dorota751
08.02.05, 15:00
Piszę, bo jestem świeżo po przeczytaniu postu nt. Karowej. W Mińsku opieka do
porodu taka sobie, ale po... Żeby mamy sobie odespały trudy, dzidzie są
zabierane (na życzenie mam) na noc, ja przez cały pobyt w szpitalu nie
martwiłam się o przebieranie, przewijanie, mycie - wszystko robiły siostry.
Jak dziecko płakało w nocy to przychodziły i sprawdzały czy w czymś nie pomóc
(też przewijały w nocy). Nawał pokarmu... Nie pamiętam jak nazywała się
siostra która tak o mnie dbała (bez opłacania) ale sama przyniosła mi
taktator, pilnowała czy odciągam pokarm, a jak było już całkiem kiepsko to
przyniosła zamrożone liście z kapusty i robiła mi okłady. Kolejne dziecko też
będę rodziła w Mińsku.
Dorota