Gość: Reltih
IP: *.dip0.t-ipconnect.de
08.03.04, 18:36
kiosk.onet.pl/art.html?DB=162&ITEM=1151223
"
W kontekście świetnej książki amerykańskich autorów warto zaakcentować również
nader pochlebną jej angielską recenzję pióra Montagu Curzona, publikowaną na
łamach The Spectator i przedrukowaną w Forum z 15 grudnia 2003 r. Curzon
stwierdził m. in.: „Nowa angielska książka na temat Dywizjonu 303 pokazuje
odwagę i profesjonalizm polskich lotników. Dzięki takim publikacjom możemy
oddać choć drobną przysługę narodowi, który zdradziliśmy w czasie wojny”.
Autor pisze dalej o Polakach jako ofiarach „ponurej Realpolitik okresu
powojennego, których my, ich sojusznicy, potraktowaliśmy tak nikczemnie, choć
zrobili tak wiele, by nas ocalić”. Według Curzona: „W bitwie o Anglię
Dywizjon Kościuszkowski (303) miał na swoim koncie najwięcej zestrzelonych
niemieckich samolotów, a kompetentni oficerowie RAF-u uważali, że to właśnie
ta polska jednostka, wraz z innym polskim dywizjonem, prawdopodobnie
ostatecznie przechyliła szalę zwycięstwa (...). Polacy atakowali Niemców z
taką furią, że niektóre załogi niemieckich bombowców, zorientowawszy się, że
zbliżają się do nich polscy lotnicy, wyskakiwały na spadochronach, zanim ich
samoloty zostały trafione. Później formacje amerykańskich bombowców domagały
się eskorty Polaków – tak agresywna była ich obrona i tak troskliwa opieka”.
"
z tym wyskakiwaniem to fajna historia ;-)
jakby Polacy mieli 10 takich Rudy 102, to by wojne sami wygrali ;-)