Dodaj do ulubionych

Kliniczna - Gdańsk

10.11.09, 15:56
Witam,
może jeszcze za wcześnie ale już myślę gdzie rodzić. Czy macie doświadczenia
związane z porodem na Klinicznej.
Słyszałam, ze ZZO jest dostępne bez problemu. Jak wygląda opieka i pomoc
personelu.
I którą szkołę rodzenia polecacie dla planujących poród na Klinicznej.
Ostatnie pytanie, rozważam opiekę położnej, która z pracujących tam położnych
jest godna polecenia, a może nie warto bo komfort porodu jest wysoki?
Obserwuj wątek
    • blue73 Re: Kliniczna - Gdańsk 07.12.09, 18:04
      Ja mam termin na 11 marca. Też się zastanawiam, gdzie rodzić... Ale
      naczytałam się tylu negatywnych opinii o wszystkich szpitalach w
      3mieście, że normalnie zgłupiałam... Moja koleżanka, która swego
      czasu była położną, powiedziała mi, że ona by jechała rodzić do
      Pucka. Ale to trochę daleko, jak dziecku zachce się przyjść na świat
      w godzinach szczytu, to nie da rady dojechać smile

      -------------------------------------
      https://www.suwaczki.com/tickers/nzjdyx8dmpr70a6l.png
      • maggie_ Re: Kliniczna - Gdańsk 07.12.09, 19:44
        Niestety decyzja nie jest łatwa. Niestety najczęściej opinie piszą te osoby
        które spotkało coś nieprzyjemnego stąd same kiepskie opinie.
        A Puck podobno też się pogorszył....
        Pozostaje najwyraźniej sprawdzenie na sobie i wybór w ciemno
    • ruda.ja Re: Kliniczna - Gdańsk - urodziłam w sylwestra 07.01.10, 11:46
      zgodnie z obietnicą zdaję relację smile
      do szpitala trafiłam 27 grudnia- 10 dni po terminie na ktg tętno
      nieco podwyższone i lekarz nie chciał już mnie puścić do domu.
      zostałam na porodówce dwa dni, próbowali mi wywołać poród -nic to nie
      dało, więc przenieśli mnie na patologię. 31 zaczęły odchodzić wody i
      po 6 godzinach młoda była z nami smile
      spróbuję ocenić wg kryteriów "rodzić po ludzku"
      1. Swoboda rodzenia - I okres porodu można chodzić ba nawet trzeba,
      brać prysznic, pić, do ktg podłączają tylko na kilkanaście minut, na
      łóżko trafiasz dopiero z bólami partymi i rodzisz na wpół siedząc
      przytrzymują za plecy - mnie było tak wygodnie. pełna intymność -
      osobne sale.
      2. Obecność bliskiej osoby
      nieograniczona podczas porodu i po porodzie, tylko odzież ochronna
      jest potrzebna
      3. Kontakt z dzieckiem bezpośrednio po porodzie
      od razu na minutkę kładą dziecko z pępowiną na piersi a potem dopiero
      biorą do mycia i ważenia co trwa kilka minut, bo żadnych szczepień
      itp. nie robią dziecku na porodówce, więc po kilku minutach dziecko z
      powrotem z mamą, no chyba, że mamie robią jeszcze jakieś zabiegi -
      szycie, choć przy drugim porodzie i następnych naprawdę rzadko się
      zdarza żeby potrzebne było nacięcie, po prostu na Klinicznej
      praktykuje się ochronę krocza przed nacięciem/pęknięciem.
      4. Pomoc i wsparcie po porodzie
      trudno mi coś napisać bo to moje drugie dziecko i nie potrzebowałam
      porad, ale mąż mógł zostać na położnictwie jak długo chciał choć była
      noc i położne często zaglądały i pytały jak się czuję, pediatrzy
      udzielają informacji o dziecku bez pytania. jednak co mi się nie
      spodobało to doradzanie mieszanki sztucznej zamiast częstego
      przystawiania do piersi, kiedy mamy twierdziły, że nie mają mleka
      (nie wszystkie mamy wiedzą że przez dwie doby jest tylko niewielka
      ilość siary ale to dziecku wystarcza) tak jakby lekarze chcieli
      uspokoić mamę, że dziecko się naje zamiast wytłumaczyć istotę rzeczy.
      szpital ma doradcę laktacyjnego ale ja nie widziałam przez te trzy
      dni w mojej sali nikogo od laktacji.
      poza tym personel na położnictwie bardzo rutynowy co nie oznacza
      niemiły tylko ma się wrażenie że to roboty przychodzą mierzyć
      temperaturę i kąpać dzieci.
      natomiast personel na patologii i porodówce hmm no lepszego nie można
      sobie wymarzyć smile pomoc, wyrozumiałość, rozładowywanie nerwów,
      fachowość naprawdę rewelacja.
      jakieś pytania to proszę smile
        • ruda.ja Re: Kliniczna - Gdańsk - urodziłam w sylwestra 07.01.10, 15:54
          ani jedno ani drugie i uważam że nie ma potrzeby, bo poziom jest
          naprawdę wysoki i to nie dotyczy tylko jednej zmiany personelu a
          wszystkich bo przecież na porodówce byłam w sumie kilka zmian.
          aha ZZO podają na życzenie pacjentki i nikt nie robi z tego afery, bo
          skoro ktoś to wymyślił dlaczego kobiety miałyby nie korzystać -
          zdanie położnej.
          i żałuję tylko jednego że nie mają zwyczaju nosić plakietek z
          nazwiskami, bo uważam, że wszyscy z porodówki i patologii ciąży
          zasługują na pochwałę imienną.
        • ruda.ja Re: Kliniczna - Gdańsk - urodziłam w sylwestra 08.01.10, 13:53
          z moim ZZO to jest już osobna historia wink
          generalnie odporna jestem na ból ale kiedy skurcze już bolały jak
          cholera albo sto choler wink (tak co 1,5 minuty) poprosiłam o
          znieczulenie i wygląda to tak:
          najpierw pobierają krew na badanie płytek krwi - ok 15 min czeka się
          na wynik, w tym czasie przychodzi anestezjolog i pyta czy rozumiesz
          informację o ZZO, którą dostałaś do podpisania, jeśli nie to
          tłumaczy, jeśli tak podpisujesz, kiedy są już wyniki krwi, zaczyna
          się znieczulanie dokładnie jak na filmach, więc nie ma co pisać,
          prócz tego, że to naprawdę nie boli a jeśli tak to znaczy, że coś
          jest źle przeprowadzone) a potem to nie wiem, bo jak tylko cewnik
          znalazł się w igle doprowadzającej go do mojego rdzenia poczułam
          parte skurcze i dupa ze znieczulenia wink wszystko musieli wyciągać a
          ja po 3 minutach urodziłam wink)
          więc nie wiem jak to jest naprawdę ale słyszałam obok w sali że
          dziewczyna miała ZZO i podczas skurczów partych normalnie rozmawiała,
          więc na pewno działa tylko trzeba wcześniej zakomunikować chęć a nie
          jak ja na ostatnią chwilę ;p
          na drugi dzień trochę czułam w okolicach kręgosłupa, że coś tam było
          robione ale trudno nazwać to uczucie bólem.
            • milka_es Re: Kliniczna - Gdańsk - urodziłam w sylwestra 09.02.10, 14:13
              Ruda - wielkie dzięki. Takich opisów trzeba smile)
              Ja rodziłam 2 lata temu i raczej nie mogę narzekać. Jedyne błędy / minusy, które wówczas zauważyłam:
              - jestem źle zszta i to już potwierdzali ginekolodzy, teraz mam krzyczeć by poprawili to
              - mała leżała na oddziale neonatologii i nie poinformowali mnie o dokarmianiu. Generalnie b. szybko aplikują sztuczne mleko, a mnie b. zależało na karmieniu piersią. Na szczęście później udało się.
              - nie trzymanie się godz obchodów - ja chciałam być z małą a musiałam czekać na lekarzy (leżałam 10 dni)bo obchód był zawsze opóźniony. W końcu za każdym razem musieli po mnie przychodzić na oddział noworodkowy big_grin

              i teraz kilka pytań do świeżo upieczonych mam:
              - czy trzeba przynosić wszystko ze sobą za równo dla mamy jak i dla dziecka?
              - zzo - płatne? ile?
              - czy ciężko się dostać gdy nie ma się lekarza/położnej z klinicznej?
              Poprzednio nie miałam (i nadal nie mam, co prawda coś wspominali o odsyłaniu do innego szpitala ale sami stwierdzili, że poród jest zaawansowany i pozostałe szpitale pełne.

              Na tą chwilę tyle smile
    • papelek Re: Kliniczna - Gdańsk 09.01.10, 22:13
      Urodziłam swoją córeczke 4 mc temu po cesarsku na Klinicznej.
      Ogólnie mam porównanie z wcześniejszego porodu naturalnego na Zaspie
      i musze powiedzieć że szpital na Klinicznej jest ok. Lekarze bardzo
      kompetentni, pomocni -opieka tuż po porodzie ok, ale potem- fatalna
      bo tak naprawde, tak jak by jej nie było, ja na szczęście jej nie
      potrzebowałam bo to moje drugie dziecko ale inne dziewczyny
      widziałam że były zestresowane.Nikt nie mówi jak karmic piersią, a
      na noc zostawiali nam butelki ze sztucznym mlekiem-co by było cicho
      na oddziale. dziewczyny które nie maja pojęcia o karmieniu piersią
      niestety kończą laktacje szybko, albo jej wcale nie zaczynają
      Warunki-fatalne, brudno! Ale powiem tak że coś co mi najbardziej
      było potrzebne, a to czego nie ma w innych szpitalach to możliwośc
      wejścia rodziny na oddział. Dla mnie to było najważniejsze...Ogólnie
      poszłabym rodzic tam jeszcze raz gdybym miała wybierać, a co do
      karmienia -polecam koleżanki które karmiły i książki...a Zaspa 5lat
      temu-pielęniarki biegały, pomagały w miarę ale za to wyszliśmy z
      gronkowcem...i brakowało wsparcia ze strony bliskiej osoby...
      • joanna_p2 Re: Kliniczna - Gdańsk 10.01.10, 12:44
        Witam .
        Rodziłam 3.01. na Zaspie a wcześniej 6 lat temu na Klinicznej i na
        Zaspie było wspaniale w porównaniou do wcześniejszego porodu , fakt
        opieka wcześniej na porodówce ok. ale już na połozniczym "niebo a
        ziemia " . Na klinicznej zero intymności przy obchodach (rozwalone
        krocze przy lekarzu i ok. 15 studentach , odwiedziny na sali - nawet
        nie można było swobodnie karmić czy odpoczywać ogólnie Kliniczna jak
        dla mnie na minus (może coś się zmieniło przez 6 lat) . Na Zaspie
        położna na porodówce bardzo pomocna + ochrona krocza (niestety byłam
        troszkę nacięta na trzy szwy ale wcele już tego nie czuję). O
        znieczulenie się nie strałam więc nie wiem czy jest mozliwość ,
        położna na życzenie podaje lek p/bólowy i rozkurczowy (na klinicznej
        nie było możliwości mimo próśb i ogromnego bólu - lekarz powiedział
        że musze wytrzymać jak wszystkie). Na Zaspie położna zrobiła mi
        masaż szyjki po mojej zgodzie i cały poród trwał tylko 3 godz.
        Na górze odwiedziny na sali odwiedzin , tylko 2 osoby na sali (na
        Klinicznej 7 w łączonych ) , połozne bardzo pomocne w opiece nad
        dzieckiem i przy laktacji bardzo wspierają i uczą jak karmić nawet
        ew. dokarmianie jest przez strzykawkę by dziecko się nie rozleniwiło
        (ja akurat nie potrzebowałam bo czułam się wspaniale ale kobietka
        obok pierwistka tak) i jeszce na Zaspie bardzo zwracają uwagę na
        pępek tzn. wypuszczają dopiero jak jest zasuszony i odcięty (wyszłam
        w czwartek) a na klinicznej wypisali mnie we wtorek tez po porodzie
        w niedzielę a potem musiałam jeździc do chirurga bo był żle obcięty
        i się paprał , przy obchodach intymność krocze oglądała tylko
        ginekolog po zgłoszeniu problemu . Teraz jestem juz w domu i wcale
        nie czuję że rodzłam tydzień temu a po wcześniejszym porodzie krocze
        bolało przez ok.6 m-cy i przez lata bałam się zdecydować na następne
        dziecko . Jak pisałam wyżej może na Klinicznej przez 6 lat zmieniło
        się na plus ja już nie ryzykowałam i polecam Zaspę bardzo i dziękuję
        położnej P. Joasi (z dyżuru - nic nie płaciłam) . Serdecznie polecam
        Zaspę smile)).
        • katty26 Re: Kliniczna - Gdańsk 12.01.10, 00:37
          Rodziłam na ZASPIE 2 lata temu i jak dla mnie koszmar... Może wina tego, że rodziłam w sobotę?

          PORÓD: zero pomocy, dostałam piłkę i tyle. Ciągła krytyka, że źle oddycham, zamiast fachowej pomocy. Krytyka, że nie chodziłam do szkoły rodzenia. Położna - zupełnie nieobecna. Nacięcie bez zgody - zobaczyłam nożyce, więc wiedziałam, że zaraz mnie natną. Nikt nie uprzedzał.

          SALA POPORODOWA: śmiech na sali. Pomoc przy przystawieniu do piersi i koniec. Po dwóch godzinach w tej samej pościeli (zakrwawionej od góry do dołu), zawieźli mnie na położnictwo.

          POŁOŻNICTWO: pościel rzucono mi na łóżko i powiedziano, że mam sobie zmienić. Po 12 godzinnym porodzie, z naciętym, obrzękniętym kroczem (którego NIKT przez CAŁY POBYT nie obejrzał), z wiecznie płaczącym dzieckiem nie miałam sił. 3 dni leżałam w sztywnej od krwi pościeli, zmieniając tylko podkłady, które przywiozłam z domu.

          CZYSTOŚĆ: urodziłam w sobotę, w poniedziałek salowa przejechała mopem po środku sali i brudną szmatką kontakty... uncertain

          LEKARZE: 2 dni moje dziecko głodowało, a mi wmawiano (pediatra blondyna, młoda) KOLKI z mojej winy, bo na pewno coś zjadłam. W poniedziałek pojawił się pediatra (ok 40 brunet), który od razu stwierdził, że mała jest ODWODNIONA i głodna. Mocno straciła na wadze. O mieszankę musiałam się prosić, mimo zlecenia lekarskiego!
          Koleżance z sali powiedziano (ta sama blond pediatra-idiotka), że dziecko jest w stanie krytycznym bo ma b. wysokie CRP - zaryczana zadzwoniła do męża i starszych dzieci, żeby przyjechały pożegnać się z bratem. W poniedziałek okazało się, że mały dostanie antybiotyk i zostanie dodatkowe kilka dni w szpitalu.
          Druga dziewczyna z sali nie mogła karmić (wklęsłe brodawki) - co się nasłuchała. Zrobiono z niej wyrodną matkę - normą było ściskanie piersi przez każdą położną próbującą udowodnić, że MA pokarm i nie chce karmić.
          Terror laktacyjny w pełni uncertain

          Po wyjściu ze szpitala, na zdjęciu szwów okazało się, że mam paskudny obrzęk. Przez 6 tygodni nie mogłam siedzieć. Przez 10 miesięcy seks sprawiał mi koszmarny ból.
          Trauma przynajmniej na rok...

          Teraz zastanawiam się nad Kliniczną i Wojewódzkim (przełom lutego i marca), ale boję się bo dziecko będzie duże, a na Kopernika mają parcie na poród naturalny. A jak jest na Klinicznej?
          • ruda.ja Re: Kliniczna - Gdańsk 12.01.10, 10:09
            na Klinicznej mają parcie na to aby poród skończył się jak najlepiej
            dla mamy i dziecka. jeśli można pomagają kobiecie rodzić siłami natury
            jeśli nie można kierują na cięcie. duże dzieci to u nich norma wink
          • atrapcia Re: Kliniczna - Gdańsk 15.03.10, 10:21
            Aż muszę wtrącić:

            katty26 napisała:

            > Rodziłam na ZASPIE 2 lata temu i jak dla mnie koszmar... Może wina tego, że rod
            > ziłam w sobotę?
            >
            Co ma dzień tygodnia do komfortu porodu? Poza mniejszą ilością personelu?

            > PORÓD: zero pomocy, dostałam piłkę i tyle. Ciągła krytyka, że źle oddycham, zam
            > iast fachowej pomocy.

            Piłka to pomoc. W niektórych szpitalach nawet jej nie ma. Co byś chciała, żeby za ciebie skurcze znosili i urodzili? A krytyka stąd, że pewnie źle oddychałaś. Kiedy mnie skrytykowano, to podziękowałam i zaczęłam oddychać jak należy. Nie ma zmiłuj, to jest dla dobra dziecka a nie dla twojego widzimisię.

            >Krytyka, że nie chodziłam do szkoły rodzenia.

            Ja też nie chodziłam, nie usłyszałam złego słowa na ten temat. Urodziłam 8 października 2009.

            Położna - z
            > upełnie nieobecna. Nacięcie bez zgody - zobaczyłam nożyce, więc wiedziałam, że
            > zaraz mnie natną. Nikt nie uprzedzał.
            >
            Mi było na rękę to, że położna sobie szła. Po co miała siedzieć przy mnie i patrzeć jak się męczę? Trzymać mnie za rączkę? Od tego miałam mojego męża. A dzięki temu, że byliśmy często sami we dwoje, urodziłam w spokoju ducha. Umysłem była obecna za to i przytomnie odebrała poród. Krocze nacięli bo nie prosiłam o ochronę, czasem po prostu trzeba. A wyświadczyli ci przysługę, bo lepiej nie pęknąć w niekontrolowany sposób.

            > SALA POPORODOWA: śmiech na sali. Pomoc przy przystawieniu do piersi i koniec. P
            > o dwóch godzinach w tej samej pościeli (zakrwawionej od góry do dołu), zawieźli
            > mnie na położnictwo.
            >
            Moja pościel nie była w ogóle zakrwawiona, dostałam wkłady poporodowe
            i podkłady na łóżko. I uważałam żeby nie zafajdać niczego. Trochę chęci i proszę. Czyściutko.
            Na położnictwo zawieźli mnie po kilkunastu minutach, kiedy już tatuś nacieszył się córeczką.

            > POŁOŻNICTWO: pościel rzucono mi na łóżko i powiedziano, że mam sobie zmienić. P
            > o 12 godzinnym porodzie, z naciętym, obrzękniętym kroczem (którego NIKT przez C
            > AŁY POBYT nie obejrzał), z wiecznie płaczącym dzieckiem nie miałam sił. 3 dni l
            > eżałam w sztywnej od krwi pościeli, zmieniając tylko podkłady, które przywiozła
            > m z domu.
            >
            Weź mnie nie rozśmieszaj, proszę cię. Personel szpitala to nie służba. Rączki masz to sobie możesz zmienić pościel. Ty jedna jesteś po tak długim porodzie i z obrzękniętym kroczem, nie osłabiaj mnie. Btw - mój poród trwał 13 godzin, krocze miałam nacinane a robiłam wszystko od razu. Dziecko tak małe nie płacze, raczej kwili i to zupełnie normalne. Może poleżeć i pokwilić, nic się nie stanie jeśli w tym czasie zmienisz pościel.
            Krocza nikt nie oglądał bo robią to na zawołanie jeśli są jakieś pytania albo problemy. Dzięki temu masz już zapewnioną pełną intymność.
            A podkłady dostajesz teraz w szpitalu.

            > CZYSTOŚĆ: urodziłam w sobotę, w poniedziałek salowa przejechała mopem po środku
            > sali i brudną szmatką kontakty... uncertain
            >
            Po moim porodzie nawet w weekend sprzątali. Porządnie, czystymi szmatkami.

            > LEKARZE: 2 dni moje dziecko głodowało, a mi wmawiano (pediatra blondyna, młoda)
            > KOLKI z mojej winy, bo na pewno coś zjadłam. W poniedziałek pojawił się pediat
            > ra (ok 40 brunet), który od razu stwierdził, że mała jest ODWODNIONA i głodna.
            > Mocno straciła na wadze. O mieszankę musiałam się prosić, mimo zlecenia lekarsk
            > iego!

            Nie było u nas takich problemów, lekarz wiedział co mówi, mleko same brałyśmy z lodówki w gabinecie, strzykawki z szuflady. Pokazywano nam jak dokarmiać strzykawką po palcu.

            > Koleżance z sali powiedziano (ta sama blond pediatra-idiotka), że dziecko jest
            > w stanie krytycznym bo ma b. wysokie CRP - zaryczana zadzwoniła do męża i stars
            > zych dzieci, żeby przyjechały pożegnać się z bratem. W poniedziałek okazało się
            > , że mały dostanie antybiotyk i zostanie dodatkowe kilka dni w szpitalu.
            > Druga dziewczyna z sali nie mogła karmić (wklęsłe brodawki) - co się nasłuchała
            > . Zrobiono z niej wyrodną matkę - normą było ściskanie piersi przez każdą położ
            > ną próbującą udowodnić, że MA pokarm i nie chce karmić.
            > Terror laktacyjny w pełni uncertain
            >
            Też trafiła mi się dziewczyna z wklęsłymi brodawkami. Dostała nakaz pracowania laktatorem i karmienia dziecka tym co odciągnie, żeby móc potem w domu kontynuować karmienie z silikonowymi kapturkami.

            > Po wyjściu ze szpitala, na zdjęciu szwów okazało się, że mam paskudny obrzęk. P
            > rzez 6 tygodni nie mogłam siedzieć. Przez 10 miesięcy seks sprawiał mi koszmarn
            > y ból.
            > Trauma przynajmniej na rok...
            >
            Wow, a to tak można? Serio? Krocze po nacięciu boli? Puchnie? Blizna uwiera i ciągnie? Niesamowite... Myślałam, że się goi w 3 dni i już nie sprawia problemów. A jak seks ci sprawiał tak koszmarny ból przez tyle miesięcy to po co się na to decydowałaś?
            Pocieszę cię, że ja miałam infekcję, która wyszła na zdjęciu szwów. I była to moja wina, widać nie dbałam o higienę wystarczająco dobrze (a wszystko z bólu, takie miałam to krocze opuchnięte, że palca wcisnąć nie mogłam żeby się dokładnie wymyć).

            > Teraz zastanawiam się nad Kliniczną i Wojewódzkim (przełom lutego i marca), ale
            > boję się bo dziecko będzie duże, a na Kopernika mają parcie na poród naturalny
            > . A jak jest na Klinicznej?

            No to powodzenia smile
            • katty26 Re: Kliniczna - Gdańsk 10.07.10, 15:38
              Rozwaliłaś mnie uncertain///
              1. Tak - mało personelu - zlewka na maksa, bo brak przełożonej - oddziałowej.

              2. Na Klinicznej miałam wsparcie, a nawet położna trzymała mnie za rękę! No cud/dziwo szpital, nie? Pokazali mi JAK oddychać zamiast się wydzierać.

              3. Krytyka była i to niemiła (rodziłam w 2007, może coś się zmieniło)

              4. Fajnie, ze TY nie byłaś zakrwawiona, bo ja byłam pocięta jak prosię, koszula nadawała się tylko do wyrzucenia, bo od krwi była sztywna jak decha sad(( Pościel upieprzyli przy przekładaniu mnie na łóżko na porodówce.

              5." Personel szpitala to nie służba. Rączki m
              > asz to sobie możesz zmienić pościel." - no tu pojechałaś... Sorry, sama jestem pracującą PIELĘGNIARKĄ!!! i wierz mi ale tym paniom za to płacą. Ja o mało nie zemdlałam , jak wstałam do umywalki, pościeli NIE BYŁAM w stanie sobie zmienić (pomimo lat wprawy). To ICH zakichany obowiązek - co innego prześcielić sobie łóżko, a co innego zmiana pościeli. Przez 3 lata studiów, 1500 godzin praktyk na RÓŻNYCH oddziałach i kilka lat pracy NIGDY się z czymś takim nie spotkałam...

              6. No widzisz, a na Klinicznej obchód to obchód, a nie spacerek i głupia gadka. Może jakby mnie ktoś obejrzał, to wiedzieliby, że szew się rozlazł i wdała się infekcja. Ja sądziłam, że MA tak boleć (nigdy wcześniej szwów nie miałam) i to normalne...

              7. "Dostała nakaz pracowania
              > laktatorem i karmienia dziecka tym co odciągnie, żeby móc potem w domu kontynuo
              > wać karmienie z silikonowymi kapturkami." A co to znaczy NAKAZ? To szpital czy więzienie? Personel może doradzić, ale nakazy to już powinien zachować dla własnych dzieci.

              8. "Wow, a to tak można? Serio? Krocze po nacięciu boli? Puchnie? Blizna uwiera i c
              > iągnie? Niesamowite... Myślałam, że się goi w 3 dni i już nie sprawia problemów " Po co ten sarkazm? Jasne że blizna boli, ale nie powinna tak długo. Bolało mnie, bo wdała się infekcja, bo schrzanili szycie (opinia położnej ściągającej szew) - bo za mocno zszyli.

              > > Teraz zastanawiam się nad Kliniczną i Wojewódzkim (przełom lutego i marca
              > ), ale
              > > boję się bo dziecko będzie duże, a na Kopernika mają parcie na poród natu
              > ralny
              > > . A jak jest na Klinicznej?
              >
              > No to powodzenia smile

              Nie potzrebne mi powodzenie. Przeczytaj niżej, jest opis mojego drugiego porodu, który wspominam z uśmiechem na ustach, pomimo komplikacji i cc. Acha - po tej ZŁEJ, ZŁEJ, ZŁEJ operacji doszłam do siebie duuuuuużo szybciej uncertain
            • katty26 Re: Kliniczna - Gdańsk 10.07.10, 15:57
              PS. "Ty jedna jesteś po tak długim porodzie i z
              > obrzękniętym kroczem, nie osłabiaj mnie. Btw - mój poród trwał 13 godzin, kroc
              > ze miałam nacinane a robiłam wszystko od razu. Dziecko tak małe nie płacze, rac
              > zej kwili i to zupełnie normalne. Może poleżeć i pokwilić, nic się nie stanie j
              > eśli w tym czasie zmienisz pościel."

              To że Ty byłaś w stanie pewnie jeszcze pole zaorać po porodzie, to nie znaczy, że każda też może. Poród porodowi nierówny, na Klinicznej leżałam z 2 laskami, które na drugi dzień "brykały jak sarenki", ale była też dziewczyna, która przez cały pobyt bez pomocy rodziców nie mogła dotrzeć do łazienki. Ja 6 godzin po cc opiekowałam się młodym, nawet nie zdążyli mnie fachowo spionizować, ale po pierwszym porodzie ledwo trzymałam się na nogach.

              Poza tym może Twoje dziecko kwili - ale żadno z moich, Moje się "DRĄ". Eryk nie dał spać nikomu w pokoju (też był głodny) - widać taki mój urok, że mleko pojawia się po 2 dniach (na Klinicznej butelka bez pytań, chociaż młody i tak wzgardził mm). Krzyczał jakby go ze skóry obdzierano i tak też ma do dzisiaj.

              "Mi było na rękę to, że położna sobie szła. Po co miała siedzieć przy mnie i pat
              > rzeć jak się męczę? Trzymać mnie za rączkę? Od tego miałam mojego męża. A dzięk
              > i temu, że byliśmy często sami we dwoje, urodziłam w spokoju ducha. Umysłem był
              > a obecna za to i przytomnie odebrała poród" - gdyby przy moim drugim porodzie położna była obecna TYLKO DUCHEM mój synek mógłby tego nie przeżyć. Na szczęście na Klinicznej położne są też obecne ciałem wink i zrobiono mi cc w odpowiednim momencie, dzięki czemu, młody nie skręcił sobie karku.
    • asiula_cz Re: Kliniczna - Gdańsk 12.01.10, 13:04
      Rodziłam na Klinicznej wiosną zeszłego roku przez cc. Z perspektywy tego
      doświadczenia, to za drugim razem będę rodzić w tym samym szpitalu, ale nie będę
      brać położnej. Uważam, że nie ma potrzeby a o wszystkim i tak decyduje lekarz.

      Jeśli chodzi o temat laktacji, to zupełnie go pominęli. Jak się zastanowić, to
      ze zrozumiałych względów. Nawet nie wiadomo kogo pytać, bo pielęgniarki z
      położnictwa odsyłają do pielęgniarek z oddziału noworodkowego a te do położnej
      laktacyjnej, której numer komórkowy wisi nawet na korytarzu. Tyle, że jak się
      dzwoni (wiele razy), to niestety nie odpowiada.
      Na wieść, że nikt nie podnosi słuchawki, odsyłają do poradni laktacyjnej jak się
      już będzie wypisanym ze szpitala.
      Dziecko nie jest głodne bo buteleczki z mlekiem modyfikowanym są dostępne bez
      ograniczeń i dzieciaczki bardzo ładnie je ssą.

      Poza tym chylę czoła.
    • sinusoidaa Re: Kliniczna - Gdańsk 08.02.10, 11:34
      Odświeżam ten wątek, zeby niepotrzebnie nie tworzyć nowego. Termin
      zbliża mi się wielkimi krokami, cały czas myślę o porodzie na
      Klinicznej. i tu pojawia się moje pytanie. mianowicie, co trzeba ze
      sobą zabrac do tego szpitala, poza rzeczami oczywistymi, typu dowód
      osobisty, karta ciąży, wyniki badań itd? W kazdym szpitalu jest
      troszkę inaczej, np. na Zaspie nie trzeba martwic się o podkłady
      poporodowe i kosmetyki dla malucha.
      Maggie, a co słychac u Ciebie? Jak samopoczucie? Jesli o mnie
      chodzi, to z lekkim przerażeniem patrzę na kalendarzsmile Głównie z
      powodu remontu, który mam teraz w domusmile) pozdrawiamsmile
      • joanna.marta Re: Kliniczna - Gdańsk 09.02.10, 12:09
        Nie rodziłam na Klinicznej ale leżałam na patologii i na porodówce
        tez smile Na porodówce byłam na tzw. próbie oksytocynowej. Dwie
        godziny pod kroplówka - miało to wywołac poród. W przypadku braku
        reakcji - miałam wracać do dmu. Taka była wersja mojego lekarza
        prowadzącego. Panie położne były zdziwione, że ktoś może przyjechać
        na próbę i nie zostać. Były pewne, że juz tam zostanę. Jak głośno
        (nawet ze łzami) powiedziałam, że w przypadku braku reakcji na oksy
        wracam do domu, stwierdziły, że nie będą wypałniać dokładnie karty
        przyjęcia, bo i po co. Kroplówkę chciano mi założyć na prawą rękę.
        Ja poprosiłam, żeby jednak w lewą. Odpowiedź: my tu kłujemy w prawą.
        Spytałam, czy jest jakaś medyczna różnica jesli chodzi o tę rękę.
        nie było. To się uparłam, żeby zakładac w lewą. Miałam leżeć dwie,
        trzy godziny bez ruchu, to chciałam mieć wolną prawą rękę. Babka w
        końcu się zgodziła ale ja już dostałam łatkę marudnej pacjentki.
        podczas tej kroplówki byłam badana - normalka, trzeba było
        sprawdzić, czy coś się ruszyło. Ale była lekarka i jeszcze dwie
        położne, które nic nie robiły, stały oparte o szafkę i sobie
        gawędziły. Chyba nie miały nic innego do roboty. Był piątek wieczór,
        na oddziale spokój. Na szczęście kroplówka nie zadziałała albo
        zadziałała z opóźnieniem. Wróciłam do domu i następnego dnia w
        południe się zaczęło. Pojechałam do Pucka. To był mój trzeci poród
        więc tam czułam się jak u siebie.
        Ja nie wspominac porodówki na Klinicznej dobrze, chociaż nie mogę
        powiedziec że było tragicznie. Personel był miły ale pracuje wg
        sztywno kreślonych zasad. Tam źle widziana jest jakakolwiek prośba
        pacjentki o oddstępstwo od tych ustalonych zasad, prośba która nie
        ma wpływu na sytuację medyczną. Porodówka śliczna, odnowiona. Sale
        do rodzenia to nie jakieś boksy ale osobne pokoje z łazienką. Super.
        W Pucku tak nie jest a ja jednak byłam bardzo zadowolona, że
        urodziłam w Pucku.
        Na oddziale patologii - katastrofa, ale o tym już wcześniej pisałam.
      • maggie_ Re: Kliniczna - Gdańsk 09.02.10, 15:39
        Hej trzymam się dzielnie i również czekam na wiadomości.
        Na stronie szpitala znalazłam takie informacje o tym co należy zabrać:
        www.uck.gda.pl/content/view/1044/466/
        przyznam, że nie wyczerpują tematu.
        I rozważam jeszcze wizytę na porodówce w celach zapoznania się z topografią i ..
        hmmm wrogiem wink
          • maggie_ Re: Kliniczna - Gdańsk 10.02.10, 08:04
            Fajnie, ciekawa jestem Twoich wrażeń. Proszę dopytaj co trzeba mieć ze sobą na
            oddziale. Ja pewnie w drugiej połowie lutego się wybiorę wiec jak pojawią sie
            kolejne pytania to ja pójdę z drugą turą wink

            milej wycieczki - mam nadzieję
            • ala.ked Re: Kliniczna - Gdańsk 10.02.10, 19:34
              Hej, jestem świeżo po cc na Klinicznej i jeśli potrzeba mogę opowiedzieć conieco wink
              Generalnie wszystko trzeba mieć swoje: ciuszki dla dziecka (jeśli się nie ma to mają też coś na stanie, ale to żadna rewelacja), podkłady, pieluszki. DO dyspozycji był jedynie płyn da mycia dzieciaków Johnsons, spirytus i gaziki.
              Korzystałam z sali komercyjnej i bardzo ją polecam bo przede wszystkim ma swoją łazienkę (dla 3 pań w sumie bo łączy pokój 1 os. + 2 os.) i wygodny fotel (do karmienia albo do drzemki tatusia wink), lodówkę.
              Obsługa bardzo sympatyczna, studentów nie było zbyt wielu, w każdym razie się nie naprzykrzali swoją obecnością.
              Ogólnie polecam.
                • ala.ked Re: Kliniczna - Gdańsk 11.02.10, 14:36
                  Jedynka kosztuje 200zł a dwójka 150 zł/dobę.
                  Rezerwacji jako takiej nie ma ale jak zaczynasz poród to najlepiej jeśli mąż
                  podejdzie do dyżurki położnych (przed salą porodową) i powie, że chcielibyście
                  takową. Mój mąż poszedł przed cc i udało się bez kłopotu.
                  Wszystko zależy od tego na jaki się moment trafi.
              • katty26 Re: Kliniczna - Gdańsk 11.02.10, 23:19
                Tak jak już ala.ked napisała, praktycznie wszystko trzeba mieć swoje.
                Lista wisząca na IP:
                * dowód osobisty
                * dowód ubezpieczenia
                * skierowanie do szpitala
                * karta ciąży
                * termometr elektroniczny
                * podpaski, papier toaletowy, przybory toaletowe
                * maszynka jednorazowa
                * pampersy, śpioszki, pieluszki tetrowe, oliwka itd.

                "Ubranko" dla męża do porodu rodzinnego kupuje się w automacie przy wejściu głównym - kosztuje 5 zł + obuwie ochronne (1 zł bodajże, akurat pan uzupełniał), może mieć swoje kapcie.

                Enema na życzenie i trzeba mieć raczej swoją.

                Koszula do porodu własna.

                Ogólnie wejście mnie przeraziło i chociaż przyzwyczajona jestem do szpitali (jako pracownik służby zdrowia he he) to miałam ochotę uciec z krzykiem. Izba przyjęć za to była całkiem przyjemna i o dziwo trafiłam na przemiłą położną, która z uśmiechem odpowiadała na moje pytania. Miła odmiana po IP na Zaspie.
                W razie jakichkolwiek pytań numer tel na IP to (058)349-34-33.
                ogólnie całkiem miłe wrażenie.
                • ala.ked Re: Kliniczna - Gdańsk 12.02.10, 20:16
                  Z listy Kattu nie trzeba mieć termometru, mają własny, odległościowy.

                  A co do sal normalnych to 4,5 roku temu na takiej leżałam i nie było źle. Zależy
                  czy trafi się na 4, 3 czy 2 osobową. Mnie udało się być na 2 i moim zdaniem im
                  mniejsza tym lepiej. Byle współlokatorka była znośna wink
                  Toalety i prysznice są w dwóch osobnych pomieszczeniach, no nie jest to żaden
                  luksus ale wiadomo że w szpitalu jest się raczej krótko więc wszystko da się
                  przeżyć. W salach normalne łóżka (bez regulacji) i krzesło. Wspólny
                  komodo-przewijak z umywalką.
                  Po prostu te komercyjne sale umilają pobyt ale bez nich też da się przeżyć smile
                  3mam kciuki za pomyśle rozwiązania smile
    • bosiaczek23 Re: Kliniczna - Gdańsk 13.02.10, 14:26
      Witam serdecznie!!Ja również zamierzam rodzić na Klinicznej i jak wszystko
      pójdzie zgodnie z planem-czeka mnie to ok połowy kwietnia.Wcześniej zastanawiam
      się nad Zaspa,ale jakoś tak zmieniłam zdanie. Na razie sama ciekawych info nie
      posiadam,ale w najbliższym czasie moja ciocia będzie rodziła na
      Klinicznej(termin ma na 20 lutego) więc jak już będzie po - to wszystko dla
      zainteresowanych tu opiszęsmile
      • ithaca Re: Kliniczna - Gdańsk 14.02.10, 12:27
        czesc, ja też z Gdańska, a termin na pierwszy tydzień kwietnia. Mam pytanie,
        dlaczego zrezygnowałaś z Zaspy (jeśli oczywiście mogę wiedzieć). Ja mieszkam
        blisko tego szpitala i tam chodzę na SR. Moje koleżanki tam rodziły i wszystkie
        pozytywnie odbierają szpital. Może jednak czegoś mi nie przekazały????? Moje dwa
        typy to i tak Zaspa i Kliniczna w rezerwie.
        • katty26 Re: Kliniczna - Gdańsk 14.02.10, 13:12
          Pytanie nie do mnie, ale przeczytaj moją wypowiedź odnośnie Zaspy powyżej. Takie same odczucia miała szwagierka (listopad 2007) i przyjaciółka (październik 2009). Poza tym nie ma tam najmniejszej szansy na zoo, a poród z oksy (standard tam) bez znieczulenia to koszmar. No i na 99% nacięcie krocza.
        • bosiaczek23 Re: Kliniczna - Gdańsk 15.02.10, 09:09
          hej,właściwie nie mam jakiegoś konkretnego powodu dla którego zrezygnowałam z
          Zaspy-również słyszałam bardzo dobre opinie od znajomych o tym szpitalu(jedynie
          jedna ciocia,która rodziła tam 13 lat temu źle wspomina),ale ja mam z kolei
          bliżej do Klinicznej no i tak jak pisałam moja ciotka tam zdecydowała się
          rodzic-wiec ona przeciera szlak i zobaczymy,jeżeli okaże się,że będzie bardzo
          źle wspominała poród w tym szpitalu to pewnie zdecyduje się na Zaspę!Ja mam
          termin na 12 kwietnia-to mój pierwszy dzidziuś i już zaczynam się bać!!
    • sinusoidaa Re: Kliniczna - Gdańsk 17.02.10, 08:52
      Witamsmile Dostałam od koleżanki listę rzeczy potrzebnych na
      Klinicznej. Koleżanka listę dostała w szkole rodzenia, ale pod kątem
      Klinicznej właśnie.
      [b]Walizka rodzącej:
      - koszula nocna rozpinana z przodu,
      - szlafrok i skarpetki,
      - kapcie oraz klapki pod prysznic,
      - majtki jednorazowego użycia (siatkowe, przewiewne),
      - biustonosz dla matki karmiącej,
      - ręczniki - najmniej 3 szt.
      - wkładki laktacyjne,
      - przybory do mycia,
      - kosmetyki,
      - kubek, sztućce, woda mineralna niegazowana.

      Dla noworodka do szpitala:
      - pampersy,
      - chusteczki nawilżane,
      - na życzenie-własne ubranka ( 3-4 pajacyki, 3-4 kaftaniki+śpioszki,
      niedrapki)

      Dokumenty:
      - dowód osobisty (jesli nie wymieniony po zmianie stanu cywilnego,
      to akt małżeństwa)
      - aktualna legitymacja ubezpieczeniowa lub książeczka RUM,
      - karta przebiegu ciąży,
      - wynik grupy krwi i czynnika Rh oraz wyniki badań dodatkowych (WR,
      Hbs)

      Może tym sposobem, wspólnymi siłami, jakoś uda nam się spakowac do
      tego szpitalasmile Póki co, moja torba już wygląda, jakbym zamierzała
      wyprowadzić się z domusmile W dużo mniejsza torbę pakowałam sie zwykle
      wyjeżdżajac na urlop dwutygodniowysmile))
      Pozdrawiamsmile
      • joanna.marta Re: Kliniczna - Gdańsk 17.02.10, 11:58
        Jak ja trafiłam na Kliniczną na porodówkę (na szczęścia dla mnie) to
        babka na IP mi powiedziała, żeby nie przywozić wielkich walizek a
        tylko najpotrzebniejsze rzeczy a jak będzie czegoś brakowało, to mąż
        dowiezie. Myślałam, że to żart ale chyba nie. Jak czekałam na KTG to
        przyjęli jedną dziewczynę na oddział i jakaś polożna niby żartem
        stwierdziła, że tu nie hotel i nie wczasy, żeby takie walizy
        przywozić. Dziewczyna miała walizkę na kółkach i wcale nie jakąś
        wielką - mój szlafrok połowę by zajął. Ale może to tylko takie
        gadanie połoznych.
        • joanna.marta Re: Kliniczna - Gdańsk 17.02.10, 12:01
          Chociaż może to taka praktyka w szpitalach. Teraz sobie
          przypomniałam, że jak urodziłam trzecią córkę, to w szpitalu w Pucku
          też babki żartowały, że ja to na długi urlop przyjechałam, bo mam
          taką walizę. Ja zaraz ukróciłam takie gadki mówiąć, że jestem z
          Gdańska, w domu jest dwójka małych dzieci i muszę mieć wszystko przy
          sobie, bo nie wiem, czy mąż akurat będzie mógł dowozić brakujące
          rzeczy.
        • ithaca Re: Kliniczna - Gdańsk 17.02.10, 12:05
          tak to jest z walizkami wink ja słyszałam, że czasem położne marudzą, że torba nie
          ma kółek, bo by sobie pociągnęła po korytarzu, a nie nosiła w rękach. Więc jak
          widać, co położna to opinia. Ja tam zapakuję się również w małą walizkę na
          kółkach, bo jak nie daj Boże przyjdzie mi ją samej przenosić z jakiś powodów to
          wolę mieć te kółeczka.
          Odnośnie listy do szpitala to na Zaspie jest bardzo podobna. Dla dziecka nie
          trzeba zabierać wiele: pieluszki jednorazowe, rękawiczki i czapeczki, śpioszki
          wg uznania matki. Resztę dają. Dla rodzącej lista taka sama jaką podałyście wyżej.
          Ja jeszcze nie rozpoczęłam pakowania (34 tc). Za tydzień jeszcze małżonek mnie
          zostawi na 4 dni to chyba się popakuję w weekend przed jego wyjazdem, tak na "w
          razie potrzeby pilnej". Jednak liczę na doczekanie terminu wink))
      • sinusoidaa Re: Kliniczna - Gdańsk 17.02.10, 12:16
        Wiem, ze nie powinno się zabierać dużych walizek, ale chyba wolę
        mieć przy sobie koszulę na zmianę, dodatkową bieliznę, niż być
        skrępowaną zabrudzoną bielizną i czekac na męża do wieczora. Poza
        tym zobaczcie ile miejsca zajmują pampersy (nie mówię, rzecz jasna o
        całym opakowaniu), chusteczki nawilżane i inne niezbędne rzeczy. co
        za różnica, czy będę miała to ze sobą, czy mąż będzie dowoził po
        trochu? Przeciez nie obęde się bez kapci, ręczników itd. wolę mieć
        to przy sobie od razu, niż ganiać meża i angazowac cała rodzinę.
        Poza tym nie wiem, czy na prośbę o zmianę bielizny, mąż nie
        przywiózłby mi np. stringówsmile) Wolę chyba sama wszystkiego
        dopilnować i tylko w razie awarii posiłkowac się dostawami z domusmile)
        pozdrawiam
        • katty26 Ciuszki dla dziecka trzeba mieć czy nie? 20.02.10, 00:19
          Rożki/kocyki, ręcznik... Bo już zgłupiałam! Wg wywieszonej listy mam mieć WSZYSTKO! Torba wielka, a ja nie zachwycona, bo pierwsze co mnie czeka po powrocie to pewnie stos prasowania - pranie jeszcze mąż zrobi, ale prasowanie przy młodej to dopiero sztuka smile No i łatwe nie jest - ciuszki w rozmiarze 62 to nie t-shirty XXL tongue_out
          Wolałabym używać szpitalnych tak jak z córcią (wycierano dzieciaczki w tetrę)...
          Jak to w końcu jest?
    • bosiaczek23 Re: Kliniczna - Gdańsk 02.03.10, 09:27
      Witam!!!

      Pisałam wcześniej,że moja ciocia na dnia bedzie rodziła na
      Klinicznej,ale jak do tej pory jeszcze nie urodziła i jutro (środa)
      ma się stawić w szpitalu!Więc już niedlugo czegoś sie dowiem, a jak
      juz bedzie po to na pewno ja odwiedze i sama poobserwuje i zdam
      relacjesmile)

      ps: Jak bedziecie miały jakieś info odnosnie tematu to piszcie!!

      Pozdrawiam!
    • one_lala Re: Kliniczna - Gdańsk 02.03.10, 16:12
      Czesc dziewczyny,
      tez mam zamiar rodzic na klinicznej, termin mam na 8.06 wink
      Bede sledzila watek..

      Moze ktoras chodzi tam na szkole rodzenia? Wlasnie chce sie zapisac, wiec moze
      wskazowki jakies dostane ;]
    • bosiaczek23 Re: Kliniczna - Gdańsk 05.03.10, 08:39
      Witam wszystkie Panie!
      Tak jak pisałam-zdaje relacje:ciotencja urodziła wczoraj siłami
      natury-trafila do szpitala rano z malymi skurczami i malym
      rozwarciem-urodziła ok 15,a zaczelo sie konkretnie od 12!jest
      naprawde zadowolona-lekarze bardzo jej pomogli (dostala oksy na
      wywolanie i znieczulenie w ostatniej fazie porodu-wczesniej nie
      chcieli jej podac bo byla slaba akcja skurczowa i bali sie,ze
      znieczulenie jeszcze ja oslabi-podobno samo podanie znieczulenia-
      boli jak uklocie komara/a jak juz je dostala to mowi,ze takie dziwne
      uczucie bo czula,ze ma skurcze,ale nic jej nie bolalo/w ogole
      wczesniej zastanawiali sie nad cesarka bo ona juz w pozniejszym
      wieku jak na pierworodke,ale zdecydowali sie na naturalny/pozniej
      zszywali ja ok godziny, a tatus chodzil z dzidziusiem na
      rekach/trafila do sali 2-osobowej,w ktorej akurta nikogo nie bylo
      wiec byla sama/Dzidziusia zabrali,zbadali i dostala do
      karmienia.Wiecej informacji nie mam jak narazie,ale na pewno dowiem
      sie wiecej!
    • katty26 Kliniczna- urodziłam! 12.03.10, 13:21
      I jestem BARDZO zadowolona, mimo że poród z komplikacjami. Dojechałam na IP z 7 cm rozwarciem, na IP bardzo miłe położne, pomocne, szczególnie że miałam skurcze co 2 minuty i ledwo się na nogach trzymałam. Lekarz super, nie męczyli mnie długimi wywiadami. Załapałam się na zzo (w Wojewódzkim bym nie dostała, bo za duże rozwarcie), mimo że prognozowali szybki poród. Z zzo rodzi się bosko, anestezjolog bardzo miły, zalecone miałam leżenie. Udogodnień typu piłki itd nie widziałam, bo pierwszą część porodu spędziłam w domu, a potem leżałam po zzo i jakoś nie czułam potrzeby "podskakiwania". Niestety skończyło się na cc, bo mały wstawił się twarzyczkowo i zaczęło mu spadać tętno. Decyzja podjęta szybko z czego jestem zadowolona, bo mały urodził się dzięki temu w dobrym stanie (9pkt APGAR).

      Położnej bym nie opłacała - było przy mnie ze 3 i każda super miła smile + 2 studentki położnictwa (fajne dziewczyny, pilnowały mi skurczów po zzo).

      Sala pooperacyjna taka sobie, o leki p/bólowe trzeba było poprosić, ale dostępne (pyralgina dożylnie). Szybka pionizacja - u mnie po 9 godzinach dostałam małego i zostałam przeniesiona na położnictwo.

      Położnictwo jak to położnictwo. Czysto (wbrew opiniom), chociaż stan toalety czasem żenujący - głównie z winy pacjentek niestety. Prysznice też nie najgorsze, niestety brak parawanów uncertain Co do stanu - w porównaniu do łazienki na patologii na Zaspie to istny Wersal big_grin

      Pomocy ze strony położnych praktycznie nie ma (za Zaspie też nie doświadczyłam), ale tu wkracza tatuś i mnie to wystarczyło.
      Co do odwiedzin, leżałam w sali 4-osobowej i było w porządku. Żadnych dzikich tłumów gości, czego się bałam. Mężowie, czasem mamy, rzadko więcej niż 2 osoby naraz i nie przez cały dzień.

      Do pielęgnacji są gaziki jałowe, spirytus i mydełko w płynie - reszta swoja, pampki, ciuszki itd.

      Zabiegi bez mamy - zabierają dzieci na noworodki.

      Mleczko z butli na życzenie - nie ma nacisku na karmienie naturalne jak na Zaspie.

      Obchody ze studentami mnie ominęły - urodziłam 5 marca o północy, a już w niedzielę byłam w domu smile Co do obchodów to SĄ (w przeciwieństwie do Zaspy)- lekarze kontrolują krwawienie po porodzie, stan ran (po nacięciu krocza czy cc).

      Ogólnie POLECAM! Jestem zadowolona i żałuję, że przy pierwszym porodzie nie zdecydowałam się na kliniczną. Jeśli są jakieś pytania z chęcią odpowiem smile

      wszystkim nierozpakowanym życzę powodzenia! smile
      • maggie_ Re: Kliniczna - Gdańsk 10.04.10, 19:23
        Urodziłam w poniedziałek i jak obiecałam piszę.
        Porodówka świetna, trafiłam na super położną, bardzo miła i pomocna.
        Sale nowe i czyściutkie. Poprosiłam o znieczulenie (a trochę się bałam tego
        wkłucia w kręgosłup), niesamowicie sympatyczna pani anestezjolog zrobiła to
        sprawnie i zupełnie bezboleśnie.
        Położnictwo rownież ok , choć mam troche zastrzeżeń do ich procedur. Generalnie
        robią tak jak personelowi jest wygodnie, choć jak masz jakiekolwiek pytania to
        są do dyspozycji.
        • anna-weta Re: Kliniczna - Gdańsk a jak wyglada wyposazenie 08.07.10, 20:35
          a jak wyglada wyposazenie sal porodowych?? typu drabinki, piłki?
          i jak to jest potem z maleństwem- czy jak się już leży te kilka dni to dziecko
          jest z mamą czy zabierają i są konkretne pory kiedy dziecko jest z mamą?
          bo w wojewódzkim dziecko jest non stop przy mamie ale tatus i inni moga tylko
          przez szybke przez kilka dni podziwiac...
      • ane1983 Re: Kliniczna - Gdańsk 08.05.10, 14:25
        Rodziłam kilka dni temu na Klinicznej i mogę powiedzieć, że porodówkę szczerze
        polecam. Położne są sympatyczne i pomocne. Rodzi się po ludzku. Miałam również
        okazję przeleżeć kilka dni na patologi, tam też jeżeli chodzi o opiekę to jest
        ona godna pochwały. Człowiek czuje się bezpiecznie a i większość Pań położnych
        to super kobiety. Natomiast położnictwo... no cóż... moim zdaniem cały odział
        pozostawia wiele do życzenia...
        • mage2 Re: Kliniczna - Gdańsk 08.05.10, 21:30
          Witaj,
          Napisz co ci sie nie podobalo na poloznictwie? Nie dlugo zamierzam rodzic w tym szpitalu i troche mnie zaniepokoilas. Slyszalam ze mozna wziasc sale komercyjna, czy tam sa lepsze warunki?
          • ane1983 Re: Kliniczna - Gdańsk 09.05.10, 15:24
            ogólnie opieka, jedna położna zaprzecza drugiej. Trzeba wypośrodkować to co
            mówią i kierować się własnym rozumem. Druga sprawa to podejście do karmienia.
            Jak coś nie idzie to wmówią Ci, że to Twoja blokada w głowie. To nic, że chcesz
            karmić piersią, ale i tak jesteś winna. No i od razu sugerują podanie mieszanki
            mlecznej(Panie położne). Nie ma godzin obchodów, dziwnie jakoś wszystko
            przebiega. Nie wiem może ja tak trafiłam, w końcu był to weekend majowy, ale
            generalnie nieciekawie to wszystko wyglądało. No i oczywiście brud, Pani
            sprzątająca zajmowała się bardziej swoją komórką aniżeli sprzątaniem,
            przejeżdżała tylko mopem przez środek pokoju i to by było na tyle. Co do pokoju
            komercyjnego to jak najbardziej, fajne warunki itd.......tyle,że trzeba mieć na
            tyle szczęścia, aby się załapać, ja niestety nie miałam. Pokój był zajęty.
            Jednakże to wszystko da się przeżyć, najważniejsza jest opieka lekarska w tym
            szpitalu i szereg badań, które robią w razie potrzeby. A tam przynajmniej
            człowiek wie, że jego maleństwo jest w dobrych rękach.
    • one_lala karmienie butelka od poczatku 26.05.10, 13:44

      Jak to jest na Klinicznej?
      Planuje karmic od poczatku wylacznie buletka i zastanawiam sie jakie jest
      podejscie poloznych i lekarzy w tym szpitalu do takich decyzji,
      Slyszalam ze w niektorych szpitalach krytykuje matki nie karmiace piersia...
      Macie jakies doswiadczenia?
        • mage2 Re: karmienie butelka od poczatku 30.05.10, 21:27
          na kilnicznej nie ma problemu z karmieniem butelka. przynosza i sami sie pytaja kto chce mleczko dla dziecka. ale ja osobiscie odradzam porod i pobyt w tym szpitalu! wlasnie wrocilam z trauma. koszmar a nie szpital! zaluje ze nie pojechalam rodzic na zaspe.
              • jusiakr Re: karmienie butelka od poczatku 22.07.10, 17:44
                z tego co powiedziała mi położna w pierwszej fazie porodu możesz
                korzystać z piłek, ruszać się itp. No chyba, że Cię podłączą do ktg.
                Ale samo odbieranie porodu odbywa się w "jedynej słusznej" pozycji -
                czyli klasycznej.
                • anikka świeże wieści z Klinicznej 03.10.10, 17:48
                  Kliniczna jest bardzo ok, jeśli chodzi o lekarzy i położne. Tym pierwszym jestem wdzięczna za naprawdę fachową pomoc w przyjściu na świat moich bliźniaków, a tym drugim - za wspaniałą opiekę zarówno na patologii ciąży, jak i na sali pooperacyjnej i normalnej poporodowej.

                  Natomiast największe zastrzeżenia budzą niestety pielęgniarki z oddziału noworodkowego. Część z nich była bardzo sympatyczna, natomiast niestety generalne nastawienie mają takie, aby jak najszybciej wypchnąć dzieci z oddziału noworodkowego do matek. Ja niestety po cesarce byłam w tak marnym stanie, że nie mogłam zajmować się dziećmi. Przez dwie doby było ok, dzieci były na oddziale noworodkowym (przywożono mi je co jakiś czas, wtedy zajmował się nimi mąż), a na trzecią dobę przywieziono dzieci na stałe. Od tego momentu cały czas zajmował się nimi tylko mój mąż. Pod wieczór poszłam poprosić na oddział noworodkowy, żeby zabrano dzieci na 6 godzin, ale mi odmówiono, cytuję: "Z jakiej racji mamy zajmować się pani dziećmi, są kobiety, które miały cesarkę po pani i ich dzieci teraz tu będą leżeć, pani powinna zająć się swoimi". Wieczorem pielęgniarka przyszła umyć dzieci i to wszystko. W rezultacie mąż przyjechał tej nocy ostatni raz o 24.00, żeby nakarmić i przewinąć dzieci, a ja się do nich ledwo zwlokłam o 3.00 w nocy, a o 6.00 nad ranem znów był już przy maluchach mój mąż. Być może gdybym trafiła na inną zmianę, nie byłoby problemu z opieką nad dziećmi, ale niestety, trafiłam akurat tej nocy na wyjątkowo wredną pielęgniarkę. Oczywiście, mogłam poprosić lekarza o interwencję w tej sprawie, ale prawdę mówiąc, obawiałam się, jak ta wredna mogłyby potraktować moje dzieci po takim wymuszeniu opieki nad nimi. Tak więc reasumując - lekarze są świetni, położne też, kobiety z noworodkowego mogą jednak niemiło zaskoczyć. Trzeba być na to przygotowanym, zorganizować rodzinę do pomocy przy dziecku.
                  • sroka75 Re: świeże wieści z Klinicznej 03.10.10, 21:40
                    >Oczywiście, mogłam p
                    > oprosić lekarza o interwencję w tej sprawie, ale prawdę mówiąc, obawiałam się,
                    > jak ta wredna mogłyby potraktować moje dzieci po takim wymuszeniu opieki nad ni
                    > mi.
                    tak, tak bójcie sie wszystkiego bójcie... a niby jak by miała twoje dzieci potraktować?...zamknęła by w komórce i baba jagą straszyła...po takim wymuszeniu opieki - na pewno..! a ta co bardziej wredna to jeszcze by urok rzuciła...oczywiście mogłaś poprosić o interwencję w tej sprawie i miałaś do tego prawo a nie zrobiłaś i teraz snujesz jakieś teorie spiskowe...
                  • elzbar Re: świeże wieści z Klinicznej 18.10.10, 23:33
                    Jak tam dziewczyny na Klinicznej? Może oddział noworodkowy się poprawił?
                    Śledzę wątek, bo sama zamierzam tam rodzić, a termin mam na 25 stycznia. To moje drugie dziecko, ale obawy mam większe niż przy pierwszym. Synka rodziłam we Wrocławiu, znałam szpital, bo chodziliśmy tam do szkoły rodzenia. Rodziłam 2 tyg. po terminie i poród był wywoływany, nie mam więc doświadczenia np. z odchodzeniem wód płodowych. Dużo tutaj padło miłych słów o Klinicznej, chociaż jak tam byłam (tylko raz) w poradni genetycznej to jak przechodziłam przez korytarze to byłam przerażona ich stanem. Ale może to tylko tak na dole było.
                    • bambi26 Re: świeże wieści z Klinicznej 31.10.10, 23:00
                      Niestety moje doświadczenia z porodówki na Klinicznej nie są dobre. Pierwsze dziecko rodziłam na Zaspie i byłam b.zadowolona.Na Kliniczną trafiłam w nocy w 36tyg i miałam wrażenie, że przeszkadzam w ciszy nocnej. Położna była bardzo nieprzyjemna. Nie interesowało ją to, że w 6 m-cu przeszłam operację, że będąc na ostrej diecie w ciąży nie przytyłam ani grama - wręcz schudłam, i że nie mam siły. Najwygodniej mi było w pozycji leżącej z ugiętymi kolanami, bo tak najmniej mnie bolało a ona dawała mi do zrozumienia, że bardzo jej się to nie podoba. Lekarz prowadzący powiedział mi, że miałam pecha, że trafiłam na nią i że są dwie takie położne. Mój poród jest zaprzeczeniem przyjaznego podejścia do kobiety rodzącej. Dobrze, że przy porodzie towrzyszyła mi moja mama, która odradziła mi wzięcie znieczulenia i całe szczęście. Moje dziecko po porodzie otrzymało 8pkt bo było wychłodzone, a ja dostałam tlen, bo nie miała już siły. Gdybym dostała znieczulenie mała byłaby niedotleniona!!! A położna komentowała jak pojękiwałam z bólu "och jak boli jak dałaby zrobić sobie znieczulenie to tak by nie bolało" Inny komentarz z ironicznym usmieszkiem, gdy w toalecie dostałam silnych bóli "No najlepsza akcja przy klozecie". Znieczulenie trochę by mnie wyciszyło, akcja porodowa by się przedłużyła a pani polożna miałaby spokojną noc - nie musiałaby zajmować się kobietą, która "wymyśliła sobie rodzenie w nocy"- kolejny komentarz. Nie wiem może ma zatargi z moim lekarzem prowadzącym i zostałam za to ukarana. Mała również bo miała zostawioną bardzo długą pępowinę, że aż pielegniarki na oddziale noworodkowym dziwiły się że taka długa. Koszmarna kobieta.
                      Natomiast pobyt w szpitalu po porodzie ok. Warunki może nie należą do wymarzonych ale da się przetrwac. Opiekę nad dzieckiem oceniam bardzo dobrze.
                      Mam nadzieję, że żadna z Was nie będzie miał takich doświadczeń z porodówki.
                          • alcia152 Re: świeże wieści z Klinicznej 26.01.11, 14:12
                            Witam serdecznie wszystkie mamuśkismile
                            Bardzo bym prosiła o nowe wpisy jak przebiegły porody w tym szpitalu byłabym bardzo wdzięczna.Jak opieka ,położne itp?Sama mam termin na 11.04.11 i wybrałam Kliniczną. Pozdrawiam.
                            • karigi Re: świeże wieści z Klinicznej 27.01.11, 16:48
                              Hejsmile
                              Ja rodziłam na Klinicznej 15 grudnia - i uprzejmie donoszę, że nie było źlesmile Postaram się opisac wszystko jak najdokładniej.

                              O 6 rano odeszły mi wody, w szpitalu byłam ok 9.30 (mam daleko) - już ze sporym rozwarciem. Izba jak dla mnie bez rewelacji, ale nic mnie tam raczej nie zraziło - położne przeciętne, "obsługa" (przyjście i badanie lekarza, wypełnienie dokumentów) dość szybkie. Pamiętaj , żeby wziąc z pracy RMUA - bardzo tego pilnują. W każdym razie - o dziesiątej byłam już na porodówce.

                              I tu musze powiedzieć, że miałam chyba szczęście - trafiłam na rewelacyjną położną - panią Jadzie. Kobieta jest położną chyba od pół wieku, jest szorstka, ale czujna i fachowa. I odpowiednio zagadnięta troszczy się o ciebie jak mamuśka smile Mój poród trwał od 10tej do ok 16tej, oczywiście podpięto mnie pod oksytocynę, ZZO dostałam bez problemu, ale przestało działać przy skurczach partych i ogólnie niewiele pomogło. Ogólnie uważam je za przereklamowane. UWAGA: już na porodówce lekarz przyniósł mi dokumenty do podpisu - RADZE UWAZNIE PRZECZYTAC! Możesz tam napisać, czy zgadzasz się na zabiegi które wykonuja w czasie porodu i WYMIENIC NA CO SIE NIE ZGADZASZ! Ja nie zgodziłam sie na nacinanie krocza - przyjęto to bez emocji. Można też NIE ZGODZIĆ SIE NA OBECNOŚĆ STUDENTÓW! Co także uczyniłam - nie odczułam z tego powodu większych represji. Studentki przyszły tylko raz - sztuk dwiesmile i poprosiły mnie, czy mogłyby zobaczyć, jak podpinają mi ZZO - i tylko to. Zgodziłam się.
                              Piłkę dostałam, prysznic miałam pod ręką, mogłam chodzić, kucać,pić, jęczeć i wrzeszczeć smile Mąż był wpuszczony na porodówkę dość szybko, był ze mną do końca. Położna pojawiała się jak dla mnie wystarczająco często, doradzała pozycje, monitorowała przebieg akcji, ogólnie - naprawdę się opiekowała. Lekarz przyszedł może z 3-4 razy - został dopiero kiedy akcja trwała już na dobre.POjawiła się tez jakaś dość nieprzyjemna, młoda lekarka, która co chwilę za coś mnie opieprzała - że źle leżę, źle oddycham. Ale wtedy byłam już w "ferworze walki" i po prostu zlewałam ją gęstym moczem big_grin.
                              Cała "akcja właściwa" (czyli skurcze parte) trwała ok 40 min - trwałaby krócej, ale nie zgodziłam się na nacięcie krocza (pani Jadzia oznajmiła - "jakbym cię teraz nacięła, to urodziłabyś na tym skurczu" - mimo pokusy nie uległam, ale pewnie wiele dziewcząt ulegało big_grin). Popękałam sporo, szycie zajęlo ok 1,5h. W tym czasie dzidzię zważono, zmierzono, i mąż bawił dzidziusia w sali obok. Dziecko przystawiono mi do piersi ZARAZ PO PRZEWIEZIENIU NA SALE POPORODOWĄ - czyli już ok 2 h po porodzie! to też zasługa pani Jadzi. Oczywiście najpierw spytała o moje stanowiskosmile Na poporodowej dostałam tez herbatę i kanapki (zjadł mąż, ja nie mogłam z emocji). Młodego po porodzie ubrali w szpitalne ciuszki.

                              Położnictwo - trafiłam na salę 2osobową, czysta, wyremontowana, porządny przewijak i wielki zlew. Do dyspozycji położnic: Spirytus do pępka, gaziki, płyn do kąpieli, herbatka na laktację . Trzeba mieć swoje coiszki, ręczniki, kocyki.
                              Pielegniary z położnictwa faktycznie w większości olewają położnice. Za to dziecko ma naprawde dobrą opiekę - ja akurat trafiłam na świetne pielęgniarki z neonatologii, wszystkie młodziutkie, miłe, toskliwe - nawet gdy brały dzieciaki na szczepienie czy badania z pobieraniem krwi, nie oddały maluszka wcześniej, dopóki go całkowicie nie uspokoiły - chodziły z maluszkami, gadały do nich.Młody wracał do mnie spokojny i zadowolony, co oszczędziło mi stresusmile
                              UWAGA: warto pamiętać, że kiedy ma się jakiekolwiek sprawy i pytania odnośnie dziecka - idzie się na oddział neonatologii i tam pyta, bo baby z położnictwa opieprzają, że one nie od tego, że one mają zajmować się położnicami a nie ich dziećmi. Natomiast z wszelkimi problemami dot, ciebie idziesz właśnie do siótr z położnictwa. I tu było różnie. Jak prosiłam o czystą pościel, siostra rzuciła mi ja na łóżko po 5 godzinch oczekiwania. Z kolei inna siostra bardzo zmartwiła sie moim zaparciem i skombinowała dla mnie czopki, a potem codziennie pytała,czy już mi lepiejsmile Tak więc różnie. Ogólnie do wytrzymania, tym bardziej dla mnie, bo lubię wszystko robić po swojemu, więc nie przejmowanie się sióstr było mi na rękę.
                              Prysznice nadal bez parawanów, ale już dośc czysto. U nas w pokoju sprzątano co rano.
                              Jedzenie blesmile ale to kwestia gustu. WAŻNE - trzeba mieć swój kubek i sztućce.

                              Opieka laktacyjna BYŁA! i to spora. Po oddziale łażą 2 konsultantki laktacyjne, możesz też sobie taką wezwać - poprosić którąkolwiek z pielęgniar o jej wezwanie. Trochę się czeka, ale przychodzą. I pomagają, pokazują, przystawiają, doradzają - zarówno pani Regina jak i pani Wiesia. A z drugiej strony - ogólniedostępne jest mleko do dokarmiania - wieczorami chodzi pielęgniarka i pyta kto potrzebuje, można też wziąc sobie samej z neonatologii.

                              Obchody są 2 dziennie - jeden do ciebie, drugi do dzieckasmile I owszem jest tak, że przed obchodem łazi pielęgniark i każe wszystkim położnicom zdjąć majtki bo idzie pan doktor (uśmiałyśm się z tego jak norki).Są też studenci. Stoją i gapią się jak te cielęta :] Ale cóż zobić? Nie byłam zachwycona, ale to szpital akademicki, trudno ich za każdym razem wywalać. W końcu się poddałam.
                              Zaznaczę też jeszcze raz, że dziecko jest naprawdę pod czujną opieką - lekarze każdą pierdołę traktują poważnie. Ja z młodym siedziałam w szpitalu o 3 dni dłużej (łącznie 6 dni), bo miał podwyższone CRP o 2(!) punkty - to naprawdę piard, ale oni i tak woleli to poobserwować niż zlekceważyć. Wieczorami kąpią dzidziusia - ale nie przez 1 dobę, bo dziecko ma swój ochronny płaszcz lipidowy i lepiej by przez 1 dobe miał ta ochronę.

                              Uff... nie wiem, co jeszcze? Jeśli masz jakie pytania, po prostu tu napisz. Tylko szybko, bo poród się bardzo szybko zapomina!!! smile POWODZENIA!
                              • alcia152 Re: świeże wieści z Klinicznej 28.01.11, 13:35
                                Karigi kochana naprawde jestem ci bardzo wdzięczna za tak wyczerpujacą odpowiedzsmileteraz to już napewno lece tam rodzić bo już zaczynam świrowaćsmilez wyborem szpitala.Zdecydowałam się na szpital specjslistyczny ze względu na moją cukrzyce ciążową i teraz już jestem spokojniejsza bo wiem ,że będe pod fachową opieką.
                                Co do kosmetyków pielęgnacyjnych dla maluszka też trza mieć swoje?jaki całą reszte?a i czy laktator też swój i jeszcze jedno koszule do porodu dają?
                                • karigi Re: świeże wieści z Klinicznej 28.01.11, 16:21
                                  Cieszę się, że mogłam pomócsmile ja też wybrałam ten szpital własnie ze względu na to, że w razie problemów na calym Pomorzu nie znajde lepszych specjalistów dla mnie i dla dziecka smile

                                  Kosmetyki: w szpitalu dostępna jest tylko emulsja do kąpieli dla dzieci Johnson's, spirytus do pępka i gaziki do opatrywania tegoż pępkasmile. Swoje miej chusteczki do pupy (przyda się duużosmile), pieluszki, (w tym kilka tetrowych), jakąś maść do pupska (ja miałam Linomag), ręcznik, kocyki (ze dwa) i ciuszki dla dziecka. Laktator też swój!
                                  Ogólnie nie bierz miliona kosmetków pielęgnacyjnych - takiemu parodniakowi wystarczy naprawde tylko emulsja do kąpieli, i ewentualnie maść do tyłkasmile

                                  Pozdrawiam i życze powodzeniasmile
                              • aurinko Karigi 02.02.11, 22:10
                                Bardzo Ci dziękuję za świeży i wyczerpujący opis. Wcześniej wahałam się między Zaspą (tam urodziłam córkę 3,5 roku temu i byłam bardzo zadowolona z całej opieki w tym szpitalu) a Kliniczną (mieszkam obok dlatego pomyślałam, że może teraz Kliniczna), po Twoim opisie przekonałam się znów do Zaspy, jednak co znane i dobre lepiej powtórzyć, na Klinicznej zbyt wiele rzeczy które opisałaś mi się nie podoba. Jeszcze raz dzięki za ułatwienie wyboru smile

                                A przy okazji - żaden szpital przyjmując ciężarną do porodu nie ma prawa wymagać RMUA ani żadnego innego dokumentu ubezpieczenia, ani wymagać uiszczenia opłaty. Ciężarna kobieta ma całą opiekę medyczną za darmo.
                                • asiulka1976 Re: 03.02.11, 19:06

                                  Ja tylko dodam od siebie smile czy wazne jest czy sa zaslonki przy prysznicu ? czy jedzenie ?
                                  czy w razie komplikacji OIOM noworodkow ?? zaspa ma najlepszy sprzet na oiomie i wiekszosci przypadkow karetka maluszki wioza wlasnei za zaspe.

                                  z porodowki na oiom to dluzszy korytarz a dlugosc karetki z innego szpitala ??
                                • nann Re: Karigi 04.02.11, 10:08
                                  aurinko napisała:

                                  >
                                  > A przy okazji - żaden szpital przyjmując ciężarną do porodu nie ma prawa wym
                                  > agać RMUA ani żadnego innego dokumentu ubezpieczenia, ani wymagać uiszczenia op
                                  > łaty. Ciężarna kobieta ma całą opiekę medyczną za darmo.


                                  Owszem, ale inaczej rozliczane są kobiety bez ubezpieczenia, dlatego szpital przy przyjęciu wymaga dokumentu.
                                • karigi Re: Karigi 21.02.11, 23:38
                                  > A przy okazji - żaden szpital przyjmując ciężarną do porodu nie ma prawa wym
                                  > agać RMUA ani żadnego innego dokumentu ubezpieczenia, ani wymagać uiszczenia op
                                  > łaty. Ciężarna kobieta ma całą opiekę medyczną za darmo.


                                  Yhm. My sobie, a życie sobie.
                                  • klaudusia-mamusia Re: Karigi 24.02.11, 19:10
                                    jestem w 33 tyg druga ciaza , w nast tygodniu jade na kliniczna zobaczyc co i jak tam , rodzialm tam 2,5 roku temu i naprawde nie narzekam !!! jedzenie okropne ale to przeciez nie o to chodzi. naciecie krocza male ale za to szwy zalozyli fatalnie , na szczescie po 10 dniach bylo w miare . maly rodzil sie 10 godzin , ale ja twierdze ze 2 , bo 8 godzin nie dzialo sie nic. odeszly mi wody dojechalam do spzitala po 2 godz , 6 na porodowce , wtedy klroplowka , dostalam takie skurcze ze myslalam ze wyjde z siebie a po 2 godzinach , 3 parcia i maly jest. polozne super mile , lekarza nie pamietam tam zadnego , polozna nacisnela mi na brzuch i poszlo sprawnie , nie mecza tam kobiety , ale 2,5 roku temu byly problemy z zzo i sie nie doprosilam. coz szpital jak szpital , ale po remoncie wiec luzik. nie mozemy wymagac cudow , bo to przeciez nie wakacje , a sam fakt rodzenia dziecka jest tak wazny ze nie widzimy jak wyglada polozna jaki jest kolor scian itd nie sluchamy nikogo tylko siebie i jak jest juz to nasze male bejbi smile cala reszta sie nie liczy. niech sie dzieje co chce , wazne jest tylko to nasze malenstwosmile
                                  • aurinko Re: Karigi 01.03.11, 09:52
                                    karigi napisała:


                                    > Yhm. My sobie, a życie sobie.

                                    Tydzien temu na Zaspie przyjeto mnie bez rmua, pytali czy mam - odpowiedzialam ze nie i nie musze miec. nie mialam zadnego problemu z tego tytulu.
    • comic Re: Kliniczna - Gdańsk 25.02.11, 16:36
      zakończyłam szkołę rodzenia na Klinicznej kilka dni temu. Bardzo polecam - p.Jola konkretna i sympatyczna. Pokazano nam salę porodową, odpowiedziano na wszelkie pytania. Zachęcono do korzystania z piłek, prysznica, zmian pozycji i używania olejku migdałowego do masażu krocza co by nie było pęknieć/ nacięć. Choć jednocześnie przyznano, że nacięcia są częste. Można wziąć swoją muzykę i odtwrzacz, jednak zachęca się do mp3 co by nie było że z każdej sali wali muzyka i położne nie mogą tego ogarnąć wink warto pamiętać o: wodzie (przy partych i po całości się przyda - do zwilżania ust), czekoladzie (jeśli siły opadną) i dano listę rzeczy które warto wziąć do szpitala. Można zrobić lewatywę w domu ale tylko jeśli wody nie odesżły - wtedy lepiej nie robić i jak się przyjedzie do szpitala poprosić położną; można ogolić krocze ale nie trzeba. Położna podkreśliła że to zły pomysł lecieć do łazienki gdy poród się zaczyna i w pędzie się golić - można się zaciąć a w szpitalu może dojść do zakażenia ranki.
      Ogólnie sala porodowa bardzo przyzwoita. Moje 2 koleżanki rodziły w tym roku na Klinicznej i dobrze to wspominają big_grin
      Dam znać jak u mnie było - na razie 37tc.
      • izasj Re: Kliniczna - Gdańsk 28.02.11, 14:33
        Ja też chcę rodzić na klinicznej, niestety ze wzglęu na zagrożoną ciążę nie chodziłam do szkoły rodzenia i dlatego mam prośbę, możesz napisać co zabrać ze sobą do szpitala? Ja wprawdzie już prawie spakowana jestem, ale listę rzeczy mialam z innego szpitala i boję się, że czegoś nie wzięłam. I mam pytanie, czy przy sali porodoej jest od razu toaleta? Pozdrawiamwink
        • comic Re: Kliniczna - Gdańsk 28.02.11, 17:00
          Izasj - oto lista ze szkoły rodzenia na Klinicznej:

          1. dowód osobisty
          2. dowód ubezpieczenia (może być RMUA lub książeczka z aktualną pieczątką - ważną 1m-c)
          3. karta ciąży (WR, Hbs)
          4. wynik badania grupy krwi
          5. wynik konsultacji specjalistycznej (jeśli taka była)
          6. ostatni wynik USG (warto też zabrać ten z 13tc - to ten 'większy')
          7. wyniki p/ciał (jeśli były wykonywane)
          8. termometr elektroniczny
          9. papier toaletowy, przybory toaletowe, ręczniki papierowe, woda niegaz mała x2(wodę poleciła położna na szkole - przyda się podczas porodu,a małą lepiej podnieść)
          10. wkładki higieniczne (dla kobiet po porodzie typu Bella)
          11. szlafrok, 2 koszule dla matek karmiących, klapki pod prysznic, kapcie
          12. biustonosz do karmienia, wkładki laktacyjne
          13. pampersy ok 30 szt.
          14. kosmetyki dla dziecka (coś do kąpieli, coś po kąpieli i krem przeciw odparzeniom)
          15. ubranka dla dziecka:
          rożek/śpiworek; pieluszki tetrowe x3;
          body x3, pajacyk x3, rękawiczki niedrapki; skarpetki x2; czapeczka x2

          w poprzednich postach doczytałam a położna ze szkoły potwierdziła, że warto wziąć własny kubek i sztućce. I tak to.

          Co do toalety (i prysznica) - są w 2 salach porodowych, a sal jest 5. Te z nas które mają łazienki muszę je udostępnić tym które mają salę bez i tak to smile
          • izasj Re: Kliniczna - Gdańsk 28.02.11, 19:18
            Dzięki za taką szybką odpowiedźsmile) Na liście zdziwiły mnie 2 rzeczy - że trzeba mieć coś do kąpieli dla dziecka, bo czytałam, że na początku zaleca się tylko mycie wodą. Mogę zapytać jaki kosmetyk będziesz brała? bo ja szukając wcześniej znalazłam tylko takie, które są od 1 miesiąca.
            I druga rzecz- po co termometr? wink
            • comic Re: Kliniczna - Gdańsk 02.03.11, 12:48
              Nie mam pojęcia po co termometr hehe - przecież powinni mieć ale cóż...
              Co do mycia to kupiłam polecane na innym forum Hipp żel do mycia włosów i ciała - będzie i dla mnie i dla maluszka (od 1 dnia życia).
              Pozdrawiam smile
      • yves79 Re: Kliniczna - Gdańsk 13.09.11, 18:49
        Comic mam pytanie czy to prawda, ze teraz za szkole rodzenia na klinicznej jest oplata w wysokosci 150zl? Czy bylabys tak uprzejma i udostepnila liste rzeczy potrzebna do szpitala?
        Pozdrawiam serdecznie,
        Yves79
    • m.aggie Re: Kliniczna - Gdańsk 03.03.11, 08:49
      Cześć dziewczyny!
      Kilka dni temu na pierwszym spotkaniu szkoły rodzenia przy Klinicznej, na pytanie o pozycje porodu, położna prowadząca szkołę powiedziała, że tak naprawdę nikt nie broni rodzić w innej pozycji niż klasyczna. Mówiła, że łóżko jest w pełni regulowane i jak się chce, to można urodzić nawet na stojąco. Byle na łóżku, żeby nie było problemów z monitorowaniem akcji. Czy któraś z was miała szansę urodzić w innej pozycji, np. w kucki albo w klęku? Jestem ciekawa na ile słowa pani położnej potwierdzają się w praktyce. A może to zależy od tego, na którą położną się trafi?
      • izasj Re: Kliniczna - Gdańsk 03.03.11, 19:01
        Ostatnio w TV mówili o pozycjach do porodu i to, że wiekszość porodów odbywa się na łóżku jest wygodą lekarzy.
        Jedną z najlepszych pozycji, jest pozycja stojąca, ale lekarzom nie chce się schylać... Ja się zastanawiam jak mam rodzić na stojąco będąc w łóżku??
        Ech, ja niedługo rodzę mam nadzieję, że na klinicznej i że trafię na jakąś dobrą położną.
        • m.aggie Re: Kliniczna - Gdańsk 04.03.11, 13:37
          Nie "w łóżku", tylko "na łóżku". Położna mówiła, że łóżko można tak obniżyć, że rodząca może na nim stanąć, a personelowi będzie też w miarę wygodnie. Z ostatniej chwili: moja koleżanka, która rodziła ponad rok temu, potwierdza, że jest to możliwe, trzeba tylko położnej wcześniej o tym powiedzieć. Mówiła, że w tych łóżkach można wysunąć specjalny materacyk i urodzić w kucki lub w klęku. Sama niestety jeszcze nie widziałam, jak to wygląda, mam nadzieję, że uda mi się zobaczyć i o wszystko wypytać w tym miesiącu w SR.
          • comic Re: Kliniczna - Gdańsk 04.03.11, 16:05
            jak w trakcie szkoły rodzenia byliśmy na sali porodowej to rzeczywiście łóżko/fotel do rodzenia było: szerokie, zmechanizowane - można je różnie ustawiać, i położna zachęcała wręcz do kucków/ klęku smile
            • izasj Re: Kliniczna - Gdańsk 08.03.11, 08:59
              Witajciewink Ostatnie parę dni spędziłam na Klinicznej, więc jestem już dużo spokojniejsza, bo wiem co i jak. W czwartek wieczorem byłam w szpitalu no a wczoraj mnie dopiero wypuścili, niestety nadal nierozpakowaną uncertain Mój Maluszek doszedł do wniosku, że woli na wiosnę poczekać;P
              Ogólnie mogę powiedzieć tak - leżalam na porodówce i naprawdę opiekę oceniam bardzo dobrze, każdy próbował mi pomóc, warunki też są oki. Łóżka rzeczywiście nowoczesne, są piłki, prysznice i toalety też okismile
              Później leżałam na patologii - tam warunki ciut gorsze ale też nie było źle, personel zazwyczaj sympatycznywink Po pobycie mogę stwierdzić, że nadal chcę tam urodzić i już w ogóle się nie boję tego szpitalasmile
                • klaudusia-mamusia Re: Kliniczna - Gdańsk 20.03.11, 08:16
                  a ja mam rozwarcie na dwa palce i skurcze coraz mocniejsze i coraz czesciej. jade tam rodzic , wiec na dniach dam wam znac co z zzo i cala reszta . pierwsze dziecko tez tam rodzilam i fakt na lezaco , ale tak mi bylo bardzo wygodnie. polozna przyniosla pilke chciala zebym sie poruszala a ja wolalam lezec... tak chcialo moje cialo. rodzilam synka 2 godziny na 3 partych skurczach , z nacieciem bez znieczulenia ale porod wspomninam dobrze.
                  • comic Re: Kliniczna - Gdańsk 29.03.11, 20:14
                    Urodzilam przez cc choc chcialam sn. Za wcześnie pojechaliśmy do szpitala. Myślałam że odeszły wody a to był rozwodniony czop śluzowy. Nie wiedzieliśmy, że regulamin sali porodowej zakazuje obecności osób bliskich póki skurcze nie są regularne - więc wsparcie męża i ćwiczenia ze szkoły rodzenia które pomagają w osiągnięciu postępu porodu robi się w pojedynkę... Szkoda że nie wiedzieliśmy tego - pewnie w domu byśmy ćwiczyli.
                    Wielki minus to nagminne stosowanie KTG - w sumie na 24godz akcji (niereg i reg skurczy) byłam 7godz przypięta do tego paskudztwa z nakazem leżenia na lewym boku, z czego 3 ostatnie godziny moich wysiłków już przy reg skurczach, po czym zarządzono cc. Na prośby moje i męża że chcę się poruszać/poćwiczyć itp. odp jedna: "zapis musi być"...
                    Ogólnie: minus za ktg, minus za to że każda położna ma swoją wersję pomysłu na karmienie, to kiedy się wyjdzie ze szpitala, na stan noworodka.
                    Dobra opieka jest na oddz przedłużonego pobytu - zarówno dla kobitek jak i maluszków.
                    Jedzenie marne, lepiej żeby ktoś donosił bułki, dżemy serki itp.
                    I tak to. My byliśmy w sumie 12dni w szpitalu, najpierw mały miał wysokie CRP, dostał antyb, potem ja dostałam antyb, po drodze dostałam infekcji rany po cc, zostałam oparzona przez jedną z położnych...

                    Pozdrawiam już z domu.
                    • bambi26 Re: Kliniczna - Gdańsk 02.04.11, 01:33
                      Jak ja rodziłam rok temu to KTG podłączano u mnie rzadko - a rodziłam w 36tyg. Cały czas denerwowałam się i pytałam jak tętno. Jak rodzilam na Zaspie pierwsze dziecko to KTG miałam podłączone cały czas i wtedy czułam się bezpiecznie. Tak więc trudno wyczuć co lepsze.
                      • klaudusia-mamusia wczoraj urodzilam :) 27.04.11, 15:48
                        dzioewczyny urodzilam smile o 20 zaczxely sie w miare reg skurcze ale takie jak na miesiaczke , o 21,30 byly juz dlugie ale dalej nie strasznie bolesne. 22,30 dojechalam na porodowke bez wiekszych boli ale skurcze reg. rozwarcie 4 cm smile badanie , wjechalam winda na gore , badanie przyjecie i ok 23 6 cm rozwarcia , poprosilam o zzo , chyba z czystej ciekawosci bo nie bolalo strasznie a dostepne jest na zyczenie wiec czemu nie ulatwic sobie zycia smile w skali od 1 do 10 bol oceniam na 6-7 . dostalam znieczulenie i bol byl na poziomie 1 smilebyla polnoc czulam skurcz ale nie bol. bardzo przyjemne uczucie relaksu. polozna podlaczyla kroplowe bo i tak mialam zzo i w ciagu kolejnych 30 minut rozwarcie zrobilo sie z 6 do 10. kilka skurczy partych i maly o 1,10 byl. wszytko wydawalo mi sie bradzo szybkie. odrazu dostalam malego , poczekali z przecieciem pepowiny , zabrali tylko na badanie i oddali. karmie butelka z wyboru nie z koniecznosci , maly ladnie spi , malo je , wazy 3325 ma 56 cm i 10 punktowsmile

                        a teraz kilka porodowych faktow: (wszystko przez podaniem zzo)

                        *trzesly mi sie nogi
                        *chcialo mi sie wymiotowac
                        *dopadla mnie biegunka
                        *bylam podlaczona do ktg wiec skurcze zanim podali zzo musialam lezec na plecach bez ruchu-mozna to wytrzymac
                        *zzo jest fajnym rozwiazaniem bo zachowuje czucie ale nie ma bolu
                        *polozna trafila mi sie zajebista! mloda dziewczyna ale wygladajaca na sucz , kierowala , mowila co robic jak oddychac ale stanowczo i konsekwentnie. pewnie dlatego poszlo tak sprawnie !
                        *skurcze parte byly bolesne , bardzo to dziwne uczucie kiedy dziecko sie pcha w dol i jest gdzies w miednicy , czulam jakbym oddychaniem miala go przydusicsmile i czulam napor glowki, *naciecie nie w skurczu odczulam jak szarpniecie tepym narzedziem no i palce poloznej rozciagajace moje krocze tez nie byly przyjemne ale nie chciala mnie dziewczyna nacinac , co w koncu niechetnie uczynila.
                        *do szycia znieczulenie miejscowe . nie bolalo i poszlo szybko.
                        *badanie rozwarcia bylo bardzo bolesne jezeli sie spinalam. jak staralam sie rozluznic bylo do zniesienia smile wiec nie uciekajcie posladkami tylko gleboko oddychajcie , bo w rozluznionym ciele lekarz czy polozna szybciej zbadaja rozwarcie i sobie pojda big_grin a w spieciach beda musiali "grzebac "

                        teraz boli mnie troszke miejsce po zzo , jakbym miala siniaka smile no i macica sie obkurcza to skurcze sa troche bolesne.szwy jak szwy wiadomo nie laskocza tylko troche ciagna. o 1 urodzilam o 3 przewiezli mnie na sale poporodowa , o 7 bylam pod prysznicem i siusiu i od tego czasu ruszam sie normalnie smile tyle smile trzymam kciuki za wsztskie nierozpakowane mamy !smile

                        mam nadzieje ze nic nie pokrecilam bo raz o rozwarciu mopwili "na palce" raz w cm.
                        ps. wody odeszly same w skurczu po zzo nawet go nie czulam smile mysle gdzies ok 7-8 cm rozwarcia.
                      • futohime Re: Kliniczna - Gdańsk 25.07.11, 22:07
                        Cześć Dziewczyny! Są jakieś świeże wiadomości z Klinicznej? Mam termin na październik i powoli szykuję się na poród. Ktoś już korzystał z tzw. planu porodu i czy jest on tam respektowany ? Jak położne, które są warte polecenia? Jakieś imiona? smile
                        • futohime Re: Kliniczna - Gdańsk 27.07.11, 20:11
                          Hej, hej, nie ma tu nikogo z Trójmiasta, kto miałby świeże informacje o Klinicznej? Jak jest po wprowadzeniu od kwietnia nowego rozporządzenia? Czy zmieniło się coś? Oby na lepsze smile
                          • cheeringup Re: Kliniczna - Gdańsk 02.08.11, 08:13
                            ja jestem z Trójmiasta i też czekam na wieści o Klinicznejwink chcę tam rodzić ze względu na zzo, z tego co mówi moja lekarka wystarczy przyjechać z odpowiednim rozwarciem i zneiczulenie podają bez problemów. Jedyne co się zmieniło to jest to, że dyrekcja szpitala zabroniła przyprowadzać swojej opłaconej położnej do porodu... niestety.
                            • olkaboniek Re: Kliniczna - Gdańsk 11.08.11, 10:14
                              Witam smile wszystkie Panie z brzuszkami smile Jestem w 21 tyg ciąży i także myślę o rodzeniu na klinicznej ze względu na zzo. Myślę również z tamtejszej szkole rodzenia,mimo tego,że jestem z Gdyni i mam kawałek do tego szpitala.Na szkołę rodzenia zdecydowwałam się z tego względu ,żęby zapoznać się ze szpitalem oraz położnymi wink Czy któraś z Pań też się tam wybiera? Jest to moja 2 ciąża ale boję się bardziej niż przy pierwszej,pewnie dlatego,że wiem co mnie czeka sad Pozdrawiam wszystkie Mamuśki i czekam na kontakt smile
                              • cheeringup Re: Kliniczna - Gdańsk 11.08.11, 17:01
                                olkaboniek, ja się wybieram do szkoły za tydzień na pierwsze zajęcia. Powód taki sam, chcę się zaznajomić ze szpitalem. Poza tym bardzo mi zależy, żeby mój mąż się obeznał z tym co go czeka za miesiąc smile
                                • olkaboniek Re: Kliniczna - Gdańsk 12.08.11, 10:54
                                  cheeringup witaj smile
                                  Mam pytanie do Ciebie czy wiesz od którego tyg można chodzić do tej szkoły,bo ja jestem w 21/22 tydz i mam termin porodu na 24.12 (wigilia ) ciąży czy to nie za wcześnie ? nie dzwoniłam tam jeszcze i nie wiem nawet w jakie dni i na którą godz czy trzeba się zapisać wczeżniej prze tel . A Ty w którym tyg ciąży jesteś ? Pozdrawiam serdecznie smile

                                  • cheeringup Re: Kliniczna - Gdańsk 12.08.11, 21:30
                                    ja na Twoim miejscu już teraz bym dzwoniła i się dowiadywała, bo te babki w szkole strasznie kręcą... próbowałam się zapisać od maja to mnie zbywały, ze za wcześnie, potem, że nie mają jeszcze grafiku na wakacje i że mam się dowiadywać pod koniec czerwca, żeby chodzić w lipcu... i jak zadzwoniłam 25 czerwca to usłyszałam, że już nie ma miejsc... wkurzyłam się konkretnie i wymusiłam, żeby wpisały mnie na sierpień bo to ostatnia moja szansa smile
                                    ja jestem w 34 tyg. więc za dużo czasu mi już nie zostało ....
                                    • futohime Re: Kliniczna - Gdańsk 13.08.11, 14:30
                                      hej dziewczyny,
                                      cheringup t[/b]o się spotkamy w przyszłym tygodniu, bo tez jestem zapisana na ten termin smile jestem w 31 tc. Z tych samych względów się tam zapisałam, co Wy smile
                                      Chering, jak masz na imię?, to się zgadamy na miejscu tongue_out
                                      • olkaboniek Re: Kliniczna - Gdańsk 18.08.11, 09:22
                                        Dzwoniłam dopiero dzisiaj do szkoły rodzenia na klinicznej i zapisały mnie na październik 19 ale mam po 10 paź.jeszcze przedzwonić i się upewnić smile Jutro ide do gina i zobaczymy co mi powie jak maleństwo będzie odwrócone.Mam juz 4 letniego synka,na poprzednim usg gin powiedziała mi że na 80% córka zobaczymy co powie jutro smile Pozdrawiam
                                        • azile1 Re: Kliniczna - Gdańsk 04.09.11, 10:56
                                          olkaboniek, bywasz tu jeszcze? Też jestem z Gdyni i termin między świętami a sylwestrem...i też poważnie myślę o Klinicznej i szkole rodzenia tam. Mogłybyśmy się zgrać, daj znać. Pozdrawiam
                                          • cheeringup Re: Kliniczna - Gdańsk 05.09.11, 10:38
                                            szkołę polecam, mi się podoba i nawet mój mąż jakoś jest w stanie to przeżyć.. Prowadząca bardzo życiowa i daje dobre, fachowe rady.
                                            Poród już za 25 dni ... i strasznie się boję, najbardziej tego, że nie będzie miejsca a mi zależy na znieczuleniu ;/ trzymajcie kciukasy smile
                                            • yves79 Re: Kliniczna - Gdańsk 13.09.11, 18:54
                                              Hej, Chcialam sie dowiedziec czy to prawda, ze teraz za szkole rodzenia na klinicznej jest oplata w wysokosci 150zl?
                                              Jesli tak to czy kazdy placi, czy jak sie ma skierowanie wowczas oplaty nie ma.
                                              Bede wdzieczna za informacje.

                                              Pozdrawiam,

                                              Yves79
                                        • megan_0 Re: Kliniczna - Gdańsk 12.09.11, 19:35
                                          olkaboniekale zbieg okoliczności.Ja też mam termin na 24 grudnia. Też chciałabym rodzić na Klinicznej i też wybieram się do szkoły rodzenia. Czekam na coreczkę a mam już 12-letniego synka. Pozdrawiam
                          • kinjus1326 Re: Kliniczna - Gdańsk 07.09.11, 15:11
                            nie wiem jak jest na klinicznej , sama mam termin na 06 październik. dzis sie dowiedzialam ze najlepsza jest jednak zaspa...nie zmuszaja do porodów naturlanych, jak cos sie dzieje to odrazu robia cesarke. i nie czekaja..no i maja najlepszy oddział dla noworodkow, oiom, kardilogów,,takze dobrze rozwazyc ta wersje...
                            przez przypadek dodzwonilam sie na sale gdzie rozmawialam z dziewczyna, ktora jest bardzo zadowolona po porodzie...
                            • malgosiek2 Kinjus1326 proszę NIE cytować całych 12.09.11, 22:04
                              postów, a jedynie potrzebne fragmenty.
                              Netykieta
                              Netykieta to zbiór zasad savoir-vivre obowiązujących w dyskusjach w Internecie a więc i na Forum Gazeta.pl.
                              Jak pisać:

                              Pisz zwięźle i na temat.
                              Zanim założysz wątek sprawdź, czy temat już nie był omawiany. Użyj wyszukiwarki.
                              Postaraj się, by tytuł wątku, który zakładasz był czytelny i zrozumiały.
                              Odpowiadając na post, cytuj tylko potrzebne fragmenty, a resztę wycinaj. Nigdy nie cytuj sygnaturek (podpisów)!

                              Jeśli zadajesz komuś pytanie, sformułuj je precyzyjnie.
                        • kinjus1326 Re: Kliniczna - Gdańsk 12.09.11, 22:20
                          hejka futoshime, ja tez mam termin na pazdziernik, slyszalam ze ta kliniczna jest ok, dobrzy specjalisci, sprzet i opieka...ja mam wskazanie na cc, ale moja znajoma tam rodzila i jest zadowolona, warto przedzwonic i pogadac z jakas polozna ,podobno milesmile