Dodaj do ulubionych

dlaczego....

03.09.07, 17:43
dlaczego kobiety zgadzaja sie w szpitalach za " zabiegi" , praktyki
z ktorymi do konca sie nie zgadzaja?
omawiane szeroko smile na forum majtki po porodzie a raczej
wyskakiwanie z nich przed obchodem, lezaca pozycja podczas porodu,
naciecie?co za paranoja...?czy tak trudno wyrazic swoje zdanie?a
mzoe boja sie ewentualnego "rewanzu" personelu med...
wytlumaczcie mi, nie rodzilam, nigdy nie bylam w szpitalu i nie wiem.
Obserwuj wątek
    • nazik2 Re: dlaczego.... 03.09.07, 21:08
      Moja droga w moim przypadku na samym poczatku porodu gdy ból byl do
      zniesienia potrafilam sie nie zgodzic na badanie oczu ku wscieklosci
      lekarza.Interesowalam sie co mi podają za leki.W miare podawania
      oksytocyny i "glupiego jasia" bylo mi wszystko obojętne.Zjednej
      strony BÓL o jakim nie snilam z drugiej majaki narkotyczne.Swojego
      zdania poprostu nie miałam.Natomiast po porodzie bylam wlasnie
      najpierw zszokowana potem rozbawiona traktowaniem nas jak
      ubezwlasnowolnione dzieci.Nie protestowałam bo bawily mnie te
      szpitalne zwyczaje.
      • kaja_p Re: dlaczego.... 04.09.07, 09:30
        do szpitala nie chodzi się dla przyjemności. Jak tam jesteś, to jest
        ci już tak wszystko jedno, myślisz tylko, żeby jak najszybciej
        znaleźć sie w domu, więc nawet nie zastanawiasz się czy się zgodzić
        na to czy tamto czy nie. W szpitalach tak już jest.
        • cota Re: dlaczego.... 04.09.07, 09:46
          Nie musi być, nie musi. To kwestia podejścia i organizacji. Mój teść
          pojechał w ramach badań naukowych na Islandię, gdzie złapał go
          wyrostek robaczkowy i trafił pilnie pod nóż do szpitala -
          państwowego - pełna kultura, pielegniarki i lekarze jak wchodza do
          sali -pukają, przedstawiają się, pacjent jest informowany o
          rodzajach badań, ich celowości, czy ywraża zgodę itd. I nie wszystko
          można zwalić na brak pieniędzy w służbie zdrowia, wiele to kwestia
          kultury.
          • gato.domestico dokladnie 04.09.07, 15:14
            mieszkam w uk...i tez mam porownanie.
            bedac na glupiej cytologii w przychodni panstwowej czulam sie jak w
            swietnej, prywatnej klinicesmile
            wszystko bylo przeprowadzone delikatnie, kulturalnie, dyskretnie
            (pielegniarka nawet zamknela drzwi na klucz aby nikt nie wszedl plus
            parawanik), udzielono mi wszelkich informacji, nie tylko tych
            potzrebnych smile
            bylama poprostu w szoku.
            • wegielek Re: dokladnie 04.09.07, 17:51
              a ja przeszlam badanie usg dopochwowe w malym miescie Bartoszycach i
              wiecei co sie wydarzylo?
              podczas badania nie dosc ze weszla pielegniarka bez pukania to
              jeszcze podeszla do lekarza i zaczela z nim rozmawaiac o jakiejs
              innej pacjentce a ten lekarz przez caly czas mnie badal. bez
              parawanu, bez slowa pzrepraszam z niczyjej strony, bez spojzrenia mi
              w oczy. gdyby nie fakt ze mialam to usg robione po znajomosci i w
              ramach jakiejs tam przyslugi, to bym zrobila awanture pod niebiosa...
              jaki szacunek? wielu lekarzy, pielegniarek podczas pracy zapomina o
              czyms takim.
              • gato.domestico i chyba wlasnie brak awantur/skarg etc nic sie 04.09.07, 18:08
                nie zmienia...biernosc...
    • lonah Re: dlaczego.... 04.09.07, 22:25
      Alez niezgadzamy sie gdy tylko jest to mozliwe!
      Czasem personel jest szybszy niz wiatr i w ogólnym zamieszaniu
      potrafi tak zmienic kroplówki ze tego nawet nie zauwazysz - wiec jak
      tu protestowac.
      Czasem wysmiewane przez pacjentki zabiegi okołoporodowe np lewatywa,
      przecinanie krocza, sa dla innych pacjentek bardzo wskazane i same
      tego chca.
      Ale prawda jest taka, ze wystarczy troszeczke sie narazic jakiejs
      pielegniarce i od razu jest sie pariasem dla całego oddziału.
      Niestety.
      • wegielek Re: dlaczego.... 05.09.07, 09:19
        ja po prostu nie zdazylam zareagowac, mnie po prostu zatkalo. gdyby
        sytuacja miala miesjce w Warszawie, gdzie na stale mieszkam i sie
        lecze, to bym zrobila dzika awanture.
        ale przede wszystkim bylam w szoku, naprawde.
        gdyby mialo sie cos podobnego powtorzyc, bede reagowaci to ostro, od
        razu smile
    • ailija Re: dlaczego.... 07.09.07, 20:31
      Swoje zdanie wyraża się na forum, w szpitalu najczęściej nie ma się
      nic do powiedzenia. Teoria teorią, a praktyka praktyką. Ale inna
      sprawa, że podczas porodu zdrowie dziecka jest najważniejsze, i
      zgodzisz się na wszystko, żeby już przyszło na świat i było zdrowe.
      Jak teraz wspominam mój pobyt w szpitalu, dziwię się, że nie
      nawrzeszczałam na te pielęgniarki.
    • magducha78 Re: dlaczego.... 07.09.07, 21:27

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka