28.12.08, 21:25
korespondencji wysokiego urzędnika MEN do obywatela
(nauczyciela ) :
" W obecnej sytuacji ( pismo zdnia 16.08.07 , DSN-WK-DD-024-5/07 )
w celu potwierdzenia znajomości języka angielskiego wymaganej od
nauczyciela musi Pan przystąpić do części ustnej egzaminu TOEFL , tj
Test of Spoken English , w kraju , w którym ten egzamin jest jeszcze
oferowany ... "

podpisała się pod tym pismem pani
dyrektor departamentu ( ówczesna )
Anna Dakowicz-Nawrocka

Czy nie sądzicie , że jest to skrajna bezczelność kazać
nauczycielowi jeździć za granicę, aby zdawać egzamin .
Ba , ba za jaką granicę ? Bo w piśmie jest napisane " w kraju,
gdzie jeszcze ... " W Europie nigdzie o tej porze tj 16.08.07 r ten
egzamin TSE nie był oferowany ,bo już od kilku lat tam - za granicą -
a w Polsce od ok 2 lat instytucja amerykańska ETS wprowadziła nowy
typ egzaminu z angielskiego : TOEFL ibt , który zawiera już część
ustną . Do MEN ta rewelacja nie dotarła .

Patrzcie na stronie MEN - projekt rozporządzenia - z jaką szybkością
MEN dostosowuje się do zmian w świecie - w projekcie dopiero
wymienia się nowy typ egzaminu , 3 lata po wprowadzeniu w Polsce .

Poza tym znów urzędnicy nie potrafią logicznie myśleć :
" ... przystąpić do części ustnej .... TSE ... "
Stąd logiczny człowiek wnioskuje, że TSE jest składnikiem Toefl .
Czyli jeśli zarejestruje się , zapłaci ( ok 150 USD ) i pojedzie do
W-wy na egzamin Toefl ( np w wersji paper based ) to powinno zdawać
się też jego część ustną - TSE . To tak wg wysokiego urzędnika -
dyr. dept .
W tym problem , że TSE nigdy nie był składnikiem Toefl . To dwa
odrębne egzaminy , osobno się je zamawia - a każdy kosztował ok. 150
USD , i dostaje się odrębne zaświadczenie .

Ot kłamstwo urzędnicze .

Czy tacy pracownicy jak w/w dyr. dept . jeszcze w MEN pracują ?
A może są już nowi , z innego partyjnego nadania z podobnym sposobem
myślenia .
Chyba tak, bo wystarczy spojrzeć na projekt rozporządzenia o
egzaminach i sposób porównywania egzaminów dawnego Toefl-paper based
z nowym Toefl ibt oraz np brytyjskim CAE .

To tak jakby gimnazjalista na swoim egzaminie gimnazjalnym nie
potrafił przeliczać temperatur w skali Kelwina , Celsjusza i
Fahrenheita .

Ręce opadają .
A pracy w szkole i tak nie ma.
Obserwuj wątek
    • rico-chorzow Re: MEN 28.12.08, 23:03
      Polska,Warszawa przecież to zagranica;)
    • Gość: John Re: MEN IP: 88.220.36.* 30.12.08, 17:09
      gdybys znal(a)angielski nie wymagaliby od Ciebie egzaminow.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka