kiedy 30.07.08, 11:39
                A jeśli babcia, czy dziadek obrażą się na mnie za to, że nie
                > zaprosiłam ich już pierwszego dnia, tylko po miesiącu, to chyba
                > świadczy tylko o nich samych...


                nie, to świadczy o twojej kulturze i szacunku dla rodziców i
                teściów !
                • gdzie-idziesz Re: Odwiedziny po porodzie w domu...........kiedy 30.07.08, 13:29
                  Szklanapułapko2smile nie przegadamy dziewczyn. Widzę, że my jesteśmy w
                  mniejszości i nie ważne co byśmy nie mówiły to większość dziewczyn
                  ma swoje racje i będzie ich bronić ze wszystkich sił. Choćbyśmy się
                  siliły nie wiem na jakie argumenty to nie przegadamy nikogo.
                  Jakieś takie chore podejście obecnie zrobiło się wobec krewnych, i
                  najbliższej rodziny. Jestem w stanie zrozumieć, że świeżo upieczeni
                  rodzice nie mają ochoty gościć plotkarskiego pociotka i mają prawo
                  odmówić wizyty, ale odmawiać gościny dziadkom czy najbliższej
                  rodzinie to jest okropne. Przyjaciółki ukochanej też nie zaprosicie
                  jak Was poprosi? Jak zadzwoni i powie - wpadnę tylko na chwilę,
                  kupię coś po drodzę, chcę zobaczyć maleństwo. Założę się o wygraną w
                  totkasmile że nie odmówicie i spędzicie miło czas. A dziadkowie dziecka
                  to samo zło i reszta rodziny. Teraz widzi się coraz więcej dzieci
                  chrzczonych w wieku roku i więcej, bardz często te dzieci nie mogły
                  znajeźć rodziców chrzesnych.
                  Ja z teściami mieszkałam jak starsza pojawiła się na świecie, więc
                  dobrych rad miałam wyżej uszu,zniosłam to. Wy boicie się robrych rad
                  dawanych przez czas wizyty - godzinę, dwie, czy nawet dwa dni.
                  Powiem coś jeszcze modliłam się o dobre rady, o to żeby ktoś
                  przyszedł i poradził mi jak karmić to moje dziecko piersią żeby
                  chciała, co robić żeby nie wymiotowała, jak trzymać gdy się dławiła.
                  Co robić żeby nie mieć zastojów pokarmu i tak cholernie bolesnych
                  piersi. Modliłam się o takie rady, Iternet nie zastąpi doświadczonej
                  babci czy innej mamy, trzeba tylko się otworzyć i nie udawać samosi
                  na siłę. Dzieci rodzą się różne, ja pomimo pomocy teściowej nie
                  miałam czasu umyć głowy przez dwa tygodnie, ani wypić ciepłej
                  herbaty przez kilka miesięcy. Mała jadła przez dwie godziny bez
                  przerwy, potem pół godziny odpoczynku - nie można było położyć bo
                  wymiotowała i dalej karmienie. Przez ponad miesiąc.
                  A moich rodziców zaprosiłam na najbliższy weekend, kiedy córka miała
                  tydzień. Mieli do pokonania 300 km w jedną stronę. Dali radę obrócić
                  w jeden dzień.
                  • janana Re: Odwiedziny po porodzie w domu...........kiedy 30.07.08, 14:00
                    Przyjaciółce ukochanej nie musiałabym odmawiać, bo jako przyjaciółka
                    wiedziałaby, że ma się wstrzymać.

                    A jak u kuzynostwa w nawiedzanym przez krewnych i znajomych domu dwutygodniowy
                    synek dostał zapalenia oskrzeli, to szczerze żałowali, że nie poszli za naszym
                    przykładem.
                  • memphis90 Re: Odwiedziny po porodzie w domu...........kiedy 30.07.08, 22:30
                    Wszystko zależy od sytuacji i wyczucia. Moment odwiedzin też trzeba wyważyć.
                    Moja babcia zaprosiła na Sylwestra kuzynkę, ta przyszła zasmarkana, w domu było
                    niemowlę. Drugiego stycznia dziecko nie żyło- zmarło na zapalenie płuc. Dlatego
                    uważam, że dziadkowie, rodzeństwo rodziców- niech wpadną, zobaczą malucha;
                    dalsza rodzina, koleżansie, znajomi z pracy- powinni się wstrzymać. Im mniej
                    obcych ludzi koło noworodka, tym lepiej dla niego, szczególnie w okresie
                    grypowym. A już na pewno nie pchać i nie urządzać wycieczek do szpitala!
                    • gaja78 Re: Odwiedziny po porodzie w domu...........kiedy 30.07.08, 23:19
                      memphis90 napisała:

                      > dalsza rodzina, koleżansie, znajomi z pracy- powinni się wstrzymać. Im mniej
                      > obcych ludzi koło noworodka, tym lepiej dla niego, szczególnie w okresie
                      > grypowym. A już na pewno nie pchać i nie urządzać wycieczek do szpitala!

                      Ja w ogóle jestem zdziwiona, że nie jest to powszechną oczywistością - taki
                      okres karencji ze względu na zdrowie noworodka. Dla mojej rodziny i znajomych,
                      wszystkich bez wyjątku, sprawą oczywistą było przy obydwu córkach, że w
                      pierwszych 2 tygodniach czy nawet miesiącu dziecka się nie odwiedza. Niech
                      najpierw zacznie wychodzić na spacery, niech układ odpornościowy "ruszy" pełną
                      parą. Bo każda złapana choroba to dla noworodka śmiertelne niebezpieczeństwo.
                      Takie przekonanie wyniosłam z domu, takie przekonanie mają moi znajomi.
                  • babcia47 Re: Odwiedziny po porodzie w domu...........kiedy 31.07.08, 18:59
                    Iternet nie zastąpi doświadczonej
                    > babci czy innej mamy, trzeba tylko się otworzyć i nie udawać
                    samosi
                    > na siłę.
                    ..chyba, że się podpytuje "doswiadczoną" teściową przez
                    internet..smile)..nie wiem skąd tak akurat, ale synowa mając swoją mamę
                    na miejscu, i to moim zdaniem bardziej doświadczona i lepszą
                    gospodynię.. często mnie odpytuje, nawet razem przez net
                    wybierałysmymy spacerówke czy krzesełko do karmienia..chociaż z
                    drugiej strony wnuk wdał sie w swojego ojca..nawet ząbki dostaje w
                    tym samym czasie i tempiesmile)
                • ewa-krystyna Re: Odwiedziny po porodzie w domu...........kiedy 30.07.08, 19:45
                  szklanapulapka2 napisała:

                  > A jeśli babcia, czy dziadek obrażą się na mnie za to, że nie
                  > > zaprosiłam ich już pierwszego dnia, tylko po miesiącu, to chyba
                  > > świadczy tylko o nich samych...
                  >
                  >
                  > nie, to świadczy o twojej kulturze i szacunku dla rodziców i
                  > teściów !


                  a gdzie szacunek tesciow i rodzicow wzgledem wlasnych dzieci?
                  • szklanapulapka2 Re: Odwiedziny po porodzie w domu...........kiedy 30.07.08, 22:38
                    Na szacunek też trzeba sobie zasłużyć. Chyba że jesteś
                    za "szacunkiem" wymuszanym.
                    • gaja78 Re: Odwiedziny po porodzie w domu...........kiedy 30.07.08, 22:57
                      szklanapulapka2 napisała:

                      > Na szacunek też trzeba sobie zasłużyć.

                      Boskie smile
                      Trzeba sobie zasłużyć na szacunek swoich rodziców, na przykład zapraszając ich
                      na wizytację w dzień przyjazdu dziecka ze szpitala, czy tak ? smile))
                      • szklanapulapka2 Re: Odwiedziny po porodzie w domu...........kiedy 31.07.08, 07:25
                        Nie, trzeba sobie zasłużyć całym życiem, zarówno na szacunek ze
                        strony rodziców, jak i odwrotnie - rodzice powinni swoim zachowaniem
                        zasłużyć na szacunek nasz. Tego nie buduje się w jeden dzień. A
                        jeśli jest ten szacunek to nie ma w ogóle opisywanego
                        problemu.
                        • gaja78 Re: Odwiedziny po porodzie w domu...........kiedy 31.07.08, 10:25
                          szklanapulapka2 napisała:

                          > jeśli jest ten szacunek to nie ma w ogóle opisywanego
                          > problemu.

                          Mylisz szacunek z niezdrowym poświęcaniem swoich potrzeb w imię zaspokojenia
                          potrzeb rodziców.
                    • attiya do szklanapulapka2 01.08.08, 11:13
                      szklanapulapka2 napisała:

                      > Na szacunek też trzeba sobie zasłużyć. Chyba że jesteś
                      > za "szacunkiem" wymuszanym.
                      no wiesz - teściowie też sobie muszą na szacunek zasłużyć - a tylko
                      dlatego, że są to rodzice męża? I przez to automatycznie mają miec
                      u mnie zapas szacunku?
                      No chyba, że to tylko synowa musi sobie zapracowac na szacunek -
                      teściowie już nie.....dziwny sposób myślenia
          • wiu Re: Odwiedziny po porodzie w domu...........kiedy 30.07.08, 14:13
            Szklanapulapka,

            tak, to tylko my -potencjalne matki i juz-matki jesteśmy wstrętnymi
            egositkami. Z tego wnioskuję, że ty jesteś po drugiej stronie sporu..

            CO do psa - niektórzy ludzie przyjmują zwierzęta do rodziny, ale
            dlaczego ma to być wstyd? Jeśli ktos poważnie podchodzi do chowu
            swojego zwierzęcia, to nie rozumiem, dlaczego nie miałby brac pod
            uwagę potencjalnych komplikacji takich jak te opisane. A że pies ma
            niby pierwszeństwo przed "kochaną babcią"? Bywa tak. Skąd wiesz, jak
            jest w tym przypadku naprawdę.

            "nie będzie sie w łaskę wchodziło za miesiąc, dwa czy trzy",
            jeśli "kochane babcie" już wczesniej wykażą się brakiem
            delikatności. I tyle.

            Jeśli tak cię oburza "obrzydliwe zachowanie" to proszę, podaj kontr-
            propozycję bezpośrednio założycielce wątku, żeby mogła potem
            skomentować, dlaczego twój projekt pasuje jej lub nie.

            Dla mnei obrzydliwe jest naruszanie czyjejś intymności, bez względu,
            czy naruszającym jest mama, dziadek, kolega czy znajomy.
            • morepig Re: Odwiedziny po porodzie w domu...........kiedy 30.07.08, 20:08
              > swojego zwierzęcia, to nie rozumiem, dlaczego nie miałby brac pod
              > uwagę potencjalnych komplikacji takich jak te opisane. A że pies ma
              > niby pierwszeństwo przed "kochaną babcią"? Bywa tak. Skąd wiesz, jak
              > jest w tym przypadku naprawdę.

              u nas tez pies miał pierszenstwo przed "ukochana babcia", tzn nie moja mama
              tylko tesciowa.
              od poczatku- po porodzie psy poszly do mojej mamy na tydzien, po tygodniu jak
              moja mama juz wpadała na chwile to przyprowadzila psy juz zeby zostaly. dlatego
              po tygodniu ze baaardzo ze mnie leciało i moje psy by to zjadały pewnie i to
              mnie obrzydzało. a przed ukochana babcia- no coz, one z nami na stałe mieszkaja,
              liżą dziecko i nas i wogole. a babcia nie jest nawet od swieta wink
          • morepig Re: Odwiedziny po porodzie w domu...........kiedy 30.07.08, 20:12
            > Podobnie jak kilkoro moich poprzedniczek jestem PRZERAŻONA wstrętnym
            > egoizmem przyszłych mam. Babcia ma odwiedzić po miesiacu??? Rodzona
            > babcia???????? A jak jeszcze czytam, ze rodzina ma nie przychodzić
            > bo... pies sie będzie adaptował do nowej sytuacji to mi skóra na
            > plecach cierpnie! Pies bakterii nie przyniesie - dziadkowie owszem.


            nie tylko o to chodzi. pies musi sie ogarnac zeby nie zjadl ci dziecka w wolnej
            chwili. do tego bakterie z psa sa dziecku znane od urodzenia bo ma sie je nawet
            na skorze.

            > Wstyd, dziewczyny! A za miesiac, dwa, trzy będzie sie w łaskę do
            > babć chodziło, bo do pracy trzeba wrócić, bo z dzieckiem trzeba
            > zostać. Na miejscu takiej babci czy dziadka po misiacu to sama
            > odwróciłabym sie na piecie i... radź sobie sama, skoroś taka
            > samowystarczalna!.Sory, dziewczyny, ale nie mogę. To obrzydliwe
            > zachowanie!.

            wiesz, niektorzy maja nianie albo wychowawczy, pracujace matki ktore nie rzuca
            pracy zeby sie bachorem zajac. wiec nie uogolniaj. wiadomo ze jak ktos jest w
            jakikolwiek sposob zalezny od kogos to nie moze mu podpadac, ale tu chodzi o
            doroslych ludzi i ich dzieci, wiec zakladam ze nie sa udupieni mieszkaniem z
            tesciami, nie siedza u nich na garnuszku i nie musza sie spowiadac z kazdej
            kostki cukru.
            a juz wpadniecie i WYMAGANIE podania herbaty to porazka, chyba ze tatus ma
            ochote obslugiwac.
            u nas to PRZYCHODZACY obslugiwali mnie jesli juz....
            a powiedz mi co sie stanie jak babcia zobaczy dziecko na zywo na chwilke i potem
            dopiero za 2 tygodnie? albo wogole zobaczy po 2 tyg?

            poza tym- babcia nie jest rodzona, rodzona ma sie tylko matke i już, chyba ze
            babcia byla surogatką ale to juz offtop
        • wiu Re: Odwiedziny po porodzie w domu...........kiedy 30.07.08, 14:04
          normalnie nie chce mi się uświadamiać tych wszystkich ludzi...

          Elske,

          Czyli transakcja wymienna, tak? Ja pozwolę sobie "wejść na głowę"
          tuz po porodzie a za to będę miała opiekę do dziecka?? Taki szantaż?

          Co do twojego syna, którego szybko "wyprowadzałas na dwór" -
          przyjmij do wiadomości, że są różne dzieci i różni rodzice i twój
          sposób wcale nie jest jedynym obowiązującym.
          • matylda_28 gdzie-idziesz 30.07.08, 15:17
            zgadzam się z Tobą w 100%. Nie rozumiem jak można zakazać rodzinie odwiedzin wyczekiwanego członka rodziny? Przecież oni też czekają, martwią się. Nie trzeba od razu ghotowac obiadu i piec ciast...myślę, że nikt tego nie oczekuje. Jeśli będziecie zmęczone, to po prostu powiedzcie, każdy zrozumie, ale takie nie, bo nie wydaje mi się bardzo egoistyczne. Nie życze nikomu, aby Wam kiedys córka czy syn powiedziała, nie przychodź do mnie przez miesiąc, bo....no właśnie dlaczego? Od tego mamy tez partnerów, czy kogoś bliskiego, żeby zajął się gośćmismile pozdarwiam
            • wiu Re: gdzie-idziesz 31.07.08, 09:28
              Jesli mi syn powie "przyjdx mamo za miesiąc", to to zrozumiem albo
              chociaż uszanuję. Będe się domagać zdjęć, filmików, informacji o
              wnuczku smile a jak już będa gotowi mnie przyjąć, będzie to dla
              wszystkich stron najbardziej przyjemne.
        • morepig Re: Odwiedziny po porodzie w domu...........kiedy 30.07.08, 19:59
          elske, a co to- babcia najlepsza opiekunka do dziecka? jak jej nie pozwole
          zobaczyc mojej g0olej dupy dwa dni po porodzie to sie smiertelnie obrazi?
          a co do twojego chodzenia do przedszkola- co nas to obchodzi? jak wiesz
          urodzilam w lutym ina pierwszy spacer wyszlam jak dziecko mialo miesiac.
          przezylismy oboje,choruje rzadko. a ja dopiero wtedy moglam usiasc normalnie. i
          dopiero wtedy przyjechali tesciowie, spali u mojej mamy, dziecka nie dotykali bo
          nie, boja nie dawalam dotykac bo tak mialam...a jakos moje relacje z nimi sie
          nie zmienily, tzn jak byly nijakie tak takie pozostaly, ogladanie ich w
          pierwszych dniach po porodzie nic by nie zmienilo...
          poza tym nie kazdy musi czuc silne wiezi rodzinne z obcymi ludzmi jakimi sa
          tesciowie...
          • szklanapulapka2 Re: Odwiedziny po porodzie w domu...........kiedy 30.07.08, 20:03
            > poza tym nie kazdy musi czuc silne wiezi rodzinne z obcymi ludzmi
            jakimi sa
            > tesciowie...


            O, i tu leży problem. "Obcy ludzie", jeśli faktycznie teściowie są
            dla kobiety obcymi ludźmi, to naprawdę nie ma nic na siłę. Na
            szczęście u mnie jest inaczej i z całego serca życzę wszystkim, by
            tak było i u Wassmile.
            • gaja78 Re: Odwiedziny po porodzie w domu...........kiedy 30.07.08, 23:01
              szklanapulapka2 napisała:

              > > poza tym nie kazdy musi czuc silne wiezi rodzinne z obcymi ludzmi
              > jakimi sa
              > > tesciowie...
              >
              >
              > O, i tu leży problem. "Obcy ludzie", jeśli faktycznie teściowie są
              > dla kobiety obcymi ludźmi, to naprawdę nie ma nic na siłę. Na
              > szczęście u mnie jest inaczej i z całego serca życzę wszystkim, by
              > tak było i u Wassmile.

              Dziękuję bardzo, wolę nie musieć poświęcać intymności swojej najbliższej rodziny
              w imię zasłużenia sobie na szacunek teściów tongue_out
              • szklanapulapka2 Re: Odwiedziny po porodzie w domu...........kiedy 31.07.08, 07:28
                No właśnie o tym piszę. Nikt Ci nie każe poświęcać 'intymności"
                swojej rodziny (doś dziwne określenie na wizytę dziadków u wnuka po
                porodzie), dla OBCYCH ludzi. To zalezy od układów w Twojej rodzinie.
                Dla mnie teściowie nie są OBCY, są mamą i tatą i tak też sie do nich
                zwracam.
                • gaja78 Re: Odwiedziny po porodzie w domu...........kiedy 31.07.08, 10:27
                  szklanapulapka2 napisała:

                  > No właśnie o tym piszę. Nikt Ci nie każe poświęcać 'intymności"
                  > swojej rodziny (doś dziwne określenie na wizytę dziadków u wnuka po
                  > porodzie), dla OBCYCH ludzi. To zalezy od układów w Twojej rodzinie.
                  > Dla mnie teściowie nie są OBCY, są mamą i tatą i tak też sie do nich
                  > zwracam.

                  Ja też mam mamę i tatę ale do sfery intymnej mojego życia oni nie należą.
                  Stworzyłam sobie własne niezależne życie już jakiś czas temu.
                  • szklanapulapka2 Re: Odwiedziny po porodzie w domu...........kiedy 31.07.08, 12:27
                    Gratulujęsmile i życzę, abyś całe życie mogła być taka "niezależna", a
                    rodzicom i teściom, aby nigdy nie musieli korzystać z Twojej
                    pomocysmile.
                    • gaja78 Re: Odwiedziny po porodzie w domu...........kiedy 31.07.08, 12:40
                      szklanapulapka2 napisała:

                      > Gratulujęsmile i życzę, abyś całe życie mogła być taka "niezależna", a
                      > rodzicom i teściom, aby nigdy nie musieli korzystać z Twojej
                      > pomocysmile.

                      I po co ta złośliwość ?
                      Bez sensu, pomaganie rodzicom nie ma tu nic do rzeczy.
                • morepig Re: Odwiedziny po porodzie w domu...........kiedy 01.08.08, 19:39
                  dla mnie nie są, ojca i matkę ma się jednego, to że jestem zona ich syna nie
                  znaczy ze automatycznie mam ich szanowac, kochac i zapraszac od domu tylko
                  dlatego ze go spłodzili wink
    • jadzi-a441 Re: Odwiedziny po porodzie w domu...........kiedy 30.07.08, 15:31
      mam bardzo mieszane uczucia czytając te wszystkie wypowiedzi, mam wrażenie, że
      już wszystkim się w głowach pomieszało. Najpierw kobieta będąc "dwie godziny w
      ciąży" oczekuję, ze cały świat będzie na nią dmuchał, bo ona jest w ciąży.
      Zwolnieniami lekarskimi ciężarne rzucają na lewo i prawo bo "im się należy". A
      jak rodzą to już im całkowicie odbija!! Mama, teściowa, brat, siostra nie mogą
      zobaczyć dziecka bo co?? Bo zarazki??????!!!!!!!!!! Nikt nie może przyjść w
      odwiedziny bo ten czas należy spędzić z dzieckiem? ok ale noworodek przesypia
      większość dnia, a rodzice co siedzą i sie na niego patrzą?? Nie oglądają
      telewizji, nie czytają gazet, nie odbierają telefonów?? Ja rodziłam niedawno
      swoje pierwsze dziecko i byłam przeszczęśliwa z odwiedzin w szpitalu rodziny,
      koleżanek z pracy, znajomych. A po powrocie do domu z odwiedzin ciotek, kuzynek.
      Jestem dumna z tego, ze mam taką rodzinę i znajomych którzy są ze mną w tak
      ważnych w życiu momentach. Leżałam na sali z dziewczyną do której nikt nie
      przyszedł przez cały czas pobytu w szpitalu i nie raz słyszałam od niej słowo
      "zazdroszczę Ci, że tak sie Tobą interesują, też bym chciała mieć taką rodzinę".
      WIęC DROGIE MłODE MAMY, POSTARAJCIE SIę DOCENIć TO CO MACIE, RODZINE, ZNAJOMYCH
      I TO żE SIE WAMI INTERESUJą.... BO NIE WIECIE CO BęDZIE ZA MIESIąC, ROK... może
      wtedy będziecie potrzebować pomocy i wsparcie a nikt się nie pojawi, bo będzie
      wiedział, ze jest niemile widziany. Każdy ma swój rozum i swoje lata i będzie
      robił jak uważa za stosowne.... Ja jestem szczęśliwa, że mam rodzinę i doceniam
      to wink)
      • mruwa9 Re: Odwiedziny po porodzie w domu...........kiedy 30.07.08, 16:05
        mow za siebie. Ty lubisz sie pokazywac gosciom w papilotach i
        szlafroku-prosze bardzo. Dla mnie to jest wlasnie powod, dla ktorego
        nie zyczylam sobie odwiedzin w szpitalu. Krepuje mnie nocna
        bielizna, a trudno w godzine po cc wskoczyc w cywilne ciuchy.
        Krepuje mnie dyndajacy przy lozku worek z moczem, widoczny znak, ze
        jestem zacewnikowana. Krepuje mnie publiczne karmienie piersia i
        epatowanie rozchelstanym dekoltem. Ja mam zwyczaj robic makijaz
        nawet przed pojsciem na szybkie zakupy, a w szpitalu mialabym
        podejmowac gosci w mocno bieliznianej scenerii? Nie, dziekuje. Z
        tego powodu m.in.nie pozwolilam na wykonywanie jakichkolwiek zdjec w
        szpitalu i pierwsze zdjecia robilismy dopiero w domu. I nie
        wszystkie noworodki glownie spia, niektore sie dra 16 h/dobe, wiesz?
        Dzieki Bogu, moi bliscy to pojeli bez wiekszych tlumaczen i
        dziadkowie nie sa ani lepszymi , ani gorszymi dziadkami, tylko
        dlatego, ze pierwszy raz zobaczyli wnuka/wnuczke po
        tygodniu/miesiacu/dwoch miesiacach. I to IMHO nie noworodek musi sie
        zaaklimatyzowac w domu, ale rodzice do nowej sytuacji. Dziecko
        przychodzi do domu i od razu jest u siebie. To mlodzi rodzice musza
        sobie zorganizowac dom w nowych realiach, sami.
      • memphis90 Re: Odwiedziny po porodzie w domu...........kiedy 30.07.08, 22:23
        Ja rodziłam niedawno
        > swoje pierwsze dziecko i byłam przeszczęśliwa z odwiedzin w szpitalu rodziny,
        > koleżanek z pracy, znajomych.
        Mów za siebie... Ja bym bynajmniej nie była zadowolona, gdyby mi przez pokój
        przewijały się tabuny obcych ludzi, cudzych koleżanek z pracy, znajomych itd. Po
        porodzie kobieta ma prawo być zmęczona, obolała, może chcieć się zdrzemnąć w
        dzień i wizyty obcych nie są na miejscu. No, chyba, że na Oddziale jest
        świetlica, gdzie można przyjąć gości albo ma się "jedynkę". Ale przecież
        naprawdę można poczekać te 2-3 dni i zaprosić koleżanki z pracy już do swojego domu.
      • gaja78 Re: Odwiedziny po porodzie w domu...........kiedy 30.07.08, 23:06
        jadzi-a441 napisała:

        > odwiedziny bo ten czas należy spędzić z dzieckiem? ok ale noworodek przesypia
        > większość dnia, a rodzice co siedzą i sie na niego patrzą??

        No ja przez pierwszy tydzień walczyłam z anemią i walczyłam o mleko w piersiach.
        W przerwach próbowałam robić cokolwiek, aby starsze dziecko przestało się czuć
        stęsknione. Nie bardzo było tu miejsce na gości uncertain

        > Ja rodziłam niedawno
        > swoje pierwsze dziecko i byłam przeszczęśliwa z odwiedzin w szpitalu rodziny,
        > koleżanek z pracy, znajomych.

        Współlokatorki ze szpitalnej sali zapewne też były przeszczęśliwe z tych
        odwiedzin uncertain A najbardziej kilkudniowe noworodki sad(

        > Jestem dumna z tego, ze mam taką rodzinę i znajomych którzy są ze mną w tak
        > ważnych w życiu momentach.

        Ja też jestem dumna ze swojej rodziny i znajomych. Za to, że pytają kiedy mogą
        przyjść i interesuje ich moja odpowiedź a nie własny czubek nosa smile
    • jadzi-a441 Re: Odwiedziny po porodzie w domu...........kiedy 30.07.08, 16:25
      szczerze powiem to nie wiem, kto idąc w odwiedziny do szpitala do kobiety która
      dopiero co urodziła, spodziewa sie spotkać ją elegancko ubraną, w pełnym
      makijażu i super fryzurze wink)To by chyba było troszkę dziwne wink) Ja nadal
      uważam, że jak ktoś chcę to zawsze znajdzie dziurę w całym wink)
      • szklanapulapka2 Re: Odwiedziny po porodzie w domu...........kiedy 30.07.08, 16:39
        Dziadkowie przychodzą odiwedzić wnuka, zobaczyć kogoś, na kogo
        czekali 9 miesięcy, jak rodzice, a nie mamusię w papilotach...
        Zresztą... jak ktoś ma siłę po cc kręcić papiloty, to powinien też
        mieć siłę się umyć i ubrać. Dla mnie to świństwo i tyle.
        Ja rodziłam synka w 2004 r. 4 lata temu. Do porodu jechaliśmy dwoma
        samochodami - ja z mężem w jednym i moi rodzice w drugim (taki
        rodzaj zabezpieczenia, gdyby nie daj Boże popsuł sie samochód). Mąż
        zobaczył synka parę minut po porodzie, moja mama 2 godziny po tym
        fakcie. Tata przyszedł do wnuka następnego dnia. Jeszcze następnego
        przyjechał mój brat i taty siostra. Wszyscy grzecznie, na krótko, z
        daleka... Moja mama drugiego dnia po porodzie nakarmiła mojego synka
        butlą i jakoś przeżył, nie mówiąc o ogromnej radości, jaką miała
        sprawiona babcia. Teściowa przyjechała tydzień po porodzie, już do
        domu i wiecie co? Było mi przykro, ze przyjechała tak późno, ze ,
        wyglądało to tak, jakby nie chciała zobaczyć dziecka. Każdą pomoc
        zawsze przyjmowałam serdecznie i z wdzięcznością. Niektóre rady
        mogły mi sie nie podobać, ale grzecznie się uśmiechałam i... robiłam
        swoje (tak było np. z karmieniem piersią, do którego teściowa
        próbowała mnie zmusić na siłę. Nie karmiłam, olałam jej rady, nie
        miałam pokarmu, a dzis... bardzo tego żałuję i już, będąc w 9
        tygodniu ciąży prosze ją, ze jak mi przyjdzie do łba nie karmić, to
        ma mnie do tego zmusić).
        Ale w życiu nie przyszłoby mi do głowy zabronić babci i dziadkowi,
        którzy razem ze mną czekali 6 lat na wnuka (ja na synka), którzy
        przeżywali każde moje samopoczucie, interesowali sie stanem zdrowia,
        ba, nawet mama była kiedyś na usg ze mną i wlepiali oczy w tv. z
        nagraniem dziecka, żeby odwiedzili dziecko. Było mi bardzo miło w
        szpitalu, ze ciągle ktoś jest ze mną, potem w domu, ze nie jestem
        sama, byłąm dumna z synka, chciałąm, by poznał go cały świat. Babcie
        i dziadkowie naprawdę w żaden sposób mu nie zaszkodzili,
        uczestniczyli w wychowaniu od pierwszych godzin, pomagali ile mogli
        i czuli sie potrzebni. Przeciez dziecko i tak było i jest moje i
        męża, i tak to nasz syn i my ostatecznie decydujemy o jego
        wychowaniu, nie bałąm sie, ze ktoś mi go zabierze. Nikt mi nie
        siedział na głowie, a każdą wizytę rodziców przyjmowałam z ogromna
        radością.
        • tasiaanunia do szklanapulapka2.... 30.07.08, 17:09
          Masz super rodzinę...
          niestety ja mam złe doświadczenia z teściami bo nie wolno mi było dojść do
          dziecka bo nic nie umiem i pewnie zrobię mu krzywdę i kiedy mój syn powiedział
          "mamo" do babci i ona była z tego dumna i całemu światu o tym mówiła - ja się
          postawiłam i dostałam za to w twarz....
          Teraz mam super teściową bo mój obecny mąż od samego początku mówił ze nie lubi
          wtrącania się ...ale i tak wykorzystuje każdą nadarzającą sie sytuację aby nas
          pouczać...
          twoja teściowa przyjechała tydzień po porodzie...a może chciała uszanować waszą
          prywatność...może chciała abyście się najpierw wy nacieszyli swoim skarbem..?

          • szklanapulapka2 Re: do szklanapulapka2.... 30.07.08, 17:29
            Dokładnie tak tłumaczyła swoja nieobecność wcześniej. Dzwoniła
            codziennie, prosiła, zeby przybliżyć dziecku słuchawkę,
            żeby "poczuła" jak oddycha, może załapie sie też na płacz?smile Ale
            przyjechała później.
            A co Twojej teściowej, to... zaniemówiłam...sad. Bardzo mi przykro,
            naprawdę. Ja nie znam aż takich układów, choć z teściową nie
            odzwywałyśmy się prawie 5 lat. Zajście w ciążę zmieniło wszystko i
            jest naprawdę dobrą babcią, a mój syn ją uwielbia, tak samo zresztą
            jak moich rodziców...
            Wychodzi na to, zę nie można generalizować, bo ja też chyba
            wściekłabym sie, gdyby mi ktoś nie pozwolił sied zieckiem opiekować.
            Co innego wziąć na chwilę, ponosić, pocałować nawet, nakarmić,
            przewinąć raz na jakiś czas, ale tak na stąłe odsunąć matkę to by mi
            sie też nie spodobało...
        • wiu Re: Odwiedziny po porodzie w domu...........kiedy 31.07.08, 09:48
          Szklanapułapko2,

          Tak, dziadkowie przychodzą zobaczyć kogoś na kogo czekali 9 m-cy
          (ale nie w każdej rodzinie tak jest...nie wszyscy dziadkowie tacy
          są...ludzie mają różne poziomy uczuciowości i ...romantyzmu).
          Poza tym, że wszystk odbywa się w "jednej wielkiej rodzinie", to z
          momentem przyjścia na świat dziecka - pamietajmy - powstaje tak
          naprawde nowa młoda rodzina złożona z mamy, taty i noworodka. Trzeba
          jej dać czas i przestrzeń na "zawiązanie się", bo to oni będa dla
          siebie nabjliżsi. Jeśli do domu przyjedzie wiele odwiedzających, to
          poza oczywistym naruszeniem miru domowego (które mimo wszystko ma
          miejsce, przyznaj!) zakłóca się mir tej nowej rodziny. Trzeba
          taktownie wycofac się na swoją pozycję i przyjść, kiedy będzie się
          zaproszonym, w międzyczasie jedynie delikatnie sygnalizując swoje
          serdeczne zainteresowanie. Od klasy człowieka zalezy, czy jest w
          stanie coś takiego zaoferowac drugiej osobie. A już oddzielną sprawą
          jest to, jak szybko zostanie się zaproszonym. Jedni młodzi rodzice
          chca już na drugi dzień, inni - po kilku dniach, jeszcze inni - po
          tygodniu, dwóch czy więcej.
          Świństwo... ale pamiętaj, że to mimo wszystkod ziecko TEJ KOBIETY i
          ty jesteś TYLKO krewną dziecka, i masz PRAWIE ŻADNE PRAWA do tego
          dziecka. Taka jest baza sytuacji. CO na niej "narośnie" w
          konkretnych rodzinach, za przyczyną konkretnych osobowości ludzkich -
          to już kwesti aóżnorodności panującej na tym świecie. I przede
          wszystkim pamiętaj - nie wszyscy żyją tak jak ty, nie wszyscy mają
          takie rodziny jak twoja, co wcale nie oznacza, że są gorsi - gorsze.

          Uwaga szczegółowa - piszesz o grzecznych, na krótko, z daleka
          odwiedzinach w szpitalu - niemal "kuknięcie przez drzwi" - takie coś
          jest według mnie OK. Ale na progu powinni się już zatrzymać i
          zaczekac na reakcję położnicy, wyczulić się na nią i uszanowac ją.
          Oni są sprawni i mają normalny dzień, a ona właśnie dopiero
          co "odwaliłą kawał roboty". Silniejszy powinien uszanować słabszego,
          prawda?
          Tyle że ... nie wszystkie "rodzinki" są takei taktowne. Wątek zaczął
          się od sytuacji, kiedy rodzinka "zwala się" i z tego czasownika
          można wiele wyczytać. Myślę, że większość forumek nie miała by nic
          przeciwko takim dyskretnym (rozumiem że rzadkim) "kuknięciom"... za
          to przeciw "zwalaniu się" na pewno zaprotestowałoby. I te silniejsze
          potrafiłyby sie "postawić", natomiast tym słabszym nei zazdroszczę...

          Tak, pomaganie jest sympatycznym i potrzebnym zjawiskiem, ale TRZEBA
          UMIEĆ POMAGAĆ, a na to nie ma chyba jednego uniwersalnego przepisu.

          Cieszę się, że u ciebie wszystko poszło dobrze, gładko, przyjemnie z
          tymi odwiedzinami. Ale może to twój fuks? Nie wszyscy chyab moga na
          to liczyć...

          • gaja78 Re: Odwiedziny po porodzie w domu...........kiedy 31.07.08, 11:49
            wiu napisał:

            > Poza tym, że wszystk odbywa się w "jednej wielkiej rodzinie", to z
            > momentem przyjścia na świat dziecka - pamietajmy - powstaje tak
            > naprawde nowa młoda rodzina złożona z mamy, taty i noworodka. Trzeba
            > jej dać czas i przestrzeń na "zawiązanie się", bo to oni będa dla
            > siebie nabjliżsi.

            Dokładnie. To, że niektóre matki czy teściowe pchają się na siłę do uczestnictwa w narodzinach tej nowej rodziny, jest po części wynikiem potrzeby utrzymania dotychczasowych zależności rodzinnych oraz strachu przed utratą swojej pozycji w życiu młodych. To takie specyficzne "znaczenie terytorium" jak dla mnie. To się dzieje po części świadomie, po części podświadomie. Takie mam obserwacje na swoim koncie.
            • szklanapulapka2 Re: Odwiedziny po porodzie w domu...........kiedy 31.07.08, 12:26
              U mnie nikt się nie "pchał" - wszyscy byli witani z ogromną radością
              i chęcią, czuli sie potrzebni wcale nie dlatego, ze sami na siłę tak
              chcieli.
              Ale rzeczywiscie nie można generalizować. Są różne rodziny, różne
              relacje, różne układy... Ja tych skrajnie złych nie znam z autopsji,
              dlatego mnie się w głowie nie mieści, jak można babcię czy dziadka
              zaprosić miesiąc po porodzie. Nie wiem,c zym sobie trzeba zasłużyć
              na takie potraktowanie... Moim rodzicom i teściom na pewno byłoby
              baaaaardzo przykro. No ale co rodzina co inne zależności.
              Zgadzam się z tym, że w chwili pojawienia sie na swiecie dzicka
              dotychczasowe małżeństwo staje się młodą rodziną i będzie nią,
              choćby nie wiem co. Odwiedziny dziecka po porodzie jej nie
              rozłamiąsmile. No ale to jest MOJE zdanie, po prostu ja mam taką opinię
              i już. Być może gdybym miała innych rodziców, innych teściów, innego
              męża, to sytuacja wyglądałaby inaczej, ale jestem w tej komfortowej
              sytuacji, ze naprawdę nie muszę obawiać się najgorszego, jesli sie
              zjawią.
              Naprawdę staram sie szanować zdanie innych. Tylko... jesli któraś z
              Was nie chce odiwedzin teściów po porodzie, to dlaczego nie załątwi
              tego sama??? Ciekawa sprawa... Jeśli to takie naturalne, typowe jak
              prosba o wstawienie wody na herbatę, no to skąd pomysł, żeby zrzucać
              załatwienie tej sprawy na męża? Chtyba jednak same wiecie, ze coś tu
              nie gra, skoro same nie chcecie zakomunikować teściom tej radosnej
              nowiny... Więcej odwagi życzęsmile I, gaja, nie napadaj na mnie za to,
              ze mam inne zdanie, bo mam do tego prawo. Ja nie zmuszę Ciebie
              do 'ludzkiego" zachowania tak jak Ty nie zmusisz mnie do, moim
              zdaniem, nieludzkiego. Trudno, trzeba po prostu zaakceptować nasze
              wzajemne przekonaniasmile.
              • gaja78 Re: Odwiedziny po porodzie w domu...........kiedy 31.07.08, 12:54
                szklanapulapka2 napisała:

                > U mnie nikt się nie "pchał" - wszyscy byli witani z ogromną radością
                > i chęcią, czuli sie potrzebni wcale nie dlatego, ze sami na siłę tak
                > chcieli.

                Więc się zastanów proszę, po co wypowiadasz się w tym wątku.

                > Ale rzeczywiscie nie można generalizować. Są różne rodziny, różne
                > relacje, różne układy... Ja tych skrajnie złych nie znam z autopsji,
                > dlatego mnie się w głowie nie mieści, jak można babcię czy dziadka
                > zaprosić miesiąc po porodzie. Nie wiem,c zym sobie trzeba zasłużyć
                > na takie potraktowanie... Moim rodzicom i teściom na pewno byłoby
                > baaaaardzo przykro. No ale co rodzina co inne zależności.

                Racja, co rodzina to inne zależności. W większości niezdrowe niestety. Bo zdrowe relacje rodzinne polegają na tym, że nikomu nie jest przykro, gdy świeżo upieczeni rodzice nie zapraszają swoich rodziców wtedy, gdy czują się na to gotowi. W ogóle nikomu nie jest przykro, gdy ktoś z rodziny nie zaprasza, bo się nie czuje. Zdrowe relacje polegają na tym, że się po prostu kocha a więc szanuje wzajemne potrzeby i samopoczucie. Ty zapraszałaś rodziców bo chciałaś - super. Rodzicom byłoby przykro, gdybyś ich nie zaprosiła - nie super, bo to normalne nie jest. Ale podejrzewam, że jak to często bywa, to "byłoby przykro" bardziej jest w twoim wyobrażeniu, niż miałoby miejsce faktycznie.

                > Naprawdę staram sie szanować zdanie innych. Tylko... jesli któraś z Was nie chce odiwedzin teściów po porodzie, to dlaczego nie załątwi tego sama???

                Ja nie załatwiam takich rzeczy sama, bo moja teściowa bardzo dobrze potrafi manipulować ludźmi i prawie zawsze zmiękne i dam się wkręcić w jej namawianie, czego potem oczywiście żałuję. Mój mąż zna lepiej ode mnie sztuczki swojej matki i potrafi szybko ucinać jej przekonywania, że dla NAS będzie lepiej, jak zrobimy tak jak ona chce tongue_out

                > I, gaja, nie napadaj na mnie za to,
                > ze mam inne zdanie, bo mam do tego prawo. Ja nie zmuszę Ciebie
                > do 'ludzkiego" zachowania tak jak Ty nie zmusisz mnie do, moim
                > zdaniem, nieludzkiego. Trudno, trzeba po prostu zaakceptować nasze
                > wzajemne przekonaniasmile.

                Ja nie mam problemu z zaakceptowaniem twoich przekonań. Tak masz i tyle. Staram się miejscami nazywać po imieniu relacje, o których piszesz. Nie jest to napadanie, ale nazywanie.
                Mam wrażenie, że to ty masz problem z zaakceptowaniem faktu, że twoje przekonania to tylko twoje przekonania i nie masz prawa oceniać zachowania ludzi, których przekonania są inne od twoich. A przecież po to się zjawiłaś w tym watku, który ciebie w ogóle nie dotyczy (bo twoje relacje rodzinne są takie, że nie znasz problemu autorki wątku) - Żeby oceniać i potępiać.
        • gaja78 Szklanapulapko ... 31.07.08, 11:42
          szklanapulapka2 napisała:

          > daleka... Moja mama drugiego dnia po porodzie nakarmiła mojego synka butlą i jakoś przeżył, nie mówiąc o ogromnej radości, jaką miała
          > sprawiona babcia.

          Jeszcze się przyczepię.
          Czy mój synek był karmiony wtedy piersią czy od samego początku butelką ? Bo jeśli butelką, to rozumiem, ale jeśli piersią, to wynika z tego, że mały dostał w drugiej dobie życia butelkę zamiast piersi po to, żeby babcia miała przyjemność. Dobrze rozumuję ?

          Teściowa przyjechała tydzień po porodzie, już do
          > domu i wiecie co? Było mi przykro, ze przyjechała tak późno, ze ,
          > wyglądało to tak, jakby nie chciała zobaczyć dziecka.

          Teściowa widocznie wiedziała, że należy zachować ostrożność.
          • gaja78 tfu, nie "mój" tylko "twój" 31.07.08, 11:51
            Miało być:


            > Czy TWÓJ synek był karmiony wtedy piersią czy od samego początku butelką ? Bo je
            > śli butelką, to rozumiem, ale jeśli piersią, to wynika z tego, że mały dostał w
            > drugiej dobie życia butelkę zamiast piersi po to, żeby babcia miała przyjemnoś
            > ć. Dobrze rozumuję ?
            • niecierpliwa3 Re: tfu, nie "mój" tylko "twój" 31.07.08, 12:03
              no napisała przecież, że pierwszego dziecka nie karmiła piersią i teraz uważa to
              za błąd. przestańcie już naskakiwać na szklaną, bo ma teraz ciężki okres.
              stosunki z rodziną to delikatna rzecz - moi na szczęście szanują moją intymność
              i nie zamierzają się zwalać zaraz po porodzie. z drugiej strony planują potem
              pobyt wielodniowy a nawet kilkutygodniowy (mieszkam za granicą) i też już się
              zastanawiam, jak im powiem, że chcemy pobyć też trochę sami. Chyba że nie
              będziemy chcieli i pomoc będzie na wagę złota, się okaże wink W tym wątku chodzi
              chyba o podpowiedzenie, w jaki sposób komunikować takie rzeczy w rodzinie, a nie
              o to, czy mam prawo chcieć czy nie chcieć wizyty ukochanych bądź upierdliwych
              dziadków
              • gaja78 Re: tfu, nie "mój" tylko "twój" 31.07.08, 12:20
                niecierpliwa3 napisała:

                > no napisała przecież, że pierwszego dziecka nie karmiła piersią i teraz uważa to za błąd.

                A sorki, nie doczytałam.

                > przestańcie już naskakiwać na szklaną, bo ma teraz ciężki okres.

                Naskakiwać ? Dziewczyna opisuje model swojej rodziny, ja dyskutuję z jedyną-słusznością takiego modelu.

                > W tym wątku chodzi
                > chyba o podpowiedzenie, w jaki sposób komunikować takie rzeczy w rodzinie, a nie o to, czy mam prawo chcieć czy nie chcieć wizyty ukochanych bądź upierdliwych dziadków

                Też tak myślałam i opowiedziałam jak było u mnie. Nie wiem po co w tym wątku znalazły się posty typu "jak możecie nie chcieć po porodzie natychmiastowej wizyty swoich rodziców".
            • szklanapulapka2 Re: tfu, nie "mój" tylko "twój" 01.08.08, 10:43
              Przeczytaj jeszcze raz dokąłdnie co napisałam, to sie dowiesz, czym
              i dlaczego karmiłam. A niedługo wmówisz mi, ze moja mama karmiła
              swojego wnuka własną piersia. Niewiele Ci brakuje... nie czepiaj
              sie, co??? Poczytaj dokładnie, to zobaczysz, zę nie jestem
              odosobniona w swoich przekonaniach.PS. Forum jest dla wszystkich,
              wątki też, i nie będziesz mi mówić do czego mam prawo, a do czego
              nie.Dziękuję za dyskusję z Tobą.
      • zefirekk Re: Odwiedziny po porodzie w domu...........kiedy 31.07.08, 21:12
        to też chyba zależy od warunków mieszkaniowych.
        Ja sobie nie życze żadnych odwiedzin w szpitalu - tam ma wstęp tylko mąż. Nie mam ochoty, żeby mnie ktoś oglądał w tak marnym stanie.
        Potem zobaczmy. Pewnie dziadkowie będą chcieli jak najszybciej się pojawić - na 2 godziny nie ma sprawy. Ale na więcej?! Mieszkamy w kawalerce i gdzie niby mam się podziać na czas karmienia? w łazience się zamknąć? czy rodzinie kazać się wynieść do kuchni? Na samą myśl, że miałabym wywalać cycka przy teściowej albo przy mamie (o panach nie wspominając) robi mi się słabo. Wytłumaczyłam i jednej i drugiej stronie co i jak - i mimo, że jedni mieszkają 250km od nas (moi rodzice) a drudzy 80km (teściowie) to szanują naszą prywatność i nie zamierzają nam siedzieć na głowie.
        Wszystko zależy przecież od tego jak się czuje mama po porodzie, tata, bobas, czy mają odpowiednie warunki mieszkaniowe by przymować wielogodzinne czy wielodniowe wizyty.
        Moim zdaniem niezależnie od stopnia pokrewieństwa wypada najpierw zadzwonić i zapytać czy można przyjechać i nie stroić fochów jak sie okaże, że młodzi chcą być sami przez jakiś czas.
    • tasiaanunia Re: Odwiedziny po porodzie w domu...........kiedy 30.07.08, 16:57
      Kochane.....żadna z nas nie jest gorsza tylko dlatego że ma inne zdanie ...nie
      jesteśmy egoistkami tylko dlatego ze chcemy pobyć sami ze swoim
      szczęściem-nacieszyć się nim w samotności a dopiero potem pochwalić sie całemu
      światu...

      Każda z nas ma inną rodzinę ...jedni uszanują twoje zmęczenie po porodzie i
      grzecznie umówią się na wizytę aby się nie okazało ze w jeden dzień cała rodzina
      się zjedzie....a są tacy co powiedzą że im nie przeszkadza że siedzą sami przez
      godzinę bo ty akurat karmisz - kiedy dzidzia idzie spać i ty też chciałabyś się
      zdrzemnąć po nieprzespanej nocy oni mają to gdzieś i siedzą dalej....

      Jest rodzina i rodzina...
      Jedni przyjadą300km i zaraz wrócą...a inni przyjadą na tydzień i dojść ci do
      dziecka nie dadzą...bo to czy tamto robisz źle...oni wiedzą lepiej a ty czujesz
      coraz gorzej i nachodzą cię czarne myśli że jesteś złą matka...a to już pierwszy
      krok do depresji....
      Czy to jest takie złe i uwłacza dziadkom aby poczekali tydzień z odwiedzinami?????
      Kochane jeśli mamy kochanych krewnych którzy wszystko rozumieją i nie są
      natarczywi itd...to pewnie zaraz w tym samym dniu po przyjeździe ze szpitala
      będziemy ich witać z uśmiechem na twarzy...ale jest też ta druga strona i w tedy
      mamy problem jak im powiedzieć aby troszkę się wstrzymali aż sie same uporamy ze
      zmianami w domu i co najważniejsze nastawimy psychicznie na ich wizytę...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka