Dodaj do ulubionych

Bić czy nie bić dzieci?

24.09.05, 11:19
Czy powinno byc dozwolone bicie dzieci przez ich rodzicow?
Ci ktorzy mieszkaja w USA wiedza jak bardzo obsesyjni sa Amerykanie na tym
punktcie. Slyszalem tu juz o wielu przypadkach zabierania dzieci rodzicom i
oddawania do rodzin zastepczych lub wsadza rodzicow do wiezienia. I to nie za
maltretowanie czy znecanie sie a za zwykle klapsy. Sytuacja ta doprowadzila
juz do pewnego rodzaju zwyrodnienia dzieci gdyz one wiedzac i czujac ta
wolnosc, wykorzystuja to. Dlatego m.in. jest tak duzo przestepstw wsrod
dzieci w szkolach amerykanskich. One czuja sie bezkarne. Czuja ze im wszystko
wolno.

W Polsce jak wiadomo jest odwrotnie. Tu wolno bic wlasne dziecko i rozlegaja
sie glosy aby wzorem USA tego zabronic.
Co Waszym zdaniem jest lepsze?

wiadomosci.wp.pl/wiadomosc.html?kat=8172&wid=7974361&rfbawp=1127552745.382&ticaid=13e3
Obserwuj wątek
    • waldek1610 Re: Bić czy nie bić dzieci? 24.09.05, 11:31
      No tak ostatnio nasi znajomi (polska rodzina z dziecmi) miala klopoty tylko
      dlatego ze roczne dziecko uczylo sie chodzic i nabilo sobie siniaka na glowie,
      lekarz zglosil rodzine do "opieki spolecznej", teraz przychodzi gruby babsztyl
      murzynski sprawdzac czy oby oni nie sa rodzina patologiczna.....
      • jp.hi Re: Bić czy nie bić dzieci? 24.09.05, 11:43
        Tak to jest tu zmora. Ludzie boja sie jak dziecko glosniej zaplacze bo sasiad
        moze zadzwonic na policje. Pozniej to tlumaczenie, wyjasnianie jest przykre. A
        rekord na policji i tak pozostaje.
        • waldek1610 Re: Bić czy nie bić dzieci? 24.09.05, 11:48
          Innej z koleji babci ktora przyjechala niedawno z Polski zachcialo sie
          glaskania cudzego dziecka w parku w Downtown, skonczylo sie na policji,
          aresztowaniu przestraszonej babci i badaniach na AIDS...
          • karelia Re: Bić czy nie bić dzieci? 24.09.05, 12:08
            nie wolno bic dzieci. Jest to wykorzystywanie pozycji silniejszego fizycznie
            nad slabszym.
            Ostatnio nadaja u nas programy z cyklu "Najlepsza nanny" ( szwedzkie i
            amerykanskie). Ostatni program pokazal sytuacje KATASTROFALNA w szedzkim domu.
            Dwje rodzicow, relatywnei mlodzi (ok 30) i dwoje dzieci ( ok 4 i 7 lat). To
            byla totalna katastrofa, chaos kompletny. Krzyki, przeklinania, fizyczna
            agresja ze strony dzieci...
            Nie wiem jak bylo naprawde, ale proste metody pedagogiczne przestawily sytuacje
            o 180 stopni. Normalny dom, normalni rodzice, normalne dziecismile
            Rozmowa, przyklad, znajomosc podstaw pedagogicznych... eee wiem,ze
            teoretyzuje... ale bic nie nalezy.
            • waldek1610 w Japoni bija i jakie maja perfekcyjne spoleczenst 24.09.05, 12:17
              ....Tam ojciec, matka nie mowiac o dziadek to swietosc!!! I wcale nie jest tak
              zle dlatego ze dzieci same sluchaja wiec bic nie trzeba prawie nigdy.
              Relacjonuje bo bylem i widzialem.
          • z_ameryki Re: Bić czy nie bić dzieci? 08.10.05, 23:04
            Teraz to juz idiotyzmy piszesz.....
        • bruner69 Tak, bic. 24.09.05, 15:49
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=44&w=29416518
      • nosterdamoos To jest wlasnie Ameryka tutaj nikt nikogo nie bije 26.09.05, 01:17
        to jest zabronione. Tutaj od razu strzelaja do siebie albo gardla podrzynaja.
        Tutaj jest tylko albo biale albo czarne i nic pomiedzy (Europa).
        • klient.z.comcast.tx Re: To jest wlasnie Ameryka tutaj nikt nikogo nie 26.09.05, 06:55
          Ty jestes pomiedzy. Takie ni przypial ni wypial. Niedomyty krapol ktorch w
          Europie teraz pelno, takich szarych geb. To jest wlasnie pomiedzy czarnym i
          bialym, te wasze krapolne szare geby, ktore was zdradzaja na odleglosc. Bic to
          oni was w Europie nie chca bo kto gowno rusza to sam waniajet, ale jak tylko na
          te wasze szare a dumne hooy wie z czego geby popatrza to was na zbity ryj pedza.
        • jp.hi Re: To jest wlasnie Ameryka tutaj nikt nikogo nie 26.09.05, 08:39
          Przestepczosc w USA najnizsze od 30 lat.

          www.cnn.com/2005/US/09/25/crime.rate.ap/index.html
      • z_ameryki Re: Bić czy nie bić dzieci? 08.10.05, 23:00
        Cos mi tu nie gra. Mam dwie wnuczki, ktore (niestety) na brak energii narzekac
        nie moga. Wiec wyobraz sobie, ze one bardzo czesto mialy guzy, siniaki a
        mlodsza nawet szwy na glowie.Rabnela glowka w rog stolu. Jakos zaden lekarz
        (podczas badan okresowych)widzac te typowde i charakterystyczne dla dzieci
        obrazenia, nigdy nie poddal w w watpliwosc i nie pytal sie - skad one to
        maja.Szczegolnie jeden siniak nie jest powodem do podejrzen.
        • jp.hi Re: Bić czy nie bić dzieci? 09.10.05, 08:34
          Zabawne smile
          Nie dalej jak wczoraj czytalem w mojej lokalnej gazecie (Hawaii) przypadek
          ktory wydarzyl sie gdzies w mainland (szczegolow nie pamietam, gezete juz
          wyrzucilem).
          W jednym z domow bawily sie 6-cio latki. Dwoch chlopcow po sasiedzku. Z jakis
          tam powodow (tylko one wiedza jakich) zaczely sie bic i tarmoscic. Doszlo do
          tego ze w wyniku tej bojki mialy siniaki i podrapane twarze. Matka jednego z
          tych chlopcow zadzwonia na policje. Przyjechal policjant i sporzadzil protokol.
          Dlaczego to zrobila? Dlatego, ze bala sie ze ktos z przedszkola, sasiadow czy
          rodziny nieda wiary ze dzieci same sie pobily i doniesie na nia, ze to ona je
          pobila.

          Nie uwazasz, ze znamienne jest to ze sie o tym tutaj pisze? Czy nie znamienne
          jest to, ze matka jednego z tych chlopcow tak sie bala ewentualnych podejzen
          czy posadzen ze zadzwonila na policje?
          To ze w Twojej dzielnicy niema jeszcze tej przesadej troski o dzieci, wcale nie
          swiadczy o tym, ze tego problemu w USA niema.

          Pozdrawiam,
    • klient.z.comcast.tx Re: Bić czy nie bić dzieci? 24.09.05, 12:45
      Duzo Polakow takie rzeczy opowiada jak mieszkaja w Stanach czy w Kanadzie...
      Jedzcie do Polski i zobaczcie jakich tam sie chowa rozpaskudzonych malych
      terrorystow z "jajami", nie nadau??? No przeciez musi sobie w zyciu rade dac...
      Wy macie w ogole dzieci czy tylko tak yapiecie bzdury. Ja mam trojke. W domu
      dyscyplina jak w wojsku... zona prowadzi hehehehe. Pewnie ze jak sie bije
      jakimis przedmiotami, pasami, batami, czy sie przyfrandzoli dzieckiem o sciane,
      czy bije po twarzy to jest zle. Ale takie zlapanie za fraki i przyciagniecie do
      siebie, rozmowa o zdrowych decybelach nos w nos i terapia wstrzasowa p.t. silny
      klap na dupsko sa z moich obserwacji bardzo skuteczne. Nasze dzieci sa karcone
      publicznie w miare okolicznosci (W restauracji ludzie moga sobie nie zyczyc
      scen i rekoczynow przy stoliku obok, wiec trzeba wyjsc na zewnatrz) ale np. w
      sklepie przy jakis takich temper tantrums to sie reaguje spontanicznie. Nigdy
      nie mielismy problemow z authorities. Wiekszosc ludzi spoglada na nas z
      wdziecznoscia ze umiemy doprowadzic dzieci do porzadku i ze nie przestawiaja
      sklepu dogory nogami.
      Z prywatnych obserwacji... W Kanadzie ludzie mieli dzieci starzej i odbijalo im
      na ich punkcie. W wiekszosci przypadkow 0 respektu do kogokolwiek, pepki
      swiata... W Texasie obserwuje cos innego. Wiecej mlodych energicznych rodzicow,
      do ktorych i my sie zaliczamy, z wola wychowania dzieci a nie ich ubostwiania.
      Wiecej tu dyscypliny w szkole i wiecej ludzi ktorzy sie nie boja publicznie
      zasadzic klapa rozwrzeszczanemu dzieciakowi.
      • jp.hi Re: Bić czy nie bić dzieci? 25.09.05, 08:42
        Ja za to moge powiedziec co obserwuje na Hawajach. Jeden przyklad.
        Jestem w sklepie i slysze straszliwe darcie sie (ok 90db) dzieciaka a obok
        widze matke ktora zachowuje sie jakby byla glucha. Dzieciak drze pysk coraz
        glosniej i coraz zlosliwiej. Wszycy to widza i wszyscy w sklepie czuja sie zle.
        Jeden na drugiego znaczaco spoglada. To trwa juz zbyt dlugo. Matka obojetna.
        Nawet nie stara sie go uciszyc. W koncu dzieciak lata po sklepie i drze sie na
        calego. W pewnym momencie przebiegajac kolo jakiejs dziewczyny (ok 20lat) ona
        zwraca jemu uwage. Cos mu powiedziala i dzieciak przestaje sie drzec. Wszyscy z
        uznaniem i usmiechem patrza na ta dziewczyne z wyrazami podzieki. Wszyscy sa z
        podziwem patrza po sobie. Ona sie odwazyla. Coz za odwaga.
        Jak widac sa tu trzy rozne aspekty tego widowiska. Kompletny brak dyscypliny
        tego dzieciaka. Brak respektu do matki i otaczajacych go ludzi. Obojetnosc
        matki. Byc moze tylko ona rozumie swaja bezsilnosc. A moze tylko charakteryzuje
        sie totalna ignorancja wobec otoczenia. I ludzie. Ci bici po glowie a
        jednoczenie wystraszeni bo przeciez nie wolno zwrocic uwagi. No i ta hero.
        Odwazna bohaterka ktorej wszyscy przekazuja wyrazy wdziecznosci i uznania.
        Oczywiscie w tej sytuacji najbardziej zagrozona byla ona. W kazdej chwili,
        conajmniej, mogla dostac ostra reprymende od matki za to ze zaczepia jej
        maloletnie dziecko.

        Osobiscie mam wychowanie Polskie wiec generalnie tez jestem za karceniem
        dziecka w celach wychowawczych, choc mam jedyna corke ktorej nigdy nie
        udezylem. Moze dlatego ze to dziewczyna i do tego grzeczna. Jednak jak czytam
        jakimi pobutkami kieruja sie rodzice bijac wlasne dzieci to jestem za zmiana
        tego prawa w Polsce natychmiast.
        Tylko zeby nie popasc w taka skranosc jaka jest w USA.

        "Dorośli biją w celach profilaktycznych, bez celu i przy okazji, dla
        rozładowania własnej agresji, lub kontynuując rodzinną tradycję bicia. Biją z
        zemsty za domniemaną albo faktyczną zdradę partnera, której dziecko ma być
        dowodem. Biją z rozczarowania, że dziecko nie sprostało ich oczekiwaniom, lub
        za własne nieudane życie. Biją dla potwierdzenia swojej przewagi, z lenistwa, z
        zapracowania, z miłości i nienawiści. Biją z chłodnej kalkulacji, z głupoty, z
        braku wyobraźni i wrażliwości."


        • prawdziwawadera2 Re: Bić czy nie bić dzieci? 25.09.05, 23:20
          Za zle wychowane dzieci powinno "bic" sie rodzicow!
          • klient.z.comcast.tx Re: Bić czy nie bić dzieci? 26.09.05, 06:45
            Wiesz co wiaderna, .... zupa ma racje.
        • klient.z.comcast.tx Re: Bić czy nie bić dzieci? 26.09.05, 06:43
          jp.hi napisał:

          choc mam jedyna corke ktorej nigdy nie
          > udezylem. Moze dlatego ze to dziewczyna i do tego grzeczna.

          hehehehe, no wiesz, moze i tak samo sobie myslala mamusia tego huncwota ze
          sklepu, wiesz, ze grzeczny i jej i wogole taki fajny to zal go bic, nie??? tak
          swoja droga to i moje dzieci sa grzeczne, bo wiedza gdzie sa granice.
          Oczywiscie ze i ja ani razu reki na nie nie podnioslem, bo nie musialem i sie
          strasznie z tego ciesze, bo dwie mlodsze to dziewczynki. Cale szczescie zona to
          choleryk i jak co do czego przyjdzie to nie ma ze boli.

          > W pewnym momencie przebiegajac kolo jakiejs dziewczyny (ok 20lat) ona
          > zwraca jemu uwage.

          No i ja wlasnie o tym. Tyle miala moja zona jak sie urodzil nasz syn. I chwala
          Bogu, bo teraz jako stare dziady (tak 10 lat pozniej) mamy fajne dzieciaki,
          ktore nas nie grzmoca po gebach i nie wyzywaja od roznych. Nie ma to jak byc
          mlodym i energicznym. Dreszcze mnie biora jak sobie pomysle ze ludzie starsi
          ode mnie o jakie 10 lat czesto sie spodziewaja pierwszego potomka. Mam juz
          wtedy ulozony taki mentalny obrazek. Mama szpakowata, karmiaca piersia do 5 lat
          i lizaca dziecko jezorem po dupie, i tata podstarzaly z tych co to na
          playground chca sie wykazac dobra forma i pochwalic nieuleknionym nastepca i
          bujaja hustawke o 360 stopni. W momencie kryzysu, kiedy junior wyzywa ich od
          roznych, mama placze glosno i uzala sie nad swiatem podlym przez ktory to jej
          synek tak sie straszliwie wykoleil, a tata zatyka uszy i sobie pod nosem
          spiewa 'lalalala' jak retard, udajac przy tym ze nic sie nie dzieje. A potem za
          jakie 30 lat u juniora na backyard znajda zakopanych 10 zwlok nieletnich
          prostytutek. Nie ma to jak byc dojrzalym do macierzynstwa i chowac dzieci
          bezstresowo.
    • anna521 Re: Bić czy nie bić dzieci? 09.10.05, 12:08
      jp.hi,
      Moim zdaniem, nie bic. Mowie to nie dlatego, ze tak naucza teoria wychowania.
      Zwyczajnie, jak nauczysz szczeniaka ze przemoc fizyczna nie istnieje to on
      bedzie traktowac taka przemoc jako wynaturzenie. I o to przeciez nam chodzi.
      Pozadane zachowania dzieci mozna wymuszac innymi sposobami. Patrzylam na dzieci
      mojego pierwszego meza. On stosowal kary cielesne i skonczyl na zlamanej przez
      syna rece. Mojemu przyjacielowi nawet do glowy nie przyszloby danie klapsa i
      cala trojka jego dzieci ma rodziny z "racjonalnym" podejsciem do dzieci.
      Nie mowie, ze moje obserwacje sa "wszechogarniajace", ale jako byla (przez
      bardzo krotki okres czasu) nauczycielka i jako obserwatorka dzieci moich
      przyjaciol i rodziny postuluje powstrzymywanie sie od bicia dzieci. Bicie
      nakreca spirale "violence".

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka