Dodaj do ulubionych

Pomylono płeć w szpitalu im. Orłowskiego

26.11.03, 15:13
Cześć, pisałam już na temat szpitala na Czerniakowskiej, ale do tej pory nie
wspominalam o historii z płcią mojego dziecka. Otóż na ostatnim USG robionym
już na Czerniakowskiej usłyszałam, że bez żadnych wątpliwości dziewczynka.
Poród był bardzo nerwowy (27 tydzień), więc dziecko pokazano mi na sekundę,
już w kołderce i natychmiast zabrano do inkubatora. 5 dni poźniej odbierałam
świstek potrzebny do zarejestrowania dziecka. Odbieram i oczom nie
wierzę "płeć męska". Mówię, że ja mam córeczkę. Kobieta (chyba sekretarka
medyczna) bardzo zdziwiła się, zaczęła przepraszać, że pewnie pomyliła się
przy przepisywaniu dokumentów i zaraz sprawdzi. Wyciąga (to chyba nazywało
się protokół z porodu, ale pewna nie jestem) i mówi, że na pewno chlopiec,
że tak napisano, że jakiś podpis (czy podpisy), że USG się myli, wreszcie
pyta czy jestem pewna, bo to wcześniak, więc czy widziałam. Ja osłupiała, że
nie, faktycznie dziecko pokazano mi już w coś zawinięte, w inkubatorze leży
cały czas w pieluszce, pewności nie mam. No więc ta kobieta, że takie
pomyłki w dokumentacji z porodu to nie zdarzają się nigdy i to musi być
chłopiec. Pzypominiałam sobie wtedy, że neonatolożka, która przychodziła
informowac o stanie dziecka, dwa razy pomyliła się, i mówiła o synku... Inna
lekarka też mówiąc o mojej córeczce uzywała słowa "on", ale myślałam, że on -
ten niemowlak. Wychodzę i mówię do męża, że chyba jednak mamy syna. Na
szczęście wpadło nam do głowy, żeby sprawdzić to na oddziale noworodków. Na
inkubatorze napisano przy nazwisku "C", czyli córka. Pielęgniarka - na
szczęście zdarzyła się chyba jedyna miła- odwinęła pieluszkę i...
DZIEWCZYNKA. Trudno uwierzyć, co? A jednak... wolę się nie zastanawiać jakie
jeszcze mogą im się tam zdarzyć pomyłki przy rejestracji szpitalnej
noworodków, i naprawdę nie piszę tego dlatego, że generalnie mam stamtąd
bardzo złe wspomnienia.
Obserwuj wątek
    • kleo10 Re: Pomylono płeć w szpitalu im. Orłowskiego 27.11.03, 17:28
      Melko,
      Ja też rodziłam tym szpitaku w 25 tygodniu. Wcześniej leżałam 2 tygodnie na
      patologii. Strasznie to wspominam. Ma wielki żal do tego szpitala a do
      profesora Dębskiego w szczególności. Nie o to, że nie udało mi się przetrwać
      dłużej, ale o jego słowa, iż dzieci w takim wieku nie przeżywają, a jeżeli
      przeżyją to nigdy nie rozwijają się prawidłowo. Po porodzie córkę traktowano
      jak martwą. Nie podano mi sterydów na rozwój płuc dziecka. Za to ja dostałam
      leki na wstrzymanie laktacji. Do dziś nie mogę o tym co tam przeżyłam
      zapomnieć.
      Dopiero w IMiDZ córką należycie się zajęli. Tam też zrozumiałam, że prof. D
      nie koniecznie ma rację.
      Ku przestrodze wszystkich z problemami przedterminowymi w ciąży, nigdy nie
      kierujcie się do tego szpitala.
      • melka_x Re: Pomylono płeć w szpitalu im. Orłowskiego 28.11.03, 09:18
        Kleo, ja już pisałam dużo gorsze rzeczy na temat tego szpitala, więc nie będę
        się powtarzać. Nie podanie sterydów przy przedwczesnym porodzie, to po prostu
        błąd w sztuce. Ja mam niestety wrażenie, że tam położnicy zakladają z góry, że
        dziecko przed 30 tygodniem właściwie nie ma szans, co jest bzdurą. Mnie z
        kolei lekarka chciała zmusić do naturalnego porodu, bo cesarka groziła mi
        zakażaniem, powiedziała mi wprost że ratują mnie, nie dziecko. Tylko że akurat
        mnie "uratował" prof.Dębski decydując ku wielkiemu niezadowoleniu pani doktor
        o cesarce. Okazało się, że z powodu braku wód płodowych wszsytko u mnie było
        tak ściśnięte i poprzyklejane, że mała w życiu nie urodziłaby się normalnie, a
        cesarka trwała bardzo bardzo długo. To nie jest obrona położników z
        Orłowskiego, ale niestety mam wrażenie, że większość ginekologów ma bardzo
        mgliste pojęcie o wcześniactwie, najczęściej znają nieaktualne dane... Mnie
        lekarz prowadzący ciążę (a podobno znakomity gin) powiedział, że dziecko
        urodzone w 24 tyg. nie ma ŻADNYCH NAJMNIEJSZYCH NAWET SZANS. A później
        widziałam w IMiDz jak wypisywano do domu wcześnika urodzonego w 23 (tak tak
        dwudziestym trzecim!) tygodniu. Ratowano tam dzieci urodzone w 24, 25 tygodniu
        i często z powodzeniem. Kiedy byłaś w Orłowskim, a kiedy w IMiD? Może znamy
        się?
      • melka_x P.S. 28.11.03, 09:22
        Zdanie "w życiu nie urodziłaby się normalnie" znaczy że urodziłaby się w
        końcu, tylko martwa. A dzięki cesarce urodziła się żywa, dostała 10 pkt,
        niepotrzebny był nawet respirator, bo oddychała samodzielnie. Co później się
        wydarzyło to już niestety inna historia, ale fakt że chciano jej z góry
        odebrać wszelkie szanse na życie jest bezdyskusyjny.
        • kleo10 Re: P.S. 29.11.03, 09:37
          Ja niestety nie byłam taka mądra i nie naciskałam na cesarkę. Po prostu cały
          czas wierzyłam, że utrzymam tę ciąże. Dzisiaj z perspektywy widzę, że nikt w
          szpitalu w to nie wierzył. Stąd urodziłam naturalnie a dziecko przeżyło chyba
          tylko dlatego że urodziło się wraz z pęcherzem, który rozcięto po porodzie.
          Ale było podłączone do respiratora przez ponad 30 dni bo nie mogło same
          oddychać. Dostało tylko 3 pkt.
          Zastanawiamy się z mężem czy nie pozwać szpitala i konkretnych lekarzy.
          Moglibyśmy to łatwo zrobić bo jesteśmy że tak powiem z branży. Ale co to da?
          Rodziłam w maju, w Instytucie córka leżała w lipcu tego roku.
          • melka_x Re: P.S. 29.11.03, 22:07
            Ja rodziłam w sierpniu, i w sierpniu też naszą córeczkę przewieziono do
            Instytutu (gdzie już była pod respiratorem). Kleo podaj mi proszę priva, mój
            magdalena34@poczta.fm A jak masz ochotę to zajrzyj na mój wątek pod
            tytułem "Czerniakowska, Orłowski przestrzegam". Napisz koniecznie proszę.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka