SZpitale w Lublinie

IP: *.* 04.06.02, 09:48
Kochane mamusie przyszłe i te obecne, wiem,że nie jest to temat na to forum, ale próbowałam już w "szpitale" i brak odzewu. Przedstawcie swoje opinie, gdzie rodzić w Lublinie? Dlaczego? Sabka i 21 tyg. brzuszek
    • Gość edziecko: q1313q Re: SZpitale w Lublinie IP: *.* 04.06.02, 18:23
      Jestem za Krasnicka. Rodzilam tam 3 miesiace temu i chociaz polowe porodu "obslugiwala" polozna, ktora wspominam bardzo zle (ale to byla specyficzna sytuacja), jak zeszla z dyzuru i przyszla inna i inna pani doktor bylo wspaniale. Pozatym ten szpital jest na medal.( w 1997 dostal od WHO tytul Szpitala Przyjaznego Dziecku). Sa tam bardzo dobrzy lekarze i bardzo mili. Lezalam tam w sumie 3 tygodnie na patologii i czulam sie jak na wczasach! Jest ladnie i czysto. Porodowki sa nowoczesne. Kolorowe sciany, nowy sprzet itd...Jest do dyspozycji wanna w ktorej mozna sie pluskac dla zlagodzenia skurczow. Mozna tez w wannie rodzic (oczywiscie nie w tej samej :-) ) Sale na oddziale noworodkowym 2 lub 4 osobowe. Ale sa chyba tez i 6-pewna nie jestem. Ja lezalam w dwojce. Caly czas mozna miec dziecko przy sobie,albo w tym samym lozku, albo takim sprytnym jezdzacym koszyku z pleksi, ktory moze "wisiec" nad twoim lozkiem- jak chcesz. ja czulam sie tam, jakbym byla jedyna pacjentka (pomijajac incydent z polozna , ale wszedzie sie zdarzaja czarne owce. Zreszta dla innych ta baba byla mila, dla mnie pozniej tez jak ja ochrzanilam).Ja zrobilam bardzo obszerny wywiad o szpitalach. Krasnicka miala same pochlebne opinie, w zasadzie nienaciagane.Nie polecam natomiast Staszuca. To rzeznia, przykre, ale prawdziwe. Jak chcesz cos wiecej sie dowiedziec, napisz na priva.Pozdrawiam serdecznie.Renia.
    • Gość edziecko: Elik Re: SZpitale w Lublinie IP: *.* 12.06.02, 10:46
      Myśle, że można mieć skrajnie różne odczucia z tych samych szpitali. Kraśnicka je ogólnie ok. Chociaż ordynator aż do przesady nastawiony na porody naturalne. Koleżanka 10 godzin się mordowała zanim zdecydowali się nacc. Według niej przesadzili. Inna urodziła w 2 godziny i wspomina miło położną i lekaza. W wannie też trochę poleżała. Podobno jednak jeśli chce się rodzić w wannie trzeba być prowdzonym przez jednego określonego lekarza, niestety nazwiska nie znam. Na Kraśnickiej leżałam na patologii i wspominam bardzo dobrze. Miałam tam rodzić. Niestety jak się okazało pod koniec ciąży, że mam wskazanie do cc to mój lekarz prowadzący zaczął się denerwowowć, że jakieś bzdurne zaświadczenia mu przynoszę. Przecież ja o nie okulisty nie prosiłam, latałam jak głupia do szkoły rodzenia i ćwiczyłm według kaset dla ciężarnych. Doszło do tego że musiałam 2 tygodnie przed porodem szukać lekarza i tak wylądowałam na Staszica. Wspominam miło, chociaż nie będę jakoś czczególnie polecać tego szpitala. Po pierwsze ja zapłaciłam więć mąż mógł zostać te kilka godzin po operacji i podawać mi wodę. Potem jak poszedł nikt przez kilka godzin się nie pojawił.Dziewczyna na oddziale dostała gorączki 40 stopni i zapalenia piersi. Dopiero w takim stanie zaczęto jej pomoagać - masować piersi i ściągać pokarm. Z lekarzami nie wiem, ale wiem, że położna jest tam jedna świetna, reszta tak sobie. No ale chyba do rzeźni to temu szpitalowi daleko. Jaczewskeigo też jest chyba ok. Pewnie tam bym chciała rodzić następnym razem, jesli uda mi się naprawić oczy ;)Pozdrawiam, Elik
      • Gość edziecko: izadybala Re: SZpitale w Lublinie IP: *.* 12.06.02, 13:17
        Ja rodziłam 13 miesiecy temu na Kraśnickich i z czystym sumieniem moge polecić ten szpital. Mimo że kilka miesiecy przed porodem zaczęłam odwiedzać prywatny gabinet pracującego tam lekarza- na porodówkę pojechałam "z ulicy". Poród zaczął się w nocy, a dopiero rano miał mnie przyjąć "mój" lekarz.Kartę ciążową miałam wystawioną przez innego lekarza. Nie byłam więc protegowana i przed porodem nie dałam ani złotówki. Mimo legend, że nie można się tu dostać "z zewnątrz" nie był żadnych problemów z przyjęciem. Obrazki z sali porodowej też niczym nie przypominały mrożących krew w żyłach opowieści, którymi raczyły mnie babie, ciocie, mama. Pojedyncze, kolorowe sale, przemiła położna tylko do mojej dyspozycji, w pokoiku obok wanna i przeróżne akcesoria mające ułatwić malęństwu przyjście na świat. Czysto kolorowo, przyjaźnie. Mili, kompetentni i cierpliwi lekarze. Nie czułam się intruzem ani ja ani przyszły tatuś. Sala poporodowa 2-osobowa i to fajne łóżeczko-wózeczek z pleksi. Natomiast wrażeń z opieki poporodowej nie mam już tak dobrych jak z porodówki. Troche opryskliwe i nieobecne pielegniarki-czułam jakbym im przeszkadzała. Z pediatrów kompetentna wydała mi sie jedynie dr Radwańska. Gdyby nie pojawiła sie w porę synka mojej koleżanki z sali wypisano by do domu z niedrożnościa jelit - nikogo nie niepokoił fakt, że dziecko nie ssie i nie oddało smółki po porodzie.Generalnie jednak wrażenia mam bardzo dobre - ze szkolnych ocen postawiłaby 4 z dużym plusem.Pozdrwiam Ciebie i Maleństwo.Iza
    • Gość edziecko: Rafaelka Re: SZpitale w Lublinie IP: *.* 25.06.02, 00:03
      Ja też rodziłam na Krasnickich i moge ze spokojnym sumieniem polecić ten szpital. Rodziłam z sympatyczną i rzeczową położną. Później opieka też była w zasadzie bez zarzutu. Oczywiście zdarzyło sie kilka gorszych momentów, ale większość położnych jest miła i pomocna. Wydaje mi się że zbyt ortodoksyjnie podchodzą do karmienia piersią i biada tej, która chciałaby karmić butelką.Nie miałam wrażenia, żeby istniał jakiś podział na pacjentki protegowane i te gorsze. Nikt nie oczekiwał od nas jakichś prezentów czy kopert. Ja byłam wprawdzie po tutejszej szkole rodzenia, ale nie miałam tego wypisane na czole , ani tym bardziej na karcie. Cały personel był nam życzliwy naprawdę bezinteresownie (salowe - super :) ).Oddział był remonotwany chyba dwa lata temu, więc jest ładnie i schludnie. Można rodzić też w tak zwanym pokoju rodzinnym (chyba nawet za darmo). Jest urządzony jak normalny pokój, tyle że wyposażony w linę, worek sako , itp, jest tam nawet kołyska dla malucha. Słabą stroną były zdawkowe (lub żadne)informacje ze strony pediatry. NIe poinformowano nas przy porodzie, ile punktów Apgar dostał nasz synek. Dopiero już kilka godzin po wszystkim muisałam sie o to wypytywać. To samo było z poziomem bilirubiny (Rafał miał silną zołtaczkę).POlecam szkołę rodzenia oddziałowej p. Lidki Ruty - dużo ciepła i wsparcia. Takie są moje wrażenia. Dużo dziewczyn, które tam rodziły sądzą podobnie. Znam jednak kilka, które ku mojemu zdziwieniu wyrażały sie o tym szpitalu niezbyt pochlebnie. Jeśli jednak jesteś nastawiona na poród naturalny + karmienie piersią, to możesz być zadowolona.PozdrawiamRafa
Pełna wersja