uguru
03.06.09, 17:23
2 tygodnie temu, 7 dni po terminie zgłosiłam sie na Izbę Przyjęć i
mimo że byłam jakieś 2 godziny za wcześnie przyjęto mnie bez
ociągania. Na sali byłam 30 minut później. Kiedy trochę wystraszona
siedziałam sama w malutkiej salce, przechodząca pani obdarzyła mnie
cudownie ciepłym uśmiechem aż mi się lepiej na sercu zrobiło. Była
to położna, która podała mi oksytocynę i cały czas monitorowała KTG.
Po ok 3 godzinach zaczęły się skurcze i przeniosłyśmy się na salę
porodową. Sala porodowa jest jednoosobowa, cały czas był ze mną mąż.
Położna, co jakiś czas badała mnie i podłączała KTG a w wolnych
chwilach skakałam na piłce. Piłką jestem zachwycona, bo na niej
skurcze prawie nie bolały.
Poród przebiegł bardzo sprawnie za sprawą Pani Leny Bałdygi i jej
koleżanki. Mimo urodzenia ogromnego dziecka nie byłam nacinana i nie
popękałam. Pani Lena odbierała poród a jej równie sympatyczna
koleżanka pomagała mi prawidłowo oddychać i pilnowała żebym parła w
odpowiednich momentach.
Nie umiem znaleźć odpowiednich słów na wyrażenie mojej wdzięczności
dla położnej Leny za ten cudowny poród . DZIĘKUJĘ!
Po porodzie dzidzia wylądowała na moim brzuchu na chwilę, potem było
ważenie i mierzenie. Na sali porodowej z maleństwem spędziliśmy ok 2
godziny.
Na położnictwie leżałam na sali 4-osobowej, w sali był prysznic i
WC. Położne w moim odczuciu dużo bardziej wyrozumiałe dla matek niż
na Żelaznej (urodziłam tam pierwsze dziecko w 2006r), może to wynika
z ich wieku i doświadczenia, bo w większości są to panie ok 50-tki.
Pediatrzy również OK.
Jestem bardzo zadowolona z wyboru szpitala i szczerzę mogę go
polecić.