Dodaj do ulubionych

Gdybym był_ teoria spiskowa

IP: *.wl.kielce.octava.net.pl 13.03.04, 23:43
Gdybyś był Kiszczakiem, to co byś zrobił???
Proszę napisz!!!
Ja na pewno usadziłbym SB-ków na stanowiskach ;)
Obserwuj wątek
    • Gość: BBB Re: Gdybym był_ teoria spiskowa IP: *.wl.kielce.octava.net.pl 14.03.04, 00:07
      W latach 80-tych wiadomo było, że wszystko się wali. Wiadomo było, że ta szopka
      nie przetrwa. Gorbaczow dał sygnał. Nasi wzięli sobie sygnał do serca. Kadry
      mieli wszak przygotowane.
      • Gość: kiszony ogórek [...] IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.03.04, 00:34
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • Gość: BBB Re: tureckie burdele IP: *.wl.kielce.octava.net.pl 14.03.04, 00:42
          To jest jedna z koncepcji.
          Pozdrawiam
        • szacuneczek Re: tureckie burdele 14.03.04, 00:53
          nauczka bylaby dobra, gdyby nie to , że oni to robią z własnej woli tutaj, i
          przypusczam, ze nie bez zadowolenia, gdyz są zcweleni
          a w wolnych chwilach zarabiają pieniadze w taki , a nie inny sposob
          ( skarbowy,celny, zwłąszcza i jakis inny podobny urząd ) te miejsca pracy
          zmieniają świadomość, właściwie likwidują ludzkie uczucia, oni sie nadają do
          tych burdeli, zadna przykrosc
          Turcja jest i u nas
          • Gość: Filip Re: Gdybym był_ teoria spiskowa IP: 69.156.224.* 14.03.04, 04:12
            Pewnie zacieral bym rece z zadowolenia bo wszysko idzie dokladnie wedlug planu
            i po mysli spiskujacych. Wszelkie dzialania dotyczace organizacji panstwa dosc
            jaskrawo wskazuja na cicha ach systematyczna prace w kierunku wyjalawiania mas
            z ich swiadomosci narodowej czego konsekwencja bedzie rychle ich zagubienie.
            Ludzie beda bezbronni rozbici wewnetrznie wobec ponadnarodowego systemu wladzy
            centralnej.
            Wcale to nie znaczy ze zaniecha sie inwestycji, budowy drog, transportu,
            srodkow konsumbcji i srodkow produkcji. Takie inwestycje beda tak dlugo
            prowadzone jak dlugo bedzie jeszcze istniala tania sila robocza. Z czasem jej
            brak w skutek wymierania rodzimych zasobow nastapi stopniowe jej sprowadzanie z
            za granicy. Skutkiem czego bedzie nastepowac powolna wymiana ludnosci
            zamieszkalej na terenach dzisiejszej Kieleczczyzny na ludnosc pochodzenia
            rosyjskiego azjatyckiego i arabskiego. Proces wynarodowienia bedzie ukonczony
            w niedlugim czasie ogarniajac tereny calej Europy Wschodniej do Wisly,
            stwarzajac doskonale warunki pod budowe niewolniczego systemu z sasobem obozow
            pracy przymusowej i piecow krematoryjnych majacych na celu powolna
            eksterminacje osiadlej tu ludnosci. Konczyc sie beda zasoby energetyczne Europy.
            Wprowadzi sie jaknajbardziej racionalna gospodarke nimi, a prawa Zjednoczonej
            Europy zastapi Niemieckie Prawo Wlasnosci, upowazniajace jedynie Ludnosc
            Niemiecka i Anglosaska do posiadania wlasnosci ziemskiej. Pozostana jedynie
            obozy pracy w Rosji na terenach trudnych klimatycznie.
    • Gość: BBB Podstawiłbym Mazowieckiego IP: *.wl.kielce.octava.net.pl 14.03.04, 10:46
      Gdybym był Kiszczakiem, to chciałbym kontrolować tzw. „opozycję”. Powiem
      więcej – sam stworzyłbym opozycję!!!
      Moja opozycja składałaby się z moich agentów. Przygotowywałbym tych agentów od
      dawna. Musieliby wyglądać jak „zajadli przeciwnicy systemu”. Np. dobrym agentem
      byłby Tadeusz Mazowiecki. Mazowieckiego zwerbowałbym w latach pięćdziesiątych.
      Zrobiłbym z Niego „Zajebistego Przeciwnika Systemu”. Wsypał się mało razy.
      Posłuszny i dyspozycyjny. Potrafi nawet zasłabnąć. Wzbudza współczucie. Taki z
      niego naukowiec, jak z koziej dupy trąba. Ale ludzie myślą, że jest mądry :)))
      Ale dbałbym, żeby bieda Mu nie dokuczyła :)))
      • Gość: BBB Dokooptowałbym IP: *.wl.kielce.octava.net.pl 14.03.04, 11:05
        Jacka Kuronia. Fundamentalistę. Zapamiętałego stalinowca. Zamordystę.
        Sprzeciwiającego się jakimkolwiek reformom. Więc sprzeciwił się „reformom”
        Gomułki. Były mało internacjonalistyczne. Jacek Kuroń, to wspaniały „materiał”
        na „demokratę opozycjonistę”. Poza tym przyjaciel Adama i Jego Rodziców.
        • Gość: BBB Przy okazji IP: *.wl.kielce.octava.net.pl 14.03.04, 11:07
          wykorzystałbym słabość Pana Jacka. Słabość do nałogów :)))
      • Gość: Najarany Re: Podstawiłbym Mazowieckiego IP: *.kielce.cvx.ppp.tpnet.pl 14.03.04, 11:15
        Mazowiecki, jako typ intelektualisty w rogowych oprawkach, trochę przygarbiony
        i sprawiający wrażenie zakłopotanego, spadającymi na niego zaszczytami to był
        idealny premier do odegrania szopki z grubą kreską w tle. Za spektakl z
        omdlewaniem na sejmowej mównicy już dawno powinien dostać Oscara.
        Jednak nie można zapominać o Jacku Kuroniu, typie macho z termosem w ręce,
        człowiekiem z gminu, zupełnym zaprzeczeniu Mazowieckiego. Był tak przekonujący
        w swojej sejmwoej opowieści o gwałcących go współwięźniach, że dziwię się do
        dziś, jak to się stało, że nie został prezydentem RP. Z perpektywy tych
        kilkunastu lat ja też odnoszę wrażenie, że wszystko idzie zgodnie z planem i
        mimo drobnej wpadki z listą Macierewicza, uda nam się pokonać kolejny zakręt
        naszej historii.
    • Gość: Najarany Re: Gdybym był_ teoria spiskowa IP: *.kielce.cvx.ppp.tpnet.pl 14.03.04, 11:36
      Na czas, kiedy sytuacja zaczęłaby się wymykać spod kontroli trzymałbym kogoś
      wywodzącego się z ludu, kogoś znającego problemy bezrobotnego, małorolnego
      chłopa nie cofającego się przed niczym, zaprawionego w walce przeciwko władzy.
      Taki typ byłby ścigany przez wymiar sprawiedliwości, ale nawet z największych
      opresji udawałoby mu się wyjść obronną ręką. To musiałby być ktoś taki, jak
      Janosik. Na dzień dzisiejszy warunki takie spełnia Andrzej Lepper, ale istnieje
      obawa, że mógłby on porwać za sobą masy i z czasem uzależnić się od swoich
      mocodawców.
      • Gość: BBB Re: Gdybym był_ teoria spiskowa IP: *.wl.kielce.octava.net.pl 14.03.04, 11:41
        Gratuluję przenikliwości!
        Trzeba by mieć „haka”.
        Czy na trudno znaleźć „haka” na Andrzejka :)))
        Pozdrawiam :)
        • Gość: Najarany Re: Gdybym był_ teoria spiskowa IP: *.kielce.cvx.ppp.tpnet.pl 14.03.04, 12:08
          Dawno już by go nie było w polityce, gdyby nie było na niego haka.
          Pozdrawiam też.
    • Gość: BBB Postarałbym się IP: *.wl.kielce.octava.net.pl 14.03.04, 12:10
      o finansowanie (teoretyczne) ze źródeł zewnętrznych. Np. z maoistowskich
      organizacji we Francji. Boć przecież Francja jest wiodącą demokracją. Francja
      jest na tyle wiodącą, że sprzeda każdego z minimalny zysk. Nie sposób
      powiedzieć, że Francja jest francą. W każdym razie, komunizm we wszelkich
      postaciach jest we Francji popularny.
    • Gość: BBB A gdyby tak IP: *.wl.kielce.octava.net.pl 14.03.04, 12:34
      dokooptować do „opozycji” Adama???!!!
      Adama, syna swoich rodziców, brata zbrodniarza???!!!
      Dać Mu do pomocy różnych „intelektualistów”, w tym Jerzego Urbana??? :)))
      • Gość: Najarany Re: A gdyby tak IP: *.kielce.cvx.ppp.tpnet.pl 14.03.04, 12:45
        Broń Boże Adama!!! Nawet głupi by się na tym poznał. Byłby to niewybaczalny
        błąd służb specjalnych. To już lepiej Szewińska z tym swoim nosem sprawdziła by
        się.
    • Gość: BBB Oddać władzę? ;) IP: *.wl.kielce.octava.net.pl 21.03.04, 13:50
      Gdybym był zmuszony podzielić się władzą, ponieważ nastał taki czas, to
      pomyślałbym. Miałbym wybór – albo dzielić się ze swoimi ludźmi, którzy byli
      moimi wtyczkami w opozycji, albo zaprosić rzeczywistych opozycjonistów.
      Istnieje także wariant najskuteczniejszy. Zaprosiłbym wszystkich z tym, że
      wtyczki miałby głos decydujący. Inne osoby byłyby tzw. „kwiatem do kożucha”.
      Rzec jasna wtyczki zostałby przedstawione jako "nieprzejednani przeciwnicy" ;)
      • Gość: KurnaOlek Re: Oddać władzę? ;) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.03.04, 14:53
        To jest, kurna, bardzo realna teoria spiskowa.

        Pozdrawiam.
    • Gość: BBB Kapitalizm IP: *.wl.kielce.octava.net.pl 21.03.04, 16:49
      Skoro miałby nastać tzw. kapitalizm, to chciałbym, aby kapitalistami zostali
      moi ludzie.
      Chciałbym, aby moi ludzie decydowali. Na stanowiskach usadziłbym albo swoich
      ludzi, albo ludzi, na których mam „haka”.
      Jakie stanowiska?
      Różne. Ale przede wszystkim takie, gdzie ma się wpływ na przepływ pieniądza.
      Wszak w „kapitalizmie” i nie tylko, pieniądz rządzi.
    • Gość: BBB Wymiar sprawiedliwości IP: *.wl.kielce.octava.net.pl 21.03.04, 18:27
      Żeby mieć całkowitą kontrolę, chciałbym mieć swoich ludzi w tzw. „wymiarze
      sprawiedliwości”. Tzn. adwokaturze, prokuraturze i przede wszystkim w sądach.
      Absolutnie nie dopuściłbym do lustracji tych środowisk.
      Niestety, sądy miały się „zlustrować” i ponoć „zlustrowały” się same. Tako
      rzekł niejaki Strzębosz. Nie poznaliśmy wszakże współpracowników pośród
      sędziów :)))
      Ja nie dopuściłbym do lustracji wśród tej szlachetnej grupy :)))
      • kielcz Re: Wymiar sprawiedliwości 21.03.04, 20:14
        Gość portalu: BBB napisał(a):

        > Żeby mieć całkowitą kontrolę, chciałbym mieć swoich ludzi w tzw. „wymiarz
        > e
        > sprawiedliwości”. Tzn. adwokaturze, prokuraturze i przede wszystkim w sąd
        > ach.
        > Absolutnie nie dopuściłbym do lustracji tych środowisk.
        > Niestety, sądy miały się „zlustrować” i ponoć „zlustrowały
        > 221; się same. Tako
        > rzekł niejaki Strzębosz. Nie poznaliśmy wszakże współpracowników pośród
        > sędziów :)))
        > Ja nie dopuściłbym do lustracji wśród tej szlachetnej grupy :)))

        To był chyba pierwszy krok. Tu działa zreszta swoista "korporacja". Nie tak
        dawno ktos ogłaszał, że to sie, przynajmniej w niektórych dziedzinach prawa
        kończy, ale na rezultaty przyjdzie poczekac. Nie bardzo wiadomo jak jest
        naprade, a jeszcze mniej na temat tego co i jak zmieniac. A tak w ogóle, tomto
        jest dobry wątek. Pozdrawiam wszystkich Dyskutantów.
      • Gość: Też Spiskowiec Zeby mieć IP: *.NIPR.MIL 21.03.04, 20:44
        całkowitą kontrolę nie pozwoliłbym zlkwidować cenzury, a o Internecie
        poczytalibyście w "Trybunie Ludu" w dziale sportowym przy okazji sprawozdań z
        zachodnich imprez sportowych.
        No i oczywiście nie dopuściłbym do wycięcia tzw. "wrzodów na dupie", bo to są
        zaczyny prawdziwej komunistycznej krwi, takim wrzodem na dupie carskiej władzy
        był nieodżałowny tow. Ilicz oraz Tow. Soso.
        Z partyjnym pozdrowieniem tow. BBB.
    • Gość: BBB Nie dopuściłbym IP: *.wl.kielce.octava.net.pl 17.04.04, 23:27
      do jakiejkolwiek lustracji. Gdyby jakiś rząd lub minister chciał ujawnić
      chociaż cząstkę prawdy, to spowodowałbym natychmiast jego odwołanie. Zrobiłbym
      to nawet w nocy. Nie czekałbym do rana.
      Ukryłbym najważniejsze dokumenty, pozostałe bym zniszczył. Zachowałbym
      oczywiście wersje elektroniczne.
    • Gość: BBB Oczywiście IP: *.wl.kielce.octava.net.pl 17.04.04, 23:50
      utrzymywałbym agenturę w środowiskach kościelnych i akademickich. Jako, że są
      to środowiska posiadające duży wpływ na kształtowanie świadomości. W środowisku
      akademickim zwerbowałbym np. takiego Wojciecha S. Zwerbowałbym także innych,
      którzy teoretycznie byliby „nieprzejednanymi przeciwnikami”.
      Absolutnie nie dopuściłbym do ujawnienia TW w środowisku kościelnym.
      Szczególnie tych zwerbowanych w latach 50-60, którzy osiągnęli wysoką pozycję.
      Poza tym zbierałbym ciągle „haki”.
      W stosunku do szczególnie nieprzejednanych i groźnych stosowałbym szantaż i
      zastraszenie.
      Gdyby zdarzyli się tacy, którzy nie poddaliby się tym metodom, to w
      ostateczności wyraziłbym zgodę na „wyrwanie chwasta”
      • olds_reader Re: Oczywiście 07.05.04, 15:02
        A co byś zrobił gdybys był Millerem?
        • Gość: BBB Re: Oczywiście IP: *.wl.kielce.octava.net.pl 07.05.04, 15:16
          olds_reader napisał:
          > A co byś zrobił gdybys był Millerem?

          Jak się ma tak mocny kręgosłup, to można nic nie robić.
          Pozdrawiam :)
    • kobylybbb Ostatnio przejrzałem 27.09.04, 21:06
      sobie tzw. „listę Maciarewicza”. Na końcu ujrzałem znajome nazwisko. Czyżby to
      był prześwietny felietonista Gazety. A swoją drogą, to już od dawna się
      zastanawiałem dlaczego Stasia trzymają w Radie Programowej Radio Kielce.
      Takie dwie notki ciut się różniące:

      Żak Józef Stanisław ur. 1938 r., senator woj. kieleckiego - UD.
      Zarejestrowany pod numerem 4070 w dniu 18
      października 1965 r. przez Wydz. II KWMO
      Kielce - jako TW pseudonim "Piotr". Z powodu
      rezygnacji jednostki w dniu 22 maja 1970 r.
      współpracę zawieszono. Materiały złożono do
      archiwum pod numerem 29204/I. Akta
      zniszczone, daty i protokołu brak.

      Senator I kadencji Senatu RP
      50. STANISŁAW JÓZEF ŻAK. /UD/. TW „Piotr”, KO/DI „Piotr”.
      Figuruje w kartotece odtworzeniowej wydz. II BEiA, archiwum Zarządu Wywiadu i
      kartotece komputerowej ZSKO. Zarejestrowany 18.10.67 pod nr 4070 przez wydz. II
      KW MO Kielce oraz 31.01.75 pod nr SMW-2/1362 przez dep. I MSW. Miejsce
      archiwizacji W”C” KW MO w Kielcach. Data zaprzestania kontaktów 22.05.70.
      • Gość: Jakub Ciekawe, czy pisze jak SB-ek IP: *.sandomierz.sdi.tpnet.pl 27.09.04, 22:33
        ...i na niczym się nie zna? Nawet na swojej specjalności, jak Buzek? A czym on
        jest ze swojej specjalności?
        • kobylybbb Przeprosiny dla Pana Żaka felietonisty?! 27.09.04, 22:48
          Mogłem się zbytnio pospieszyć. Żaków jest sporo. Wiemy, że Stanisław, Józef i z
          Kielc. Jednak znalazłem dwóch pasujących:
          1. dr inż. Stanisław Józef Żak; specjalność: hydrogeologia, odwodnienia,
          2. dr hab. Stanisław Żak; specjalność: filologia polska, historia i teoria
          literatury

          Nasz Pan Żak felietonista, to raczej ten drugi, ale czy ma także na drugie imię
          Józef?!
          Jeżeli byłby to pierwszy Pan Żak, to chyba nie jest już związany z Kielcami.

          Tym niemniej przepraszam Pana Żaka felietonistę!

          Przynajmniej na razie.
          • Gość: Jakub Re: Przeprosiny dla Pana Żaka felietonisty?! IP: *.sandomierz.sdi.tpnet.pl 27.09.04, 22:50
            A to on nie był jakim działaczem, żebyś tak od razu przepraszał?
            • Gość: Jakub To który był senatorem, a który felietonistą? IP: *.sandomierz.sdi.tpnet.pl 27.09.04, 22:52
              To chyba powinno być jasne! Jest w Polsce wielka jawność życia publicznego!
            • kobylybbb Re: Przeprosiny dla Pana Żaka felietonisty?! 27.09.04, 22:54
              Chyba był. Ale głowy nie dam, bo to byłby zbyt cenny prezent :)
              Trzeba będzie jeszcze poszperać.
              • Gość: Jakub Re: Przeprosiny dla Pana Żaka felietonisty?! IP: *.sandomierz.sdi.tpnet.pl 27.09.04, 22:58
                kobylybbb napisał:
                > Chyba był. Ale głowy nie dam, bo to byłby zbyt cenny prezent :)

                No własnie, nie bądź lekkomyslny. :)
        • Gość: Jakub Re: Ciekawe, czy pisze jak SB-ek IP: *.sandomierz.sdi.tpnet.pl 27.09.04, 23:46
          "Profesor Stanisław Żak z Akademii Świętokrzyskiej zgadza się z poglądem, że
          odszedł "poeta przyszłości". Jego twórczość to nasz wkład w Europę - twierdzi
          rozmówca Radia Kielce.
          Profesor Żak podkreślił, że właściwe zrozumienie utworów Czesława Miłosza,
          wymaga ogromnej wiedzy. To może być przeszkodą w poznawaniu jego twórczości
          przez ludzi młodych. "

          Żebyś ty, kurwa, posiadał chociaż małą wiedzę, "profesorze" żydowski. Ten
          ostatni felieton, to znowu przez matoła napisany. Przecież, człeczyno, ty nie
          masz pojęcia nawet o podstawowych sprawach, o których się tam wypowiadasz.
          Pewnie dlatego nie wiesz, jaką głupotę reprezentujesz. "Dzieje głupoty", czy to
          było o Żaku?
      • Gość: Jakub Re: Ostatnio przejrzałem IP: *.sandomierz.sdi.tpnet.pl 27.09.04, 23:12
        www.senat.gov.pl/k1/senat/Senator/Zak.htm
        Tamże konterfekt brodaty.

        Stanisław Żak
        Senator z województwa kieleckiego
        Kandydat Komitetu Obywatelskiego
        "Solidarność"
        Członek:
        Komisji Kultury, Środków Przekazu, Nauki i Edukacji Narodowej

        • kobylybbb Re: Ostatnio przejrzałem 27.09.04, 23:18
          Tak widziałem. Tylko nie mam pamięci do twarzy. I nie za bardzo kojarzę Pana
          Żaka felietonistę :)
        • kobylybbb Żak inżynier 27.09.04, 23:20
          jest chyba młodszy.
        • Gość: Jakub Nie podobny on ci jest? IP: *.sandomierz.sdi.tpnet.pl 27.09.04, 23:22
          www.senat.gov.pl/k2/senat/Senator/zak.htm
          Tamże tenże sam konterfekt brodaty.

          Stanisław Józef Żak

          Senator z województwa kieleckiego

          Kandydat Komitetu Wyborczego
          "Unia Demokratyczna"

          Senator I kadencji Senatu RP
          • Gość: Jakub Żak-felietonista był działaczem związkowym IP: *.sandomierz.sdi.tpnet.pl 27.09.04, 23:26
            aktywnym w WSP w Kielcach, w Unii Demokratycznej był. Nie chce mi się po nocy
            szukac jego fotozdjęcia, bo tu mam gdzieś obok, dostarczone przez służby. Ale
            skądś znam tę gębę. Może był na tym kursie co ja? Nie ma tu gdzieś por.
            Superczyńskiego?
            • kobylybbb To może pospieszyłem się z tymi przeprosinami?! 27.09.04, 23:29
              Najlepiej jak by te zdjęcia w Senacie obejrzał ktoś z AŚ.
              • Gość: Jakub To Ty nie jesteś kolegą profesora Żaka z AŚ? IP: *.sandomierz.sdi.tpnet.pl 27.09.04, 23:38
                Bogusław Sonik to człowiek prawy. Prześladowany za wierność zasadom nie zwątpił
                w sens obrony ludzkiej godności. W wolnej Polsce pokazał jak kompetentnie i
                skutecznie pracować dla dobra wspólnego. Jestem przekonany, że doświadczenie
                połączone z gruntowną znajomością problematyki europejskiej pozwolą mu godnie
                reprezentować naszą Ojczyznę.
                Prof. Stanisław Żak, były Senator RP ziemi kieleckiej

                • Gość: Jakub Re: To Ty nie jesteś kolegą profesora Żaka z AŚ? IP: *.sandomierz.sdi.tpnet.pl 27.09.04, 23:40
                  To jest głos kolegi Sonika z PO.
                  • kobylybbb Re: To Ty nie jesteś kolegą profesora Żaka z AŚ? 27.09.04, 23:46
                    To może ten Sonik też współpracował?!
                    A tak nawiasem, to zastanawia mnie ten pseudonim „Piotr”.
                    Może Pan Żak ma syna Piotra. Jest zresztą też taki pracownik nauki – Piotr Żak.
                    • Gość: Jakub Re: To Ty nie jesteś kolegą profesora Żaka z AŚ? IP: *.sandomierz.sdi.tpnet.pl 27.09.04, 23:49
                      Piotr Żak z Kielc, prominentny UD-ek (gówniarz), brydżysta. I tyle, dalej jest
                      antypolskość.
                      • kobylybbb Sonik by na agenta pasował jak ulał 27.09.04, 23:58
                        SONIK Bogusław
                        prawnik, pracownik samorządowy
                        Ur. 3 grudnia 1953 w Krakowie; żonaty (od 1979); wykszt. wyższe; magister
                        prawa; wyznanie rzymskokat. Ojciec: Walenty, wykszt. podstawowe, robotnik.
                        Matka: Janina (z d. Zając), wykszt. podstawowe, krawiec. Rodzeństwo: Jerzy (ur.
                        1951). Żona: Liliana (z d. Batko), wykszt. wyższe, dziennikarz. Dzieci: Jacek
                        (ur. 1980), Janina (ur. 1986). Tradycje rodzinne: dziadkowie ze strony matki
                        pochodzili z tradycyjnej rodziny góralskiej z Rdzawki.
                        Edukacja
                        Szkoła Podstawowa nr 21 w Krakowie X Liceum Ogólnokształcące im. Komisji
                        Edukacji Narodowej w Krakowie (matura 1972) Uniwersytet Jagielloński, prawo
                        (dyplom 1978) studia podypl.: Instytut Nauk Politycznych w Paryżu (1985-86,
                        bez dyplomu).
                        Zatrudnienie i pozycja zawodowa
                        Krakowskie Biuro Geodezji i Terenów Rolnych w Krakowie (1978-81), inspektor ds.
                        prawnych Radio Wolna Europa w Paryżu (1980-90), korespondent
                        Wydawnictwo „Znak” w Krakowie (1983), redaktor Radio France Internationale w
                        Paryżu (1984-90), dziennikarz BBC w Paryżu (1984-90), korespondent Ambasada
                        Polska w Paryżu (1990-96), minister pełnomocny Instytut Polski w Paryżu (1990-
                        96), dyrektor Gmina Kraków, Biuro Festiwalu Kraków 2000 (od 1996), dyrektor.
                        Wyjazdy zagraniczne o charakterze zawodowym: brak.
                        Działalność polityczna i społeczna
                        Przynależność partyjna: Stronnictwo Konserwatywno-Ludowe (od I.1999), członek
                        Rady Województwa Małopolskiego. Inne organizacje społeczne: Studencki
                        Komitet „Solidarności” w Krakowie (1977-80), współzałożyciel, rzecznik (1977)
                        NSZZ „Solidarność” (1980-83), współzałożyciel Międzyzakładowego Komitetu
                        Założycielskiego „Solidarność” Małopolska (1980), wiceprzewodniczący zarządu
                        Regionu Małopolska (1980-81), delegat na I Krajowy Zjazd NSZZ „Solidarność”
                        (1981). Udział w przedstawicielskich organach władzy: radny Sejmiku Województwa
                        Małopolskiego, kaden. 1998-2002, lista wyborcza Akcji Wyborczej „Solidarność”,
                        klub radnych AWS, przewodniczący sejmiku. Inne fakty z życiorysu polit.:
                        działacz krakowskiej demokratycznej opozycji z lat 70., współpracownik Komitetu
                        Obrony Robotników (od 1976), inicjator współdziałającego z KOR Studenckiego
                        Komitetu „Solidarności” powołanego nielegalnie w Krakowie po tragicznej śmierci
                        Stanisława Pyjasa w 1977 roku, internowany 13 grudnia 1981 do listopada 1982, w
                        latach 1983-96 pobyt w Paryżu, w latach 1983-90 współpraca z paryskimi
                        ośrodkami polskiej emigracji politycznej („Kontakt”, „Kultura”, Wolna Europa,
                        Misja Polska we Francji), praca w dyplomacji – Ambasada RP w Paryżu (1990-96);
                        kandydat Klubu Radnych na rzecz AWS na prezydenta miasta Krakowa (V.1998).
                        Sympatie polityczne: Stronnictwo Konserwatywno-Ludowe. Odznaczenia: Order
                        Sztuki i Literatury – odznaczenie francuskiego Ministra Kultury (1993).
                        Status materialny
                        Mieszkanie: 60 m kw., kwaterunkowe, Śródmieście, od 1953. Samochód: ford
                        mondeo, rok prod. 1995. Podatek dochodowy: 1997 – II próg.
                        Rozrywki i upodobania
                        Hobby: książka. Urlop: narty w zimie, ocean w lecie. Ulubione dzieła: brak.
                        Maksyma życiowa: brak odp. Aktualizowano: 29.X.1998
                      • Gość: Jakub Piotr Żak IP: *.sandomierz.sdi.tpnet.pl 28.09.04, 00:15
                        Piotr Żak
                        . Data i miejsce urodzenia: 02.02.57 Łódź
                        . Stan cywilny: żonaty
                        . Wykształcenie: średnie ogólnokształcące
                        . Ukończona szkoła: IX Liceum Ogólnokształcące ,1975

                        . Zawód/stanowisko: działacz związkowy
                        . Znajomość języków: angielski
                        posłowie nie zrzeszeni

                        --------------------------------------------------------------------------------
                        Data ślubowania: 1997.10.20
                        Lista: Akcja Wyborcza Solidarność
                        Okręg wyborczy: 27 Łódź
                        • Gość: Jakub Stanisław Żak - Łódź :) IP: *.sandomierz.sdi.tpnet.pl 28.09.04, 00:29
                          www.zak.lodz.pl/index2.php?id=4
                          18 maja 1959 r. jest uznawany jako data rozpoczęcia działalności Studenckiego
                          Radia ,,ŻAK'' Politechniki Łódzkiej. Początkowo radiowęzeł obejmował swym
                          zasięgiem tylko jeden dom studencki (obecny III D.S.) i był agendą Zrzeszenia
                          Studentów Polskich. Jednym z pierwszych pracowników Radiowęzła był Stanisław
                          Żak, ale to nie od jego nazwiska pochodzi obecna nazwa Radia. Nie wiemy w
                          jakich warunkach i na jakim sprzęcie pracowali pierwsi Żakowcy.
    • Gość: Jakub No to, odwołaj przeprosiny IP: *.sandomierz.sdi.tpnet.pl 28.09.04, 08:22
      Identyczność personalna została stwierdzona z fotograficzną dokładnością.
      • kobylybbb W takim razie nie przepraszam Pana Żaka :) 28.09.04, 09:19
        Skoro identyczność potwierdzona, to sprawa się rypła :)
    • kobylybbb Pan Andrzej Celiński powiedział 10.10.04, 22:53
      „Tak wierzę w wiarygodność. Nie mam najmniejszych powodów, abym nie wierzył w
      wiarygodność zeznań prokuratorów. Nie mają oni powodów żeby zeznawać nieprawdę.
      Wielokrotnie, od dwóch czy trzech lat, rozmaici politycy, w tym też i ja,
      pisaliśmy w gazetach, że jedną z chorób, polskiej patologii jest wszechobecność
      w gospodarce, ale także częściowo w polityce, rozmaitych ludzi bieżących, albo
      z przeszłością służb specjalnych, że strasznie dużo tego jest, strasznie dużo.
      Dla mnie jeszcze gorsze jest to, że często są to ludzie z byłych służb i przez
      nikogo nie kontrolowani, to się tak mówi, takim brzydkim językiem,
      niezadaniowani, to znaczy, że nikt nie pilnuje tego, czym oni się zajmują, nikt
      tego tak naprawdę nie kontroluje, a są jakby w sieci, to znaczy, że mają bardzo
      gęste kontakty ze sobą, nawiasem mówiąc, obserwacja Orlenu sprzed lat skłoniła
      mnie do takiego sądu”.
    • kobylybbb Życie wtorek 12 października 12.10.04, 20:46
      Kulczyk nie działał sam

      Czy spotkaniem biznesmen - szpieg zajmie się prokuratura?

      Nie tylko Zbigniew Siemiątkowski wiedział o spotkaniu Jana Kulczyka z
      Władimirem Ałganowem. Wczoraj przyznał się do tego również szef ABW Andrzej
      Barcikowski. - To sprawa dla organów bezpieczeństwa państwa - twierdzą zgodnie
      politycy opozycji.

      - Wiedziałem o spotkaniu Jana Kulczyka z Władimirem Ałganowem, które odbyło się
      18 lipca 2003 roku - przyznał wczoraj na antenie Radia Zet szef Agencji
      Bezpieczeństwa Wewnętrznego Andrzej Barcikowski. Potwierdził tym samym
      informację, jaką podaliśmy wczoraj. Do spotkania poznańskiego biznesmena z
      rosyjskim szpiegiem doszło w Wiedniu, a tematem rozmowy obu panów była m.in.
      sprawa sprzedaży (a właściwie jej brak) Rafinerii Gdańskiej Łukoilowi.

      Szczegółów nie będzie

      - Jan Kulczyk zdecydował się poinformować służby specjalne - zarówno wywiad,
      jak i Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego - o pewnych rzeczach i to zostało
      potem objęte zainteresowaniem służb - powiedział szef ABW. Dodał, że sprawa
      została już wyjaśniona, i odmówił - podobnie jak dzień wcześniej były szef
      Agencji Wywiadu Zbigniew Siemiątkowski - podania jej szczegółów.

      Barcikowski przyznał również, że jest przeciwny odtajnieniu notatki, jaką
      Siemiątkowski sporządził po spotkaniu z Kulczykiem 23 lipca 2003 (to wtedy
      biznesmen miał powiedzieć ówczesnemu szefowi AW o swoim spotkaniu z
      Ałganowem). - Problemy mogą być odtajnione, notatka chyba nie - powiedział szef
      ABW.

      Tymczasem poznański biznesmen w piśmie przekazanym w po-niedziałek
      dziennikarzom poinformował, że nie udziela żadnych komentarzy i odpowiedzi na
      pytania związane z problematyką, która jest przedmiotem wyjaśnień komisji
      śledczej badającej sprawę PKN Orlen i prokuratury.

      - Należy niezwłocznie wszcząć śledztwo w tej sprawie. Kontaktami pana Ałganowa
      z przedstawicielami polskiej władzy i biznesu powinny zająć się organy
      bezpieczeństwa państwa - powiedział nam wiceszef komisji śledczej Zbigniew
      Wassermann. Zdaniem posła PiS, cała rzecz dotyka najistotniejszej kwestii
      związanej z aferami dotyczącymi bezpieczeństwa energetycznego kraju. - Tu już
      nie chodzi tylko o pieniądze, lecz o możliwość utraty suwerenności. Zawsze ktoś
      kradł i przypuszczam, że nadal kraść będzie. Natomiast odzyskać utraconą
      niezależność będzie nam bardzo trudno - przyznał Wassermann.

      Ałganow ma się dobrze

      Polityk dodał, że zdarzenie z Ał-ganowem pokazuje, że ten rosyjski szpieg nie
      zniknął z polskiej sceny, co więcej, widać, że ma się dobrze. - Warto w tym
      kontekście zastanowić się nad pewnymi rzeczami z przeszłości - mam tu na myśli
      m.in. artykuł z "Życia" z 1997 r. o Ałganowie ("Wakacje z agentem" - red.) - i
      powiązać to z teraźniejszymi informacjami. To wystarczy, by wyciągnąć wnioski -
      dodał.

      Wątpliwości, by sprawą kontaktów Ałganowa z polskimi biznesmenami i politykami
      zająć się publicznie, nie ma również szef klubu parlamentarnego Platformy
      Obywatelskiej Jan Rokita. - Temat wywołany w niedzielę z udziałem ministra
      Siemiątkowskiego dowodzi, że Ałganow od wielu lat działa w Polsce i jest to
      działalność, z punktu widzenia interesu naszego państwa, bardzo niepokojąca -
      powiedział nam Rokita. Dodał, że jeśli prawdą jest, iż notatka o tym wydarzeniu
      dotarła bądź dotrze do komisji śledczej, to wszyscy uczestnicy tego procederu
      powinni zostać przez komisję przesłuchani.

      Od dłuższego czasu w sprawie sprzedaży Rafinerii Gdańskiej rosyjskiemu
      Łukoilowi przewijają się jeszcze dwa nazwiska - byłego ministra skarbu Wiesława
      Kaczmarka oraz Macieja Giereja - byłego szefa Nafty Polskiej, swego czasu
      również przewodniczącego Rady Nadzorczej Orlenu. To oni - według nieoficjalnych
      informacji - mieli wziąć stosowną gratyfikację finansową za pomoc w przejęciu
      Rafinerii przez Łukoil.

      Kaczmarek powtórzył wczoraj w radiowej Trójce to, co wcześniej powiedział
      już "Życiu", że nie miał nic wspólnego z tą sprawą i nie wziął żadnej łapówki. -
      Z Łukoilem nie mieliśmy praktycznie żadnych kontaktów i nigdy nie miało
      miejsca takie zdarzenie, by ktokolwiek w jakikolwiek dwuznaczny sposób składał
      taką propozycję - przyznał.

      Były minister zwrócił również uwagę, że nasz wczorajszy artykuł dowodzi, że za
      prowokacją stali Jan Kulczyk i Władimir Ałganow. - Widzę, że i pan
      Siemiątkowski w to uwierzył - dodał.

      Kaczmarek przyznał jednocześnie, że spotkał się z poznańskim biznesmenem i
      zapytał go wprost, czy ten rzeczywiście rozmawiał z Ałganowem. - Kulczyk
      wówczas zaprzeczył, mówiąc, że nie stosuje takich metod. Jestem ciekaw, co
      powie dzisiaj - podsumował były minister.

      Wczoraj okradziono samochód Kaczmarka. Zabrano laptopa, w którym były minister
      przechowywał dane dotyczące m.in. sprawy Orlenu.

      Prezydencki trop

      Tymczasem wiceszef komisji śledczej Roman Giertych stwierdził w rozmowie z
      nami, że cała sprawa związana m.in. z Orlenem wzięła swój początek
      prawdopodobnie od tego, że Kaczmarek obawiał się śledztwa wszczętego po notatce
      Siemiątkowskiego do ABW, z której wynikało, że były minister skarbu mógł
      zainkasować nawet 5 mln dol. łapówki właśnie od koncernu Łukoil. - Nie wiem,
      czy wziął - zaznaczył poseł Ligi Polskich Rodzin. - Jeśli jednak Kulczyk
      poinformował Siemiątkowskiego o łapówce dla Kaczmarka, to nasuwają się dwa
      pytania. Pierwsze, jakie są losy śledztwa w tej sprawie? I drugie, po co
      Kulczyk rozmawiał z Ałganowem o sprzedaży Rafinerii Łukoilowi? - zaznaczył
      Giertych.

      Jego zdaniem, wiele wskazuje na to, że Kulczyk nie działał sam. - On
      reprezentował szerszy układ rządzący, który m.in. usadowił go na czele Orlenu.
      Ślad tego układu prowadzi wprost do Pałacu Prezydenckiego. Pozostaje nam tylko
      potwierdzić, czy Kulczyk w rozmowie z Ałganowem powoływał się na prezydenta
      Aleksandra Kwaśniewskiego. Jeśli tak, dotykamy wówczas problemu współpracy
      najwyższych organów państwa z ob-cym wywiadem - stwierdził poseł.

      Wczoraj Giertych spotkał się z prokuratorem generalnym Andrzejem Kalwasem i
      przekazał mu wszystkie informacje oraz materiały zgromadzone przez komisję
      śledczą, a dotyczące tej kwestii. - Uważam, że upoważniają one do wszczęcia
      śledztwa w sprawie współpracy z obcym wywiadem - stwierdził. - Przeciwko komu? -
      Tu już kończy się moja rola. Od tego jest prokuratura - dodał.
      KRZYSZTOF BUDKA
      • djablu Re: Życie wtorek 12 października 12.10.04, 22:03
        Jakie to szczesliwe zbiegowisko okolicznosci, ze ten Alganow znowu zostal
        zdemaskowany. przypuszczalnie do pelnej demaskacji dojdzie a wiosne.

        jedyn dymaskuje drugiego,
        a trzeci zamachnie sie sam na siebie,
        w celu obrony kraju przed Rosjom.
      • kobylybbb Re: Życie poniedziałek 11 października 15.10.04, 18:09
        Ałganow zatacza koło

        Tomasz Wołek o jednej z największych afer III RP.

        Powrót Władimira Ałganowa do aktywnej działalności w Polsce skłania do kilku
        refleksji. Pierwsza to taka, iż historia zatacza koło; co więcej - ulega
        przyspieszeniu. Dowiadujemy się oto, iż wieloletni agent służb najpierw
        sowieckich, a potem rosyjskich, nie tylko nie rozpłynął się we mgle, nie tylko
        nie zaprzestał właściwej dla jego profesji aktywności, ale nadal buszuje po
        naszym kraju, próbując czynnie wpływać na bieg spraw o znaczeniu dla Polski
        strategicznym.

        Refleksja druga ma charakter historyczny. Przypomnę, że to właśnie "Życie" w
        1997 r. jako pierwsze ujawniło szpiegowską działalność Ałganowa. Warto tę
        historię przywołać również dlatego, iż nagromadziło się wokół niej wiele
        nieporozumień a nawet mistyfikacji. Jak wiadomo, po owej publikacji - "Wakacje
        z agentem" - prezydent Aleksander Kwaśniewski wytoczył proces ówczesnemu
        wydawcy "Życia", mnie jako redaktorowi naczelnemu oraz autorom artykułu. Trwa
        on już kilka lat, niebawem sprawa ponownie trafi do Sądu Najwyższego. To
        wszystko sprawia, że staram się wyjątkowo starannie ważyć słowa i pisać
        wyłącznie o faktach niezbitych.

        Źródłem zainteresowania się "Życia" Ałganowem w 1997 r. była wnikliwa
        lektura "Białej Księgi" wydanej przez ówczesny lewicowy rząd. Z pu-blikacji tej
        wynikało, że w 1994 r. (a przypomnijmy, iż tej właśnie daty dotyczył
        artykuł "Wakacje z agentem") szef UOP gen. Gromosław Czempiński ostrzegał
        premiera Józefa Oleksego, że wywiad rosyjski wzmógł swoją aktywność w Polsce,
        próbując coraz intensywniej docierać do ważnych osobistości naszego życia
        politycznego, gospodarczego i społecznego.

        Następnie w "Białej Księdze" pojawiały się bardzo szczegółowe zapiski,
        świadczące o tym, że nasze służby w tym właśnie 1994 r. poddały
        zidentyfikowanych agentów rosyjskich bardzo starannej obserwacji. Jednym z nich
        był Władimir Ałganow. UOP deptał mu po piętach, niemal dzień po dniu
        odnotowując jego kolejne ruchy, zmiany miejsca pobytu etc. Wynikało z tego, że
        nasze służby dosłownie nie spuszczały Ałganowa z oka.

        Aż raptem, na początku sierpnia 1994 r. ta obserwacja z niewiadomych przyczyn
        się urywa na całe dwa tygodnie. Ałganow przyjeżdża do Cetniewa i wpada tam w
        czarną dziurę. "Biała Księga" ani słowem nie informuje, co tam robił, z kim się
        spotykał. Tak, jakby kompletnie zniknął z pola widzenia. Po czym, w połowie
        sierpnia 1994 r. Ałganow - jak gdyby nigdy nic - znów wyłania się na
        powierzchnię, wraca z Cetniewa i staje się obiektem systematycznych obserwacji.

        Ze zrozumiałych względów zaintrygował nas ten okres "zapadnięcia się szpiega
        rosyjskiego pod ziemię". Dlaczego przez dwa tygodnie nikt go nie obserwował? A
        przynajmniej - dlaczego "Biała Księga" nie wspomina o tym choćby słowem? Czy
        obserwa-cja na ten czas została zdjęta, zawieszona? Tym to ciekawsze, że
        przecież zarówno wcześniej, jak i potem była niezwykle intensywna i metodyczna.

        Trop wiódł do Cetniewa, do domu wypoczynkowego "Rybitwa", toteż nasi reporterzy
        (wraz z dziennikarzami "Dziennika Bałtyckiego", bowiem nad tekstem pracowały
        wspólnie dwie redakcje) podążyli tym śladem. Chcieliśmy zbadać, co Ałganow tam
        robił, i tylko to nas w tym momencie interesowało. Uzyskaliśmy niewątpliwe
        potwierdzenie jego tam bytności w tym okresie. I przy okazji, zupełnie
        nieoczekiwanie, dowiedzieliśmy się, że w tymże czasie w Cetniewie przebywał
        m.in. również przyszły prezydent Aleksander Kwaśniewski. Wcześniej nawet nam to
        nie przyszło do głowy (bo i skądże?). Dla nas punktem odniesienia do
        dziennikarskiego śledztwa był Ałganow, a nie Kwaśniewski lub ktokolwiek inny.

        Ciąg dalszy jest znany. W 1997 r. ukazała się publikacja, która wstrząsnęła
        opinią publiczną. Niebawem do-szło do procesu, który toczy się nadal. Jakie
        dzisiaj z tego wynikają wnioski? Przede wszystkim takie - a piszę to bez cienia
        satysfakcji - że ówczesny artykuł nie stracił nic z aktualności. Przypomnę, jak
        w komentarzu redakcyjnym uzasadniałem wówczas cel naszej publikacji.

        Był on jasny i oczywisty. Pragnęliśmy uzmysłowić opinii, że ostrzeżenia UOP nie
        były bezpodstawne i gołosłowne. Że fakt, iż "namierzony" przez nasze służby
        agent rosyjski nie tylko bezkarnie grasuje po kraju, ale w ekskluzywnym ośrodku
        wypoczynkowym jest, jak to określił jeden ze świadków, przyjmowany "z honorami
        cara rosyjskiego" - budzić musi zrozumiały niepokój. Że w ośrodku tym ma
        praktycznie nieograniczony dostęp do przebywających tam polskich VIP-ów, do
        ważnych osobistości publicznych, polityków, przedsiębiorców. Postawiliśmy tezę,
        że zważywszy na profesję Ałganowa i charakter jego aktywości, sytuacja taka
        budzi poważne obawy, a po-zostałych, zwłaszcza prominentnych gości
        pensjonatu "Rybitwa" postawić może w trudnym, niezręcznym położeniu - nawet
        jeśli są Bogu ducha winni. Mając tę świadomość, nikogo, także Aleksandra
        Kwaśniewskiego, nie oskarżaliśmy o cokolwiek. Stawialiśmy tylko kwestię
        bezpieczeństwa państwa i skuteczności działania naszych służb specjalnych, gdyż
        przynajmniej w sierpniu 1994 r. mogła ona budzić uzasadnione wątpliwości.

        Po latach widać, że mieliśmy rację. Ałganow - przed którego aktywnością już
        wtedy ostrzegaliśmy - nie tylko nie zaprzestał swojej działalności w Polsce,
        ale ją jeszcze zintensyfikował. Jeśli próbował w 2003 r. bezpośrednio wpływać
        na los transakcji w kluczowym sektorze paliwowym, oznacza to brutalną
        ingerencję w sferę dla bezpieczeństwa państwa strategiczną.

        Nasuwają się pytania nie tylko o prawdziwy stan i tak trudnych relacji polsko-
        rosyjskich, lecz także o wciąż niejasny splot gospodarki z polityką. O to, czy
        polskie interesy są bezpieczne, kto o nie dba i w jaki sposób? Czy nasze służby
        skutecznie stoją na ich straży? Dzisiaj pytania te wracają z całą ostrością.
        Opinia publiczna oczekuje jasnych, konkretnych i wyczerpujących odpowiedzi.
        • dijey Re: Życie poniedziałek 11 października 15.10.04, 18:18
          Z tego Wołka to jajcarz.
          Jak Aldona od Buzka rozsprzedawała strategiczne firmy, to siedział cicho.
          Jak ruskie chca kupic rafinerie, co nie dziwi, to Wołek sie martwi
          bezpieczenstwem.
          wiw la wiw
    • Gość: mysom A takie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.10.04, 22:30
      Wszyscy ludzie Ciesielskiego
      GRAŻYNA J. LEŚNIAK
      Dawni funkcjonariusze Służby Bezpieczeństwa pełnią dziś ważne funkcje w
      Ministerstwie Finansów. Byli ubecy mają dostęp do tajnych informacji i
      dokumentów. Zatrudnieni zostali - z pominięciem procedur konkursowych - w
      okresie, gdy sekretarzem stanu był Wiesław Ciesielski. To jemu podlegał cały
      aparat skarbowy.
      Byli funkcjonariusze SB zatrudniani byli na kluczowych stanowiskach w resorcie
      finansów od lutego do lipca 2004 roku - w ostatnich miesiącach urzędowania
      wiceministra finansów i generalnego inspektora kontroli skarbowej Wiesława
      Ciesielskiego. Pracują w aparacie skarbowym, który podlegał właśnie
      Ciesielskiemu. Są ekspertami od podatków oraz unijnych funduszy strukturalnych.
      Obowiązki wicedyrektora Biura Międzynarodowych Relacji Skarbowych pełni np.
      Aleksander Mleczko, w 1990 roku negatywnie zweryfikowany krakowski
      funkcjonariusz SB. Agencja Bezpieczeństaw Wewnętrznego wydała mu niedawno
      certyfikat dostępu do informacji niejawnych do poziomu "ściśle tajne"
      (najwyższa klauzula). Pełniącym obowiązki dyrektora Biura Dokumentacji
      Skarbowej został Włodzimierz Bartnicki, który w PRL inwigilował opozycję
      demokratyczną i księży. Głównym specjalistą w biurze kierowanym przez
      Bartnickiego jest inny były funkcjonariusz Paweł Olszewski. Obowiązki
      wicedyrektora w Biurze Dokumentacji Skarbowej pełni Ryszard Kupczak, a
      obowiązki dyrektora Biura Kontroli Wewnętrznej i Ochrony Informacji Niejawnych
      Liliana Wiercińska, absolwentka Akademii Spraw Wewnętrznych. Naczelnikiem
      wydziału w Biurze Międzynarodowych Relacji Skarbowych jest były esbek Marek
      Kujawa.
      Ludzie ci tylko "pełnią obowiązki" dyrektorów lub wicedyrektorów, więc mogli
      zostać zatrudnieni z pominięciem wymaganych na wyższych stanowiskach
      urzędniczych procedur konkursowych. Byli ubecy mają dziś dostęp do tajnych
      informacji i dokumentów. A dane gromadzone w systemach informatycznych Rendap
      (dotyczy PIT), PESEL czy ALERT (przestępstwa podatkowe), przy niewłaściwym
      wykorzystaniu, mogą być potężną bronią.
      W lutym 2004 r. na stanowisku wicedyrektora Biura Międzynarodowych Relacji
      Skarbowych pojawił się Aleksander Mleczko, dawny funkcjonariusz SB (w latach
      1976 - 1990 zatrudniony w Wydziale Ochrony Gospodarki SB w Krakowie),
      negatywnie zweryfikowany w 1990 r. Od 1992 r. Mleczko pracował w bankowości (w
      Pierwszym Komercyjnym Banku SA w Lublinie, początkowo w oddziale w Krakowie, a
      potem w centrali oraz w Banku Społem) i zajmował się tam ochroną, a potem
      windykacją.
      Do ministerstwa trafił prosto z Urzędu Kontroli Skarbowej w Katowicach, gdzie
      od lipca 2002 r. pełnił funkcję wicedyrektora. W 2003 r. zdał egzamin na
      inspektora kontroli skarbowej. MF nie chce jednak ujawnić, ile kontroli
      przeprowadził Mleczko. Według informacji "Rz" - żadnej i tylko dzięki poparciu
      Ciesielskiego i Józefa Wyciśloka, dyrektora UKS w Katowicach, zawdzięcza
      mianowanie na inspektora.
      Z racji kwalifikacji: "doświadczenia operacyjno-dochodzeniowego, doświadczenia
      i kompetencji w zakresie bankowości i finansów, doświadczenia i kompetencji
      celnych i skarbowych, potwierdzonych egzaminem", w lutym 2004 r. został radcą
      ministra i p.o. wicedyrektorem Biura Międzynarodowych Relacji Skarbowych.
      Wicedyrektor bez certyfikatu zaufania
      Nie zna jednak biegle żadnego języka obcego, a tego wymaga specyfika pracy i
      częste kontakty z przedstawicielami instytucji unijnych. Przyjmując nominację,
      miał zastrzec, iż "z uwagi na brak kompetencji w zakresie biegłej znajomości
      języka zachodniego, a także inne plany zawodowe chciałby ograniczyć okres pracy
      w biurze do września 2004 r. oraz zająć się wyłącznie obszarem krajowym z
      zakresu zainteresowań biura". 1września tego roku złożył prośbę o zwolnienie.
      Sławomir Żałobka, dyrektor generalny MF, nie chciał jednak powiedzieć, czy
      oznacza to odejście Mleczki z ministerstwa, czy tylko zmianę jego kompetencji.
      Poinformował jedynie, że decyzje w tej sprawie jeszcze nie zapadły.
      Były funkcjonariusz SB i dziś ma dostęp do największych tajemnic państwa.
      Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego (ABW) wydała Mleczce poświadczenie dostępu
      do informacji niejawnych do poziomu "ściśle tajne", co umożliwia mu dostęp do
      tajemnicy państwowej o najwyższej klauzuli. Znajomi Mleczki z "krakowskich
      czasów" powiedzieli nam, że tajemnica otrzymania tego poświadczenia przez niego
      tkwi w jego przyjaźni z Kazimierzem Ślusarczykiem, byłym funkcjonariuszem SB,
      pozytywnie zweryfikowanym w 1990 r., a dziś dyrektorem Delegatury ABW w
      Katowicach. Obaj znają się z jeszcze z tamtych czasów, bo - jak się
      nieoficjalnie dowiedzieliśmy - pracowali w "sąsiednich wydziałach" SB.
      Do dziś nie otrzymał Mleczko jednak tzw. certyfikatu NATO-wskiego,
      upoważniającego do dostępu do niejawnych informacji unijnych. Dyrektor Żałobka
      nie widzi jednak powodu, by "kolejny wniosek o dopuszczenie do informacji
      niejawnych noszących klauzulę ÇSecret UEČ został oddalony". Postępowanie w tej
      sprawie prowadzone przez ABW jest w toku.
      Czy Mleczko odejdzie z ministerstwa, nie wiadomo. Nawet jeżeli, to będzie miał
      gdzie pójść. W odpowiedzi na pytania "Rz" dyrektor Wyciślok poinformował,
      że "stanowisko jednego wicedyrektora urzędu nie jest obsadzone z powodu
      przewidywanej reorganizacji kierowanego przeze mnie urzędu i to być może z
      dniem 1 października 2004 r. Mogę jednak zapewnić, że p. Aleksander Mleczko -
      p.o. wicedyrektor Biura Międzynarodowych Relacji Skarbowych w MF - nie wróci do
      UKS Katowice na stanowisko wicedyrektora".
      Nie wróci, bo - jak nieoficjalnie się dowiedzieliśmy - Mleczko razem z etatem z
      Katowic ma przejść do UKS w Krakowie.
      Grunt to znajomości i rodzina
      Nie mniej interesujący są inni ludzie Ciesielskiego - a za takiego uważany jest
      np. Włodzimierz Bartnicki, były funkcjonariusz SB z wydziału obserwacji w
      Warszawie, pozytywnie zweryfikowany w 1990 r., po resocjalizacji i studium
      podyplomowym w byłej Akademii Spraw Wewnętrznych, były naczelnik Wydziału
      Obserwacji w Komendzie Stołecznej Policji i zastępca dyrektora Biura Obserwacji
      w Urzędzie Ochrony Państwa. Od 1 marca 2004 r. p.o. dyrektora Biura
      Dokumentacji Skarbowej.
      Z Mleczką zna się jeszcze z czasów służby w SB (wspólnych działań) i wspólnej
      pracy w firmie ochraniającej bank PBK. Bartnicki pracował tam od 1998 r. do
      2001 r., a Mleczko - od 2 listopada 2000 r. do 20 kwietnia 2001 r.
      Stosunkowo najkrócej, bo od 1 lipca 2004 r., w MF pracuje Marek Kujawa
      (ukończona Wyższa Szkoła Pedagogiki Specjalnej im. Marii Grzegorzewskiej w
      Warszawie - 1980 r., studium podyplomowe ASW - 1983 r. i zasadniczy kurs celny
      w zakresie prawa celnego, postępowania celnego, znajomości ustawy karnej
      skarbowej i przepisów dewizowych, towaroznawstwa i taryfikacji w 1997 r.). Były
      policjant (z policji odszedł w 1994 r. na własną prośbę po 14 latach służby),
      karierę w ministerstwie rozpoczął od stanowiska specjalisty w zakresie funduszy
      strukturalnych i pomocy w rolnictwie w Biurze Międzynarodowych Relacji
      Skarbowych, by już 20 lipca 2004 r. awansować na stanowisko naczelnika wydziału
      w tymże biurze. Nieoficjalnie wiemy, że to właśnie on jest szykowany na
      wicedyrektora biura na miejsce Mleczki.
      W ministerstwie pracuje też Liliana Wiercińska, p.o. dyrektora Biura Kontroli
      Wewnętrznej i Ochrony Informacji Niejawnych, absolwentka Akademii Spraw
      Wewnętrznych. Z kolei w Biurze Dokumentacji Skarbowej zatrudniona jest jej
      siostra Bogusława Purchla. Była policjantka (co potwierdza Komenda Stołeczna
      Policji), dziś główna specjalistka, ma zostać (według nieoficjalnych
      wiadomości) awansowana na naczelnika Wydziału Dokumentacji Skarbowej w UKS w
      Warszawie.
      Z nieoficjalnych informacji "Rz" wynika, że wszystkie te osoby również mają za
      sobą służbę w SB. Liliana Wiercińska pracowała w służbach technicznych, Marek
      Kujawa od tych służb zaczynał swą karierę zawodową, a Bogusława Purchla,
      • Gość: mysom Re: A takie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.10.04, 22:32
        Z nieoficjalnych informacji "Rz" wynika, że wszystkie te osoby również mają za
        sobą służbę w SB. Liliana Wiercińska pracowała w służbach technicznych, Marek
        Kujawa od tych służb zaczynał swą karierę zawodową, a Bogusława Purchla, choć
        krótko, ale również była zatrudniona w SB.
        Grażyna J. Leśniak
    • Gość: mysom I takie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.10.04, 22:33
      Jak wyrzucić urzędnika
      Czy były funkcjonariusz SB, a obecnie wysoki urzędnik Ministerstwa Finansów,
      posłużył się prowokacją w stylu PRL, by usunąć niewygodnego naczelnika
      katowickiego wywiadu skarbowego? Niewykluczone, bo wykorzystano do tego celu
      metropolitę lubelskiego, arcybiskupa Józefa Życińskiego.
      W całej sprawie chodzi o relacje Włodzimierza Bartnickiego, p.o. dyrektora
      Departamentu Dokumentacji Skarbowej w resorcie finansów, i Alicji Treli, byłej
      już naczelnik Wydziału Dokumentacji Skarbowej w Urzędzie Kontroli Skarbowej w
      Katowicach. Bartnicki to były funkcjonariusz SB, zajmujący się w przeszłości
      m.in. inwigilacją kleru. O nim i o innych osobach z esbecką przeszłością
      zatrudnionych na wysokich stanowiskach w Ministerstwie Finansów pisaliśmy we
      wczorajszej "Rzeczpospolitej".
      Trela straciła swoje stanowisko 18 października po tym, gdy pojawiła się
      (prywatnie) kilka dni wcześniej na międzynarodowej konferencji poświęconej
      korupcji, którą zorganizował Katolicki Uniwersytet Lubelski.
      Burza po zaproszeniu
      Alicja Trela - osoba, która w aparacie skarbowym uważana jest za osobę
      kompetentną i uczciwą - została zaproszona, by jako praktyk opowiedzieć o
      zjawisku korupcji.
      - Jest jednym z najbardziej doświadczonych, rzetelnych i skutecznych
      kontrolerów skarbowych w Polsce - mówi "Rz" prof. Grzegorz Górski, wicedyrektor
      Centrum Odpowiedzialnego Biznesu KUL i współorganizator międzynarodowej
      konferencji o korupcji.
      Po wysłaniu zaproszenia do jej zwierzchnika, dyrektora UKS w Katowicach,
      rozpętała się burza. Dyrektor odesłał Górskiego do generalnego inspektora
      kontroli skarbowej Stanisława Steca albo dyrektora Bartnickiego. Prof. Górski
      nie zwrócił się jednak do ministerstwa, bo uznał, że ministerstwo w tej
      konkretnej sprawie nie jest partnerem do rozmowy.
      Manipulacja
      Jak opowiada prof. Górski, w tej sprawie do rektora zadzwonił ktoś z
      ministerstwa. Osoba ta, powołując się na metropolitę lubelskiego, który rzekomo
      miał mieć negatywne zdanie o Treli, powiedziała, że ministerstwo w związku z
      tym absolutnie nie wyraża zgody na jej udział w konferencji.
      Było jednak inaczej. Arcybiskup Józef Życiński mówi: - Nie znam pani Treli,
      nigdy jej nie spotkałem. Za absurdalną uważam więc sugestię, bym mógł
      przeciwstawiać się jej udziałowi w konferencji. Sytuacja jest zgoła przedziwna.
      Podczas pobytu w Chicago spotkałem się z amerykańskimi współorganizatorami
      konferencji i przyjąłem ich wstępne propozycje dotyczące prelegentów.
      Uznaliśmy, że problematyka korupcji wymaga zaproszenia osób cieszących się
      wyjątkowym autorytetem w swym środowisku. Dlatego gdy później dotarła do mnie
      propozycja, że w zastępstwie zaproszonej przez nas prelegentki ma się pojawić
      ktoś inny, od razu to odrzuciłem. Nie mogłem się zgodzić na pierwszą lepszą
      osobę.
      Znikające pismo
      Trela zdecydowała się jednak skorzystać z zaproszenia. Pojechała tam prywatnie,
      tak też się przedstawiła. - Wzięłam urlop na żądanie - wyjaśnia.
      Trzy dni potem z samego rana wręczono jej odwołanie z funkcji naczelnika.
      Została przeniesiona do Wydziału Analiz i Planowania. Na jakie stanowisko - nie
      wiadomo, bo w piśmie tego nie podano. Odmówiono jej też wglądu do dokumentu
      Ministerstwa Finansów z 6 października 2004 roku nr DK-XI/4836/2004, na
      podstawie którego została odwołana (mógł je podpisać jedynie Włodzimierz
      Bartnicki, któremu podlega wywiad skarbowy). Zaskoczony i zdumiony przebiegiem
      sprawy jest ks. prof. Stanisław Wilk, rektor KUL. - Nawet w czasach realnego
      socjalizmu nie zdarzyło się, aby z powodu wygłoszonego na KUL referatu ktoś
      stracił pracę - dziwi się.
      Niewygodna
      Próby odsunięcia Treli od pracy operacyjnej miały miejsce już w przeszłości. W
      czerwcu - jeszcze za czasów, gdy Ciesielski nadzorował aparat skarbowy -
      wniosek o mianowanie jej na stopień inspektora kontroli skarbowej był jednym z
      25, jaki z katowickiego UKS trafił do ministerstwa. I tam - jako jedyny -
      przepadł bez wieści. Ponowny wniosek, który trafił tym razem już do obecnego
      wiceministra Stanisława Steca (który przejął po Ciesielskim nadzór nad
      skarbówką), również przepadł.
      - Zapewne znów wylądował w jakiejś szufladzie - zastanawia się Trela.
      Przez dwa dni nie otrzymaliśmy żadnych wyjaśnień od Włodzimierza Bartnickiego,
      mimo że - jak poinformował nas wiceminister Stec - pytania w tej sprawie
      zostały przekazane właśnie jemu.
      GRAŻYNA J. LEŚNIAK
      • Gość: mysom Re: I takie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.10.04, 22:43
        Po moskiewskiej szkole
        Niedawny felietonista antyklerykalnego pisma "Fakty i Mity", Wiesław
        Ciesielski, w 1977 r. ukończył Wydział Cybernetyki Moskiewskiego Instytutu
        Zarządzania. W stanie wojennym ponownie wyjechał do Moskwy po doktorat w
        Akademii Nauk Społecznych ZSRR. Od 1979 r. piął się po szczeblach partyjnej
        kariery, aż do I sekretarza KW PZPR. Był baronem SLD. Ustąpił w 2002 r., gdy
        Miller powołał go na wiceministra finansów. Wymienił prawie wszystkich szefów
        urzędów kontroli skarbowej i zaczął tworzyć struktury wywiadu skarbowego o
        uprawnieniach szerszych od ABW.
        W 1994 r. zaangażował się w nielegalny rynek ubezpieczeniowy. Był akwizytorem
        bezprawnie działającej wówczas w Polsce szwajcarskiej firmy. Prokuratura
        wszczęła śledztwo, ale zostało umorzone, gdy prokuratorem generalnym został
        Jerzy Jaskiernia.
        Jego nazwisko kojarzone jest z aferą mielecką. Był w bliskich kontaktach z
        większością zatrzymanych w 1998 r. szefów WSK Mielec i karaibskiej spółki Grand
        Limited. MAT
    • Gość: mysom Takie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.10.04, 22:48
      Żyjemy w dziwnym państwie
      Rozmowa z prof. Marią Jarosz

      ..."Dostrzegam i doceniam osiągnięcia III Rzeczypospolitej – wolność,
      demokrację, stworzenie warunków do rozwoju gospodarczego, integrację z Unią
      Europejską. Jeśli nie zajmuję się tymi zdobyczami tak szeroko jak patologiami,
      to dlatego, że moje naukowe zainteresowania zawsze były skierowane ku gorszej
      stronie rzeczywistości. Przyciąga moją uwagę to, co szwankuje, a nie to, czym
      można się szczycić"...

      ROMUALD KARYŚ 2004-10-20


      – Pani książkę „Władza, przywileje, korupcja”, wydaną przed kilku
      miesiącami przez PWN, wysoko ocenili nie tylko profesjonalni recenzenci i
      dziennikarze, lecz także przedstawiciele najwyższych władz państwowych,
      gratulując Pani Profesor dokonania kompleksowej analizy polskiej
      rzeczywistości. Te życzliwe reakcje można by uznać za nieco zaskakujące,
      ponieważ Pani prace, a zwłaszcza ta ostatnia, w sposób bardzo dobitny i
      starannie udokumentowany ukazują patologię władzy w Polsce i przyczyny tej
      patologii, formy jej rozszerzania się i pogłębiania, jej degenerujący wpływ na
      całość życia społecznego i świadomość społeczną. To przede wszystkim klasa
      polityczna ponosi odpowiedzialność za obecną niesprawność państwa i
      niekompetencję władzy, za gigantyczne afery gospodarcze, za coraz bardziej
      pleniącą się korupcję, za dopuszczenie do powstania i utrwalanie się
      szkodliwych nierówności społecznych oraz rażących przywilejów, z których
      korzystają elity biznesowe i polityczne. O tym wszystkim z ogromną goryczą, z
      naukową precyzją i jednocześnie z publicystyczną swadą pisze Pani w książce. A
      przedstawiciele władzy zamiast oburzać się na Panią za tę totalną krytykę,
      przyjmują ją z aplauzem...

      – Wielu polskich polityków zdaje sobie sprawę z niewydolności władzy, z
      uwikłania w nieformalne, często przestępcze układy licznych osób piastujących
      wysokie stanowiska, z coraz bardziej zanikającego poparcia społecznego dla
      zarówno centralnych, jak i terenowych ogniw władzy. Są przerażeni postępującą
      patologią struktur państwa. Czują bliskość katastrofy, do jakiej może to
      doprowadzić. Gorączkowo zastanawiają się nad sposobami zapobieżenia jej.
      Przypuszczam, że wymienieni przez Pana dostojnicy państwowi dostrzegli we mnie
      nie złośliwego krytykanta, ale raczej sojusznika, który swoimi naukowymi
      diagnozami chce im dopomóc w staraniach o naprawę Rzeczypospolitej.

      Zapewne docenili rzetelność moich wniosków wynikającą z faktu, że korzystałam z
      bardzo licznych i różnorodnych materiałów źródłowych. Były to wyniki
      prowadzonych przeze mnie od kilkunastu lat ogólnopolskich, reprezentatywnych
      badań socjologicznych, a ponadto raporty NIK, dane ze spisów powszechnych,
      statystyki resortowe, częste w ostatnich latach publikacje autorów zajmujących
      się dziennikarstwem śledczym, a nawet materiały uzyskane z Agencji
      Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Analizowałam wyniki sondaży i publikacje wielu
      polskich socjologów i politologów. Mówiąc obrazowo „mam papiery” na wszystko,
      co wytykam władzy. Moja analiza i krytyka ma charakter kompleksowy, ale wbrew
      temu, co Pan przed chwilą powiedział, nie jest to krytyka „totalna”.

      Dostrzegam i doceniam osiągnięcia III Rzeczypospolitej – wolność, demokrację,
      stworzenie warunków do rozwoju gospodarczego, integrację z Unią Europejską.
      Jeśli nie zajmuję się tymi zdobyczami tak szeroko jak patologiami, to dlatego,
      że moje naukowe zainteresowania zawsze były skierowane ku gorszej stronie
      rzeczywistości. Przyciąga moją uwagę to, co szwankuje, a nie to, czym można się
      szczycić. Niestety, osiągnięcia czy perspektywy osiągnięć nie przekładają się w
      Polsce na konstruktywne postawy społeczne. Ogromna rzesza obywateli uważa,
      że „lepsze jutro było wczoraj”. Pogłębia się marazm, obojętność wobec spraw
      publicznych, poczucie bezsilności.

      – Kiedy właściwie to się zaczęło i co było główną przyczyną rozrastającego się
      zła?

      – Poszukiwaniem odpowiedzi na to i podobne pytania zajmuję się m.in. podczas
      badań prowadzonych w ramach grantu KBN Syndrom wielkiej zmiany i jego
      socjologiczne implikacje. Nie zdołam nawet w największym skrócie przedstawić tu
      wszystkich refleksji i wniosków, jakie z nich wynikają. Więc tylko kilka z
      nich. Najgroźniejsze było to, co jest nazywane ukrytym wymiarem albo „grzechem
      pierworodnym” transformacji, a mówiąc dosadniej – złodziejskim pochodzeniem
      kapitałów, dzięki którym w pierwszym okresie prywatyzacji powstały tzw. spółki
      nomenklaturowe. Nielegalnie, bądź półlegalnie, przejęły one dawny majątek
      publiczny – firmy i przedsiębiorstwa państwowe, ich rynki zbytu, handlowe
      kontakty.
      W tym transferze kapitału walnie dopomogli ludzie z dawnych służb specjalnych.
      Część z nich przeszła do nowych służb specjalnych, część znalazła się poza
      nimi, ale jedni i drudzy zachowali swoje wpływy i kontakty, dbając o to, by
      sprywatyzowany majątek państwowy znalazł się w rękach osób wywodzących się z
      dawnych układów politycznych. Niektórzy działacze PRL, choć na wiele lat przed
      okrągłym stołem przeszli do obozu solidarnościowej opozycji, a w 1989 roku
      objęli stanowiska rządowe, nie mogli wyzbyć się przyzwyczajenia do form
      sprawowania władzy charakterystycznych dla epoki schyłkowego socjalizmu. Jedną
      z tych form jest klientelizm polityczny. To system rządzenia, w którym decyzje
      są podejmowane na podstawie kryteriów uznaniowych, zwykle w ramach
      nieformalnego układu między dwoma osobami lub grupami o nierównym statusie.
      Jest to układ asymetryczny, którego podstawą jest osobista lojalność i wymiana
      dóbr lub usług o nierównej wartości między „patronem” a „klientem”. Jest on
      szczególnie szkodliwy wtedy, gdy nakłada się na formalne struktury systemowe
      państwa i tworzy sieć ukrytych powiązań.

      – Jak Pani ocenia rolę osławionych „Brygad Marriotta” w pierwszym okresie
      transformacji?

      – Były to grupy zagranicznych ekspertów i konsultantów, których na początku
      transformacji za sowite pieniądze ściągano po to, aby dopomagali nam w procesie
      przekształceń gospodarczych, głównie w prywatyzacji majątku państwowego.
      Najczęściej zatrzymywali się w warszawskim hotelu „Marriott”, stąd ta nazwa.
      Ich faktyczne kwalifikacje jako specjalistów często były znikome, a ich
      nieznajomość polskiej kultury, historii, naszych tradycji – była wręcz
      żenująca. Byli rzecznikami krajów, z których przyjechali, oraz różnych
      zagranicznych ośrodków. Działali bardziej w interesie tych ośrodków niż w
      naszym interesie. Kreowali liderów polskiej gospodarki – częściej wywodzących
      się z elit postkomunistycznych niż solidarnościowych. Z czasem zagraniczni
      sternicy polskiego życia gospodarczego i politycznego zaczęli działać poprzez
      system tworzonych w naszym kraju fundacji i organizacji pozarządowych.
      Powstawały rozliczne „fundusze”, „agencje”, „zarządy”, które wraz z radami
      nadzorczymi wielkich spółek po kolejnych wyborach wchodziły w skład puli łupów
      politycznych. Zdobycie tych łupów było i jest jednym z celów ekip sięgających
      po władzę. Ludzie ją sprawujący zachowują się tak, jakby zupełnie nie
      wiedzieli, jaką rolę powinno pełnić państwo, i jakby nie zdawali sobie sprawy
      ze swej odpowiedzialności przed społeczeństwem.

      – Co jeszcze należy zaliczyć do anomalii i patologii w funkcjonowaniu naszego
      państwa i jego władz?

      – Przede wszystkim korupcję. To najgroźniejsza plaga, największe zło. Liczne
      badania prowadzone na całym świecie pokazują, że im bardziej niewydolne jest
      państwo, tym wyższy jest w nim poziom skorumpowania władzy oraz korupcji w
      poszczególnych sferach życia publicznego. Zarazem jest to mechanizm
      samonapędzający się: dysfunkcje władzy powodują rozrost korupcji, która z kolei
      powodu
      • Gość: mysom Re: Takie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.10.04, 22:49
        Zarazem jest to mechanizm samonapędzający się: dysfunkcje władzy powodują
        rozrost korupcji, która z kolei powoduje powstawanie innych, patologicznych
        zjawisk w kręgu władzy, co w końcu może doprowadzić do skrajnej degrengolady
        systemu państwowego. Istnieją różne formy i odmiany korupcji: łapownictwo,
        płatna protekcja, nepotyzm, organizowanie przetargów w taki sposób, aby wygrał
        określony oferent.

        Istotą korupcji są zawsze zachowania sprzeczne z prawem, szkodliwe dla państwa
        i społeczeństwa. Jest to ukryte porozumienie zawarte wedle zasady „daję, abyś
        dał”. Nie zawsze daje się pieniądze. Często jest to skomplikowana wymiana
        wzajemnych świadczeń, bywa, że „z odroczoną płatnością”: inwestuje się
        korupcyjnie w jakąś osobę lub instytucję po to, by w odpowiednim momencie
        odwzajemniała się ona działaniami oczekiwanymi przez dającego. Motywem
        skłaniającym do korupcji jest zawsze czyjaś chęć osiągnięcia korzyści
        osobistych. Szczególnie groźna dla państwa jest korupcja polityczna, polegająca
        na kupowaniu za pieniądze lub na zasadzie „coś za coś” przychylności polityków
        albo całych partii politycznych.
        – W swojej demaskatorskiej książce wylicza Pani kilkanaście dziedzin życia
        publicznego w Polsce najbardziej podatnych na korupcję. Nie ma w tym
        zestawieniu instytucji naukowych. Czy to oznacza, że w polskiej nauce nie ma
        korupcji?

        – Przeciwnie, myślę, że w placówkach naukowych również zdarza się korupcja.

        – Czemu Pani Profesor nie wspomniała o tym w książce?

        – Bo nie mam żadnych dowodów na występowanie korupcji w środowiskach naukowych.
        Moje przeświadczenie o istnieniu korupcji również w tym obszarze ma charakter
        intuicyjny. Trudno jest zweryfikować prawdziwość pogłosek, jakie niekiedy na
        ten temat się słyszy.

        – Niektórzy obserwatorzy życia społecznego są zdania, że to nie urzędnicy i
        inni decydenci uczestniczący w korupcyjnym procederze są odpowiedzialni za
        rozplenienie się w naszym kraju korupcji do jej obecnych rozmiarów, lecz że
        odpowiedzialność za ten stan rzeczy ponoszą „dawcy”, interesanci i klienci,
        którzy z własnej inicjatywy natarczywie wtykają pieniądze i prezenty decydentom
        starającym się unikać ich przyjmowania.

        – Stanowczo sprzeciwiam się takiemu poglądowi. Podczas debaty sejmowej,
        dotyczącej wyników moich badań, b. wicemarszałek sejmu, Janusz Wojciechowski
        trafnie zauważył, że w Polsce mamy dwa rodzaje korupcji: „z bezradności” i „z
        bezczelności”. Korupcja z bezradności jest wtedy, gdy interesant musi
        koniecznie załatwić bardzo istotną dla siebie sprawę i wie, że nie uzyska
        pozytywnej decyzji, jeśli nie da łapówki. Zatem ją daje. Korupcję „z
        bezczelności” uprawia decydent, który sygnalizuje interesantowi, że bez łapówki
        sprawa nie będzie załatwiona i który przywykł do tego, że przyjmowanie łapówek
        uchodzi mu bezkarnie.

        – Czy w Polsce będzie lepiej?

        – Powiem z pewną przekorą, że w kraju jest tak źle, iż gorzej już być nie może,
        a zatem może być tylko lepiej. Duże nadzieje wiążę z przystąpieniem Polski do
        Unii Europejskiej. To ograniczy bałagan, zracjonalizuje gospodarkę, przyczyni
        się do uporządkowania systemu prawnego. Naprawa złego prawa jest szczególnie
        ważna. Prawo musi stać się precyzyjne, jednoznaczne. Nie może być tak, iż akty
        prawne dopuszczają, że urzędnik w państwowej instytucji może, ale nie musi
        załatwić sprawę petenta. Stwarza to sytuację, w której nieraz jedynym sposobem
        skłonienia urzędnika do wydania prawnie zasadnej decyzji jest wręczenie mu
        łapówki. Trzeba uzdrowić wiele dziedzin życia, bo obecnie żyjemy w państwie
        patologicznym, dziwnym. Trzeba sprawić, aby obywatele poczuli się rzeczywistymi
        współwłaścicielami majątku publicznego. Obawiam się jednak, że wychodzenie z
        kryzysu, w jakim znajduje się nasz kraj, będzie trwało długo. Oprócz zmian
        strukturalnych w państwie konieczne są pozytywne przemiany świadomości Polaków,
        a na to nie wystarczy jednego pokolenia.

        – Dziękuję za rozmowę.

        Romuald Karyś
    • Gość: mysom My nie zginiemy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.10.04, 23:15
      My, ludzie ze służb Polski Ludowej, jesteśmy wszędzie. A jak nas nie będzie, to
      będą nasze dzieci.
      A wy, prymitywna mierzwo ludzka pozostaniecie bydłem na nasze usługi.
    • kobylybbb Czytam i słucham 10.11.04, 00:39
      O przesłuchaniach w Komisji ds. Orlenu. Niejaki Kulczyk, co samolot gdzieś
      wyląduje, to biedaczek zachoruje :)
      Niejaki Kuna robi sobie jaja z publiczności. A gdzie by nie spojrzał to agent
      jakichś służb. Od SB, wywiadu i kontrwywiadu do KGB. Że KGB górą, to nie ma się
      co dziwić.
      Słowem - agent, agenta, agentem pogania :(
      I jak tu nie wierzyć w spiski?!
      • Gość: Jakub Re: Czytam i słucham IP: *.sandomierz.sdi.tpnet.pl 10.11.04, 11:22
        Straszliwe to kreatury. I bardzo mało inteligentne. Typowe esbeckie
        złodziejstwo. Wczoraj w telewizorze Giertych rozłożył tego Kunę na wszystkie
        agenckie łopatki.
    • kobylybbb Andrzej Kuna 10.11.04, 12:55
      Wczoraj zeznawał przed Komisją ds Orlenu Pan Andrzej Kuna. Pan Andrzej Kuna
      jest kupcem. Pan Kuna w swoim czasie mieszkał w jednym domku z Pana Ałganowem,
      a później nawet Pana Ałganowa zatrudnił w swojej firmie. Pan Kuna był
      przesłuchiwany kiedyś w sprawie tzw. „afery FOZZ”, bo menedżerowie FOZZ
      zaproponowali Panu Kunie udział w transakcji zakupu belgijskiej firmy SEPP.
      Transakcja nie doszła do skutku.
      Pan Kuna był także zamieszany w tzw. „sprawę Olina”. Miedzy innymi uczestniczył
      w biesiadach z Panami Oleksym i Ałganowem.
      Pan Kuna jest udziałowcem spółki Mitpol. Razem z Panem Kuną zakładał tą spółkę
      Pan Sławomir Wiatr, który jest przyjacielem Pana Kuny.
      Pan Kuna zatrudnił także w swoim czasie Pana Wojciecha Czerniaka
      funkcjonariusza wywiadu PRL, którego poznał na początku lat 80-tych, kiedy
      Czerniak był pracownikiem ambasady w Austrii.
      Później Pan Kuna założył Fundację Doktora Clowna. Szefem tejże fundacji uczynił
      żonę Pana Czerniaka - Hanię.
      Pan Kuna nie może powiedzieć, że zna Panią Prezydentową Jolantę Kwaśniewska,
      ponieważ widział Ją tylko raz lub dwa razy w życiu.
      Pan Andrzej był w swoim czasie właścicielem firmy Bicarco. Ta firma była
      podejrzewana, że brała udział w interesach z Funduszem Obsługi Zadłużenia
      Zagranicznego. Dochodzenie trwa nadal.

      A, zapomniałbym! Pan Andrzej Kuna jest przyjacielem Pana Kulczyka :)
      • Gość: Ania Re: Andrzej Kuna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.11.04, 15:00
        Musze przyznac, ze okreslenie "republika/panstwo kolesi" nabralo dla mnie
        ostatnio nowych znaczen...
      • kobylybbb Wiatr Kuny 10.11.04, 15:01
        Jak wiemy Sławomir Wiatr do stycznia 2003 pełnił funkcję pełnomocnika rządu ds.
        informowania o UE. Podobnie jak inny spec od UE, Pan Truszczyński, Sławek był
        współpracownikiem służb specjalnych PRL. Tatuś Sławka, Jerzy Wiatr, był
        Ministerm Edukacji Narodowej. Tak, tym Ministrem, który został obrzucony, nie
        pomnę już czy jajkami, czy pomidorami. Nie wiadomo, czy za to, czy za
        nieugiętość w krzewieniu ideałów stalinizmu Pan Jerzy Wiatr otrzymał od
        Prezydenta Aleksandra Order Orła Białego. Bo Pan Jerzy Wiatr działał z
        zaangażowaniem dla sprawy Leninizmu i stalinizmu od lat najmłodszych. Dla
        porządku należy dodać, że Pan Jerzy Wiatr z zaangażowaniem przez długie lata
        wykładał w Wojskowej Akademii Politycznej im. Feliksa Dzierżyńskiego.
        Dziadziuś Sławka Wiatra, a tatuś Jerzego, został w 1943 roku zlikwidowany z
        wyroku Komendy Głównej Armii Krajowej, jako bardzo groźny i niebezpieczny agent
        niemieckiej policji.
        Babcia Sławka, a mamusia Jerzego, wyszła ponownie za mąż za płk. Gustawa Alefa-
        Bolkowiaka (vel Gutmana Ałefa, żydowskiego partyzanta) i wraz z nim wyjechała
        do Wiednia, na odpowiedzialną placówkę PRL-owskiego wywiadu - z nominacji gen.
        Mieczysława Moczara.
        Sławek poznał się także z Panem Ałganowem. To doniosłe wydarzenie miało miejsce
        w 1989 roku w ambasadzie radzieckiej na spotkaniu z okazji rocznicy rewolucji
        październikowej. Sławkowi Pan Ałganow wydał się bardzo sympatyczny i
        komunikatywny, zabawiał biesiadujące tam towarzystwo.

        Taki to jest w skrócie Wiatr Kuny.
        • kobylybbb Przepraszam 10.11.04, 15:35
          Chyba się pomyliłem. To chyba mamusia Sławka Wiatra ponownie wyszła za mąż. Tak
          więc Alef-Bokowiak był chyba ojczymem Sławka. Tenże ojczym był najpierw Żydem
          komunistą (choć ponoć komuniści nie byli Żydami), funkcjonariuszem MO, szefem
          Oddziału Zagranicznego Sztabu Głównego LWP, a od 1946 roku był attaché
          wojskowym, najpierw w Waszyngtonie później w Belgradzie.
          • Gość: Jakub Re: Przepraszam IP: *.sandomierz.sdi.tpnet.pl 10.11.04, 15:45
            Niezbadane są wyroki boskie. To kto był ojcem Sławomira Wiatra? Może tak jak
            prawda, niejedno ma imię?
            • kobylybbb Re: Przepraszam 10.11.04, 15:51
              Wypadałoby zapytać mamusi.
              A taka „klęska” jak Sławuś to ma chyba wielu ojców :)
    • kobylybbb Dochnal i banda w Mesko 05.12.04, 12:45
      Za tygodnikiem Głos (fragment):

      „Interesy z Koniecznym i Gawriłowem

      Dochnal swoją działalność doradczą prowadził od początku lat 90. W 1990 r.
      założył spółkę konsultingową Proxy, która podpisała z dyrektorem Zakładów
      Metalowych Mesko w Skarżysku Kamiennej umowę dotyczącą opracowania koncepcji
      przekształcenia zakładów w spółkę akcyjną. Do prac nad przekształceniami
      włączyła się Agencja Rozwoju Przemysłu SA., która udzieliła Mesko 1,5 mld zł
      kredytu na prace restrukturyzacyjne. Z tej puli Mesko miało zapłacić firmie
      Proxy za kolejne etapy studium.
      Gdy w 1992 r. NIK przeprowadziła kontrolę realizacji, okazało się, że Proxy
      zrealizowała tylko dwa z czterech etapów studium. W październiku 1991 r. Proxy
      dostała zlecenie na opracowania strategii restrukturyzacji całego przemysłu
      zbrojeniowego za 15 mld zł (obecnie 1,5 mln zł). W tym przypadku zrealizowała
      tylko jeden z trzech etapów opracowania. Za 24 strony opracowania dostała 3,5
      mld zł.
      NIK ustaliła, że w trakcie prac nad studium ujawniono Proxy tajemnice
      państwowe. Członkiem zarządu Proxy był Jerzy Konieczny, były szef UOP i
      późniejszy szef MSW. W 1994 r. założył firmę Larchmont Capital o kapitale
      założycielskim 40 mln st. zł (4 tys. nowych). W marcu 1995 r. kapitał
      założycielski został podniesiony do 100 tys. zł. W tym samym roku nadzwyczajne
      zgromadzenie wspólników powołało nowy zarząd, w którym zasiadł m.in. Siergiej
      Gawriłow, który był oskarżany o współpracę z GRU. Z listy wspólników wynikało,
      że Dochnal miał udziały o wartości 80 tys. zł, a Gawriłow - 20 tys. zł.”.

      Czy biuro tego „Proxy” nie mieściło się na Sienkiewicza?
      • Gość: kupa szmalu Re: Dochnal i banda w Mesko IP: *.sympatico.ca 05.12.04, 21:41
        ????
    • kobylybbb Jak agenci opozycję tworzyli 18.12.04, 09:39
      Znany socjolog agentem SB?

      "Dziennik Łódzki" przedstawia dowody na to, że dr Andrzej Mazur, znany łódzki
      socjolog i opozycjonista, był "Wacławem" - jednym z najgroźniejszych agentów
      Służby Bezpieczeństwa w PRL.

      "Tajny współpracownik 'Wacław' jest jednostką inteligentną, sprawdzoną, o dużym
      doświadczeniu operacyjnym" - pisali o Andrzeju Mazurze jego przełożeni ze
      Służby Bezpieczeństwa.

      "Wacław" zakładał tajne organizacje, by je potem ujawnić, wydawał pismo
      podziemne, by przenikać do tajnych drukarni opozycji, i przez prawie 40 lat
      donosił na znajomych i przyjaciół. Co do tego nikt się nie spiera - zachowało
      się kilkaset meldunków tego konfidenta. Sprawą sporną było to, czy "Wacław" to
      Andrzej Mazur - łódzki socjolog, zmarły w 1995 r.

      Dobrego imienia Mazura broni wdowa po nim, która oskarżyła prezydenta Łodzi
      Jerzego Kropiwnickiego o naruszenie dóbr osobistych. Powodem była jego
      wypowiedź drukowana na łamach "Dziennika Łódzkiego", że Mazur był "klasycznym
      donosicielem". Proces ten jeszcze się toczy.

      Zdaniem "DŁ", lektura akt Służby Bezpieczeństwa i Urzędu Bezpieczeństwa, w
      których występuje nazwisko Andrzeja Mazura, nie pozostawia żadnych wątpliwości
      co do tego, że był agentem. W niektórych miejscach można się tego domyślać, w
      innych czytamy o tym wprost.

      Nie zachowała się teczka personalna tajnego współpracownika o
      pseudonimie "Wacław". Szkoda, bo jej zawartość - na przykład pokwitowania
      pieniędzy - mogłaby bardzo pomóc w identyfikacji "Wacława". Ocalały jednak
      trzy "teczki pracy", czyli zbiór kilkuset jego meldunków z lat 1975-1983,
      spisywanych i komentowanych przez oficera SB, na ogół przez podpułkownika
      Czesława Chojaka.

      Teksty te były pisane przez oficera prowadzącego i na ogół dzielą się na trzy
      części: najpierw jest informacja o tym, czego "Wacławowi" udało się dowiedzieć,
      potem "zadanie", jakie sobie wyznacza, wreszcie "uwagi i wnioski" oficera
      prowadzącego. (PAP)

      tiny.pl/nn3
    • kobylybbb Małgosia się tłumaczy :) 18.12.04, 10:15
      www.rzeczpospolita.pl/dodatki/plus_minus_041218/plus_minus_a_1.html
      Wszak nic Jej jeszcze nikt nie zarzucił :)
      A Krzysztof Kozłowski, to postać do rozszyfrowania. Jest związany z Krakowem
      z „Tygodnikiem Powszechnym” W tym Tygodniku odpowiadał za kontakty z SB. Dobry
      znajomy Rokity i Miodowicza. Pod Jego kierownictwem rozpoczęła się błyskawiczna
      kariera superagenta Kostka a Michnik buszował po archiwach MSW.
      • kobylybbb Zapomniałbym 18.12.04, 10:18
        I to Krzyś Kozłowski Widackiego wypromował. Widackiego, który po paszki od
        samego początku jest umoczony :)
      • kobylybbb Re: Małgosia się tłumaczy :) 18.12.04, 18:55
        Jeżeli ktoś przeczytał artykuł w „Rz”, to wie, ze Małgosia powołuje się na
        byłego ministra Kozłowskiego. A tu niespodzianka. Były minister Kozłowski
        twierdzi, że nic o teczce Małgosi nigdy nie wiedział i nie wie i nigdy na ten
        temat rozmów nie toczył :)
        • kobylybbb Małgosia ma Krzysia za wariata 18.12.04, 23:11
          Jako, że Krzysio nie kwapi się z potwierdzeniem wersji Małgosi, Małgosia
          raczyła rzec tak:

          „W najmniejszym stopniu nie podejrzewam Krzysztofa o złą wolę. Myślę, że
          znajduje się on w nienajlepszej kondycji psychofizycznej i stąd wzięła się taka
          wypowiedź dla PAP w tej sprawie”.
      • kobylybbb Małgosia Nowak? :))) 22.12.04, 12:58
        info.onet.pl/1027656,11,item.html
    • kobylybbb Jak się niektórzy biskupi oczyścili 19.12.04, 10:30
      Jan Maria Rokita powiedział dziś w Radio ZET, że informował Pana Mazowieckiego
      o niszczeniu teczek w MSW. Pan Mazowiecki o tym wiedział i nic nie zrobił, aby
      temu zapobiec.
      Niszczenie w największym stopniu objęło teczki współpracowników Departamentu IV-
      go. Był to departament zajmujący kościołem i środowiskami katolickimi.
      Pan Mazowiecki także się do „środowisk katolickich zaliczał” :)
      Do kościoła zaliczają się niewątpliwie niektórzy biskupi, którzy obecnie są
      przez media lansowani. Bronią SB-ków i głoszą dość dziwne teorie. Niektórzy
      nawet przyznają, że są narcyzami :)
      • Gość: Ania Re: Jak się niektórzy biskupi oczyścili IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.12.04, 14:12
        Kobylybbb, przez Ciebie wszystko jest dla mnie podejrzane:). I powiazane:))).
        Jest to b. pozytywne, bo wczesniej nie mialam tej swiadomosci:) i bylam
        dziewicza swiatopogladowo:). Nigdy jednak nie bylam glupia, dlatego nadrobilam
        bardzo szybko:))). Pozdrawiam i podziwiam:).

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka